czwartek, 14 maja 2009

Poseł i marszałek w pustej sali


Wczoraj do naszego miasta zawitali wicemarszałek Sejmiku Dolnośląskiego Piotr Borys oraz poseł Marek Skorupa (obaj panowie z PO). Spotkanie odbyło się o godz. 17,00 w sali konferencyjnej Starostwa.

Informację o spotkaniu podano dość wcześnie, bo już wczorajszego dnia ok. godz. 12 radio „Elka” emitowało tę wiadomość w eterze. Pomysłodawcą tego spotkania był poseł Marek Skorupa, który nie znając tutejszych stosunków, przyjął, iż Starostwo Powiatowe poinformuje mieszkańców, a ci skorzystają z okazji, by spotkać się z posłami.

Starostwo pod wodzą nieocenionej w takich sytuacjach „Bukietowej” stanęło na głowie i poinformowało mieszkańców z kilkugodzinnym wyprzedzeniem o tym fakcie. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania: w sali konferencyjnej zjawiło się 19 osób. Łatwo można było zauważyć, iż wśród zebranych znajdowało się:
- trzech gości spoza powiatu (wicemarszałek, poseł i jego asystent),
- czterech przedstawicieli mediów,
- burmistrz Góry - Irena Krzyszkiewicz , wójt Jemielna – Czesław Połczyk, wójt Niechlowa – Jan Głuszko,
- „Bukietowa”,
- jeden radny powiatowy – Marek Bernacki,
- siedmiu mieszkańców naszego miasta.
Jak więc widać frekwencja przeszła najśmielsze oczekiwania, chyba tylko „Bukietowej”, bo goście z całą pewnością liczyli na więcej.

Spotkanie było poświęcone dwóm sprawą: naszemu Szpitalowi i mostowi w Ciechanowie. W tych sprawach głos zabierał marszałek Piotr Borys, który w sejmiku dolnośląskim odpowiada za służbę zdrowia i drogi.
W swoim wystąpieniu Piotr Borys mówił o dokonaniach samorządu wojewódzkiego i planach na najbliższy okres czasu.


W kwestii mostu wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem. W chwili obecnej trwa analiza złożonych ofert. Najdalej w czerwcu zostanie wybrany wykonawca. Wraz z budową mostu przebudowywane będą drogi, by nie doszło do sytuacji, że będzie most, ale nie będzie dróg, po których będą mogły poruszać się samochody o nośności powyżej 10 ton. Marszałek przypomniał, iż poprzedni decydenci w sejmiku zaplanowali most, ale bez dróg dojazdowych.

Gość zachęcał samorządy gminne i samorząd powiatowy, by przygotować studia wykonalności i koncepcję przebiegu dróg, które powinniśmy zmodernizować lub zbudować od podstaw w związku z budową mostu w Ciechanowie.


Burmistrz Irena Krzyszkiewicz wyraziła obawę, iż: „most będzie oddany do użytku, ale nie doczekamy się drogi omijającej nasze miasto”. Stwierdziła również, że: „nie jest możliwe, by ciężkie samochody przejeżdżały przez miasto. Nie ma też możliwości poszerzenia ulic: Starogórskiej i Wrocławskiej ze względu na zwartą zabudowę przy tych arteriach”. Irena Krzyszkiewicz poinformowała, iż gmina chce skorzystać z programu budowy dróg (tzw. „schetynówki”).


Kluczowe pytanie Ireny Krzyszkiewicz wobec marszałka brzmiało: „Czy jest realna szansa, by w przyszłorocznym budżecie województwa zapisać dla Góry pieniądze na drogi?” W odpowiedzi usłyszeliśmy raz jeszcze słowa o konieczności przygotowania dokumentacji oraz stwierdzenia: „wygrywa ten, kto jest aktywny”.

W kwestii dokumentacji na drogi wypowiedział się wójt Jemielna Czesław Połczyk, który stwierdził: „jeżeli chodzi o Jemielno, to my mamy plan szczegółowy przebiegu dróg od mostu w Ciechanowie do Osetna”.
Trzeba tu dodać, iż Czesław Połczyk miał wczoraj szczególnie duży powód do zadowolenia. Po ponad dwóch latach starań otrzymał 1,7 mln zł na budowę hali widowiskowo – sportowej. Całkowity koszt tej inwestycji jest szacowany na ok. 3 mln. Gmina stara się jeszcze o 0,5 mln z RPO. Jeżeli je otrzyma, to jeszcze w tym roku rozpoczną się procedury zmierzające do wybudowania w Jemielnie tej niezwykle potrzebnej inwestycji.

