Pracownicy LO twardo upomnieli się o swoje. Dzisiaj do Sądu Rejonowego w Głogowie (IV Wydział Pracy) wysłano pozwy. Pracownicy LO pozywają w nich LO w Górze w dwóch sprawach.
Sprawa pierwsza.
W pozwie czytamy, iż pracownicy domagają się:
"1. unieważnienia angażu do umowy o pracę podpisanego w dniu 1 lipca 2009 roku, ustanawiającego płacę zasadniczą od dnia 1.04.2009 r.
2. ustalenia, że nowa stawka płacy zasadniczej, zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów powinna być wywiedziona z płacy zasadniczej z uwzględnieniem uchwały Rady Powiatu z dnia 18 marca 2009 r (jest to uchwała, o której pisałem Państwu wczoraj),
3. nieobciążania kosztami postępowania sądowego. "
W uzasadnieniu czytamy: „W dniu 1 lipca 2009 r. dyrektor Liceum poprosiła nas pracowników niepedagogicznych na spotkanie, na którym poinformowała nas, że osoby, które do godziny 15,00 nie złożą podpisanych nowych angaży do umowy o pracę, to jeszcze w tym samym dniu zostaną każdemu z nas, imiennie, wręczone wypowiedzenia z zachowaniem okresu wypowiedzenia warunków umowy o pracę. Na naszą prośbę o udzielenie czasu do namysłu, usłyszeliśmy, że nic z tego; albo podpisujemy albo szykujemy się do zwolnienia z pracy”.
Pracownicy LO tak motywują swój barak zgody na nowe angaże: „Przyjęcie nowych warunków płacy, którą pod naciskiem przyjęłam/przyjąłem powoduje w moim przypadku utratę kwoty … (w tym miejscu pracownicy wstawiają różne sumy: od ponad 500 zł miesięcznie do 800 zł). Postawiony pod silny naciskiem i presją ze strony dyrekcji, w obawie o utratę pracy podpisałem przesłany mi dokument."
W konkluzji pozwu czytamy: „Wnoszę zatem o unieważnienia złożonego w dniu 1.07.2009 r., oświadczenia woli, jako sporządzonego pod przymusem”.
Drugi pozew skierowany przeciwko LO przez pracowników dotyczy: „wyrównania wynagrodzenia za okres od 1.01.2009 r., wraz z odsetkami liczonymi od dnia 18.03.2009 r.”
Jak Państwo wiedzą nikt jeszcze nie otrzymał pieniędzy, które przysługują mu z tytułu uchwał Rady Powiatu podjętych 18 marca 2009 roku.
Finał sprawy rozegra się w sądzie, bo pracownicy mają dość oczekiwania i bierności ze strony Zarządu Powiatu. Walczą o swoje, i robią słusznie. Zachowanie Zarządu to objaw typowej arogancji władzy. Jeżeli potwierdzi się fakt, iż dyrektorka Liceum wywierała na swoich podwładnych brutalny nacisk, by podpisali oni niekorzystne dla siebie angaże, to sprawa robi się bardzo nieprzyjemna.
Pracownicy nie zostali pozostawieni sami sobie. Oprócz pomocy ze strony Związku Nauczycielstwa Polskiego wsparcie przyszło też ze strony NSZZ „Solidarność”. Na wieść, iż dyrektorka LO wywierała na pracowników niedozwolony nacisk „Solidarność” wystosowała pismo do Państwowej Inspekcji Pracy z prośbą o zbadanie tej sprawy.
Na prośbę „Solidarności” informują, iż w tutejszym biurze, które mieści się w starej przychodni (A. Polskiej 8) można otrzymać bezpłatną pomoc prawną w zakresie spraw związanych z prawem pracy. Biuro czynne jest w wtorki (12 – 16), czwartki (13 – 17). W sprawach nagłych można dzwonić pod numer 665 494 815. Jeżeli ktoś z Państwa, którzy nie otrzymali jeszcze należnych pieniędzy chciałby wnieść pozew NSZZ „Solidarność” pomoże. Nie trzeba przy tym być członkiem związku.
środa, 8 lipca 2009
wtorek, 7 lipca 2009
Dziś oni Was po rogach - jutro Wy ich
Najbardziej bulwersująca sprawę, jaką żyje kilkudziesięciu pracowników Starostwa Powiatowego w Górze i nie tylko, jest niezrealizowanie uchwał Rady Powiatu z dnia 18 marca br.
Pierwsza uchwała dotyczy określenia wysokości najniższego wynagrodzenia zasadniczego oraz wartości jednego punktu w tabeli miesięcznych stawek wynagrodzenia zasadniczego dla pracowników, którzy nie są nauczycielami zatrudnionymi w szkołach i placówkach prowadzonych przez nasz powiat.
Druga uchwała dotyczy określenia wysokości najniższego wynagrodzenia dla pracowników zatrudnionych w jednostkach organizacyjnych powiatu górowskiego.
Sprawa rozbija się o sławne już 9 złotych za 1 punkt. Dla bardzo słabo opłacanych pracowników realizacja tych uchwał, które weszły od 1 stycznia 2009 roku niesie z sobą niezły zastrzyk finansowy. Większość z nich dotychczas otrzymywała za 1 punkt 3,70 zł. Jeżeli ktoś miał np. 100 punktów w swojej grupie zaszeregowania, to jak łatwo policzyć weźmie kilka stówek. A pecunia non olet. Wszyscy pracownicy (kilkadziesiąt osób) od dawna z utęsknieniem oczekują na wyrównanie, ale doczekać się go nie mogą.
W jednej z placówek podległych Starostwu Powiatowemu zniecierpliwienie pracowników sięgnęło ostateczności. Twardo szykują się do wystąpienia na drogę sądową, by otrzymać wyrównanie. Wstyd dla nas jak jasna cholera.
