wtorek, 30 czerwca 2009

Łapki opuchną!

Kocham Wrocław! Stamtąd zawsze dochodzą mnie bardzo dobre wiadomości. Dzisiaj wieść jeszcze nieoficjalna (chwilowo).

Sprawa dotyczy radnej powiatowej Grażyny Zygan – Zeid. Jak już Państwa informowałem, podczas ostatniej sesji Rady Powiatu prowadzący obrady wiceprzewodniczący Edward Szendryk i radca prawny będący na usługach starostwa, poinformowali Radę, iż radna Grażyna Zygan – Zeid nie jest już radną.

Wcześniej mocą swojej niczym nieokiełzanej twórczej woli (widzimisię) Boski Bob Budowniczy nakazał nie wypłacać radnej diety oraz nie wysyłać materiałów na sesję. Prawdę mówiąc chuj jego wie czym się kierował, bo prawem na pewno nie!

W nadzorze prawnym wojewody arbitralność Cudownego Przewodniczącego nie bardzo się spodobała. I oto Nasz Skarb Powiatowy czeka reprymenda ze strony nadzoru prawnego. Wg nieoficjalnych wieści nadzór wystosował do Ojca Powiatu Górowskiego i Żródła Wszelkiej Mądrości, Prawodawcy i Trybunału w jednej nierozdwajającej się osobie pouczenie.

W pouczeniu owym (że też im ręka nie uschnie, żeby pisemnie pouczać Powiatowy Majestat i Krynicę Wiedzy Wszelakiej!) nadzór prawny łaskawie przypomina, iż radna Grażyna Zygan – Zeid jest nadal radną. Następnie nakazuje Boskiemu Stworzycielowi Koalicji, z “Bukietową” na czele, wypłacić wstrzymane diety. Polityczny Papa “Bukietowej” ma również zaprzestać zbawy w chowanego i dokumenty na sesję radnej dostarczać.

Aby jednak Cud Powiatowy nie wyczyniał brewerii i nie ośmieszał naszego samorządu powiatowego do reszty, nadzór wojewody najuprzejmiej zwraca się do Najmądrzejszego w Powiecie i Przyległych Przysiółkach o spokojne oczekiwanie na werdykt w sprawie radnej.

I w ten sposób nadzór prawny wojewody kładzie kres hucpie w wykonaiu Przewodniczącego i radcy prawnego (tego ostaniego pogonić należy w pierwszym rzędzie!). Tak oto Powiatowa Moc dostała po łapkach i okazało się, że Władysław Stanisławski zna się tak na przepisach samorządowych, jak ja na chorobach psychicznych ludzi owładniętych rządzą władzy, którzy do jej sprawowania nie dorośli.

Oliwa sprawiedliwa ...

23 czerwca znalazła swój sądowy finał sprawa nielegalnego wydawania “Biuletynu Regionalnego”, który przez długi okres czasu był finansowany przez Starostwo Powiatowe w Górze. Kwota dofinansowania była bardzo wysoka i wynosiła 2500 zł miesięcznie. Wysokość tej sumy była odwrotnie proporcjonalna do tego, co otrzymywali Czytelnicy tegoż “pisma”. Pamiętać też trzeba, że pismo to było nieudolną tubą propagandową pewnej zdechłej “partii”. Na czele tegoż “pisma” stał Maciej Papież a współreadowgował je znany szeroko górowski dziennikarz – Wacław Berus, szef zdechłych powiatowych struktur tejże “partii”.

Sąd Rejonowy w Głogowie – Wydział Karny - wydał wyrok. Trzeba dodać, iż oskarżony Maciej Papież dobrowolnie poddał się karze. Jego decyzja wpłynęła na wyrok. Sąd postanowił Maciejowi Papieżowi warunkowo zawiesić postępowanie karne na okres 2 lat. Zobowiązał go również do pokrycia kosztów procesowych oraz wpłaty 200 zł na rzecz Domu Dziecka w Głogowie.

Wyrok, który zapadł w tej sprawie mnie osobiście satysfakcjonuje. To ja, w roku 2007, wywołałem tę sprawę na forum Rady Powiatu. Pismo, wg mojej najlepszej wiedzy, było wydawane nielegalnie. Nielegalne więc było również jego finansowanie, które na skutek interwencji mojej oraz radnych (Marka Hołtry, Kazimierza Boguckiego) zawieszono. W ten sposób, wspólnym wysiłkiem, ocaliliśmy sporo Państwa pieniędzy.

Trzeba przyznać, że długo przyszło czekać na wyrok. Dopiero uporczywe dzwonienie do Prokuratury Rejonowej w Głogowie wyjaśniło powód zwłoki. W organie tym zgubiono akta sprawy. Jak Państwo pamiętacie w sprawie tej do Góry przybył prokurator Czerwiński, który ubolewał nad tym faktem. Nikogo nie wzruszył, ale przy okazji radni i publika dowiedzieli się z ust Władysława Stanisławskiego, iż panowie nie jeden kieliszek razem wypili.
“Biuletyn Regionalny” przestał się ukazywać z chwilą odcięcia go od samorządowych pieniędzy. Czytelnicy na tym nie ucierpieli, bo rzecz była tandetna i warta swoich redaktorów (Macieja Papieża i Wacława Berusa). Warta zresztą też była Zarządu, który przyznał to dofinansowanie. |A Zarząd (powołany mocą woli Władysława Stanisławskiego) okazał się wart swojego mocodawcy. Ale kto to mógł przwidzieć w wyborach 2006 roku?

Kres górowskiej Temidy

Cudu nie będzie! Z dniem 1 lipca 2009 roku sąd grodzki (z wszystkimi wydziałami!)w Górze przejdzie do historii. Nie zdały się na nic zapewnienia “Bukietowej” o interwencjach na najwyższych szczeblach i staraniach czynionych w jego obronie. Likwidacja placówki wymiaru sprawiedliwości w Górze stała się faktem.

Jeszcze w niedawnym wielce żałosnym “wywiadzie” udzielonym “Panoramie Leszczyńskiej” przez nieszczęsną “Bukietową” (poltyczną córeczkę Władysława Stanisławskiego) zapewniała ona naiwnych Czytelników (a tych ze świecą szukać!), iż: “(...) decyzja jeszcze nie zapadła”. Wybranka i polityczna ulubienica Prezesa mamiła też naiwnych takimi stwierdzeniami: “Dzięki moim staraniom także Związek Powiatów Polskich wyraził stanowczy sprzeciw wobec planowanej przez ministerstwo likwidacji zamiejscowych ksiąg wieczystych w miejscowościach będących siedzibą powiatów”. Jakaż wpływowa osobistość z “Bukietowej”. Dzięki jej staraniom! I co? I ministerstwo olało to ciepłym moczem!

A już cudownej urody jest to sformułowanie: “Stanowczy protest”! Ja też od dwóch lat stanowczo protestuję przeciw nieudacznym rządom “Bukietowej”! Więcej niż stanowczo! Ja widząc “Bukietową” mam ochotę odegrać rolę Draculi. Ale się brzydzę!

I tak oto dzięki Wł·adysławowi Stanisławskiemu i jego wiernej uczennicy mamy to, co mamy. Za całą tę tragiczną i najgorszą w historii powiatu kadencję odpowiada zresztą nie tylko Stanisławski. Odpowiadają ci wszyscy, którzy popierali tę pokraczną koalicję w imię własnych interesów mając w dupie interes naszego powiatowego samorządu, a więc nas.

Kto myślał w ten sposób i jaka to klika zgotowała nam ten los? - mogą Państwo spytać. Na bezlitosną i obiektywną analizę przyjdzie czas. A on już puka do drzwi.

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Many, many ...

Wśród wielu mieszkańców naszej gminy panuje przekonanie, iż nasza gminna kasa jest zadłużona. Panują spory o wielkość środków pozyskanych spoza budżetu gminy w ostatnich latach. Sprawy te wymagają wyjaśnienia, gdyż panuje dość powszechna nieświadomość, która sprzyja powstawaniu nieporozumień i rodzeniu się absurdalnych tez, które niczemu nie służą.
Zacznijmy od dochodów własnych naszej gminy. Tu trzeba jasno powiedzieć, że pozycja “dochody własne” oznacza pieniądze uzyskane przez gminę z podatków i opłat lokalnych (podatek od nieruchomości, podatek rolny, parkometry, itp). Poniżej maja Państwo tabelkę, w której przedstawiono wielkość dochodów własnych gminy w latach 2006 – 2009. Widać wyraźnie, iż nastąpił wyraźny wzrost tej pozycji w naszym gminnym budżecie.


Kolejne nieporozumienia dotyczą budżetu gminy. W tabelce zamieszczonej poniżej wykazano rzeczywisty budżet (wykonany) w latach 2006 – 08 oraz planowany na rok 2009. Wykonanie budżetu za I połowę bieżącego roku poznamy już niebawem i wówczas okaże się czy jego założenia na rok 2009 były realne. W tym wypadku warto również zauważyć znaczny wzrost budżetu naszej gminy w latach 2008 – 09.