Z przebiegu dyskusji na temat dróg wynika jednak, iż samorząd województwa zdaje sobie sprawę, iż samym faktem budowy mostu mieszkańców Góry nie uszczęśliwi, bo nasza lokalna społeczność oczekuje, iż most obok korzyści gospodarczych nie spowoduje wzrostu zagrożenia dla życia i zdrowia.


Podczas spotkania poruszono również sprawę Wydziału Ksiąg Wieczystych, który w naszym mieście ma być zlikwidowany. Zbigniew Józefiak – szef Unii Górowian – zadał posłowi pytanie: czy liczone są koszty społeczne tej decyzji, czy też liczy się tylko liczba etatów zaoszczędzonych na likwidacji? Poseł Skorupa nie potrafił przekonywująco odpowiedzieć na to pytanie. Padały słowa o uwadze, która on i senator Leon Kieres, przykładają do tego tej sprawy, mówiono o wymowie ok. 4000 podpisów zebranych w obronie WKW w Górze. Brzmiało to jednak mało przekonywująco, bo korzystne dla nas rozwiązanie tego problemu leży w Ministerstwie Sprawiedliwości. O tym przypomniał jednak nie poseł Skorupa, ale Zbigniew Józefiak.

Część spotkania poświęcona służbie zdrowia była równie mało przekonywująca. Marszałek Piotr Borys przedstawił stan służby zdrowia na terenie Dolnego Śląska. Powiedział przy tym kilka ciekawych i mało znanych rzeczy.
W województwie dolnośląskim mamy najwyższą śmiertelność noworodków w kraju oraz fatalny stan ratownictwa medycznego. Pomoc trafiała – i zapewne trafia – do chorych zbyt późno. Fatalny jest również stan onkologii, zbyt późno rozpoznawane są schorzenia nowotworowe. Piotr Borys poinformował o krokach, jakie podjęto, by tę katastrofalną sytuacje polepszyć.


W sprawie górowskiej placówki marszałek pływał w mgle niedopowiedzeń i szkolił się w zakresie uników. Usłyszeliśmy, że dobrze jest, iż nasz Szpital będzie oddłużony. Gość podkreślał, że polityka ochrony zdrowia przyjęta przez samorząd wojewódzki zmierza do tego, by każdy z mieszkańców województwa nie miał do szpitala dalej niż 50 km. Padały przykłady szpitali, które się połączyły i znakomicie się sprawdzają. Marszałek snuł dywagacje na temat szpitala niezabiegowego, w którym chory otrzyma pierwsza pomoc a następnie zostanie przewieziony do placówki, w której fachowy personel dysponujący świetną aparaturą dokonają ozdrowienia nieszczęśnika. Piotr Borys wspomniał, iż w naszym Szpitali widzi ZOL, pogotowie i coś tam jeszcze. „Sami musicie znaleźć swój typ leczenia” – podsumował.

Nieszczęsna „Bukietowa” nie byłaby sobą, gdyby nie wspomniała o: „wskaźnikach, które nasz Szpital spełnia”. Skwapliwie przytaknął jej pozbawionym sensu słowom poseł Skorupa.
Uzbrojony w uchwałę Rady Ministrów nr 58/2009 (tzw. „plan B”) spytałem, o jakich to wskaźnikach mówią, albowiem przeczytałem ów dokument i nie znalazłem tam żadnych wskaźników. Poseł Skorupa przeszedł do kontrataku i spytał mnie, czy ja się tym interesuję?
Grzecznie – chociaż w środku aż mnie skręcało – odrzekłem szanownemu posłowi, że i owszem, bo chcę uniknąć takich sytuacji, iż politycy przyjeżdżają i opowiadają bajeczki, których nie można od razu zweryfikować. Swój krótki wywód zakończyłem pytaniem: czy panu posłowi przeszkadza to, że posiadam na ten temat wiedzę. Poseł – dobrodziej zmitygował się i stwierdził, że nie to miał na myśli i przeprasza mnie.

Rzecz jasna ani poseł, ani też „Bukietowa” nie potrafili wymienić mitycznych „wskaźników”, którymi z taką ochotą szermowali. W sukurs ich niewiedzy nie podążyła nawet dyrektorka Szpitala Czesława Młodawska, która na pewno dysponuje odpowiednia wiedzą na ten temat. Na ratunek nie ruszył też Zygmunt Iciek – wicedyrektor naszej placówki. Nikt nie wsparł bidulki pozostawiając ją w mrokach typowej dla niej niewiedzy.

