czwartek, 18 czerwca 2009
Zmiany kadrowe
Adam Górny przez wiele lat był dyrektorem górowskiej mleczarni. Nieco starsze pokolenia na pewno pamięta jego społeczną działalność. Na szczególną wdzięczność zasłużył w pamięci górowskich harcerzy. Był wieloletnim Przewodniczącym Kręgu Przyjaciół Harcerstwa i wielkim jego dobrodziejem. Przyczynił się do powstania Stanicy Letniego Wypoczynku w Wisełce, która na stałe zapisała się w pamięci wielu górowian. W wyborach w 2006 roku nowy radny startował z list pewnej „partii”, której nazwy nie wymienią (bo o nieboszczce można tylko dobrze albo wcale) a ponadto się brzydzę. Radnemu Adamowi Górnemu życzę powodzenia w pracy w Radzie Miejskiej i wielu udanych wystąpień na jej forum.
Zmiana druga. Po śmierci przewodniczącego Rady Miejskiej Adama Mazura stanowisko to nie było obsadzone. Dzisiaj wybrano nowego przewodniczącego Rady Miejskiej. Została nim kobieta - Teresa Frączkiewicz. Nowa przewodnicząca jest rodowitą górowianką, która całe swoje dotychczasowe życie poświęciła naszemu miastu, a przede wszystkim oświacie. Obecnie pełni funkcję dyrektorki Zespołu Szkół, do którego w mijającym roku szkolnym uczęszczało 830 uczniów.
Obserwując radną Teresę Frączkiewicz w nowej dla niej roli można być pewnym, iż wstydu nam nie sprawi. Dzisiejsze prowadzenie przez nią sesji można zaliczyć do udanych – z wdziękiem i elegancją. Niewielkie uchybienia złożymy na karb tremy. Życzymy powodzenia.
Samorządowe regulacje płacowe
Proponowana przez znaczną część radnych zmiana wygląda następująco:
- wynagrodzenie zasadnicze – 5100 zł.
- dodatek funkcyjny – 1800 zł.
- dodatek specjalny 40% - 2760 zł.
- dodatek za wysługę lat w wysokości 20% - 10.20 zł.
Przyjęcie nowych składowych wchodzących w skład wynagrodzenia spowodowało wzrost o 1615 zł.
Od 1 lipca 2009 roku burmistrz będzie otrzymywała wynagrodzenie w wysokości 10.680 zł brutto (ok. 7300 zł netto).
Pomysł podniesienia uposażenia dla szefa gminy zrodził się w głowach radnych już w marcu tego roku. Burmistrz Irena Krzyszkiewicz wyperswadowała go wówczas radnym.
Radny Andrzej Rogala uzasadniając w imieniu klubu radnych Platformy Obywatelskiej uchwałę o podwyżce stwierdził: „osiągnięcia pani burmistrz są znane, radni doceniając trud i wysiłek włożony w dotychczasową pracę burmistrza postanowili, iż projekt uchwały jest wyrazem uznania dla jej pracy i zwieńczeniem dotychczasowych osiągnięć”.
W trakcie niewielkiej dyskusji, która się zawiązała na temat tej uchwały przypomniano, iż w powiecie górowskim Irena Krzyszkiewicz ma najniższe pobory spośród burmistrzów i wójtów.
W uzasadnieniu do projektu uchwały można przeczytać, iż burmistrz Wąsosza ma wynagrodzenie w wysokości 10.700 zł brutto; burmistrz Wołowa – 12.540 zł a Żmigrodu 11.580 zł.
W sprawie zmiany wysokości zarobków naszego burmistrza głos zabrała radna Lucyna Wilkiewicz. „Uchwała w okresie kryzysu jest niestosowna. Wzrastające bezrobocie, wysoki deficyt budżetowy i zadłużenie gminy” – zdaniem radnej Lucyny Wilkiewicz przemawiają przeciw przyjęciu uchwały. Radna równocześnie zadała pytanie: „Jak się czują pracownicy placówek oświatowych, którym obiecano podwyżkę? Podwyżki tej od stycznia do dnia dzisiejszego nie otrzymali.”