Z tymi ludźmi nikt nie rozmawia, nikt z urzędującej władzy nie raczy im wyjaśnić powodów zwłoki. Dochodzą za to słuchy o naciskach czynionych przez jednego z dyrektorów placówki oświatowej, by pracownicy tam zatrudnieni przestali domagać się tego, co w ich przekonaniu im się należy.
Narodziło się pytanie: Czy rzeczywiście podwyżki te się należą? Problem dotyczy interpretacji przepisów. Radczyni prawna zatrudniona w Starostwie stwierdza w opinii prawnej, iż uchwała (przynajmniej w stosunku do pracowników nie będących nauczycielami) jest martwa i kasa się im nie należy.
Pracownicy dysponują opinią prawną, którą przygotował radca prawny ZNP we Wrocławiu. Z opinii tej wynika, iż pieniądze się im jak najbardziej należą.
Zarząd zwrócił się do nadzoru prawnego wojewody o wydanie decyzji w tej sprawie, która stanie się wiążąca.
Jak poinformował mnie w dniu dzisiejszym radny Kazimierz Bogucki, który zainteresował się tą sprawą, nadzór prawny wojewody szykuje taką opinię. Jest ona gotowa. Oczekuje jedynie na podpis osoby upoważnionej do jej podpisania. W tej chwili nie jest jeszcze znana treść tej opinii. Wszystko wskazuje jednak na to, iż poznamy ją w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin.
Cała ta sytuacja jest dziwna. Zarząd Powiatu w styczniu przyjął projekty tych uchwał. To Zarząd podjął decyzję o podwyższeniu wartości jednego punktu do 9 zł. Podczas sesji Rady Powiatu żaden z członków Zarządu nie raczył poinformować – a raczej się przyznać – do autorstwa wartości 1 punktu. Dziecinada kompletna. A ludzie czekają na to kiedy też władza, która ich reprezentuje, i którą oni wybierali, raczy im coś wyjaśnić. Władza nie raczy – bo taki jej wątpliwy na psa urok – a pracownikom żyjącym za grosze nie raczy się powiedzieć co i jak w tej sprawie zrobiono.
W zasadzie jestem to w stanie zrozumieć, bo punkt widzenia zależy od zawartości portfela. Taka „Bukietowa” na ten przykład w roku 2008 zarobiła ok. 150 tysięcy (ok. 12 tys. miesięcznie). Wicestarosta Tadeusz Birecki wyciągnął w ubiegłym roku ok. 100 tys. zł (ponad 8 tys. miesięcznie). Ojciec koalicji – Władysław Stanisławski też ubiegły roku może uznać za udany. Zarobił ponad 153 tys. zł (12,5 tys. miesięcznie). Zresztą nawiasem mówiąc płaca pana prezesa PSS „Społem” wzrosła ze 101 tys w roku 2006 do 138 tys. w roku ubiegłym. Trzeba przyznać, że to niezła dynamika. No, ale jak wszyscy znamy prezesa, to i pracownicy nie mogą zapewne narzekać. Władysław Stanisławski, jako prezes dbający o swoją firmę i ludzi w niej zatrudnionych, z całą pewnością zadbał również o wzrost ich wynagrodzeń.
Wróćmy jednak do tematu. Jak już pisałem istnieje zależność pomiędzy punktem widzenia a zawartością portfela. Ta zależność skutkuje innym oglądem świata przez tych z nabuchanymi portfelami i tych z bardzo chudymi. W efekcie następuje zjawisko olewania mało możnych i ignorowania ich żądań.
Niezamożnym pozostaje więc w roku wyborczym 2010 zignorować samorządowych krezusów. To ich nieco odchudzi chociażby z diet radnych.
Pierwsza uchwała dotyczy określenia wysokości najniższego wynagrodzenia zasadniczego oraz wartości jednego punktu w tabeli miesięcznych stawek wynagrodzenia zasadniczego dla pracowników, którzy nie są nauczycielami zatrudnionymi w szkołach i placówkach prowadzonych przez nasz powiat.
Druga uchwała dotyczy określenia wysokości najniższego wynagrodzenia dla pracowników zatrudnionych w jednostkach organizacyjnych powiatu górowskiego.
Sprawa rozbija się o sławne już 9 złotych za 1 punkt. Dla bardzo słabo opłacanych pracowników realizacja tych uchwał, które weszły od 1 stycznia 2009 roku niesie z sobą niezły zastrzyk finansowy. Większość z nich dotychczas otrzymywała za 1 punkt 3,70 zł. Jeżeli ktoś miał np. 100 punktów w swojej grupie zaszeregowania, to jak łatwo policzyć weźmie kilka stówek. A pecunia non olet. Wszyscy pracownicy (kilkadziesiąt osób) od dawna z utęsknieniem oczekują na wyrównanie, ale doczekać się go nie mogą.
W jednej z placówek podległych Starostwu Powiatowemu zniecierpliwienie pracowników sięgnęło ostateczności. Twardo szykują się do wystąpienia na drogę sądową, by otrzymać wyrównanie. Wstyd dla nas jak jasna cholera.
Z tymi ludźmi nikt nie rozmawia, nikt z urzędującej władzy nie raczy im wyjaśnić powodów zwłoki. Dochodzą za to słuchy o naciskach czynionych przez jednego z dyrektorów placówki oświatowej, by pracownicy tam zatrudnieni przestali domagać się tego, co w ich przekonaniu im się należy.
Narodziło się pytanie: Czy rzeczywiście podwyżki te się należą? Problem dotyczy interpretacji przepisów. Radczyni prawna zatrudniona w Starostwie stwierdza w opinii prawnej, iż uchwała (przynajmniej w stosunku do pracowników nie będących nauczycielami) jest martwa i kasa się im nie należy.
Pracownicy dysponują opinią prawną, którą przygotował radca prawny ZNP we Wrocławiu. Z opinii tej wynika, iż pieniądze się im jak najbardziej należą.