„Bukietowa” bardzo napierała na marszałka, by ten potwierdził fakt, tworzenia przez niego sieci szpitali, w której ma się znaleźć Góra. Piotr Borys przyznał, że o tym rozmawiano. W tym przypadku ja spytałem marszałka o to, czy dysponuje mechanizmami pozwalającymi mu na łączenie szpitali, dla których organem założycielskim są samorządy powiatowe? Piotr Borys odpowiedział – zgodnie z prawdą – że nie. Podkreślił jednocześnie, iż to my sami musimy poszukać sobie partnera. „Bukietowa” żałośnie kiwała swą rudo – koperkową głową. Równocześnie marszałek stwierdził, iż szpitale nie mogą być konkurencyjne wobec siebie. I okazało się, że tu jest pies pogrzebany.

Wystarczy założyć taką sytuację, wchodzimy w spółkę z Lubinem (czysta fantazja!) i co? Mamy z nim nie konkurować, a więc likwidujemy chirurgię, bo ich jest lepsza o kilka lat świetlnych. Likwidujemy ginekologię, położnictwo – bo też podskoku do nich nie mamy. Co nam zostaje? Na szczęście ZOL i Pogotowie Ratunkowe – to pewne. Co z resztą? O to, i o wskaźniki, pytać proszę „Bukietową”, i oczywiście Ojca kolacji – Boba Budowniczego.

Marszałek Piotr Borys opuścił spotkanie po godzinie. Na placu boju pozostał poseł Marek Skorupa. Trzeba powiedzieć, że poseł to gawędziarz urodzony. Lubi wspominki, odniesienia, dużą liczbę słów, za którymi niewiele się kryje. Ja tam mu się nie dziwię, bo wybory blisko a nasz powiat to jego okręg wyborczy. Konkretów żadnych, ale się było, pokazało, pogadało.

Z takiego spotkania jak wczorajsze płynie podstawowa nauka. Trzeba przychodzić na nie przygotowanym, bo politycy mają skłonności do bajdurzenia. I nauka druga: trzeba uczestniczyć w życiu politycznym, gdyż jest to zbyt poważna rzecz, by pozostawiać ją w rekach dyletanckich polityków, i oczywiście „Bukietowej”, którą – o czym warto pamiętać – radny Marek Hołtra przyłapał na kłamstwie. Sprawa trafiła do naszego Sądu Grodzkiego i - nieoczekiwanie - M. Hołtra wyraził zgodę na polubowne załatwienie sprawy.


Widome znaki talentów organizacyjnych nieszczęsnej "Bukietowej"

środa, 13 maja 2009

Za drogo!

Dzisiaj o godz. 12,00 zakończyło się składnie ofert na budowę skateparku, który ma się znajdować koło „orlika”. W sali 110 UMiG zebrała się komisja przetargowa, której przewodniczył sekretarz Tadeusz Otto. W skład komisji wchodzili również: Stanisława Czuchajewska i Agnieszka Pomieszcz.

O godzinie 12,15 Tadeusz Otto rozpoczął posiedzenie komisji. Poinformował, iż do urzędu wpłynęły dwie oferty. Przypomniał też, że gmina na realizacje tego zadania przeznaczyła w swoim budżecie kwotę 180.531,28 zł brutto.

W napięciu i głębokiej ciszy uczestnicy przetargu oczekiwali na otwarcie kopert. Tej sztuki dokonał Sławomir Kirst, który pewnymi cięciami nożyc otworzył pierwszą ofertę.

Sekretarz Otto odczytał dane uczestnika przetargu: „Dombud” – Gliwice. Wszyscy wstrzymali oddech. Po chwili padła z ust sekretarza cena – 385.324, 58 zł netto (brutto – 470.095,99 zł). Widać było, iż wszystkim świadkom tego wydarzenie obecnym na sali zrobiło się nieco nieswojo.

Ostatnia oferta i ostatnia szansa tego dnia. Tadeusz Otto odczytuje: Przedsiębiorstwo Inwestycyjno Budowlane w Lesznie. Cena – 317.699,37 zł netto (brutto – 387.593,23 zł). Na dziś koniec nadziei, bo to zbyt wygórowane kwoty, jak na naszą gminną kasę. Nikt z członków komisji nie kryje zawodu, bo też i nikt nie spodziewał się, iż oferenci poszybują tak z cenami.