Z radną Lucyną Wilkiewicz polemikę podjął wiceburmistrz Piotr Wołowicz. „Zadłużenie gminy w stosunku do dochodów gminy jest mniejsze niż w latach poprzednich. Do dnia dzisiejszego spłacamy kredyty i pożyczki zaciągnięte w latach poprzednich”. Odnosząc się do słowa „kryzys” użytego przez radną Lucynę Wilkiewicz wiceburmistrz stwierdził: „Odnoszenie słowa „kryzys” do wszystkich jednostek jest nieporozumieniem. Budżet gminy nie został zmieniony a wydatków nie obniżono”.
Przystąpiono do głosowania. Za przyjęciem uchwały opowiedziało się 16 radnych; 3 było przeciw a 1 się wstrzymał.
Podczas sesji przyjęto również uchwałę zmieniającą wynagrodzenie przewodniczącego Rady Miejskiej oraz jego zastępcy. Dotychczasowe wynagrodzenie przewodniczącego Rady Miejskiej wynosiło 1500 zł, a wiceprzewodniczącego – 800 zł. Projekt uchwały zakładał, iż o 200 zł zmniejszeniu ulegnie wynagrodzenie przewodniczącego, a o tyle samo wzrośnie dieta zastępcy. Radny Rogala zgłosił wniosek, by przewodniczącemu Rady Miejskiej pozostawić dietę w dotychczasowej wysokości. W głosowaniu 17 radnych opowiedziało się za 1500 zł diety dla Przewodniczącego i 1000 zł dla jego zastępcy (dieta z tytułu pełnienia funkcji radnego nie podlega opodatkowaniu).
środa, 17 czerwca 2009
Czy jest dobrze?


Mają Państwo przed sobą - patrz tabelka - wyniki z egzaminu gimnazjalnego ze wszystkich szkół powiatu górowskiego. Wnioski wyciągną Państwo sami.
Dla mnie wynik uzyskany przez Gimnazjum w Wąsoszu nie stanowi zaskoczenia. Mam częsta okazje obserwowania uczniów tej placówki oświatowej. Panuje tam specyficzna atmosfera, której nie należy kojarzyć z modnym „luzactwem”. Jest w uczniach tej szkoły coś takiego, że są lubiani. Kiedy przyjeżdżają do naszego miasta na lekcje biblioteczne cieszą się nauczyciele, bo oprócz atmosfery pracy, którą stwarzają uczniowie tej szkoły, tworzą również bardzo ciepły klimat i nastrój. Nauczycielom z Gimnazjum w Wąsoszu należą się brawa za to, co osiągnęli.
Równie wyrównany poziom odnotowało Gimnazjum w Naratowie. Wyniki z obu testów są powyżej średniej wojewódzkiej, co zapewne bardzo cieszy uczniów i nauczycieli – „Jaka praca, taki plon”. Serdeczne wyrazy uznania.
Wielką sensacją może być wysoka pozycja w teście przyrodniczo – matematycznym Gimnazjum w Niechlowie. Nauczycielom uczących tych przedmiotów należą się szczere wyrazy uznania i szacunku, bo zarówno oni, jak i uczniowie celująco odrobili zadane im lekcje. Niepokój musi budzić niski wynik z części humanistycznej w tej szkole.
Górowskie gimnazja nie wypadły zbyt okazale. Stać je na więcej, bo wypada, by szkoły w 13 – tysięcznym mieście były w powiecie wiodące.
Największym rozczarowaniem są fatalne wyniki z testu matematyczno – przyrodniczego Gimnazjum w Czerninie. Piękny budynek, wysoko kwalifikowana kadra, przedszkole, a jednak coś w tej placówce zgrzyta, i to bardzo mocno.