Zarząd zwrócił się do nadzoru prawnego wojewody o wydanie decyzji w tej sprawie, która stanie się wiążąca.
Jak poinformował mnie w dniu dzisiejszym radny Kazimierz Bogucki, który zainteresował się tą sprawą, nadzór prawny wojewody szykuje taką opinię. Jest ona gotowa. Oczekuje jedynie na podpis osoby upoważnionej do jej podpisania. W tej chwili nie jest jeszcze znana treść tej opinii. Wszystko wskazuje jednak na to, iż poznamy ją w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin.
Cała ta sytuacja jest dziwna. Zarząd Powiatu w styczniu przyjął projekty tych uchwał. To Zarząd podjął decyzję o podwyższeniu wartości jednego punktu do 9 zł. Podczas sesji Rady Powiatu żaden z członków Zarządu nie raczył poinformować – a raczej się przyznać – do autorstwa wartości 1 punktu. Dziecinada kompletna. A ludzie czekają na to kiedy też władza, która ich reprezentuje, i którą oni wybierali, raczy im coś wyjaśnić. Władza nie raczy – bo taki jej wątpliwy na psa urok – a pracownikom żyjącym za grosze nie raczy się powiedzieć co i jak w tej sprawie zrobiono.
W zasadzie jestem to w stanie zrozumieć, bo punkt widzenia zależy od zawartości portfela. Taka „Bukietowa” na ten przykład w roku 2008 zarobiła ok. 150 tysięcy (ok. 12 tys. miesięcznie). Wicestarosta Tadeusz Birecki wyciągnął w ubiegłym roku ok. 100 tys. zł (ponad 8 tys. miesięcznie). Ojciec koalicji – Władysław Stanisławski też ubiegły roku może uznać za udany. Zarobił ponad 153 tys. zł (12,5 tys. miesięcznie). Zresztą nawiasem mówiąc płaca pana prezesa PSS „Społem” wzrosła ze 101 tys w roku 2006 do 138 tys. w roku ubiegłym. Trzeba przyznać, że to niezła dynamika. No, ale jak wszyscy znamy prezesa, to i pracownicy nie mogą zapewne narzekać. Władysław Stanisławski, jako prezes dbający o swoją firmę i ludzi w niej zatrudnionych, z całą pewnością zadbał również o wzrost ich wynagrodzeń.
Wróćmy jednak do tematu. Jak już pisałem istnieje zależność pomiędzy punktem widzenia a zawartością portfela. Ta zależność skutkuje innym oglądem świata przez tych z nabuchanymi portfelami i tych z bardzo chudymi. W efekcie następuje zjawisko olewania mało możnych i ignorowania ich żądań.
Niezamożnym pozostaje więc w roku wyborczym 2010 zignorować samorządowych krezusów. To ich nieco odchudzi chociażby z diet radnych.
sobota, 4 lipca 2009
Niech mielą młyny sprawiedliwości!
Kości zostały rzucone! W dniu dzisiejszym skierowałem do Prokuratury Rejonowej w Głogowie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 231, par. 1 Kodeksu karnego.
Zrobiłem to nie przez złośliwość, ale w przekonaniu, żer nawet tak wybitny człowiek jak nasz umiłowany Przewodniczący popełnioa błędy. My, maluczcy, zawsze za nie płacimy. Niech raz zapłaci i gruba ryba.
Prokuratura
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 231§ 1 kodeksu karnego.
Informuję Prokuraturę Rejonową, iż Przewodniczący Rady Powiatu w Górze – Władysław Stanisławski, działając wbrew przepisom ustawy o samorządzie powiatowym, uniemożliwił radnej Rady Powiatu w Górze – Grażynie Zygan – Zeid sprawowanie funkcji radnej.
Przewodniczący Rady Powiatu nadużył przysługujących mu uprawnień i pozbawił radnej Grażyny Zygan – Zeid przysługującej jej diety za miesiąc maj i czerwiec 2009 r., z tytułu pełnienia funkcji radnej.
Przewodniczący Rady Powiatu – Władysław Stanisławski – wydał również polecenie niedostarczania radnej Grażynie Zygan – Zeid materiałów na sesje Rady Powiatu.
Przewodniczący Rady Powiatu Władysław Stanisławski polecił również usunąć z sali obrad identyfikator radnej, który znajdował się w miejscu zajmowanym przez radną Grażynę Zygan – Zeid.
Podczas sesji Rady Powiatu, która odbyła się 16 czerwca 2009 roku na polecenie Przewodniczącego Rady Powiatu Władysława Stanisławskiego radna Grażyna Zygan – Zeid nie została wpisana na listę obecności radnych. Fakt ten spowodował, iż radna Grażyna Zygan – Zeid nie mogła wziąć udziału w głosowaniach.
Przewodniczący Rady Powiatu Władysław Stanisławski uniemożliwił radnej Grażynie Zygan – Zeid wykonywanie jej obowiązków pomimo trwającego do dnia dzisiejszego postępowania wyjaśniającego toczącego się przed nadzorem prawnym wojewody dolnośląskiego. Opisane postępowanie Przewodniczącego Rady Powiatu nie napotkało akceptacji nadzoru prawnego wojewody, który w przesłanym piśmie nakazuje Przewodniczącemu Rady Powiatu Władysławowi Stanisławskiemu traktowanie Grażyny Zygan – Zeid, jako radnej.
Wobec powyższego proszę o wszczęcie niezbędnych kroków celem wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
/Robert Mazulewicz/
Zrobiłem to nie przez złośliwość, ale w przekonaniu, żer nawet tak wybitny człowiek jak nasz umiłowany Przewodniczący popełnioa błędy. My, maluczcy, zawsze za nie płacimy. Niech raz zapłaci i gruba ryba.
Prokuratura
Rejonowa w Głogowie
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 231§ 1 kodeksu karnego.