Deficyt naszego budżetu w latach 2006 – 2009 wykazany jest w tabelce poniżej. Widać wyraźny deficyt w roku 2006. gmina dużo wówczas inwestowała i by inwestycje sfinansować niezbędne było zaciągnięcie kredytów. W roku bieżącym również dużo inwestujemy. Ciekawy jest rok 2008, w którym to zamiast zakładanego deficytu udało się uzyskać nadwyżkę budżetową.


Czy gmina jest nadmiernie zadłużona? Tabela poniżej pozwoli Państwu odpowiedzieć na to pytanie. Rozważania należy jednak poprzedzić kilkoma uwagami. Wysoki poziom inwestycji powoduje konieczność pozyskiwania środków z kredytów. W wielu przypadkach inwestycje te są współfinansowane ze źródeł pochodzących z różnych programów unijnych. Po zakończeniu inwestycji i jej rozliczeniu pieniądze te wracają do nas. Na to jednak potrzeba czasu i pokonania wielu biurokratycznych barier. Gmina musi jednak zapłacić wykonawcy za wykonana inwestycję ze swoich środków. Ponieważ ich nie mamy, zaciągamy kredyty, które następnie spłacamy ze środków wypłaconych w ramach pozyskanych dotacji za wykonaną inwestycję. I przez ten pryzmat należy patrzeć na zadłużenie naszej gminy, które ma charakter przejściowy.




Dużo emocji budzi sprawa środków pozyskanych przez naszą gminę w ostatnich latach. Tabela poniżej pozwala na prześledzenie wielkości tych środków w ciągu ostatnich 4 lat. W zestawieniu wziąłem pod uwagę tylko te środki pozabudżetowe, które pozyskano na inwestycje. Nie brano pod uwagę dotacji na oświatę (ok. 17,9 mln zł, pomoc społeczną – 14,3 mln zł, pomoc społeczną – 12,3 mln zł, itp). Te pieniądze należą nam się jak dziecku lizak. Uwzględniono w tabeli tylko wydatki majątkowe poniesione w gminie. Rok 2009 prezentuje kwotę pozyskaną do dnia 25 czerwca.

W dniu gminnego święta ...

Dziś dzień szczególny w pracy Urzędu Miasta i Gminy w Górze - swoje imieniny obchodzi Zastępca Burmistrza Pan Piotr Wołowicz” - czytamy na stronie górowskiego samorządu.

Na, to jak dzień szczególny, to i mi wypada pogratulować zastępcy burmistrza panu Piotrowi Wołowiczowi. Gratulacje za chwilę. Najpierw garść refleksji mało zabawnych, jak sądzę.

Zauważyli Państwo, że narodziła sie u nas taka nowa tradycja. Wszem i wobec ogłasza się, że ktoś ze świecznika obchodzi imieniny i rozpoczyna się – w godzinach pracy! - składanie życzeń i gratulacji. Jest to, jak donosi gora.com.pl: “dzień szczególny”. Na czym ta szczególnośc ma polegać – nikt nie wie a internetowa strona nie tłumaczy. Na mój rozum dla każdego solenizanta dzień ten jest szczególny. Dla pani Krysi, która sprząta w urzędzie, to również jest dzień szczególny. Nie ogłasza się jednak tego na gora.com.pl. Czy przysłowiowa pani Krysia na to nie zasługuje? Czy pani Krysia – i jej praca – nie zasługują również na szacunek i publiczne uznanie. Wszak każdy orze jak może.

Zaczynamy popadać w jakąś manierę, która rodem jest z PRL – u. Starsi z Państwa pamiętają jak obchodzono imieniny Józefa, Bolesława, Władysława. Hucp-a do kwadratu! Lud zgrzytał zębami i śmiał się w kułak. I jak to wszystko się skończyło?!

Bardziej dowcipni ode mnie mówią, że w przyszłym roku będą organizowane uroczyste akademie ku czci solenizantów ze świecznika.

Osobiście bardzo lubię naszego wiceburmistrza. Człowiek to uroczy, inteligentny i skromny. Bąbelki mu jeszcze nie walą na korę mózgową. I chciałbym, by taki pozostał, bo burmistrzem się bywa a człowiekiem zawsze trzeba pozostać.


Życzenia

Wobec tego życzę Solenizantowi, by się nie zmienił i pamiętał, że władza deprawuje. W świadomości niech również pozostanie Mu czujność, co do szczerości wielu życzeń, które dzisiaj odebrał, albowiem: “wśród uśmiechów kryją się sztylety”. Z innych ważnych rzeczy życzę panu Piotrowi zdrowia, bo: “póki zdrowie mieszka w ciele, póty rozkosz i wesele”. W życiu rodzinnym niech oczy Solenizanta cieszą się zdrowymi dziećmi (ma parkę – na razie!) i niegasnącą urodą żony.

W polityce niech osiągnie wszystko, byle to nie było dno! Niech też ma w pamięci, że: “polityka jest łajdaczką, która boksuje charakter”.

W pracy niech pamięta o przysłowiu: “Gdyby przez pracę można było osiągnąć bogactwo, młyny należałyby do osłów!” Ponadto życzę naszemu wiceburmistrzowi, by pamiętał, że ile szczebli się wzniesie w górę na drabinie, tyle będzie musiał pokonać, by zejść.

piątek, 26 czerwca 2009

Kpiny w żywe oczy!

A “Bukietowa” wciąż bełkoce! Ta uboga intelektem i nieskomplikowana kobiecina udzieliła wywiadu dla “Panoramy Leszczyńskiej”, który nosi tytuł: “Nie jest tak źle”. Jasne, że dla “Bukietowej” źle nie jest, bo kto zatrudniłby to kompletne beztalencie gdziekolwiek?

Po mieście krążą słuchy, że jej polityczny promotor – Władysław Stanisławski – po utracie przez nią pracy na stanowisku starościny, zatrudni ją w PSS “Społem” na stanowisku swojego zastępcy. To się nazywa odpowiedzialność “ojca” wobec dzieciny! Świadome i odpowiedzialne macierzyństwo! Widać, że Boski Przewodniczący uczuciowy jest, jak jasna cholera! Żeby jeszcze odpowiedzialny był wobec lokalnej społeczności. Zapomnijmy o marzeniach! “Bob Budowniczy” do dymisji się nie poda. Związał się bardzo z funkcją. On i krzesło jedność stanowią. Bez obcięcia łba (przenośnia) się nie obejdzie.

Powróćmy do wynurzeń “Bukietowej”. “Nie jest tak źle” - twierdzi nieodrodna córka pewnej zdechłej “partii”. Dowodów na to, że źle nie jest, nie daje, bo z argumentacją na pokrycie tej zupełnie fantazyjnej tezy raczej krucho.

Fakt pierwszy. “Bukietowa” stwierdza: “Z mojej inicjatywy zebrano około 4 tysiące podpisów mieszkańców powiatu górowskiego sprzeciwiających się pozbawieniu dostępu do ksiąg wieczystych. Zawieźliśmy je do ministerstwa wraz z przedstawicielami lokalnych samorządów, w tym z wójtami i burmistrzami ziemi górowskiej”. Bidulka zapomina tylko wspomnieć o znacznej zwłoce, która miała miejsce pomiędzy zebraniem podpisów a ich dostarczeniem do Warszawy. A było tej zwłoki w działaniu trzy miesiące. Błyskawiczne działanie! Pogratulować!

Kolejna “złota myśl” bidulki i jednocześnie faworytki Władysława Stanisławskiego. Polityczna idolka prezesa PSS “Społem” stwierdza: “Kondycja finansowa powiatu jest zadawalająca”. Później chwali się wykonanymi dochodami, niskimi wydatkami, ale zapomina pochwalić się ponad 13 milionowym zadłużeniem, które będziemy spłacać przez jeszcze tylko 29 lat. Rozumiem bidulkę. Po co o tym mówić i szargać ludziom nerwy?!

Następnie prawa ręka Władysława Stanisławskiego nawiązuje do nieszczęsnych punktów w regulaminach pracy, które stanowiły dodatek do wynagrodzenia sporej grupy pracowników zatrudnionych w starostwie. Faktem jest, że ludzie ci zarabiają grosze. “Bukietowa” przybiera więc pozę obrończyni ich interesów: “Ideą wywołania tej uchwały była wola wyrównania istotnych różnic wynagrodzenia pracowników powiatowego zarządu dróg” oraz: “Ponadto chcieliśmy stworzyć możliwość podniesienia wynagrodzeń osobom o najniższym uposażeniu w pozostałych jednostkach organizacyjnych”.

Ktoś z Państwa czytaczy powie: “Jakaż ludzka kobieta!” Ktoś inny zawoła: “Jakaż wrażliwa na ludzką krzywdę!”