Wg ostatnich wiadomości w dniu jutrzejszym zbierze się gremium naszych decydentów, by podjąć decyzję na temat dalszych losów tej inwestycji. Możemy być pewni, iż władza nie odstąpi od zamiaru budowy skateparku. Taka jest wola decydentów i skatepark powstanie. Z całą pewnością można oczekiwać ogłoszenia nowego przetargu, i to w dość szybkim czasie.

piątek, 8 maja 2009

Oddano do użytku

Gmina przyjęła dzisiaj boisko wielofunkcyjne, które tak wiele miesięcy budowane było przy Szkole Podstawowej nr 1. Stało się to po 189 dniach od daty określonej w umowie na odbiór tego obiektu. Oczywiście za nieterminowe oddanie boiska wykonawca poniósł finansową karę w wysokości 145.207 zł. Kwota ta nie jest ostateczna, gdyż obecnie będzie jej wysokość weryfikował skarbnik gminy – Marek Balowski. Całkowity koszt budowy boiska miał wynieść 385.456,40 zł. Na skutek opóźnienia zawinionego przez wykonawcę zapłata za wykonaną inwestycję znacznie się zmniejszy i wyniesie ok. 240.000 zł.

Inne wieści z frontu inwestycyjnego są równie pomyślne. Dzięki osobistym staraniom burmistrz Ireny Krzyszkiewicz otrzymamy wsparcie na budowę skateparku. Istniejąca przy KGHM Lubin fundacja wesprze nas w realizacji tego zadania kwotą 20.000 zł. Całkowity koszt budowy skateparku przewidziany jest na kwotę 196.000 zł. Być może dla niektórych kwotą wsparcia nie wydaje się zbyt wygórowana, ale pamiętajmy, że zawsze te „głupie”20.000 zł zostanie w gminnej kasie. Wyłonienie wykonawcy na realizację budowy skateparku nastąpi 13 maja o godzinie 12,15. Jak poinformowali mnie w dniu dzisiejszym pracownicy Wydziału Realizacji Inwestycji zainteresowanie wśród wykonawców tę inwestycją jest spore.

Również dzisiaj gmina odebrała prace prowadzone przy ul. Poznańskiej 10 (za sklepem „Grosik”). Utwardzono tam nawierzchnię, przebudowano plac zabaw, zmodernizowano parking. Wartość wykonanych tam prac opiewa na kwotę – 161.344,51 zł. Inwestycja ta z cała pewnością poprawi warunki zycia ludzi, którzy tam mieszkają.

24 kwietnia gmina przyjęła również wodociąg budowany na ul. Starogórska – Leśna. Był to drugi etap realizacji tej niezwykle potrzebnej inwestycji. W wyniku budowy wodociągu do 54 działek (z których część jest już zabudowana) doprowadzona została woda. Położono 786 m rur PCV o średnicy 250 mm. Koszt inwestycji – 168.671,22 zł.
Przewidziany jest również trzeci etap tej inwestycji. Kanalizacja wodna doprowadzona zostanie do działek, które należą do Nadleśnictwa Góra Śl. Wszyscy, którzy chcą budować swe ogniska rodzinne w tej uroczej okolicy powinni być zadowoleni.

W ciągu najbliższych kilku nastąpi przyjęcie kolejnej inwestycji realizowanej przez gminę. Mowa tu o chodniku wykonanym przy ul. Poznańskiej, koło Gimnazjum nr 2 oraz chodnikach i dojeździe wybudowanym w otoczeniu „orlika”. Po zrealizowaniu tego zadania boisko i szkoła nabrały nowego, atrakcyjnego wyglądu. Zrobił nam się nam w tym miejscu bardzo estetyczny fragment miasta.

Naczelnikowi Wydziału Realizacji Inwestycji - Wojciechowi Domańskiemu oraz Andrzejowi Popławskiemu (inspektorowi ds. realizacji inwestycji i remontów) dziękuję za wyczerpujace informacje, które pozwoliły na napisanie powyzższej informacji.

czwartek, 7 maja 2009

Szczypta optymizmu

Powiatowy Urząd Pracy w Górze udostępnił informację o sytuacji na rynku pracy w powiecie górowskim za miesiące marzec i kwiecień 2009 roku.

Od listopada 2008 roku rósł w naszym powiecie poziom bezrobocia. Z niepokojem oczekiwano kolejnych danych. W marcu bieżącego roku nadal statystyka odnotowywała wzrost bezrobocia na terenie wszystkich gmin naszego powiatu. Przybyło wówczas 339 bezrobotnych. Z ewidencji wyłączono 276 osób, które podjęły pracę a z innych przyczyn 158 osób. Z tej liczby 62 osoby nie potwierdziły gotowości do podjęcia pracy, czyli mówiąc bez ogródek nie przybyły do PUP, by podpisać listę. Tylko 4 osoby odmówiły bez uzasadnionej przyczyny podjęcia pracy. W marcu 42 osoby rozpoczęły staż a 39 szkolenie.

