wtorek, 7 września 2010
Rozmyślilo się biedactwo!
O godz. 9,00 oskarżona, starościna powiatu górowskiego Beata P. oraz oskarżony leszczynianin Maciej P. przekroczyli próg sali nr 112. Sprawa trwała bardzo krótko. Oskarżona, starościna powiatu górowskiego Beata P. wycofała swoje wcześniejsze oświadczenie, iż pragnie dobrowolnie poddać się karze. Leszczynianin Maciej P. podtrzymał swoją wolę dobrowolnego poddania się karze.
W tej sytuacji sądowi nie pozostało nic innego, jak wyznaczyć termin nowej rozprawy dla oskarżonej, starościny powiatu górowskiego Beaty P. na inny termin. Wstępnie wyznaczono takowy na 5 listopada, godz. 13,00 w sali nr 112 II Wydziału Karnego.
Adwokat oskarżonej, starościny powiatu górowskiego Beaty P. wniósł do sądu wniosek o nieprzesłuchiwanie w procesie świadków, ale poprzestaniu na odczytaniu ich zeznań. Sąd wniosek ten rozpatrzył pozytywnie, bo w ten sposób ma z głowy wzywanie przed swe dostojne oblicze kilkuset świadków.
I w ten sposób potwierdziło się to, o co zakładałem się z kilkoma radnymi. Oskarżona, starościna powiatu górowskiego Beata P., pomimo wcześniejszych deklaracji, nie poddała się dobrowolnie karze. Może w ten sposób wciąż uchodzić za niewinną niczym niepokalane poczęcie. Rachuby części radnych na to, że oszczędzi nam wstydu się nie sprawdziły. Można przypuszczać, że proces będzie żmudny i długi. I o to jej chodzi.
Z gminy Niechlów dochodzą wieści, iż oskarżona, starościna powiatu górowskiego Beata P., założyła Komitet Wyborczy Wyborców. Oskarżona, starościna powiatu górowskiego Beata P. chce startować w wyborach na wójta tej gminy. Mieszkańcom gminy Niechlów składam z tego powodu najserdeczniejsze kondolencje. W przypadku wygranej oskarżonej Beaty P. jesteście załatwieni na cacy.
Trzeba też powiedzieć, że oskarżona, starościna powiatu górowskiego Beata P. ma w chwili obecnej mocne parcie na Platformę Obywatelską. W tej gminie stała ona za zorganizowaniem koła PO. Sama do PO nie należy, bo władze powiatowe naszego PO stanęły przeciw jej członkostwu okoniem i dęba jednocześnie. Wrocław to uszanował, chociaż nie wiadomo na jak długo. Tyle, że w przypadku przyjęcia oskarżonej, starościny powiatu górowskiego Beaty P. do PO może oznaczać to upust krwi w szeregach PO na naszym terenie. Taka "partyjna towarzyszka" to niewysłowiony obciach. I ja ich rozumiem. Wolałbym gonokoka łapnąć niż z nią w jednej partii być.
16 września odbędzie się sesja powiatowa. W programie znajdzie się punkt o odwołaniu oskarżonej, starościny powiatu górowskiego Beaty P.
W zanadrzu jest jeszcze doniesienie do organów ścigania o możliwości popełnienia przez oskarżoną, starościnę powiatu górowskiego Beatę P. przestępstwa polegającego na podwójnym pobieraniu delegacji. Jak jednak Państwo widzicie na oskarżonej, starościnie powiatu górowskiego, Beacie P. wrażenia to nie robi. Uparła się, by robić w polityce. No i narobiła!
Pozwolę sobie przypomnieć kilku radnym o przegranym przez nich zakładzie. A zakład – rzecz święta! Ma być „Luksusowa”. Amen.
poniedziałek, 6 września 2010
Wciąż duże