Lipa! - odpowiem. Granda i tandetne wykorzystywanie własnej intelektualnej impotencji. Podwyżka kwoty za 1 punkt z 3,70 zł do 9 zł nie była wynikiem dobrego serca “Bukietowej”, lecz zwykłą niewiedzą. Podniesiono kwotę należną za 1 punkt pozostając w przekonaniu, że nie będzie to pociągało za sobą najmniejszych skutków finansowych. Ot, tak wygląda prawda. “Bukietowa” przedstawia jednak tę decyzję jako w pełni przemyślaną i podjętą w trosce o byt szarego człowieka.

Jeżeli tak, to niech “Bukietowa” odpowie dlaczego do dzisiejszego dnia ci biedni, mało zarabiający ludzie, jeszcze należnych im pieniędzy nie zobaczyli na oczy? A przecież ta "kasa" należy im się z wyrównaniem od 1 stycznia, czyli od 5 miesięcy i 26 dni. Jeżeli “Bukietowa” tak głęboko współczuje najniżej zarabiającym, to dlaczego dopiero rządowa regulacja płac (likwidacja punktów) zmusiła ją do działań w celu ich podwyższenia? Co stało na przeszkodzie, że ludzie bardzo źle zarabiający (do 1 stycznia 2009 - 700 zł wynagrodzenia zasadniczego) nie mogli zarabiać wcześniej o 100 zł (chociaż!) więcej? To dopiero rządowe regulacje w płacach samorządowych zmusiły starościnę do podniesienia pensji. Nikomu łaski nie robiła! Podwyżka płacy zasadniczej z 700 na 800 zł, to nie pomysł “Bukietowej” a rządu.

A że “Bukietowa” jedno mówi dla prasy a drugie robi, to rzecz oczywista. Powróćmy do pracowników Powiatowego Zarządu Dróg, których starostwo przejęło ponad rok temu. Stało się to z uszczerbkiem dla ich płac, bo podlegając pod Wrocław zarabiali więcej. I jakoś nigdy podczas sesji i posiedzeń komisji nie słyszałem z ust “Bukietowej” nawoływań, by tę stratę im wyrównać. A do Zarządu Powiatu pisał o tym szef PZD – Henryk Kłak. Pisał, ale bez skutku. Gdzież wówczas była wrażliwość “Bukietowej”?

A teraz proszę spojrzeć na sposób myślenia i liczenia stosowany przez “Bukietową”. W swoich płytkich i tandeciarskich wynurzeniach dla “PL” plecie coś takiego: “W żadnym przypadku nie grozi nam katastrofa finansowa, a luźno rzucane liczby rzędu kilkuset tysięcy złotych (jako skutek wskazanej uchwały) stanowią zaledwie 1 do 2% planowanych dochodów”. Tak, Państwo się nie mylą. “Bukietowa” wciąż nie wie o jakie kwoty tu chodzi! Jeden czy dwa procenty to dla politycznej wybranki Władysława Stanisławskiego żadna różnica. Tyle że przy budżecie powiatu są to liczby od ok. 0,5 mln (1%) do 1 mln (2%). A czemu nie np. 1,23%? - chciałoby się zapytać. A takich danych to Państwo nie oczekujcie, bo to “Bukietową” przerasta. Ona po prostu do dzisiaj nie wie, ile podwyżki będą kosztowały budżet starostwa i czy my to udźwigniemy!

W wywiadzie udzielonym “PL” nie idzie jednak o prawdę, ale o wytworzenie fałszywego złudzenia i przekonania, że radni będą odwoływać kobietę szlachetnego serca, która chciała ulżyć doli ludziom niezamożnym. Znana opowieść o “dobrym królu i złych doradcach”.

Okażmy jednak “Bukietowej” litość. I z tej litości muszę Państwa poinformować, iż w starostwie trwają intensywne prace nad wycofaniem się ze skutków podwyżki. O tym jednak “Bukietowa” nie wspomina.

Czytając ten tekst, niech Państwo nie zapomną o tym, że “Bukietowa” wyrodziła się z pewnej żałosnej “partii”, w której wiedza i kompetencja były wysoce podejrzane. Liczyła się tam ściema i ignorancja. Tak naprawdę, to nie “Bukietowa” zasłużyła sobie na medialny katowski topór. Za nią stał i stoi Władysław Stanisławski, który Beacie Ponie zrobił najoczywistszą krzywdę.

wtorek, 23 czerwca 2009

Świadectwa rozdane

W ubiegły piątek zakończył się rok szkolny. W naszych szkołach podstawowych w minionym roku szkolnym naukę pobierało 1637 uczniów. W najbardziej licznej “jedynce” było 575 uczniów. Aż 62 osiągnęło najwyższą średnią i zasłużenie otrzymało świadectwo z czerwonym paskiem (10,8%). W szkole tej promocji do następnej klasy nie uzyskało 2 uczniów a 4 będzie musiało spędzić wakacje z książkami, by na promocję zasłużyć.
W “trójce” było 440 uczniów, z których aż 80 uzyskało świadectwo z paskiem (19%). W tej podstawówce nikt nie będzie repetował ani tez zdawał poprawki.
Uczniowie uczęszczający do podstawówki w Czerninie (119) równie szczęśliwie przebrnęli przez rok szkolny. W “Hubercie” nie zdało 2 uczniów a 16 zasłużyło na świadectwo z paskiem (13,4%). Do poprawki będzie przygotowywało się 4 uczniów.
Szkoła w Glince miał w swoich murach 73 uczniów. Wszyscy zdali a spośród nich 9 uhonorowanych zostało świadectwem z paskiem (12,3%).
W podstawówce w Ślubowie było 126 uczniów. Tylko 1 z nich nie zdał a 4 będzie miało poprawki. Świadectwo świadczące o wysokiej wiedzy i umiejętnościach otrzymało w tej szkole 9 uczniów (7,1%).
Szkoła w Witoszycach promowała wszystkich uczniów (115), z których 11 zasłużyło na wyróżnienie świadectwem z paskiem.
Wszystkim uczniom i nauczycielom podstawówek wypada gratulować i życzyć, by wyniki testu sześcioklasistów w przyszłym roku nie wywoływały rumieńca wstydu.
W trzech gimnazjach naszej gminy rok szkolny zakończyło 833 uczniów. W naszym najliczniejszym Gimnazjum nr 2 na 410 uczniów nie uzyskało promocji do kolejnej klasy 10 uczniów. Egzaminy poprawkowe będzie zdawało 8 a świadectwo świadczące o wysokim poziomie wiedzy uzyskało 44 uczniów (10,7%).
W gimnazjum nr 1 było 344 uczniów, z których 58 wyróżniono świadectwem marzeń (16,9%). W szkole tej nie zdało 2 uczniów a poprawki zdawało będzie 10.
Gimnazjum w Czerninie kształciło 89 uczniów, z których 6 nie zdało a 2 będzie poprawiało swoje niezadawalające wyniki. Najwyższą średnią osiągnęło 20 uczniów (22%).
Gimnazjalistom również życzymy ciepłych i miłych wakacji. Nauczycielom wypoczynku i mniej kompromitujących wyników z testów w nadchodzącym roku szkolnym.
Warto też pamiętać, iż mury gimnazjów opuściło 259 absolwentów. W nowym roku szkolnym w murach tych szkół pojawi się 236 nowych uczniów.
W podstawówkach zakończyło naukę 260 uczniów. W roku szkolnym 2009/10 przyjmą one 236 uczniów rozpoczynających edukację szkolną. W szkołach widać niż demograficzny.

Rozstrzygnięto dwa konkursy na stanowiska dyrektorskie w górowskich podstawówkach. Wystartowały jedynie dotychczasowe panie dyrektorki i one będą nadal pełnić swoje obowiązki - w SP nr 1 Lilianna Biedulska i w SP nr 3 Bożena Domańska.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Skatepark w dwóch odsłonach

Mamy wyraźnego pecha jeżeli chodzi o skatepark, który to niefart związany jest z brakiem wykonawcy. Chętni do budowy skateparku są, ale cena jaką oferują jest niebotyczna. 27 maja unieważniono przetarg, do którego przystąpiło dwóch chętnych. Gmina przeznaczyła na realizację tego zadania 180.531,28 zł. Po otwarciu ofert okazało się, że firma “Dombud” z Gliwic chciała wykonać to zadanie za znacznie wyższą kwotę – 470.095,99 zł. Było to o 160% więcej niż kwota, którą posiadaliśmy na tę inwestycję.

Oferta Przedsiębiorstwa Inwestycji Budowlanych z Leszna była nieco niższa (387.593,23 zł), ale również powyżej naszych możliwości (115%). W tym przypadku unieważniono przetarg i rozpisano nowy.
Odbył się on 16 czerwca. Do przetargu przystąpiły dwie firmy. Gliwicki “Dembud” tym razem nieco spuścił z tonu i przedstawił cenę – 455.299,82 zł. Jego rywal – konsorcjum “Techramps” z Krakowa i BIP z Leszna przedstawili cenę niższą – 393.257,40 zł. Kwoty te były jednak powyżej naszych możliwości.