Na koniec marca 2009 roku bez prawa do zasiłku znajdowało się 2009 osób (79,8%) ogółu zarejestrowanych. Najgorzej pod tym względem wyglądała w tamtym okresie gmina Niechlów. Zarejestrowani z tej gminy bezrobotni bez prawa do zasiłku stanowili aż 81,5% ogółu osób będących bez pracy.

W marcu nastąpił wzrost liczby bezrobotnej młodzieży wśród ogółu zarejestrowanych. Tylko w tym jednym miesięcy zarejestrowało się 104 osoby w przedziale wiekowym 18 – 24 lat. Aż 51,1% ogółu zarejestrowanych bezrobotnych stanowią ludzie w wieku 18 – 34 lat. W miesiącu marcu osób takich było 1287.

Również nieciekawa sytuacja panuje na rynku pracy dla osób, które ukończyły 45 rok życia. Bezrobotni z tej grupy wiekowej stanowią 30,6% ogółu zarejestrowanych, i jak czytamy w „Informacji …”: „jest to sytuacja na tyle niepokojąca, gdyż osoby z tej populacji mają małe szanse na uzyskanie stałego zatrudnienia”.

Zwiększa nam się liczba osób z wykształceniem wyższym, które pozostają bez pracy. Z 94 osób (luty) liczba bezrobotnych z wyższym wykształceniem wzrosła do 105 w marcu.
Mamy aż 853 osoby bezrobotne, których wykształcenie jest na poziomie gimnazjalnym i poniżej. Z wykształceniem zasadniczym zawodowym bez pracy pozostawało w marcu 833 osoby, a ze średnim ogólnokształcącym – 227. Osób legitymujących się wykształceniem średnim zawodowym PUP ma zarejestrowanych 501.

To część wieści nie najlepszych. Są też wieści nieco lepsze. Jak napisano w „Informacji …”: „w populacji bezrobotnych według czasu pozostawania bez pracy odnotowano znaczne zmiany. W porównaniu z marcem 2008 r., nastąpił spadek populacji długotrwale bezrobotnych. Na koniec marca 2009 roku, udział tych osób w ogólnej strukturze zarejestrowanych wynosił 23% i w porównaniu z końcem marca 2008 roku zmalał o 6,4%”.

Pomiędzy styczniem a końcem marca 2009 roku do PUP wpłynęło 299 ofert pracy (z sektora publicznego – 183). W tym okresie pracę podjęło 225 osób bezrobotnych. W tym samym przedziale czasowym w roku ubiegłym pracę podjęło 377 osób.
Stałą pracę podjęło 41 osób a sezonową 178 osób (w roku 2008 – 263 osoby).

Zgodnie ze spoczywającym na PUP obowiązkiem aktywizuje on bezrobotnych. W okresie styczeń – marzec 2009 roku skierowano do prac interwencyjnych 5 osób, na szkolenia – 65, staż – 31, przygotowanie zawodowe w miejscu pracy – 28 osób. Tylko 1 bezrobotny otrzymał pożyczkę na rozpoczęcie działalności gospodarczej na własny rachunek.

Inną dobrą wieścią jest pozyskanie przez PUP środków z Europejskiego Funduszu Społecznego na realizację projektu pod wymownym tytułem: „Wystarczy chcieć”. PUP otrzymał na podnoszenie poziomu aktywności zawodowej bezrobotnych kwotę nieomal 1,4 mln zł.

Planuje się, iż działaniami w ramach tego programu objętych zostanie w 2009 roku 231 bezrobotnych. Szczególna uwaga będzie zwracana na osoby do 25 roku życia, długotrwale bezrobotne, bezrobotnych powyżej 50 roku życia, kobiety, które nie podjęły pracy po urodzeniu dziecka i osoby, które dotknęły nadzwyczajne wypadki losowe.

Planuje się staże dla 95 osób, szkolenia – 105 osób (operator koparko – ładowarki, prawo zjazdy kategorii C, przyuczenie lub doskonalenie w zawodzie). W pierwszych trzech miesiącach 2009 roku rozpoczęto wykorzystywać środki z EFS i skierowano na staże 35 osób.

W kwietniu 2009 roku po raz pierwszy od listopada 2008 roku bezrobocie zaczęło spadać. W PUP zarejestrowano w tym miesiącu 334 osoby, ale podjęło pracę osób 442.
Wszystkie dane dotyczące tego miesiąca, które nie są jeszcze kompletne i opracowane w tak znakomity sposób jak „Informacja …” z marca uzyskałem dzięki życzliwości Pana Wojciecha Zagubienia – informatyka w PUP – któremu niniejszym dziękuję za życzliwość. Pozwolę też sobie podziękować Pani dyrektor Barbarze Murlik za znakomite (tradycyjnie) opracowanie tematu bezrobocia za miesiąc marzec.



wtorek, 5 maja 2009

Życzenia obolałego

No i zrobił się dzisiaj niezły pasztet! Szefowa gminy miała imieniny. Wszystko, co żyje i wielbi Solenizantkę popędziło, by złożyć Jej życzenia. Też się wybrałem, ale tego aktu nie było mi dane dokonać. A powodem tego jest moja fizyczna mikrość.