Informuję Prokuraturę Rejonową, iż Przewodniczący Rady Powiatu w Górze – Władysław Stanisławski, działając wbrew przepisom ustawy o samorządzie powiatowym, uniemożliwił radnej Rady Powiatu w Górze – Grażynie Zygan – Zeid sprawowanie funkcji radnej.
Przewodniczący Rady Powiatu nadużył przysługujących mu uprawnień i pozbawił radnej Grażyny Zygan – Zeid przysługującej jej diety za miesiąc maj i czerwiec 2009 r., z tytułu pełnienia funkcji radnej.
Przewodniczący Rady Powiatu – Władysław Stanisławski – wydał również polecenie niedostarczania radnej Grażynie Zygan – Zeid materiałów na sesje Rady Powiatu.
Przewodniczący Rady Powiatu Władysław Stanisławski polecił również usunąć z sali obrad identyfikator radnej, który znajdował się w miejscu zajmowanym przez radną Grażynę Zygan – Zeid.
Podczas sesji Rady Powiatu, która odbyła się 16 czerwca 2009 roku na polecenie Przewodniczącego Rady Powiatu Władysława Stanisławskiego radna Grażyna Zygan – Zeid nie została wpisana na listę obecności radnych. Fakt ten spowodował, iż radna Grażyna Zygan – Zeid nie mogła wziąć udziału w głosowaniach.
Przewodniczący Rady Powiatu Władysław Stanisławski uniemożliwił radnej Grażynie Zygan – Zeid wykonywanie jej obowiązków pomimo trwającego do dnia dzisiejszego postępowania wyjaśniającego toczącego się przed nadzorem prawnym wojewody dolnośląskiego. Opisane postępowanie Przewodniczącego Rady Powiatu nie napotkało akceptacji nadzoru prawnego wojewody, który w przesłanym piśmie nakazuje Przewodniczącemu Rady Powiatu Władysławowi Stanisławskiemu traktowanie Grażyny Zygan – Zeid, jako radnej.
Wobec powyższego proszę o wszczęcie niezbędnych kroków celem wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
/Robert Mazulewicz/
Parking czy widmo?
Każdy z posiadaczy samochodu zna problemy ze znalezieniem miejsca na zaparkowanie pod Starostwem Powiatowym czy też UMiG. W niektóre dni graniczy to z cudem. Samochodów przybywa, ale miejsc parkingowych nie.
Dzięki temu nasza nieoceniona Straż Miejska ma tam niezłe łowisko. Prawda, że w sieć wpadają tylko płotki, bo grube, urzędujące ryby, mają wyznaczone miejsca do parkowania a los szaraczków obchodzi ich najmniej.
Nasza nieoceniona pani burmistrz dojrzała – z wysokości I piętra swojego gabinetu - ten problem i postanowiła wyjść naprzeciw niedogodnościom petentów przybywających do obu urzędów. Na jednej z sesji Rady Miejskiej poinformowała radnych, iż wraz ze Starostwem Powiatowym zbuduje parking. Znaleziono odpowiedni teren, którym jest działka położona naprzeciwko budynku Starostwa. Miejsce to porośnięte jest przez iglaki i inną bliżej nieokreśloną roślinność. Działka ta nosi numer 1028/20 i jest własnością Starostwa.
Nie jest to duży teren i marzenia o parkingu rozwiązującym wszystkie problemy z parkowaniem można porzucić. Nie mniej kilkanaście samochodów tam śmiało może parkować.
Decyzję pani burmistrz ogłoszono. Ogłoszono i dalej nic się nie działo.
Czytając protokoły z posiedzeń naszego nieocenionego wprost Zarządu natrafiłem na enigmatyczną notatkę dotyczącą fragmentu tej działki. Zarząd postanowił wyrazić zgodę na sprzedaż ok. 60 m kwadratowych tejże działki. Z zapisu tego nie wynika, komu i na co.
Fakt ten budzi zdziwienie, gdyż pomniejszenie tej działki w znaczący sposób zmniejsza miejsce do parkowania. Równocześnie nie jest jasne czy nabywca tych 60 m kw. będzie uszczęśliwiony obecnością parkingu u swoich granic.
Trzeba też dodać, iż Zarząd Powiatu nie o0bradował jeszcze nad budową parkingu w tym miejscu. Nie ma w tym nic dziwnego, bo Zarząd Powiatu jest ostatnim ciałem, które by twórczo obradowało. W tym składzie (autorstwa Władysława Stanisławskiego) ciało owo wymyślić niczego twórczego nie potrafił i nic nie wskazuje, że potrafi. Zarząd jednak jest dzieckiem Przezacnego Przewodniczącego i może sobie na to pozwolić. Dopóki cieszy się nieograniczonym zaufaniem i kredytem Boba Budowniczego mogą członkowie Zarządu pobierać dietę i markować, że coś robią.
Szkoda tylko, że Zarząd robi na złość nam wszystkim. Nadweręża zaufanie do burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, która obiecała parking a nie jego nędzną namiastkę i nie próbuje rozwiązać bardzo dokuczliwego dla mieszkańców problemu. To świadczy o szacunku członków tegoż gremium do społeczeństwa, o którego interesy ma dbać.
Zarząd (z namaszczenie Władysława Stanisławskiego) dba jedynie o własne interesy i portfele. Acha! Dba jeszcze o wpływy do kasy miejskiej z tytułu nałożonych przez Straż Miejską mandatów za niezgodne z prawem parkowanie.
Dzięki temu nasza nieoceniona Straż Miejska ma tam niezłe łowisko. Prawda, że w sieć wpadają tylko płotki, bo grube, urzędujące ryby, mają wyznaczone miejsca do parkowania a los szaraczków obchodzi ich najmniej.
Nasza nieoceniona pani burmistrz dojrzała – z wysokości I piętra swojego gabinetu - ten problem i postanowiła wyjść naprzeciw niedogodnościom petentów przybywających do obu urzędów. Na jednej z sesji Rady Miejskiej poinformowała radnych, iż wraz ze Starostwem Powiatowym zbuduje parking. Znaleziono odpowiedni teren, którym jest działka położona naprzeciwko budynku Starostwa. Miejsce to porośnięte jest przez iglaki i inną bliżej nieokreśloną roślinność. Działka ta nosi numer 1028/20 i jest własnością Starostwa.