Ponieważ budowa skateparku była młodzieży obiecana i zapisana w planie inwestycyjnym na ten rok, a słów na wiatr rzucać nie można zdecydowano, iż skatepark będzie wykonany w dwóch etapach. Rada Miejska postanowiła, iż w tym roku wykonana będzie nawierzchnia, a w roku przyszłym obiekt zostanie wykończony, wyposażony i oddany do użytku.

Na ostaniej sesji dokonano niezbędnych zmian w budżecie gminy. Decyzją radnych – na wniosek burmistrz Ireny Krzyszkiewicz - przeznaczono na ten cel w roku 2009 kwotę 100.000 zł. W roku 2010 ogłoszony zostanie przetarg na zakup urządzeń do skateparku. Być może rozłożenie tej inwestycji na 2 lata pozwoli na zmniejszenie kosztów jej realizacji. Pamiętać należy, iż do skateparku dołożyła się fundacja istniejąca przy KGHM, która przeznaczyła na ten cel 20.000 zł.

Pewne jest, że skatepark powstanie. Szkoda, że nie tak szybko jak wszyscy sądziliśmy, ale na to wpływu nie mamy. Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy ... . Cóż tu jednak gdybać?! Zawołany mówca - Władysław Gomułka - też ongiś gdybał mówiąc: “gdybyśmy mieli więcej blachy,wyprodukowalibyśmy więcej konserw, ale nie mamy mięsa!”.

Sprawozdanie w dużym skrócie

W tradycyjnym sprawozdaniu z działalności w okresie międzysesyjnym, które burmistrz Irena Krzyszkiewicz składa Radzie Miejskiej, zawarte zostały informacje dotyczące działań i czynności podjętych w okresie od 29 kwietnia do 18 czerwca.

W okresie tym szefowa gminy wydała 41 zarządzeń w przeróżnych sprawach (powołanie komisji przetargowych, zmiany w budżecie gminy, zbycie nieruchomości stanowiących własność gminy, decyzje o uzdzieleniu dzierżawy, itp.);

    Przetargi:

    ● podpisano umowę na zakup 75 pojemników do selektywnej zbiórki odpadów (dostawca: Stalbyt – bis, Zbylewo; wartość – 49.715 zł);

  • ta sama firma wygrała przetarg na zakup pojemników do selektywnej zbiórki odpadów komunalnych opakowaniowych (wartość – 49.715 zł);

  • podpisano umowę na remont dachu w świetlicy wiejskiej w miejscowości Gola Górowska, (wykonawca: Blacharstwo – Dekarstwo, Jan Ossowski, Wąsosz, wartość – 36.744,22 zł);

  • zawarto umowę na opracowanie dokumentacji projektowo – kosztorysowej w celu wykonania remontu elewacji budynku, w którym mieści się szkoła i przedszkole (wykonawca: Biuro Inżynierskie - Piotr Mikołajczak, Leszno, wartość – 14.640 zł);

  • w ramach przygotowań do I etapu rewitalizacji śródmieścia naszego miasta podpisano umowę na opracowanie dokumentacji technicznej dla zadania: “Odtworzenie zabytkowej studni na skzyżowaniu ulic Małej i Staromiejskiej w Górze” (wykonawca: Cogo – Arch, Piotr Sobierajewicz, Leszno, warość – 13.420 zł;

  • podpisano umowę na usługi szacowania nieruchomości (wykonawca: Nieruchomości Agma, Maciej Płóciennik, Rawicz, wartość – 488 zł za jedną usługę);

  • podpisano umowę na dokumentację dotycząca remontów ulic: Małej, 11 Listopada, Bojowników oraz fragmentów murów obronnych, które to zadania łączą siż z I i II etaprm rewitalizacji starówki naszego miasta (wykonawca: Projektowanie Dróg i ulic, Andrzej Włodarczak, Wschowa, łączna warość dokumentacji – 61.366 zł);

  • zawarto umowę w bramach I etapu rewitalizacji na opracownie dokumentacji projektowo – kosztorysowej na opracownia zadania: “Iluminacja zabytkowego kościoła p.w. św. Katarzyny w Górze” (wykonawca: Lotronic Light System, Katowice, wartość – 19.947);

  • zawarto umowę na opracownie dokumentacji projektowo – kosztorysowej dla zadania: “modernizacja oświetlenia w Górze”, które wykonane będzie w ramach II etapu rewitalizacji (wykonawca: Robotech, robert Jamroży, Rawicz, wartość – 29.280 zł);

  • podpisano umowę na opracowanie dokumentacji projektowo – kosztorysowej celem wykonania zadania: “Modernizacja systemu monitorowania Gory” (wykonwaca: Subelich, Wrocław, wartość – 16.470 zł);

  • podpisano umowę na: “Budowę oświetlenia wokół boiska wielofunkcyjnego przy Szkole Podstawowej nr 1 w Górze” (wykonawca: Elektroinstal, Maria Smużniak, Wschowa, wartość – 26.948,63 zł);

    Trwające postępowania przetargowe:

  • zadanie: “Budowa drogi dojazdowej do gruntów ornych w Ostenie” (ogłoszono wybór oferty najkorzystniejszej – 300.728,86 zł, oferta najwyzsza spośród 5 złożonych – 383.450,87 zł);

    Sprzedaż mienia komunalnego;

  • gmina sprzedał świetlicę w Rogowie Górowskim; do przetargu stanęło 5 oferentów, z których wygrała najwyższa oferta złożona przez Tomasza Grochowiaka, wartość – 28.000 zł netto; oferta najniższa – 13.300 netto);

  • sprzedano 22 lokale mieszkalne w trybie bezprzetargowym dla dotychczasowych najemców, na łączną kwotę – 137.601,36 zł netto);

  • nabywcę znalazła 1 nieruchomość położona w w Górze przy ulicy Wrocławskiej, którą zbyto na raty; I rata – 2590 zł netto).

    Umorzenia podatkowe:

  • w okresie od 27.04. - 15.06. 2009 r burmistrz umorzyła 7 osobom podatek od nieuchomości na łączną kwotę – 1192,30 zł;

  • dla SP ZOZ w Górze po raz kolejny umorzono podatek od nieruchomości w kwocie – 7204 zł.

    Podatki odroczone i rozłożone na raty:

  • dotyczy 3 osób i 2 firm na łączną kwotę – 34.252,80 zł.

    Straż Miejska:

  • w okresie międzysesyjnym udzieliła 125 pouczeń, wypisała 23 mandaty na kwotę 3800 zł, sporządziła 3 wnioski do sądu.

    Parkomaty:

  • od 1 stycznia do 15 czerwca wystawiono 327 wezwań do zapłaty na kwotę 16.350 zł,

  • do dnia 10 czerwca wpływy z wezwań wyniosły 10.803,40 zł,

  • od 1 marca do 15 czerwca do kasy miejskiej wpłynęło z tytułu sprzedanych abonamentów i biletów: 51.662,36 zł (od chwili zainstalowania parkometrów nasza kasa wzbogaciła się o kwotę: 62.465,76 zł.



czwartek, 18 czerwca 2009

Zmiany kadrowe

W Radzie Miejskiej dokonano podczas dzisiejszych obrad dwóch zmian kadrowych. Miejsce po zmarłym radnym Adamie Mazurze zajął Adam Górny. Złożył on w dniu dzisiejszym ślubowanie zakończone słowami: „Tak mi dopomóż Bóg”.
Adam Górny przez wiele lat był dyrektorem górowskiej mleczarni. Nieco starsze pokolenia na pewno pamięta jego społeczną działalność. Na szczególną wdzięczność zasłużył w pamięci górowskich harcerzy. Był wieloletnim Przewodniczącym Kręgu Przyjaciół Harcerstwa i wielkim jego dobrodziejem. Przyczynił się do powstania Stanicy Letniego Wypoczynku w Wisełce, która na stałe zapisała się w pamięci wielu górowian. W wyborach w 2006 roku nowy radny startował z list pewnej „partii”, której nazwy nie wymienią (bo o nieboszczce można tylko dobrze albo wcale) a ponadto się brzydzę. Radnemu Adamowi Górnemu życzę powodzenia w pracy w Radzie Miejskiej i wielu udanych wystąpień na jej forum.

Zmiana druga. Po śmierci przewodniczącego Rady Miejskiej Adama Mazura stanowisko to nie było obsadzone. Dzisiaj wybrano nowego przewodniczącego Rady Miejskiej. Została nim kobieta - Teresa Frączkiewicz. Nowa przewodnicząca jest rodowitą górowianką, która całe swoje dotychczasowe życie poświęciła naszemu miastu, a przede wszystkim oświacie. Obecnie pełni funkcję dyrektorki Zespołu Szkół, do którego w mijającym roku szkolnym uczęszczało 830 uczniów.
Obserwując radną Teresę Frączkiewicz w nowej dla niej roli można być pewnym, iż wstydu nam nie sprawi. Dzisiejsze prowadzenie przez nią sesji można zaliczyć do udanych – z wdziękiem i elegancją. Niewielkie uchybienia złożymy na karb tremy. Życzymy powodzenia.