Kiedy wspinałem się mozolnie po schodach, by dokonać tego strzelistego aktu przeżyłem dramat. W pewnym momencie niezidentyfikowany osobnik powalił mnie na schody i popędził po moich plecach. Ledwie ochłonąłem po tym niemiłym wydarzeniu i zacząłem się dźwigać, by uzyskać pozycję pionową, kiedy kolejny niezidentyfikowany osobnik powtórnie powalił mnie na schody. Potem było proszę Państwa tylko gorzej. Wyraźnie czułem, jak co chwilę ktoś biegnie po mnie. Kątem oka widziałem przeróżne kwiecie, które nieśli z sobą niezidentyfikowani osobnicy. A było tego mrowie całe! Mój skromny bukiecik niezapominajek padł ofiarę właściciela obuwia o rozmiarze 59. Z wyrafinowanego i noszącego w sobie tak wiele symboliki bukieciku pozostała miazga!

Kiedy myślałem, że już nic gorszego nie mogło mi się przydarzyć nastąpił horror. Dotychczasowy kontakt z obuwiem o podeszwie płaskiej zastąpiony został obcowaniem z obuwiem damski na wysokim obcasie. Niezidentyfikowane osobniczki również mnie nie dostrzegały. Posuwały chyżo z kwiatami ku gabinetowi Solenizantki poprawiając koafiury, makijaże i inne elementy stroju.

I tak horror ten trwał. A ja cały zbudowany z bólu, sflekowany okrutnie cierpiałem niewymowne męki. I z sekundy na sekundę zdawałem sobie sprawę, iż złożenie życzeń pierwszej osobie w gminie nie będzie możliwe. Parcie ogółu przebiło moją najszczerszą wolę.

Nie mogąc złożyć życzeń osobiście pozostał mi tylko mój blog.
Czegóż można życzyć Szanownej Solenizantce? Na pewno już wszystkie życzenia wypowiedziano, rączki dokładnie wyściskano i wycałowano.
Więc ja pozwolę sobie złożyć takie oto życzenia.

Życzę radości z tego, co Pani Burmistrz robi każdego dnia i skuteczności w działaniach, które podejmuje. Pozwolę sobie również życzyć, by Pani Burmistrz miała zawsze wiatr w plecy a słońce świeciło Jej nieprzerwanie w twarz.

Niech dobry los oszczędzi Jej zdrad, nielojalności i ludzkiej zawiści. Jako Burmistrz niech będzie sprawiedliwa, ale wyrozumiała dla ludzkich słabości i niedoskonałości, bo nikt nie jest ideałem.
Niech Drogiej Solenizantce spełni się to, o czym marzy. Najpiękniejsze jest to, czego się nie ma, na co czekamy i za czym tęsknimy, bo zawsze najbardziej cudowny jest kolorowy i bajkowy świat naszych marzeń.


I na koniec standard: miłości najbliższych i zdrowia, szczęścia i pozytywnych emocji. Odrobiny szaleństwa, bez którego nasze życie nie ma sensu.

Kanalia

poniedziałek, 4 maja 2009

Tajne porażki

Nie każdy z Państwa wie, iż kasę zdobywać mogą gminy i powiaty nie tylko z Urzędu Marszałkowskiego. Sporą gotówką dysponuje też wojewoda dolnośląski. I tak w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych 2008 – 2011 można składać wnioski o dofinansowanie na ten cel. Sami Państwo wiedzą, jak nędznie wyglądają nasze drogi lokalne. Szkoda słów!

Jak już Państwo wiedzą środki takie pozyskała gmina Góra. Do budowy ulicy Sosnowej wojewoda dołoży z tego programu 838.500 zł. Gmina Góra złożyła wniosek o takie dofinansowanie 21 listopada 2008 roku. W opublikowanym na stronach Urzędu Wojewódzkiego rankingu zajęliśmy 29 pozycję na 108 wniosków złożonych. Eliminacja była ostra, bo aż 21 wniosków nie spełniło: „wymogów formalnych”. Spośród pozostałych na palcu boju 87 wniosków na dofinansowanie „załapało” się tylko 46.

Nie tylko gmina Góra chciała otrzymać dofinansowanie. Starał się również o to nasz powiat. Rzecz dotyczy roku 2008, a dokładnie jego końcówki. Złożono dwa wnioski.