Nie jest to duży teren i marzenia o parkingu rozwiązującym wszystkie problemy z parkowaniem można porzucić. Nie mniej kilkanaście samochodów tam śmiało może parkować.
Decyzję pani burmistrz ogłoszono. Ogłoszono i dalej nic się nie działo.
Czytając protokoły z posiedzeń naszego nieocenionego wprost Zarządu natrafiłem na enigmatyczną notatkę dotyczącą fragmentu tej działki. Zarząd postanowił wyrazić zgodę na sprzedaż ok. 60 m kwadratowych tejże działki. Z zapisu tego nie wynika, komu i na co.
Fakt ten budzi zdziwienie, gdyż pomniejszenie tej działki w znaczący sposób zmniejsza miejsce do parkowania. Równocześnie nie jest jasne czy nabywca tych 60 m kw. będzie uszczęśliwiony obecnością parkingu u swoich granic.
Trzeba też dodać, iż Zarząd Powiatu nie o0bradował jeszcze nad budową parkingu w tym miejscu. Nie ma w tym nic dziwnego, bo Zarząd Powiatu jest ostatnim ciałem, które by twórczo obradowało. W tym składzie (autorstwa Władysława Stanisławskiego) ciało owo wymyślić niczego twórczego nie potrafił i nic nie wskazuje, że potrafi. Zarząd jednak jest dzieckiem Przezacnego Przewodniczącego i może sobie na to pozwolić. Dopóki cieszy się nieograniczonym zaufaniem i kredytem Boba Budowniczego mogą członkowie Zarządu pobierać dietę i markować, że coś robią.
Szkoda tylko, że Zarząd robi na złość nam wszystkim. Nadweręża zaufanie do burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, która obiecała parking a nie jego nędzną namiastkę i nie próbuje rozwiązać bardzo dokuczliwego dla mieszkańców problemu. To świadczy o szacunku członków tegoż gremium do społeczeństwa, o którego interesy ma dbać.
Zarząd (z namaszczenie Władysława Stanisławskiego) dba jedynie o własne interesy i portfele. Acha! Dba jeszcze o wpływy do kasy miejskiej z tytułu nałożonych przez Straż Miejską mandatów za niezgodne z prawem parkowanie.
czwartek, 2 lipca 2009
Spokojnie
Pogoda coraz bardziej zaczyna przypominać tę z roku 1997 kiedy to nawiedziła nasze – i nie tylko – województwo “wielka woda”. Czy na dzień dzisiejszy mamy powody do obaw?
W Starostwie Powiatowym istnieje komórka pod nazwą: Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego. Do jej to obowiązków, m.in., należy obserwacja potencjalnych zagrożeń, które mogą wyniknąć z różnych klęsk żywiołowych. PCZK pracuje w składzie: Szef – Tadeusz Juska, Ryszard Olucha i Stanisław Jabłoński. Panowie ci monitoruja na bieżąco sytuację na terenie naszego powiatu, by w porę – w razie niebezpieczeństwa – podjąć kroki zapobiegawcze.
Powróćmy jednak do pytania o zagrożenie powodziowe. Na dzień dzisiejszy nie ma powodów do obaw. Poniższa tabelka pokazuje stany wody od 15 czerwca do 1 lipca na rzece Odrze. Pomiaru dokonuje się w Ścinawie.

Należy się wyjaśnienie. To, że znacznie przekroczony jest “stan alarmowy” na Odrze nie oznacza, iż trzeba się pakować, ładować worki z piaskiem, dmuchać pontony i robić zakupy suchego prowiantu. Wg Ryszarad Oluchy – nie ma najmniejszych powodów do paniki. Spać mozna spokojnie i należycie wykonywać swoje obowiązki małżeńskie (a cóż to Państwo się tak wykrzywili?!).
Problem zaczyna się u nas od poziomu 600 mm na Odrze. Nie oznacza to powodzi, ale zmusza do zwiększonej czujności i myślenia o naszym bezpieczeństwie.
Codziennie dokonuje się pomiarów poziomu wody w rzekach. Na dzień dzisiejszy ani Odra, ani też Barycz nie stwarzają żadnego zagrożenia.
Mamy, i mieli będziemy, sytuacje nieprzyjemne i denerwujące. Sptkaliśmy się, i jeszcze niestety spotkamy, z lokalnymi podtopieniami. I ani Odra czy też Barycz nie są ich przyczyną.
Niepokój pracowników PCZK wzbudzają nasze lokalne cieki wodne. Dwa z nich ukryte są na codzień przed naszym wzrokiem i rzadko o nich myślimy. Mowa tu o zakrytych rowach przebiegających pod pwierzchnią ul. Dworcowej i Starogórskiej. Odprowadzanie z nich nadmiaru wody jest utrudnione ze względu na zanieczyszczenie ich odpływów. Odpływy te zanieczyszcza stale i konsekwentnie odmiana człowieka zwanego “pustak bezmózgowy”. Osobniki te sądza, że rowy są idealnym miejscem na śmieci. Czegoż tam nie znajdziemy?! Opony, plastikowe części od samochodów, stare ubrania, śmieci z domowego ogniska, zbędne części wyposażenia mieszkań. Wszystko to utrudnia lub całkowicie uniemożliwia swobodny przepływ wody, która nie mając innego ujścia rozlewa się w najbardziej nieodpowiednich do tego miejscach (piwnice, drogi, podwórka). a pretensje podtopieni kierują do służb komunalnych. Faktem też jest, iż nie nadążamy z koszeniem i konserwacją rowów, bo duża część sił i środków idzie na sprzątanie po “pustakach bezmózgowych”.