Samorządowe regulacje płacowe

Podczas dzisiejszej Rady Miejskiej rozpatrywano uchwałę o przyznaniu dla burmistrz Ireny Krzyszkiewicz podwyżki wynagrodzenia. Dotychczasowe wynagrodzenie wynosiło 9065 zł brutto, co oznaczało, iż szefowa gminy otrzymywała na rękę ok. 6300 zł.
Proponowana przez znaczną część radnych zmiana wygląda następująco:
- wynagrodzenie zasadnicze – 5100 zł.
- dodatek funkcyjny – 1800 zł.
- dodatek specjalny 40% - 2760 zł.
- dodatek za wysługę lat w wysokości 20% - 10.20 zł.
Przyjęcie nowych składowych wchodzących w skład wynagrodzenia spowodowało wzrost o 1615 zł.
Od 1 lipca 2009 roku burmistrz będzie otrzymywała wynagrodzenie w wysokości 10.680 zł brutto (ok. 7300 zł netto).

Pomysł podniesienia uposażenia dla szefa gminy zrodził się w głowach radnych już w marcu tego roku. Burmistrz Irena Krzyszkiewicz wyperswadowała go wówczas radnym.

Radny Andrzej Rogala uzasadniając w imieniu klubu radnych Platformy Obywatelskiej uchwałę o podwyżce stwierdził: „osiągnięcia pani burmistrz są znane, radni doceniając trud i wysiłek włożony w dotychczasową pracę burmistrza postanowili, iż projekt uchwały jest wyrazem uznania dla jej pracy i zwieńczeniem dotychczasowych osiągnięć”.

W trakcie niewielkiej dyskusji, która się zawiązała na temat tej uchwały przypomniano, iż w powiecie górowskim Irena Krzyszkiewicz ma najniższe pobory spośród burmistrzów i wójtów.
W uzasadnieniu do projektu uchwały można przeczytać, iż burmistrz Wąsosza ma wynagrodzenie w wysokości 10.700 zł brutto; burmistrz Wołowa – 12.540 zł a Żmigrodu 11.580 zł.

W sprawie zmiany wysokości zarobków naszego burmistrza głos zabrała radna Lucyna Wilkiewicz. „Uchwała w okresie kryzysu jest niestosowna. Wzrastające bezrobocie, wysoki deficyt budżetowy i zadłużenie gminy” – zdaniem radnej Lucyny Wilkiewicz przemawiają przeciw przyjęciu uchwały. Radna równocześnie zadała pytanie: „Jak się czują pracownicy placówek oświatowych, którym obiecano podwyżkę? Podwyżki tej od stycznia do dnia dzisiejszego nie otrzymali.”

Z radną Lucyną Wilkiewicz polemikę podjął wiceburmistrz Piotr Wołowicz. „Zadłużenie gminy w stosunku do dochodów gminy jest mniejsze niż w latach poprzednich. Do dnia dzisiejszego spłacamy kredyty i pożyczki zaciągnięte w latach poprzednich”. Odnosząc się do słowa „kryzys” użytego przez radną Lucynę Wilkiewicz wiceburmistrz stwierdził: „Odnoszenie słowa „kryzys” do wszystkich jednostek jest nieporozumieniem. Budżet gminy nie został zmieniony a wydatków nie obniżono”.
Przystąpiono do głosowania. Za przyjęciem uchwały opowiedziało się 16 radnych; 3 było przeciw a 1 się wstrzymał.

Podczas sesji przyjęto również uchwałę zmieniającą wynagrodzenie przewodniczącego Rady Miejskiej oraz jego zastępcy. Dotychczasowe wynagrodzenie przewodniczącego Rady Miejskiej wynosiło 1500 zł, a wiceprzewodniczącego800 zł. Projekt uchwały zakładał, iż o 200 zł zmniejszeniu ulegnie wynagrodzenie przewodniczącego, a o tyle samo wzrośnie dieta zastępcy. Radny Rogala zgłosił wniosek, by przewodniczącemu Rady Miejskiej pozostawić dietę w dotychczasowej wysokości. W głosowaniu 17 radnych opowiedziało się za 1500 zł diety dla Przewodniczącego i 1000 zł dla jego zastępcy (dieta z tytułu pełnienia funkcji radnego nie podlega opodatkowaniu).

środa, 17 czerwca 2009

Czy jest dobrze?

Poniżej mają Państwo tabelki, w których zawarte zostały wyniki testów gimnazjalistów z gmin: Jemielno, Niechlów, Wąsosz. Wyniki trzech gimnazjów znajdujących się na terenie gimny Góra publikowałem w ubiegłym tygodniu.



Mają Państwo przed sobą - patrz tabelka - wyniki z egzaminu gimnazjalnego ze wszystkich szkół powiatu górowskiego. Wnioski wyciągną Państwo sami.

Dla mnie wynik uzyskany przez Gimnazjum w Wąsoszu nie stanowi zaskoczenia. Mam częsta okazje obserwowania uczniów tej placówki oświatowej. Panuje tam specyficzna atmosfera, której nie należy kojarzyć z modnym „luzactwem”. Jest w uczniach tej szkoły coś takiego, że są lubiani. Kiedy przyjeżdżają do naszego miasta na lekcje biblioteczne cieszą się nauczyciele, bo oprócz atmosfery pracy, którą stwarzają uczniowie tej szkoły, tworzą również bardzo ciepły klimat i nastrój. Nauczycielom z Gimnazjum w Wąsoszu należą się brawa za to, co osiągnęli.

Równie wyrównany poziom odnotowało Gimnazjum w Naratowie. Wyniki z obu testów są powyżej średniej wojewódzkiej, co zapewne bardzo cieszy uczniów i nauczycieli – „Jaka praca, taki plon”. Serdeczne wyrazy uznania.

Wielką sensacją może być wysoka pozycja w teście przyrodniczo – matematycznym Gimnazjum w Niechlowie. Nauczycielom uczących tych przedmiotów należą się szczere wyrazy uznania i szacunku, bo zarówno oni, jak i uczniowie celująco odrobili zadane im lekcje. Niepokój musi budzić niski wynik z części humanistycznej w tej szkole.

Górowskie gimnazja nie wypadły zbyt okazale. Stać je na więcej, bo wypada, by szkoły w 13 – tysięcznym mieście były w powiecie wiodące.

Największym rozczarowaniem są fatalne wyniki z testu matematyczno – przyrodniczego Gimnazjum w Czerninie. Piękny budynek, wysoko kwalifikowana kadra, przedszkole, a jednak coś w tej placówce zgrzyta, i to bardzo mocno.

Reszta naszych szkół gimnazjalnych też nie prezentuje poziomu, który by zadawalał rodziców, z których podatków te szkoły są utrzymywane. Do władz samorządowych należy wyciągnięcie wniosków z tego przykrego stanu rzeczy.

Bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy pomogli mi zebrać wyniki uzyskane przez naszych gimnazjalistów. Dziękuję naczelnik wydziału oświaty w UMiG Góra - Bogusławie Rewers - za błyskawiczne udostępnienie wyników. Bez problemów otrzymałem również potrzebne dane z gminy Jemielno dzięki wielkiej życzliwości Aleksandry Krukowskiej. Równie życzliwie odniesiono się do mojej prośby w Wąsoszu i Paweł Niedźwiedź pomógł mi uzyskać niezbędne dane.

Z problemem nie zetknąłem się również w przypadku dyrektora Gimnazjum w Naratowie - Bronisława Pospiecha, któremu dziękuję za przekazania danych.
Osobną historia jest postawa dyrektora placówki w Niechlowie – Andrzeja Skoreckiego. Dwa dni temu wyszedł na Radę Pedagogiczną i do dnia dzisiejszego nie powrócił. Sekretarka najpierw pytała, kto chce z jej szefem rozmawiać a następnie stwierdzała, że go nie ma. Dzisiaj obwieściła mi: „że jest koniec roku szkolnego”. Połączyła mnie z zastępczynią nieobecnego dyrektora, która oznajmiła mi, iż wyniki te objęte są tajemnicą. Na próżno perswadowałem kobiecie, że opowiada głupoty, polecałem lekturę dzisiejszej „Gazety Wrocławskiej” (w niej napisano, że dane te są publicznie dostępne). Na nic się to zdało! Odsyłała mnie do dyrektora, który akurat był nieobecny.

Oczywiście, dane te nie są tajemnicą. To administracja oświatowa je utajnia, bo jest to jeden z nielicznych sposobów, by rodzice nie mogli poznać poziomu placówki, do jakiej uczęszczają ich dzieci. Postawa dyrektora Andrzeja Skoreckiego wpisuje się w ten kretyński nurt promowany przez naszą drogo opłacaną, a niewiele wnoszącą do podniesienia poziomu oświaty, administrację oświatową szczebla wojewódzkiego. Takie nawyki trzeba wykorzeniać i karczować wraz z ich nosicielami.