Reszta naszych szkół gimnazjalnych też nie prezentuje poziomu, który by zadawalał rodziców, z których podatków te szkoły są utrzymywane. Do władz samorządowych należy wyciągnięcie wniosków z tego przykrego stanu rzeczy.
Bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy pomogli mi zebrać wyniki uzyskane przez naszych gimnazjalistów. Dziękuję naczelnik wydziału oświaty w UMiG Góra - Bogusławie Rewers - za błyskawiczne udostępnienie wyników. Bez problemów otrzymałem również potrzebne dane z gminy Jemielno dzięki wielkiej życzliwości Aleksandry Krukowskiej. Równie życzliwie odniesiono się do mojej prośby w Wąsoszu i Paweł Niedźwiedź pomógł mi uzyskać niezbędne dane.
Z problemem nie zetknąłem się również w przypadku dyrektora Gimnazjum w Naratowie - Bronisława Pospiecha, któremu dziękuję za przekazania danych.
Osobną historia jest postawa dyrektora placówki w Niechlowie – Andrzeja Skoreckiego. Dwa dni temu wyszedł na Radę Pedagogiczną i do dnia dzisiejszego nie powrócił. Sekretarka najpierw pytała, kto chce z jej szefem rozmawiać a następnie stwierdzała, że go nie ma. Dzisiaj obwieściła mi: „że jest koniec roku szkolnego”. Połączyła mnie z zastępczynią nieobecnego dyrektora, która oznajmiła mi, iż wyniki te objęte są tajemnicą. Na próżno perswadowałem kobiecie, że opowiada głupoty, polecałem lekturę dzisiejszej „Gazety Wrocławskiej” (w niej napisano, że dane te są publicznie dostępne). Na nic się to zdało! Odsyłała mnie do dyrektora, który akurat był nieobecny.
Oczywiście, dane te nie są tajemnicą. To administracja oświatowa je utajnia, bo jest to jeden z nielicznych sposobów, by rodzice nie mogli poznać poziomu placówki, do jakiej uczęszczają ich dzieci. Postawa dyrektora Andrzeja Skoreckiego wpisuje się w ten kretyński nurt promowany przez naszą drogo opłacaną, a niewiele wnoszącą do podniesienia poziomu oświaty, administrację oświatową szczebla wojewódzkiego. Takie nawyki trzeba wykorzeniać i karczować wraz z ich nosicielami.
Wszystkim nauczycielom podstawówek i gimnazjów, którzy się na mnie nie obrazili z powodu zamieszczenia wyników sprawdzianu i egzaminu, życzę pięknych, słonecznych i zdrowych wakacji. Tym, którzy się obrazili również życzę nieboskich wakacji, ale połączonych z zadaniem sobie pytanie: czy Państwo czasami na samych siebie się nie obrazili?
wtorek, 16 czerwca 2009
Sesja w oparach absurdu
Zaczęło się od punktu mówiącego o wygaszeniu mandatu radnej Grażyny Zygan – Zeid. Radny Hołtra zauważył, iż na liście radnych nie ma nazwiska radnej, pomimo iż w dniu dzisiejszym radni maja podjąć decyzję o wygaszeniu jej mandatu. Ze strony radnego padło pytanie – co to ma oznaczać? Radnemu Hołtrze próbował odpowiedzieć radca prawny, który autorytatywnie stwierdził, iż: „mandat radnej wygasł z mocy prawa”. W sukurs radnemu Hołtrze przybył radny Bogucki stwierdzając, iż: „nie ma tabliczki z nazwiskiem radnej. Już raz tak było z radnym Kalinowskim i okazało się, iż jest on nadal radnym”.
Ponieważ argumenty świadczące, iż radna Grażyna Zygan – Zeid były mało przekonywujące radny Bogucki postawił wniosek o skreślenie tego punktu z porządku obrad. Głosowanie wykazało, iż 7 radnych nie podziela opinii sformułowanej przez radcę prawnego, 5 je podziela a 2 radnych nie ma zdania zdjęto tę sprawę z porządku obrad.