Nie tylko codzienne monitorowanie poziomu wód pozwala pracownikom PCZK na przewidywanie i przygotowanie się na różne niespodzianki, których nie szczędzi nam matka natura.
Dzięki uprzejmosci panów z PCZK przedstawiam Państwu prognozę pogody, którą otrzymuja oni, by mniej więcej wiedzieć, co moga nam przynieść najblizsze godziny.
Komunikat meteorologiczny
Data i godzina wydania: 30.06.2009 godz. 19:00
Nazwa biura: Biuro Prognoz Meteorologicznych Wrocław
Status: stan alarmu meteorologicznego
KOMUNIKAT METEOROLOGICZNY Nr 5
Odniesienie: dotyczy ostrzeżenia nr 54 wydanego 30.06.2009 o godz. 11:45
Zjawisko: silne burze z gradem
Obszar: dolnośląskie
Przebieg: burze występują na północy powiatów: Bolesławiec, Polkowice, Głogów, Góra oraz lokalnie na południu wojweództwa,w powiatach Wałbrzych i Kłodzko.
Szacowane na podstawie danych radarowych natężenie opadów
wynosi od 5 do 20 mm/h.
Na stacjach automatycznych najwyższe sumy godzinowe opadówb o godz. 18:00 wynosiły: Bardo - 17 mm, Osetno - 14 mm,Srebrna Góra - 9 mm.
Prognoza: komórki burzowe bardzo powoli przemieszczają się
na zachód i północny-zachód.
Uwagi: komunikat przygotowano na podstawie danych telemetrycznych
i obserwacji systemów detekcji atmosfery.
Loka! lnie zjawiska mogą mieć inny przebieg niż opisany.
Dyżurny synoptyk: Piotr Mańczak
W Starostwie Powiatowym istnieje komórka pod nazwą: Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego. Do jej to obowiązków, m.in., należy obserwacja potencjalnych zagrożeń, które mogą wyniknąć z różnych klęsk żywiołowych. PCZK pracuje w składzie: Szef – Tadeusz Juska, Ryszard Olucha i Stanisław Jabłoński. Panowie ci monitoruja na bieżąco sytuację na terenie naszego powiatu, by w porę – w razie niebezpieczeństwa – podjąć kroki zapobiegawcze.
Powróćmy jednak do pytania o zagrożenie powodziowe. Na dzień dzisiejszy nie ma powodów do obaw. Poniższa tabelka pokazuje stany wody od 15 czerwca do 1 lipca na rzece Odrze. Pomiaru dokonuje się w Ścinawie.

Należy się wyjaśnienie. To, że znacznie przekroczony jest “stan alarmowy” na Odrze nie oznacza, iż trzeba się pakować, ładować worki z piaskiem, dmuchać pontony i robić zakupy suchego prowiantu. Wg Ryszarad Oluchy – nie ma najmniejszych powodów do paniki. Spać mozna spokojnie i należycie wykonywać swoje obowiązki małżeńskie (a cóż to Państwo się tak wykrzywili?!).
Problem zaczyna się u nas od poziomu 600 mm na Odrze. Nie oznacza to powodzi, ale zmusza do zwiększonej czujności i myślenia o naszym bezpieczeństwie.
Codziennie dokonuje się pomiarów poziomu wody w rzekach. Na dzień dzisiejszy ani Odra, ani też Barycz nie stwarzają żadnego zagrożenia.
Mamy, i mieli będziemy, sytuacje nieprzyjemne i denerwujące. Sptkaliśmy się, i jeszcze niestety spotkamy, z lokalnymi podtopieniami. I ani Odra czy też Barycz nie są ich przyczyną.
Niepokój pracowników PCZK wzbudzają nasze lokalne cieki wodne. Dwa z nich ukryte są na codzień przed naszym wzrokiem i rzadko o nich myślimy. Mowa tu o zakrytych rowach przebiegających pod pwierzchnią ul. Dworcowej i Starogórskiej. Odprowadzanie z nich nadmiaru wody jest utrudnione ze względu na zanieczyszczenie ich odpływów. Odpływy te zanieczyszcza stale i konsekwentnie odmiana człowieka zwanego “pustak bezmózgowy”. Osobniki te sądza, że rowy są idealnym miejscem na śmieci. Czegoż tam nie znajdziemy?! Opony, plastikowe części od samochodów, stare ubrania, śmieci z domowego ogniska, zbędne części wyposażenia mieszkań. Wszystko to utrudnia lub całkowicie uniemożliwia swobodny przepływ wody, która nie mając innego ujścia rozlewa się w najbardziej nieodpowiednich do tego miejscach (piwnice, drogi, podwórka). a pretensje podtopieni kierują do służb komunalnych. Faktem też jest, iż nie nadążamy z koszeniem i konserwacją rowów, bo duża część sił i środków idzie na sprzątanie po “pustakach bezmózgowych”.
Nie tylko codzienne monitorowanie poziomu wód pozwala pracownikom PCZK na przewidywanie i przygotowanie się na różne niespodzianki, których nie szczędzi nam matka natura.
Dzięki uprzejmosci panów z PCZK przedstawiam Państwu prognozę pogody, którą otrzymuja oni, by mniej więcej wiedzieć, co moga nam przynieść najblizsze godziny.
Komunikat meteorologiczny
Data i godzina wydania: 30.06.2009 godz. 19:00
Nazwa biura: Biuro Prognoz Meteorologicznych Wrocław
Status: stan alarmu meteorologicznego
KOMUNIKAT METEOROLOGICZNY Nr 5
Odniesienie: dotyczy ostrzeżenia nr 54 wydanego 30.06.2009 o godz. 11:45
Zjawisko: silne burze z gradem
Obszar: dolnośląskie
Przebieg: burze występują na północy powiatów: Bolesławiec, Polkowice, Głogów, Góra oraz lokalnie na południu wojweództwa,w powiatach Wałbrzych i Kłodzko.