Wszystkim nauczycielom podstawówek i gimnazjów, którzy się na mnie nie obrazili z powodu zamieszczenia wyników sprawdzianu i egzaminu, życzę pięknych, słonecznych i zdrowych wakacji. Tym, którzy się obrazili również życzę nieboskich wakacji, ale połączonych z zadaniem sobie pytanie: czy Państwo czasami na samych siebie się nie obrazili?

wtorek, 16 czerwca 2009

Sesja w oparach absurdu

Od dawna tak się nie nudziłam podczas sesji Rady Powiatu, która odbyła się dzisiaj. Tematyka obrad była ciekawa, ale jak Państwo wiedzą, aby można było mówić o dyskusji trzeba polemistów. A cóż to za dyskusja, gdy dwóch radnych merytorycznie przywala rządzącemu Zarządowi w każdej chwili i bez wielkiego wysiłku. Powiadam Państwu, że aż żal było na to patrzeć i słuchać!

Zaczęło się od punktu mówiącego o wygaszeniu mandatu radnej Grażyny Zygan – Zeid. Radny Hołtra zauważył, iż na liście radnych nie ma nazwiska radnej, pomimo iż w dniu dzisiejszym radni maja podjąć decyzję o wygaszeniu jej mandatu. Ze strony radnego padło pytanie – co to ma oznaczać? Radnemu Hołtrze próbował odpowiedzieć radca prawny, który autorytatywnie stwierdził, iż: „mandat radnej wygasł z mocy prawa”. W sukurs radnemu Hołtrze przybył radny Bogucki stwierdzając, iż: „nie ma tabliczki z nazwiskiem radnej. Już raz tak było z radnym Kalinowskim i okazało się, iż jest on nadal radnym”.

Ponieważ argumenty świadczące, iż radna Grażyna Zygan – Zeid były mało przekonywujące radny Bogucki postawił wniosek o skreślenie tego punktu z porządku obrad. Głosowanie wykazało, iż 7 radnych nie podziela opinii sformułowanej przez radcę prawnego, 5 je podziela a 2 radnych nie ma zdania zdjęto tę sprawę z porządku obrad.

Tu muszę dodać, iż w dniu dzisiejszym obrady prowadził wiceprzewodniczący Edward Szendryk. Ojciec koalicji i Największe Dobro Powiatu – Władysław Stanisławski był nieobecny z powodu choroby. Nawiasem mówiąc zdrowie ludzkie jest kruche. Jeszcze podczas Dni Góry nasz Boski Przewodniczący poruszał się po stadionie, by nagle zaniemóc i pogrążyć się w boleści. Życzyć wypada powrotu do zdrowia, bo bez Ojca chrzestnego „Bukietowej” i całego Zarządu są oni niczym ślepe kocięta we mgle. A jak sesję prowadzi ich Stwórca, Mentor i Pasterz, to zawsze nieszczęściu zapobiegnie. A to głos odbierze, a to dyskusję w maliny wpuści, a to znowu swoimi zasługami śmignie po oczach. A dzisiaj nic! Lipa, po prostu lipa!

Powróćmy jednak do sesji. W chwili, kiedy zakończono głosowanie wiceprzewodniczący Edward Szendryk odebrał dzwoniącą komórkę nie przerywając przy tym obrad. Duża sztuka! Ręce same na ten widok składały się do oklasków.

W kolejnym punkcie „Bukietowa” składa sprawozdanie z tego, jak Zarząd powiatu zabijał czas podczas swoich posiedzeń. Dużo tego nie było, bo i skąd miało się wziąć?! Ktoś powie: „z głowy!” A ja odpowiem, że w tym przypadku oznacza to, iż z niczego.

Biedulka z braku jakichkolwiek dowodów pracy i wysiłku – za który Zarząd bierze kasę – wdepta w "krowi placek". Wspomniała, dość nieopatrznie, o likwidacji ksiąg wieczystych. Pochwaliła się, że była w stolicy i rozmawiała z jakimś tam podsekretarzem, który: „wysłuchał argumentacji”. Z błyskiem w oku stwierdziła również, iż: „czeka na umówienie się na spotkanie” z kimś tam jeszcze.

Do parcelacji „Bukietowej” przystąpił radny Bogucki. Zadał nieszczęsnej prostej kobiecie, wyniesionej na stołek dzięki Władysławowi Stanisławskiemu, pytanie: „dlaczego Rada Powiatu przez okres ośmiu miesięcy nigdy nie zajęła się tą sprawą?” „Bukietowa” z wielką pewnością siebie odpowiedziała: „przecież Pan o tym wiedział od 13 grudnia 2008 roku”. Udzieliwszy wyczerpującej odpowiedzi na temat uśmiechnęła się tryumfalnie, potoczyła swoimi wypukłymi oczami po sali i przystąpiła do konsumpcji 15 słonego paluszka, którego pożarła w mgnieniu oka.
Radny Hołtra zwrócił radnemu Boguckiemu uwagę, że niepotrzebnie się on denerwuje, bo: „pani starosta jest w trakcie umawiania się z podsekretarzem stanu w tej sprawie”. Szkoda tylko, że radny Hołtra nie spytał „Bukietowej”, kiedy ona, i tenże podsekretarz, w końcu się zejdą. Oczywiście, nie chodzi mi tu o jakieś zejście się ich dwojga, bo nie przypuszczam, by podsekretarz stanu był amatorem kwaśnych jabłek.

Radny Hołtra z niezmąconym spokojem dalej zadawał pytania „Bukietowej”, jakby licząc na jakiś cud, że usłyszy odpowiedź. I tak dopytywał się o autora wpisu w uchwale podjętej przez Radę Powiatu, na podstawie której zwiększono stawkę za jeden punkt. Tu należy się Państwu wyjaśnienie, iż grupa zaszeregowania części pracowników starostwa powiązana jest z punktami. Do 1 stycznia br. najniższa wartość punktu wynosiła 3,70 zł. Jeżeli ktoś miał grupę zaszeregowania o wartości np. 250 punktów, to pomnożywszy tę ilość punktów przez 3,70 zł wyliczymy podstawową płacę. W marcu jednak sytuacja uległa zmianie. I tak podjęto uchwałę, że wartość 1 punktu będzie wynosiła 9 zł. Oznacza to w praktyce znaczne podwyżki. Tak się wydawało radnym Hołtrze i Niedźwiedziowi, którzy na posiedzeniu Komisji Budżetu, Finansów i Gospodarki pytali skarbnika o finansowe skutki przyjęcia uchwały. W odpowiedzi usłyszeli, iż będą one minimalne. W chwili obecnej te „minimalne” skutki szacowane są na ok. 800 tysięcy złotych rocznie.

Radny Hołtra już podczas wczorajszego posiedzenia Komisji Budżetu, Finansów i Gospodarki gorliwie szukał autora owego zapisu. Nie przyznawał się nikt! Dzisiaj uparcie kontynuował swoje poszukiwania, ale jego pytaniom o autorstwo towarzyszyło wzniosłe milczenie.
Rzec można, że sprawa siarką pachnie, albo dywersją. Bo tak – ktoś uchwałę przygotował, ktoś ją skierował do komisji, ktoś ją skierował z komisji do głosowania na forum Rady Powiatu. Ale kto? – można zadać sobie dramatyczne pytanie. „Bukietowa” nie kwapiła się do odpowiedzi, gdyż usta miała wciąż pełne pośpiesznie pożeranymi słonymi paluszkami (właśnie konsumowała 159 paluszka, gdy padało to dramatyczne pytanie).

Radny Hołtra napierał dalej: „pracownicy są po konsultacjach z radcą prawnym, chcą iść do sądu pracy, by otrzymać te pieniądze, które pomimo uchwały, wciąż nie są im wypłacane. Powiadamiają o tym Państwową Inspekcję Pracy”. Radny Bogucki wspierał kolegę i również domagał się wyjaśnień w tej sprawie. Nikt nie przyznawał się do autorstwa. Ze strony rządzących nie padło ani jedno słowo. W końcu po godzinie głos zabrała „Bukietowa”. Okazało się, że tę zmiana uchwały podyktowana była: „ideą, by ludzie więcej zarabiali”. Niestety, jak wynikało ze słów byłej aktywistki „SamejBronki” dyrektorzy jednostek nie wskazali jeszcze skutków, dyrektorzy opracowują nowe regulaminy wynagradzania”.

Dla jasności trzeba wyjaśnić, iż to Zarząd Powiatu przygotowuje projekty uchwał. Następnie bada je radca prawny. Potem podpisuje je Przewodniczący Rady. Następnie zajmuje się takim projektem uchwały komisja (w naszej rzeczywistości częściej się nie zajmuje), a następnie wędruje on pod obrady Rady Powiatu.