Tu muszę dodać, iż w dniu dzisiejszym obrady prowadził wiceprzewodniczący Edward Szendryk. Ojciec koalicji i Największe Dobro Powiatu – Władysław Stanisławski był nieobecny z powodu choroby. Nawiasem mówiąc zdrowie ludzkie jest kruche. Jeszcze podczas Dni Góry nasz Boski Przewodniczący poruszał się po stadionie, by nagle zaniemóc i pogrążyć się w boleści. Życzyć wypada powrotu do zdrowia, bo bez Ojca chrzestnego „Bukietowej” i całego Zarządu są oni niczym ślepe kocięta we mgle. A jak sesję prowadzi ich Stwórca, Mentor i Pasterz, to zawsze nieszczęściu zapobiegnie. A to głos odbierze, a to dyskusję w maliny wpuści, a to znowu swoimi zasługami śmignie po oczach. A dzisiaj nic! Lipa, po prostu lipa!
Powróćmy jednak do sesji. W chwili, kiedy zakończono głosowanie wiceprzewodniczący Edward Szendryk odebrał dzwoniącą komórkę nie przerywając przy tym obrad. Duża sztuka! Ręce same na ten widok składały się do oklasków.
W kolejnym punkcie „Bukietowa” składa sprawozdanie z tego, jak Zarząd powiatu zabijał czas podczas swoich posiedzeń. Dużo tego nie było, bo i skąd miało się wziąć?! Ktoś powie: „z głowy!” A ja odpowiem, że w tym przypadku oznacza to, iż z niczego.
Biedulka z braku jakichkolwiek dowodów pracy i wysiłku – za który Zarząd bierze kasę – wdepta w "krowi placek". Wspomniała, dość nieopatrznie, o likwidacji ksiąg wieczystych. Pochwaliła się, że była w stolicy i rozmawiała z jakimś tam podsekretarzem, który: „wysłuchał argumentacji”. Z błyskiem w oku stwierdziła również, iż: „czeka na umówienie się na spotkanie” z kimś tam jeszcze.
Do parcelacji „Bukietowej” przystąpił radny Bogucki. Zadał nieszczęsnej prostej kobiecie, wyniesionej na stołek dzięki Władysławowi Stanisławskiemu, pytanie: „dlaczego Rada Powiatu przez okres ośmiu miesięcy nigdy nie zajęła się tą sprawą?” „Bukietowa” z wielką pewnością siebie odpowiedziała: „przecież Pan o tym wiedział od 13 grudnia 2008 roku”. Udzieliwszy wyczerpującej odpowiedzi na temat uśmiechnęła się tryumfalnie, potoczyła swoimi wypukłymi oczami po sali i przystąpiła do konsumpcji 15 słonego paluszka, którego pożarła w mgnieniu oka.
Radny Hołtra zwrócił radnemu Boguckiemu uwagę, że niepotrzebnie się on denerwuje, bo: „pani starosta jest w trakcie umawiania się z podsekretarzem stanu w tej sprawie”. Szkoda tylko, że radny Hołtra nie spytał „Bukietowej”, kiedy ona, i tenże podsekretarz, w końcu się zejdą. Oczywiście, nie chodzi mi tu o jakieś zejście się ich dwojga, bo nie przypuszczam, by podsekretarz stanu był amatorem kwaśnych jabłek.
Radny Hołtra z niezmąconym spokojem dalej zadawał pytania „Bukietowej”, jakby licząc na jakiś cud, że usłyszy odpowiedź. I tak dopytywał się o autora wpisu w uchwale podjętej przez Radę Powiatu, na podstawie której zwiększono stawkę za jeden punkt. Tu należy się Państwu wyjaśnienie, iż grupa zaszeregowania części pracowników starostwa powiązana jest z punktami. Do 1 stycznia br. najniższa wartość punktu wynosiła 3,70 zł. Jeżeli ktoś miał grupę zaszeregowania o wartości np. 250 punktów, to pomnożywszy tę ilość punktów przez 3,70 zł wyliczymy podstawową płacę. W marcu jednak sytuacja uległa zmianie. I tak podjęto uchwałę, że wartość 1 punktu będzie wynosiła 9 zł. Oznacza to w praktyce znaczne podwyżki. Tak się wydawało radnym Hołtrze i Niedźwiedziowi, którzy na posiedzeniu Komisji Budżetu, Finansów i Gospodarki pytali skarbnika o finansowe skutki przyjęcia uchwały. W odpowiedzi usłyszeli, iż będą one minimalne. W chwili obecnej te „minimalne” skutki szacowane są na ok. 800 tysięcy złotych rocznie.