Szacowane na podstawie danych radarowych natężenie opadów
wynosi od 5 do 20 mm/h.
Na stacjach automatycznych najwyższe sumy godzinowe opadówb o godz. 18:00 wynosiły: Bardo - 17 mm, Osetno - 14 mm,Srebrna Góra - 9 mm.
Prognoza: komórki burzowe bardzo powoli przemieszczają się
na zachód i północny-zachód.
Uwagi: komunikat przygotowano na podstawie danych telemetrycznych
i obserwacji systemów detekcji atmosfery.
Loka! lnie zjawiska mogą mieć inny przebieg niż opisany.
Dyżurny synoptyk: Piotr Mańczak
środa, 1 lipca 2009
Już za rok matura
30 czerwca maturzyści otrzymali swoje upragnione świadectwa maturalne, które – podobno – oznaczają wejście w dorosłość. Na terenie Góry mamy trzy placówki oświatowe, w których młodzież – i nie tylko – może zdobyć tę przepustkę do “dorosłości” (eufemizm godny zastanowienia) lub prościej: do podjęcia studiów.
Do matury w górowskich wszystkich szkołach średnich przystąpiło 338 uczniów. Egzamin maturalny zdało 268 (79,3%).
Najwięcej maturzystów było w Liceum Ogólnokształcącym – 207. Spośród nich maturę uzyskało 178 osób (zdawalność na poziomie 86%). W skali województwa dolnośląskiego zdawalność matury w liceach ogólnokształcących wyniosła 88,9%, a w kraju – 89%.
W Zespole Szkół do matury przystąpiło 114 uczniów. Trzeba pamiętać, iż w tej szkole młodzież uczy się w technikach i liceach profilowanych.
Zespół Szkół osiągnął bardzo dobry wynik w zdawalności matury dla technikum. Do egzaminu przystąpiło 90 uczniów a zdało 67 (74,4%). Średnia dla naszego województwa, dla tego typu szkół, wyniosła 68%, dla kraju 67%).
W liceach profilowanych, które prowadzi również Zespół Szkół, do matury przystąpiło 24 uczniów. Egzamin zdało 11 (45,8%). Średnia dla Dolnego Śląska wynosi 59,8%; dla Polski – 69%.
W Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego maturę zdobywają te osoby, które z przeróżnnych względów nie zdobyły jej wcześniej a mają ambicje dalszego kaształcenia. Trzeba tu przypomnieć, iż szkoła ta istnieje od 2004 roku. Adresowana jest dla osób pracujących i niepracujących, które chcą podnieść poziom swojego wykształcenia. Nauka jest bezpłatna.
W tym roku do matury podeszło tam 17 uczniów. Zdało ją 12. Daje to zdawalność na poziomie 70,6%. Jest to bardzo dobry wynik. W skali województwa wskaźnik ten wynosi 44,9% a kraju – 31%. W dotychczasowj, krótkiej historii tej szkoły, jest to najlepszy wynik. Daje on tej placówce 4 miejsce na Dolnym Śląsku.
Kształcenie dorosłych – a szczególnie namówienie ich do zdawania matury – jest zadaniem bardzo trudnym. Była drektorka CKUiP Teresa Frączkiewicz wspomina do dnia dziesiejszego panią, która nie chciała przyjść na maturę, bo nie wierzyła we własne siły. Dopiero siła perswazji byłej dyrektorki przekonała maturzystkę, że warto spróbować. Przybyła, przeczytała, napisała – zdała! Słowa byłej dyrektorki potwierdza obecny dyrektor CKUiP – Krzysztof Mielczarek, który zachęca na różne sposby (nie bije!) swoich uczniów do zdawania matury. Mówi o blokadzie psychicznej i stresie, który buduje niewiarę we własne możliwości jego dorosłych uczniów.
Warto wiedzieć, iż w tej bezpłatnej szkole od roku 2005 do dnia dzisiejszego maturę uzyskało 35 uczniów.
Do matury w górowskich wszystkich szkołach średnich przystąpiło 338 uczniów. Egzamin maturalny zdało 268 (79,3%).
Najwięcej maturzystów było w Liceum Ogólnokształcącym – 207. Spośród nich maturę uzyskało 178 osób (zdawalność na poziomie 86%). W skali województwa dolnośląskiego zdawalność matury w liceach ogólnokształcących wyniosła 88,9%, a w kraju – 89%.
W Zespole Szkół do matury przystąpiło 114 uczniów. Trzeba pamiętać, iż w tej szkole młodzież uczy się w technikach i liceach profilowanych.
Zespół Szkół osiągnął bardzo dobry wynik w zdawalności matury dla technikum. Do egzaminu przystąpiło 90 uczniów a zdało 67 (74,4%). Średnia dla naszego województwa, dla tego typu szkół, wyniosła 68%, dla kraju 67%).
W liceach profilowanych, które prowadzi również Zespół Szkół, do matury przystąpiło 24 uczniów. Egzamin zdało 11 (45,8%). Średnia dla Dolnego Śląska wynosi 59,8%; dla Polski – 69%.
W Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego maturę zdobywają te osoby, które z przeróżnnych względów nie zdobyły jej wcześniej a mają ambicje dalszego kaształcenia. Trzeba tu przypomnieć, iż szkoła ta istnieje od 2004 roku. Adresowana jest dla osób pracujących i niepracujących, które chcą podnieść poziom swojego wykształcenia. Nauka jest bezpłatna.
W tym roku do matury podeszło tam 17 uczniów. Zdało ją 12. Daje to zdawalność na poziomie 70,6%. Jest to bardzo dobry wynik. W skali województwa wskaźnik ten wynosi 44,9% a kraju – 31%. W dotychczasowj, krótkiej historii tej szkoły, jest to najlepszy wynik. Daje on tej placówce 4 miejsce na Dolnym Śląsku.