Pytania o autora zapisu zmieniającego wartość 1 punktu na 9 zł i milczenie w tej sprawie członków Zarządu, którzy są autorami tegoż zapisu najlepiej świadczy o degrengoladzie rządzącej ekipy. Brak odwagi cywilnej i głupota! Członkami Zarządu są: „Bukietowa”, Tadeusz Birecki, Jan Sowa, Stefan Mrówka, Teresa Sibilak. Pięć dorosłych osób i zero odpowiedzialności! Żadnej przyzwoitości i odpowiedzialności!

Radny Hołtra zadał kolejny cios całkowicie skonsternowanej i pałaszującej 280 słonego paluszka „Bukietowej”: „Bierze pani udział w szkoleniu rolników z naszego terenu. Widziałem plakaty z pani podpisem – starosta górowski. Chciałbym wiedzieć co to są za szkolenia i kto za nie płaci?”
Zwrócił również uwagę „Bukietowej”, iż nie wypada jeść paluszka i w tym samym czasie z nim rozmawiać („Bukietowa” w całości właśnie pożerała 2 paluszki razem w piecu piekarniczym zrośnięte, czyli paluszka nr 309 i 310; miała baba spust!).
„Bukietowa” odwiecznym zwyczajem rodem z „SamejBronki” odpowiedziała, że: „nie musi odpowiadać już na to pytanie i odpowie na piśmie”.

W tym momencie radny Hołtra poprosił o 15 minut przerwy w obradach. Jako ostatni na sali obrad pojawił się radny Hołtra. Zbliżył się on do radnego Biernackiego i położył przed nim kartkę papieru. Marek Biernacki zerknął na nią i coś tam napisał. Wznowiono obrady. Wiceprzewodniczący Edward Szendryk stwierdził, że wpłynęło do niego pismo, które odczyta. Głośno i wyraźnie odczytał tekst. Był to wniosek o odwołanie „Bukietowej”. Na sali zapadła cisza. "Bukietowa" nie spożyła paluszka nr 399. Rekord nie zostani9e odnotowany w Księdze Rekordów Guinnessa.

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Naukowe loty gimnazjów

Zakończono procedurę oceniania prac napisanych przez uczniów kończących gimnazjum. Przypomnieć należy, iż egzamin jest powszechny i obowiązkowy, co oznacza, że musi przystąpić do niego każdy uczeń kończący szkołę. Przystąpienie do egzaminu jest bowiem jednym z warunków jej ukończenia.
Egzaminu gimnazjalnego nie można nie zdać. Liczba punktów uzyskana na tym egzaminie nie ma wpływu na ukończenie szkoły; nawet wówczas, gdy wynik będzie zerowy, gimnazjalista ukończy szkołę (pod warunkiem, że w wyniku klasyfikacji końcowej z obowiązkowych zajęć edukacyjnych uzyska oceny klasyfikacyjne wyższe od oceny niedostatecznej).
Wynik egzaminu gimnazjalnego ma znaczenie zarówno informacyjne, jak i selekcyjne. Jest brany pod uwagę przez szkoły ponadgimnazjalne przy przyjmowaniu uczniów do tych szkół.
Wyniki egzaminu gimnazjalnego przeprowadzonego w gimnazjach gminy Góra poniżej.

Wyniki części humanistycznej
Wyniki części matematyczno - przyrodniczej
Tabela pozwalająca na wyciągnięcie wniosków

Spotkanie z legendą

Występ „Walcmanów” podczas tegorocznych „Dni Góry” był dla wielu górowian swoistą podróżą sentymentalną w czasie, szczególnie dla ludzi czterdziestolatków i osób starszych. „Walcamani” są legendą naszego miasta, która jest wciąż żywa w pamięci górowian. Z opowieści rodziców znają tę kapelę podwórkową również ludzie młodzi.

Pomysł, by wystąpili oni po 30 latach przed górowska publicznością należy uznać za przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”. Należy tu oddać sprawiedliwość Jerzemu Jakuczunowi, który ten występ wymyślił i doprowadził do jego realizacji.

Historyczny występ „Walcmanów” spowodował przybycie na stadion licznych rzesz ich wielbicieli. Już od godziny 15 stadion zaczął wypełniać się mieszkańcami miasta. Przeważali ludzie dojrzali – naoczni świadkowie ich występów sprzed ponad 30 lat.
Przybyli wiedzeni ciekawością i pragnieniem powrotu do czasów młodości. O godzinie 16,30 na scenie pojawiła się żywa legenda Góry – „Walcamani”. Tego dnia wystąpili w składzie: Tadeusz Zieliński – śpiew i konferansjerka, Jerzy Kozakiewicz – gitara akustyczna, Jan Kubiak – tuba B, ale w wykonaniu elektronicznym, Aleksander Minta – kultowy bęben z nazwą zespołu oraz dwa talerze, Ludwik Skoczylas – akordeon, Jerzy Jakuczun – banjo, Ryszard Lesiecki – grzechotka.

Tadeusz Zieliński w w ciepły, humorystyczny sposób przywitał górowian. Zapowiedział występ kapeli – po 30 latach - i podziękował za zaproszenie. Przypomniał członków kapeli, których niestety nie ma wśród nas – Tadeusza Kłaka, Witolda Symonowicza i Tadeusza Hirsza, którzy jak powiedział: „na pewno już kapele w niebiosach założyli”.

A później widzowie otrzymali to, na co oczekiwali. Rozległy się znajome i przywołujące piękne wspomnienia słowa hitów „Walcmanów”. Wszyscy mogli raz jeszcze usłyszeć niezapomniane: „Cyk Walenty”, „Krówki”, „Balladę o Adamie”, „Skrwawnięte serce” czy „kultowe: „Czterech łysych”.

Widowni przypomniano również monolog o „przytomnie umierającym” w wykonaniu Tadeusz Zielińskiego praz inne nieśmiertelne dowcipy i anegdoty wygłaszane przez tegoż naczelnego showmana kapeli wykonywane w przerwie pomiędzy kolejnymi utworami.
Każdy utwór widownia kwitowała rzęsistymi brawami. Dało się zauważyć, wśród starszych osób, pewne wzruszenie i zadumę, która towarzyszyła popisom kapeli. Wiele osób przyjmowało występ w głębokiej zadumie. Widać było też wyraźne wzruszenie i nastrój nostalgii wywołane przypomnieniem wzruszeń lat dawno i bezpowrotnie minionych. Wzruszeni byli nie tylko widzowie. Widać było, iż członkowie kapeli mocno przeżywają ten występ po wielu latach i w głębi serca jest im przyjemnie, iż nie zapomniano o nich.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz na ręce Tadeusza Zielińskiego złożyła podziękowania za występ. Szczerość tych podziękowań podkreślał piękny bukiet, który wręczyła założycielowi „Walcmanów”. Członkowie kapeli szarmancko odwdzięczyli się szefowej gminy całując ją w dłoń i policzki. Był to wzruszający ostatni akord ich występu.

Warto było w niedzielę być na górowskim stadionie. Warto było przeżyć to raz jeszcze. Warto było cofnąć się myślami w przeszłość i zobaczyć jeden z jej cudownych złocistych okruchów na scenie. Dziękujemy „Walcmani” i do zobaczenia i usłyszenia. Wszyscy wierzymy, że znowu zaśpiewacie nam, górowianom.




Tadeusz Zieliński

Jerzy Kozakiewicz

Jan Kubiak

Ludwik Skoczylas

Aleksander Minta

Jerzy Jakuczun

Ryszard Lesiecki












Bardzo krótka historia "Walcmanów"


Z tej okazji należy przypomnieć – szczególnie młodszym czytelnikom – historię naszej eksportowej kapeli podwórkowej.

Wszystko zaczęło się od wieczoru „Andrzejkowego” w roku 1970, który odbywał się w górowskim Domu Kultury, kiedy to dali oni pierwszy publiczny koncert. Uczestnikom „Andrzejek” występ się spodobał a zachęceni sukcesem członkowie „Walcmanów” postanowili wypłynąć na szersze wody.

Wkrótce mieszkańcy Góry mogli zobaczyć „Walcmanów” na żywo. Z dzieciństwa zapamiętałem wóz drabiniasty z napędem konnym a na nim kilu ubranych bardzo dziwnie mężczyzn. Podróżowali oni tym wozem po ulicach naszego miasta i śpiewali bardzo śmieszne piosenki. Grali 3 - 4 utwory i przemieszczali się w inne miejsce. A za nimi my, kilkuletnie dzieciaki i nie o starsze „wyrostki”,, jak to wówczas mówiono. W ten nowatorski, jak na owe czasy, sposób „Walcmani” się reklamowali. Kapela występowała wówczas w składzie: Tadeusz Zieliński, który wymyślił „Walcmanów” i był ich szefem, konferansjerem i pierwszym solistą w jednej osobie, Władysław Kłak – mistrz gry na skrzypcach, Tadeusz Hirsz grał na akordeonie, Jerzy Jakuczun przygrywał na banjo, Jerzy Kozakiewicz wymuszał dźwięki z gitary akustycznej a Jan Kubiak dął w wielki blaszany instrument zwany fachowo tubą B. Bębny i talerze obsługiwał Aleksander Minta.