Radny Hołtra już podczas wczorajszego posiedzenia Komisji Budżetu, Finansów i Gospodarki gorliwie szukał autora owego zapisu. Nie przyznawał się nikt! Dzisiaj uparcie kontynuował swoje poszukiwania, ale jego pytaniom o autorstwo towarzyszyło wzniosłe milczenie.
Rzec można, że sprawa siarką pachnie, albo dywersją. Bo tak – ktoś uchwałę przygotował, ktoś ją skierował do komisji, ktoś ją skierował z komisji do głosowania na forum Rady Powiatu. Ale kto? – można zadać sobie dramatyczne pytanie. „Bukietowa” nie kwapiła się do odpowiedzi, gdyż usta miała wciąż pełne pośpiesznie pożeranymi słonymi paluszkami (właśnie konsumowała 159 paluszka, gdy padało to dramatyczne pytanie).
Radny Hołtra napierał dalej: „pracownicy są po konsultacjach z radcą prawnym, chcą iść do sądu pracy, by otrzymać te pieniądze, które pomimo uchwały, wciąż nie są im wypłacane. Powiadamiają o tym Państwową Inspekcję Pracy”. Radny Bogucki wspierał kolegę i również domagał się wyjaśnień w tej sprawie. Nikt nie przyznawał się do autorstwa. Ze strony rządzących nie padło ani jedno słowo. W końcu po godzinie głos zabrała „Bukietowa”. Okazało się, że tę zmiana uchwały podyktowana była: „ideą, by ludzie więcej zarabiali”. Niestety, jak wynikało ze słów byłej aktywistki „SamejBronki” dyrektorzy jednostek nie wskazali jeszcze skutków, dyrektorzy opracowują nowe regulaminy wynagradzania”.
Dla jasności trzeba wyjaśnić, iż to Zarząd Powiatu przygotowuje projekty uchwał. Następnie bada je radca prawny. Potem podpisuje je Przewodniczący Rady. Następnie zajmuje się takim projektem uchwały komisja (w naszej rzeczywistości częściej się nie zajmuje), a następnie wędruje on pod obrady Rady Powiatu.
Pytania o autora zapisu zmieniającego wartość 1 punktu na 9 zł i milczenie w tej sprawie członków Zarządu, którzy są autorami tegoż zapisu najlepiej świadczy o degrengoladzie rządzącej ekipy. Brak odwagi cywilnej i głupota! Członkami Zarządu są: „Bukietowa”, Tadeusz Birecki, Jan Sowa, Stefan Mrówka, Teresa Sibilak. Pięć dorosłych osób i zero odpowiedzialności! Żadnej przyzwoitości i odpowiedzialności!
Radny Hołtra zadał kolejny cios całkowicie skonsternowanej i pałaszującej 280 słonego paluszka „Bukietowej”: „Bierze pani udział w szkoleniu rolników z naszego terenu. Widziałem plakaty z pani podpisem – starosta górowski. Chciałbym wiedzieć co to są za szkolenia i kto za nie płaci?”
Zwrócił również uwagę „Bukietowej”, iż nie wypada jeść paluszka i w tym samym czasie z nim rozmawiać („Bukietowa” w całości właśnie pożerała 2 paluszki razem w piecu piekarniczym zrośnięte, czyli paluszka nr 309 i 310; miała baba spust!).