Wniosek opatrzony nr 44 w rankingu opublikowanym na stronie internetowej wojewody miał otrzymać dofinansowanie na zadanie o nazwie: „Przebudowa drogi powiatowej nr 1100D Jemielno – Wąsosz od km 0 + 210 do km 0 + 860”. Powiat chciał otrzymać dofinansowanie w kwocie 339.200 zł.

Drugi wniosek – oznaczony nr 45 w rankingu – miał pomóc sfinansować zadanie o nazwie: „Remont drogi powiatowej nr 1073D Chróścina – Czernina od km 8 + 100 do km 8 + 550”. Planowane dofinansowanie miało wynosić 308.000 zł.

Gdyby te dwa wnioski przeszły, udało by się powiatowi wyremontować 1,1 km dróg powiatowych. Niby niewiele, ale zawsze lepsze to niż 0,0 km. To Państwo mi przyznają!

Życie jest jednak okrutne! Nasze projekty nie zyskały uznania w oczach komisji oceniającej wnioski, bo … „nie spełniły wymogów formalnych”. Ten eufemizm oznacza w praktyce, iż zostały źle przygotowane. Bo jak można sobie inaczej tłumaczyć fakt, iż nie otrzymały ani jednego punktu? Padły już w przedbiegach!

Czy Państwo słyszeli, by ktoś w Starostwie chwalił się i poinformował opinię publiczną o złożeniu tych wniosków? Broń boże! A czy Państwo czytali o tym na stronach internetowych – jakże żałosnych! – Starostwa Powiatowego?! Pytanie retoryczne!

A teraz pytanie na temat: kto sporządzał te dwa wnioski? Nie wiemy. Jeszcze nie wiemy!
Ale wiemy, kto sporządził wniosek dla naszego Szpitala, który również starał się o dofinansowanie z RPO, w ramach programu: „Poprawa jakości opieki zdrowotnej”.

W ubiegłym roku złożono wniosek, który motywowano tak: „Poprawa jakości usług medycznych Szpitala w Górze poprzez zakup sprzętu.” Przewidywane efekty miały spowodować: „Potencjalna liczba specjalistycznych badań przeprowadzonych przy użyciu zakupionego zmodernizowanego sprzętu medycznego (w tym specjalistycznego) i aparatury 655 szt.” Zadanie zamierzano zrealizować do 15 grudnia 2008 roku. Ubiegano się o kwotę – 552.360 zł.

Na 30 punktów, które możliwe były do uzyskania sporządzony dla Szpitala wniosek uzyskał ich 3 (słownie – trzy!).

Oczywiście, wniosek szlag trafił. I diabli wzięli – niejako przy okazji – kwotę 18.300 zł, jakie zapłacono za przygotowanie tego projektu dla Centrum Finansowego „Modus” we Wrocławiu.

Ktoś może powiedzieć, że to kwota niewielka w stosunku do potencjalnego zysku. Więc popatrzmy na to z innej strony.

Dla gminy Góra wnioski pomaga przygotowywać firma „Arleg” z Legnicy. Za wniosek o dofinansowanie ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych firma ta wzięła z naszej gminnej kasy – 9760 zł. Wartość dofinansowania, jakie na podstawie tego wniosku otrzymaliśmy, wyniosła – 2,3 mln zł.

Kolejny przykład. Ta sama firma pomogła nam sporządzić wniosek na rewitalizację śródmieścia naszego pięknego miasta. Ubiegamy się o ok. 7 mln zł. Ile wzięła za tę usługę firma? – 25.600 zł.

W Starostwie Powiatowym czyni się tajemnicę z ilości składanych wniosków na środki spoza budżetu. Dowiadujemy się o nich przez przypadek. Radni też w niewielkim stopniu interesują się tymi sprawami, bo na to najzwyczajniej nie mają czasu (draka, to by była, gdyby dieta na czas nie wpłynęła!).

I teraz proszę sobie przeciwstawić otwartość polityki informacyjnej, która panuje w gminie, gdzie o każdej wydanej złotówce mówi się publicznie z dzikimi obyczajami panującymi w Starostwie.

Tu Europa a tu Azja.

Bo to jest proszę Państwa takie azjatyckie przekonanie, że władza nie musi informować opinii publicznej o klęskach. A już broń boże publicznie dociekać ich przyczyn. I prędzej, czy później, wszyscy za to zapłacimy.

We Wrocławiu o nas

Podczas XXXVII sesji Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, który odbył się w dniach 23 – 24 lutego 2009 roku poświęcono nieco uwagi naszemu powiatowi.