W owych zamierzchłych czasach z „Walcmanami” występował zespół taneczny, którym kierowała Maria Butkiewicz. Śliczne dziewczyny występowały w składzie: Lidia Poniecka, Barbara Malinowska. Ich partnerami do tańca byli: Jerzy Zdrzewielski, Henryk Leśniewski, Adam Baczyński.

Wielka popularność „Walcmanów” rozpoczęła się w roku 1971. Wystąpili wówczas na IV Ogólnopolskim Festiwalu Spotkań Folklorystycznych w Mielcu, gdzie otrzymali wyróżnienie. W następnym roku kapela występowała w Sobótce, Lubaniu Śląskim, Bydgoszczy. Wielkim wyróżnieniem było zaproszenie „Walcmanów” do występów towarzyszących Festiwalowi Piosenki Polskiej w Opolu. W tym samym roku otrzymali oni zaproszenie do Czechosłowacji (obecnie Republika Czeska). Występowali wówczas w miejscowości Hradec Kralowe reprezentując Dolny Śląsk w zorganizowanych w ówczesnej Czechosłowacji „Dolnośląskich Dniach Kultury”. W 1973 roku kapela ponownie występowała w Czechosłowacji występując u boku ówczesnej megagwiazdy czechosłowackiej estrady – Heleny Vondraczkowej. W tym samym roku ujrzała „Walcmanów” cała Polska na ekranach odbiorników telewizyjnych. Kapela wystąpiła w programie „Mikrofon dla wszystkich”, która to impreza stanowiła część Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Wykonany tam utwór „Skrwawnięte serce” stał się hitem.

Dzięki tym występom kapela stała się na tyle znana, iż zaproszono ją do programu, który towarzyszył otwarciu sławnej restauracji „Adria” w Warszawie w 1973. W programie tym „Walcmani” wystąpili obok takich ówczesny sław polskiej estrady: Barbary Rylskiej, Bohdana Łazuki, Anity Dymszówny, Mieczysława Święcickiego i Jerzego Duszyńskiego.

Występy w TV i liczne koncert sprawiły, iż „Walcmani” stali się znani, rozpoznawalni i zapraszani na liczne występy.

Poznano ich również za granicą. Występowali w Wiedniu (1974), Leningradzie, Moskwie, Mińsku (1976), Suhl (NRD – 1980).

Wielkim wyróżnieniem i potwierdzeniem popularności było zaproszenie „Walcmanów” do udziału w programie telewizyjnym: „Karnawałowe noce”, który nagrywano w Warszawie. Kapela wystąpiła tam obok bardzo wówczas popularnych zespołów: „Homo Homini”, „Mortale” i zespołu tanecznego Małgorzaty Potockiej : „Sabat”. Miliony telewidzów przed telewizorami oglądnęło w sylwestrową noc 1974/75 „Walcmanów” z Góry Śląskiej.

Trzeba dodać, że wraz z upływem czasu zmieniali się również członkowie kapeli. Tadeusza Hirsza zastąpił Witold Symonowicz, którego po rezygnacji w połowie lat 70 – ych zastąpił Ludwik Skoczylas. Do zespołu dołączył Franciszek Bułyszko (gitara) oraz Jerzy Zdrzewielski (banjo).

Nieoczekiwanie dla wszystkich w roku 1980 członkowie kapeli postanowili, po 10 latach bardzo udanej działalności, zaprzestać występów. Ta decyzja podyktowana była zmęczeniem wyjazdami, które powodowały długie okresy pobytu poza domem. Każdy z członków kapeli miał bliskich – żonę, dzieci, narzeczoną. Długie pobytu poza domem nie służyły ich życiu rodzinnemu i uczuciowemu.

„Walcmani” przeszli do legendy i historii naszego miasta, która ich przetrwa i będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie.



wtorek, 9 czerwca 2009

Znowu pod kreską!

Poniżej znajdą Państwo wyniki egzaminów gimnazjalnych w województwie dolnośląskim. Chwilowo dysponujemy tylko bardzo ogólnymi danymi. Sądzę jednak, że warto je poznać, by wiedzieć jak wyglądamy na tle województwa. A jak wyglądamy, to Państwo sami ocenią. Proszę pamiętać, iż każdy uczeń gimnazjum mógł zdobyć z każdego z testów 50 punktów (100%).

W części humanistycznej średni wynik dla województwa dolnośląskiego wyniósł 31,1 p (62,3%). Średnia dla powiatu górowskiego: 29,0 p (58%).


W części matematyczno – przyrodniczej średni wynik dla województwa dolnośląskiego wyniósł 25,2 p (50,2%). Średnia dla powiatu górowskiego - 24,1 p (48,2%).


Egzamin z języka angielskiego: średnia dla województwa dolnośląskiego – 31 p (62%). Średnia dla powiatu górowskiego - 29,5 p (59%).


Egzamin z języka niemieckiego: średnia dla województwa – 32,5 p (65,1%). Średnia dla powiatu górowskiego - 30,4 p (60,8%).


Skala ocen wyników osiągniętych podczas egzaminu przez gimnazja


Historia bliska młodym pasjonatom

Kolejny sukces odnieśli górowanie w konkursie organizowanym przez Ośrodek Karta. Temat trzynastej edycji konkursu w programie „Historia bliska”, adresowanym do młodzieży szkół średnich i gimnazjów, brzmiał: „Rok 1989: koniec, przełom, początek…?”.


Na konkurs nadesłano 144 prace autorstwa 297 uczniów, z 88 szkół, z 60 miejscowości całej Polski. W tym roku najwięcej prac nadesłano z trzech województw: wielkopolskiego, śląskiego i dolnośląskiego - ich udział sięga 45%; tylko 11% wszystkich prac pochodzi z wielkich aglomeracji. Uczniom towarzyszyło 114 opiekunów, przeważnie nauczycieli historii.


W XIII – tegorocznej - edycji konkursu górowianki: Ewelina Kędzierska i Anna Krawczyk wystartowały pod egidą Biblioteki Pedagogicznej w Górze. Dziewczęta z I klasy górowskiego LO przygotowały na konkurs pracę: „Rok przełomu? Rok kontynuacji?, Praca opisywała znaczenie wielkich wydarzeń z czerwcowych wyborów roku 1989. W swojej pracy nasze dziewczęta przeprowadziły wywiady z ludźmi, którzy w roku przełomu znajdowali się po przeciwnych stronach barykady.



Za swoja pracę Ewelina Kędzierska i Anna Krawczyk otrzymały wyróżnienie I stopnia. Nagrodę wręczono dziewczętom w Warszawie. Miejscem wręczenia tych jakże prestiżowych nagród był Zamek Królewski. Warto wspomnieć, iż opiekunem dziewcząt i przewodnikiem po meandrach naszej miejscowej historii był kierownik Biblioteki Pedagogicznej - Mirosław Żłobiński.


Nie jest to pierwszy – i miejmy nadzieję, że nie ostatni – sukces naszej młodzieży w konkursach organizowanych przez Ośrodek Karta.


Po raz pierwszy nasza młodzież zaistniała tam w latach 1998/99, gdy ogłoszono trzecią edycje konkursu „Historii bliskiej”. Wówczas to zespół górowskich uczniów z „ogólniaka” w składzie: Karina Chochowska, Elżbieta Chomicz, Wioletta Szostak i Joanna Zaremba zajęły drugie miejsce. Był to ogromny sukces, gdyż ich praca „Najważniejsze wydarzenia w dziejach mojej społeczności. Świadkowie i świadectwa" została dostrzeżona i nagrodzona spośród 789 prac, które wpłynęły na konkurs. Opiekunem nagrodzonych dziewcząt była nauczycielka historii w LO – Maria Chomicz.


W latach 2004/05 na listę nagrodzonych wpisał się uczeń obecnego Zespołu Szkół – Eryk Koziołkowski. Do konkursu przebiegającego pod hasłem: „Codzienność w czasie przełomu 1944–1945 przygotował pracę: „To działo się naprawdę”, która nagrodzona została wyróżnieniem I stopnia. Opiekunem Eryka był Mirosław Żłobiński.


W roku 2006 Eryk Koziołkowski po raz drugi wystartował w konkursie. Tematem konkursu było „Życie religijne w czasach PRL — jednostka, wspólnota, instytucja”. Uczeń Zespołu Szkół napisał pracę: „Okruchy z życia religijnego na ziemi górowskiej”. Za tę pracę Eryk otrzymał wyróżnienie II stopnia. Opiekunem Eryka był nauczyciel historii w ZS – Artur Małecki.


W roku 2008 takie samo wyróżnienie zdobył uczeń I klasy górowskiego LO – Kamil Kutny. Do konkursu: „Mała ojczyzna w pamięci i świadectwach” Kamil przystąpił z pracą: „Tam dom mój, gdzie serce moje”. Opiekunem Kamila była nauczycielka historii Małgorzata Smolińska.