Kształcenie dorosłych – a szczególnie namówienie ich do zdawania matury – jest zadaniem bardzo trudnym. Była drektorka CKUiP Teresa Frączkiewicz wspomina do dnia dziesiejszego panią, która nie chciała przyjść na maturę, bo nie wierzyła we własne siły. Dopiero siła perswazji byłej dyrektorki przekonała maturzystkę, że warto spróbować. Przybyła, przeczytała, napisała – zdała! Słowa byłej dyrektorki potwierdza obecny dyrektor CKUiP – Krzysztof Mielczarek, który zachęca na różne sposby (nie bije!) swoich uczniów do zdawania matury. Mówi o blokadzie psychicznej i stresie, który buduje niewiarę we własne możliwości jego dorosłych uczniów.
Warto wiedzieć, iż w tej bezpłatnej szkole od roku 2005 do dnia dzisiejszego maturę uzyskało 35 uczniów.
Prezes z półwyższym wylany!
Na blogu Marla Zagrobelnego możemy przeczytać informację o pozbyciu się prezesa - z półwyższym ! - Jerzego Żywickiego. To bardzo dobrze! Znakomicie! Cudownie! Odspawali go od fotela. A taki był do niego przywiązany! A tu rach - ciach i fotelik odjechał. W siną dal!
Oto tekst z bloga Marka Zagrobelnego, który uczestniczył w tym wiekopomnym wydarzeniu.
W poniedziałek i wtorek – 29 i 30 czerwca 2009 r. – wspólnymi siłami Walne Zgromadzenie odwołało poszczególnych członków zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Wspólny Dom” w Górze oraz Prezesa Jerzego Żywickiego! Odwołanie było skutkiem nieudzielenia absolutorium całemu zarządowi za 2008 rok. Za nieudzieleniem absolutorium członkowi zarządu Franciszkowi Bogdanowiczowi w sumie na dwóch częściach Walnego Zgromadzenia głosowało 97 uprawnionych przeciw 22; członkowi zarządu Józefowi Stojanowskiemu 96 uprawnionych przeciw 23; Prezesowi Jerzemu Żywickiemu 93 uprawnionych przeciw 26. Na zakończenie trwających ponad 8 godzin poszczególnych części Walnego, z sali padł pisemny wniosek o odwołanie zarządu w związku z nieudzieleniem absolutorium. Wniosek poparło w sumie 80 uprawnionych, przeciw było 19 osób. Podczas dwóch części Walnego wybrano również nową Radę Nadzorczą, w której skład weszły wszystkie osoby wystawione przez Grupę Na Rzecz Obrony Praw Członków. Tym samym kilkumiesięczna praca kilkunastu osób nie poszła na marne. Zmobilizowano w ostatnim czasie ogromną rzeszę zwykłych członków spółdzielni, którzy na Walnym Zgromadzeniu sprzeciwili m.in. podwyżce czynszów wprowadzonej przez dotychczasowy zarząd. Skład nowej Rady Nadzorczej: Grzegorz Oberg, Stanisław Trzósło, Leszek Obiegły, Grażyna Jarząb, Barbara Zalesińska, Andrzej Patronowski, Henryk Rzeszut, Dorota Szumczyk, Teresa Małyszczyk. Od 1 lipca Spółdzielnia Mieszkaniowa „Wspólny Dom” w Górze funkcjonuje w nowej, barwniejszej rzeczywistości. Układ jaki przez kilkanaście lat stworzył w niej ustępujący Prezes Jerzy Żywicki przestaje powoli istnieć i będzie zastępowany przez uczciwość i normalność. Serdeczne gratulacje dla wszystkich członków spółdzielni!
Oto tekst z bloga Marka Zagrobelnego, który uczestniczył w tym wiekopomnym wydarzeniu.
W poniedziałek i wtorek – 29 i 30 czerwca 2009 r. – wspólnymi siłami Walne Zgromadzenie odwołało poszczególnych członków zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Wspólny Dom” w Górze oraz Prezesa Jerzego Żywickiego! Odwołanie było skutkiem nieudzielenia absolutorium całemu zarządowi za 2008 rok. Za nieudzieleniem absolutorium członkowi zarządu Franciszkowi Bogdanowiczowi w sumie na dwóch częściach Walnego Zgromadzenia głosowało 97 uprawnionych przeciw 22; członkowi zarządu Józefowi Stojanowskiemu 96 uprawnionych przeciw 23; Prezesowi Jerzemu Żywickiemu 93 uprawnionych przeciw 26. Na zakończenie trwających ponad 8 godzin poszczególnych części Walnego, z sali padł pisemny wniosek o odwołanie zarządu w związku z nieudzieleniem absolutorium. Wniosek poparło w sumie 80 uprawnionych, przeciw było 19 osób. Podczas dwóch części Walnego wybrano również nową Radę Nadzorczą, w której skład weszły wszystkie osoby wystawione przez Grupę Na Rzecz Obrony Praw Członków. Tym samym kilkumiesięczna praca kilkunastu osób nie poszła na marne. Zmobilizowano w ostatnim czasie ogromną rzeszę zwykłych członków spółdzielni, którzy na Walnym Zgromadzeniu sprzeciwili m.in. podwyżce czynszów wprowadzonej przez dotychczasowy zarząd. Skład nowej Rady Nadzorczej: Grzegorz Oberg, Stanisław Trzósło, Leszek Obiegły, Grażyna Jarząb, Barbara Zalesińska, Andrzej Patronowski, Henryk Rzeszut, Dorota Szumczyk, Teresa Małyszczyk. Od 1 lipca Spółdzielnia Mieszkaniowa „Wspólny Dom” w Górze funkcjonuje w nowej, barwniejszej rzeczywistości. Układ jaki przez kilkanaście lat stworzył w niej ustępujący Prezes Jerzy Żywicki przestaje powoli istnieć i będzie zastępowany przez uczciwość i normalność. Serdeczne gratulacje dla wszystkich członków spółdzielni!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