„Bukietowa” odwiecznym zwyczajem rodem z „SamejBronki” odpowiedziała, że: „nie musi odpowiadać już na to pytanie i odpowie na piśmie”.
W tym momencie radny Hołtra poprosił o 15 minut przerwy w obradach. Jako ostatni na sali obrad pojawił się radny Hołtra. Zbliżył się on do radnego Biernackiego i położył przed nim kartkę papieru. Marek Biernacki zerknął na nią i coś tam napisał. Wznowiono obrady. Wiceprzewodniczący Edward Szendryk stwierdził, że wpłynęło do niego pismo, które odczyta. Głośno i wyraźnie odczytał tekst. Był to wniosek o odwołanie „Bukietowej”. Na sali zapadła cisza. "Bukietowa" nie spożyła paluszka nr 399. Rekord nie zostani9e odnotowany w Księdze Rekordów Guinnessa.
poniedziałek, 15 czerwca 2009
Naukowe loty gimnazjów
Egzaminu gimnazjalnego nie można nie zdać. Liczba punktów uzyskana na tym egzaminie nie ma wpływu na ukończenie szkoły; nawet wówczas, gdy wynik będzie zerowy, gimnazjalista ukończy szkołę (pod warunkiem, że w wyniku klasyfikacji końcowej z obowiązkowych zajęć edukacyjnych uzyska oceny klasyfikacyjne wyższe od oceny niedostatecznej).
Wynik egzaminu gimnazjalnego ma znaczenie zarówno informacyjne, jak i selekcyjne. Jest brany pod uwagę przez szkoły ponadgimnazjalne przy przyjmowaniu uczniów do tych szkół.
Wyniki egzaminu gimnazjalnego przeprowadzonego w gimnazjach gminy Góra poniżej.
Spotkanie z legendą
Pomysł, by wystąpili oni po 30 latach przed górowska publicznością należy uznać za przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”. Należy tu oddać sprawiedliwość Jerzemu Jakuczunowi, który ten występ wymyślił i doprowadził do jego realizacji.
Historyczny występ „Walcmanów” spowodował przybycie na stadion licznych rzesz ich wielbicieli. Już od godziny 15 stadion zaczął wypełniać się mieszkańcami miasta. Przeważali ludzie dojrzali – naoczni świadkowie ich występów sprzed ponad 30 lat.
Przybyli wiedzeni ciekawością i pragnieniem powrotu do czasów młodości. O godzinie 16,30 na scenie pojawiła się żywa legenda Góry – „Walcamani”. Tego dnia wystąpili w składzie: Tadeusz Zieliński – śpiew i konferansjerka, Jerzy Kozakiewicz – gitara akustyczna, Jan Kubiak – tuba B, ale w wykonaniu elektronicznym, Aleksander Minta – kultowy bęben z nazwą zespołu oraz dwa talerze, Ludwik Skoczylas – akordeon, Jerzy Jakuczun – banjo, Ryszard Lesiecki – grzechotka.
Tadeusz Zieliński w w ciepły, humorystyczny sposób przywitał górowian. Zapowiedział występ kapeli – po 30 latach - i podziękował za zaproszenie. Przypomniał członków kapeli, których niestety nie ma wśród nas – Tadeusza Kłaka, Witolda Symonowicza i Tadeusza Hirsza, którzy jak powiedział: „na pewno już kapele w niebiosach założyli”.
A później widzowie otrzymali to, na co oczekiwali. Rozległy się znajome i przywołujące piękne wspomnienia słowa hitów „Walcmanów”. Wszyscy mogli raz jeszcze usłyszeć niezapomniane: „Cyk Walenty”, „Krówki”, „Balladę o Adamie”, „Skrwawnięte serce” czy „kultowe: „Czterech łysych”.
Widowni przypomniano również monolog o „przytomnie umierającym” w wykonaniu Tadeusz Zielińskiego praz inne nieśmiertelne dowcipy i anegdoty wygłaszane przez tegoż naczelnego showmana kapeli wykonywane w przerwie pomiędzy kolejnymi utworami.