Uwagę radnych wojewódzkich na powiat górowski skierował radny Piotr Milczanowski (klub radnych PiS), którego wystąpienie przytaczam w całości:

„Panie Przewodniczący, Wysoki Sejmiku, szanowni goście. Ja chciałbym tylko o jedną rzecz spytać. Perspektywa 2010 zawiera taką oto formułę dość ogólną. „Wsparcie rozwoju, koordynacja sieci na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego”. Chciałbym się dowiedzieć, jakie czynności w ramach tego zostały przez ten rok wykonane. Ze szczególnym uwzględnieniem takiego oto pytania. Czy Zarząd Województwa podjął jakiekolwiek czynności by pomóc powiatowi górowskiemu? Jest to jedyny powiat na terenie Dolnego Śląska, które jak zapewne wszyscy wiemy jest zasilany w energię elektryczną wyłącznie z terenu Wielkopolski, od lat czyni starania żeby tą sytuację zmienić, między innymi tak z tego powodu żaden inwestor nie chce zaistnieć w tym powiecie. Dziękuję bardzo”.

Nieco później o głos poprosił radny Wacław Berus (klub: Obywatelska Platforma Samorządowa; obecnie – po zniknięciu „SamejBronki” z życia politycznego radny ten znalazł schronienie w tym tworze politycznym). Radny Berus wygłosił taka oto mowę, którą również zamieszczam w całości:

„Panie Przewodniczący, panie Marszałku. Ja może tylko sprecyzuję, bo tu kolega z PiS-u zadał w sprawie Góry. To nie jest sprawa taka bardzo prosta. Pan Marszałek był, była komisja. Chodzi, że Góra administracyjnie pod energetykę pod Wielkopolskę podlega i to jest naprawdę tragedia, bo nigdy nic tam nie ruszy, żaden przemysł, nic tam nie powstanie. Jest tam wielkie bezrobocie. Na każdym sołectwie kiedyś PGR. No i teraz żeby to ruszyć teraz potrzeba i chciałbym się tak naprawdę dowiedzieć, kiedy to ruszy, kiedy administracyjnie przejdziemy faktycznie, bo Wielkopolska nie będzie inwestować, bo nie ma w tym interesu. Po prostu będzie to ciągnęła tak długo jak się da, nie będzie żadnej inwestycji, no i później będzie co rok to gorzej. Chciałbym się dowiedzieć… Jest to naprawdę bardzo ważny temat i prosiłbym o odpowiedź”.

Jak Państwo widzą radny Berus „sprecyzował” problem w sposób dla wszystkich jasny i przystępny, co dało Państwu krystalicznie czysty obraz poruszanego przez radnego zagadnienia. Obyśmy zdrowi byli!

Trzecim mówcą, który poruszył sprawę dwustronnego zasilania był członek Zarządu Województwa Grzegorz Roman.

Powiedział on: „Ja znam problemy Góry i wspomniałem jednym z nich, czyli połączeniu drogowym i to jest w jak najlepszej sytuacji. Natomiast EnergiaPro nie jest za bardzo zainteresowana żeby wchodzić w obszary, na których funkcjonuje energetyka wielkopolska. To jest zaszłość historyczna, jak państwo wiecie, niejedna instytucja, niejedne podziały w kraju funkcjonują niezależnie od podziałów administracyjnych, że chociaż wspomnę dla nie ważnym podziale w kościele katolickim, który ma się nijak z granicami województwa. Natomiast na pewno będziemy chcieli doprowadzić 110 kW od strony Dolnego Śląska do Góry. To jest przesądzone, ponieważ mamy pełną świadomość, że Góra tej energii nie będzie dostawać z Wielkopolski, bo nie będzie tam takiego parcia na inwestycje. Droga i później zaraz prąd dla Góry”.

W nie tak odległym czasie podczas sesji Rady Powiatu temat ten poruszył Przewodniczący Władysław Stanisławski. Mowa jego na temat drugostronnego zasilania była długa, męcząca dla słuchaczy i tradycyjnie nic nowego nie wnosząca. Ze słów osoby kompetentnej i równocześnie decydenta dowiadujemy się, że decyzja w tej sprawie już zapadła.
Szkoda tylko, że radny Berus nie zapytał, kiedy nastąpi jej realizacja. A szkoda! Może władze naszego samorządu powiatowego skierują pismo do Grzegorza Romana, by ten przybliżył nam datę realizacji obietnicy. Sądzę, iż nam się to należ, to raz. A po drugie, to jest zakichany obowiązek naszego powiatowego samorządu, by nas o tym na bieżąco informować. Za to m.in. biorą kasę, i to wcale nie małą.