Każdy utwór widownia kwitowała rzęsistymi brawami. Dało się zauważyć, wśród starszych osób, pewne wzruszenie i zadumę, która towarzyszyła popisom kapeli. Wiele osób przyjmowało występ w głębokiej zadumie. Widać było też wyraźne wzruszenie i nastrój nostalgii wywołane przypomnieniem wzruszeń lat dawno i bezpowrotnie minionych. Wzruszeni byli nie tylko widzowie. Widać było, iż członkowie kapeli mocno przeżywają ten występ po wielu latach i w głębi serca jest im przyjemnie, iż nie zapomniano o nich.
Burmistrz Irena Krzyszkiewicz na ręce Tadeusza Zielińskiego złożyła podziękowania za występ. Szczerość tych podziękowań podkreślał piękny bukiet, który wręczyła założycielowi „Walcmanów”. Członkowie kapeli szarmancko odwdzięczyli się szefowej gminy całując ją w dłoń i policzki. Był to wzruszający ostatni akord ich występu.
Warto było w niedzielę być na górowskim stadionie. Warto było przeżyć to raz jeszcze. Warto było cofnąć się myślami w przeszłość i zobaczyć jeden z jej cudownych złocistych okruchów na scenie. Dziękujemy „Walcmani” i do zobaczenia i usłyszenia. Wszyscy wierzymy, że znowu zaśpiewacie nam, górowianom.














Bardzo krótka historia "Walcmanów"
Z tej okazji należy przypomnieć – szczególnie młodszym czytelnikom – historię naszej eksportowej kapeli podwórkowej.
Wszystko zaczęło się od wieczoru „Andrzejkowego” w roku 1970, który odbywał się w górowskim Domu Kultury, kiedy to dali oni pierwszy publiczny koncert. Uczestnikom „Andrzejek” występ się spodobał a zachęceni sukcesem członkowie „Walcmanów” postanowili wypłynąć na szersze wody.
Wkrótce mieszkańcy Góry mogli zobaczyć „Walcmanów” na żywo. Z dzieciństwa zapamiętałem wóz drabiniasty z napędem konnym a na nim kilu ubranych bardzo dziwnie mężczyzn. Podróżowali oni tym wozem po ulicach naszego miasta i śpiewali bardzo śmieszne piosenki. Grali 3 - 4 utwory i przemieszczali się w inne miejsce. A za nimi my, kilkuletnie dzieciaki i nie o starsze „wyrostki”,, jak to wówczas mówiono. W ten nowatorski, jak na owe czasy, sposób „Walcmani” się reklamowali. Kapela występowała wówczas w składzie: Tadeusz Zieliński, który wymyślił „Walcmanów” i był ich szefem, konferansjerem i pierwszym solistą w jednej osobie, Władysław Kłak – mistrz gry na skrzypcach, Tadeusz Hirsz grał na akordeonie, Jerzy Jakuczun przygrywał na banjo, Jerzy Kozakiewicz wymuszał dźwięki z gitary akustycznej a Jan Kubiak dął w wielki blaszany instrument zwany fachowo tubą B. Bębny i talerze obsługiwał Aleksander Minta.
W owych zamierzchłych czasach z „Walcmanami” występował zespół taneczny, którym kierowała Maria Butkiewicz. Śliczne dziewczyny występowały w składzie: Lidia Poniecka, Barbara Malinowska. Ich partnerami do tańca byli: Jerzy Zdrzewielski, Henryk Leśniewski, Adam Baczyński.
Wielka popularność „Walcmanów” rozpoczęła się w roku 1971. Wystąpili wówczas na IV Ogólnopolskim Festiwalu Spotkań Folklorystycznych w Mielcu, gdzie otrzymali wyróżnienie. W następnym roku kapela występowała w Sobótce, Lubaniu Śląskim, Bydgoszczy. Wielkim wyróżnieniem było zaproszenie „Walcmanów” do występów towarzyszących Festiwalowi Piosenki Polskiej w Opolu. W tym samym roku otrzymali oni zaproszenie do Czechosłowacji (obecnie Republika Czeska). Występowali wówczas w miejscowości Hradec Kralowe reprezentując Dolny Śląsk w zorganizowanych w ówczesnej Czechosłowacji „Dolnośląskich Dniach Kultury”. W 1973 roku kapela ponownie występowała w Czechosłowacji występując u boku ówczesnej megagwiazdy czechosłowackiej estrady – Heleny Vondraczkowej. W tym samym roku ujrzała „Walcmanów” cała Polska na ekranach odbiorników telewizyjnych. Kapela wystąpiła w programie „Mikrofon dla wszystkich”, która to impreza stanowiła część Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Wykonany tam utwór „Skrwawnięte serce” stał się hitem.
Dzięki tym występom kapela stała się na tyle znana, iż zaproszono ją do programu, który towarzyszył otwarciu sławnej restauracji „Adria” w Warszawie w 1973. W programie tym „Walcmani” wystąpili obok takich ówczesny sław polskiej estrady: Barbary Rylskiej, Bohdana Łazuki, Anity Dymszówny, Mieczysława Święcickiego i Jerzego Duszyńskiego.
Występy w TV i liczne koncert sprawiły, iż „Walcmani” stali się znani, rozpoznawalni i zapraszani na liczne występy.
Poznano ich również za granicą. Występowali w Wiedniu (1974), Leningradzie, Moskwie, Mińsku (1976), Suhl (NRD – 1980).
Wielkim wyróżnieniem i potwierdzeniem popularności było zaproszenie „Walcmanów” do udziału w programie telewizyjnym: „Karnawałowe noce”, który nagrywano w Warszawie. Kapela wystąpiła tam obok bardzo wówczas popularnych zespołów: „Homo Homini”, „Mortale” i zespołu tanecznego Małgorzaty Potockiej : „Sabat”. Miliony telewidzów przed telewizorami oglądnęło w sylwestrową noc 1974/75 „Walcmanów” z Góry Śląskiej.
Trzeba dodać, że wraz z upływem czasu zmieniali się również członkowie kapeli. Tadeusza Hirsza zastąpił Witold Symonowicz, którego po rezygnacji w połowie lat 70 – ych zastąpił Ludwik Skoczylas. Do zespołu dołączył Franciszek Bułyszko (gitara) oraz Jerzy Zdrzewielski (banjo).
Nieoczekiwanie dla wszystkich w roku 1980 członkowie kapeli postanowili, po 10 latach bardzo udanej działalności, zaprzestać występów. Ta decyzja podyktowana była zmęczeniem wyjazdami, które powodowały długie okresy pobytu poza domem. Każdy z członków kapeli miał bliskich – żonę, dzieci, narzeczoną. Długie pobytu poza domem nie służyły ich życiu rodzinnemu i uczuciowemu.
„Walcmani” przeszli do legendy i historii naszego miasta, która ich przetrwa i będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie.
wtorek, 9 czerwca 2009
Znowu pod kreską!
W części humanistycznej średni wynik dla województwa dolnośląskiego wyniósł 31,1 p (62,3%). Średnia dla powiatu górowskiego: 29,0 p (58%).
W części matematyczno – przyrodniczej średni wynik dla województwa dolnośląskiego wyniósł 25,2 p (50,2%). Średnia dla powiatu górowskiego - 24,1 p (48,2%).
Egzamin z języka angielskiego: średnia dla województwa dolnośląskiego – 31 p (62%). Średnia dla powiatu górowskiego - 29,5 p (59%).
Egzamin z języka niemieckiego: średnia dla województwa – 32,5 p (65,1%). Średnia dla powiatu górowskiego - 30,4 p (60,8%).
Skala ocen wyników osiągniętych podczas egzaminu przez gimnazja