Pomimo letniego szczytu bezrobocie nam znacząco nie maleje. W stosunku do lipca zmniejszyło się o 4 osoby. Na koniec lipca 2010 r., stopa bezrobocia dla naszego powiatu wyniosła 23,9% (średnia dla województwa –
Tylko gmina Wąsosz i Niechlów zanotowały w sierpniu nieznaczny spadek bezrobocia.
Na 2870 bezrobotnych aż 57,5% zamieszkuje gminę Góra. W tej liczbie w mieście jest 900 bezrobotnych (54,5%).
Spośród 1651 bezrobotnych z terenu naszej gminy 864 stanowią kobiety (52,3%). 210 kobiet będących w rejestrach PUP ma wykształcenie gimnazjalne i niższe. Wykształcenie zawodowe ma 229 bezrobotnych kobiet. Bez pracy pozostaje w naszej gminie 57 kobiet, które mają wykształcenie wyższe.
W przedziale wiekowym 18 – 34 lat w PUP zarejestrowanych jest 439 kobiet (50,8% ogółu bezrobotnych kobiet).
W gminie Wąsosz jest 267 bezrobotnych kobiet, z których 13 ma wyższe wykształcenie. Z wykształceniem gimnazjalnym i niższym jest 69 kobiet a z zawodowym 73. W tej gminie 145 bezrobotnych kobiet znajduje się w przedziale wiekowym 18 – 34 lat.
Na 425 bezrobotnych w gminie Niechlów są 244 bezrobotne kobiety. 19 z nich ma wyższe wykształcenie. Z wykształceniem gimnazjalnym i niższym jest 79 kobiet a z zasadniczym zawodowym 57. 137 bezrobotnych kobiet ma od 18 – 34 lat.
Wśród 264 bezrobotnych z gminy Jemielno 151 bezrobotnych, to kobiety. Z wykształceniem wyższym są bezrobotne 2 kobiety, a z wykształceniem zawodowym zarejestrowanych jest 55 kobiet. 38 zarejestrowanych kobiet ma wykształcenie zawodowe. 86 bezrobotnych kobiet ma od 18 – 34 lat.
Na terenie całego powiatu w sierpniu zarejestrowano 285 bezrobotnych. W tym samym okresie 109 bezrobotnych podjęło pracę. Z ewidencji PUP zdjęto w sierpniu 289 osób. W tej liczbie znajduje się 41 osób, które odmówiły bez uzasadnionej przyczyny, podjęcia pracy oferowanej przez PUP. 69 osób w sierpniu nie potwierdziło gotowości do podjęcia pracy (nie przybyły do PUP i nie złożyły podpisu) a 5 osób dobrowolnie zrezygnowało ze statusu bezrobotnego.
W lipcu na 2874 bezrobotnych tylko 636 miało prawo do zasiłku (w tym 295 kobiet). W sierpni na 2870 bezrobotnych zarejestrowanych w PUP na terenie 1776 zamieszkiwało w miejscowościach wiejskich.
piątek, 3 września 2010
Na zew sumienia

W sierpniu burmistrz Wąsosza Zbigniw Stuczyk wpadła na pomysł, by gmina i jej mieszkańcy pomogli dotkniętej powodzią Bogatyni. Na internetowej stronie UMiG opublikowano apel do mieszkańców. Spotkał on się z dużym zrozumieniem i odzewem. W rezultacie 18 sierpnia o gody. 5,30 do fatalnie dotkniętej klęską miejscowości dotarły 3 busy, w których znajdowała się pomoc dla bogatynian. Środki transportu dostarczyli: UMiG, ZBWiK i ZBGKiM w Wąsoszu. Pojazdy prowadzili kierownicy tych jednostek.

Po 4 godzinnej jeździe wąsoszanie wraz z burmistrzem dotarli do miasta. Ich oczom ukazał się widok, który zapierał dech. Niektóre fragmenty miasta wyglądały niczym po trzęsieniu ziemi. Władze Bogatyni bardzo ciepło przyjęły wąsoszan.
W transporcie przywieziono to, co po kataklizmie okazało się bardzo przydatne: taczki, grabie, szpadle, rękawice robocze, latarki, butle gazowe, piecyk gazowy. To wszystko wypełniło dwa busy.
W trzecim busie znalazły się środki czystości i żywność. Zawartość busów została ustalona wcześniej z władzami Bogatyni, które jako gospodarz terenu najlepiej potrafiły ocenić swoje potrzeby. Gospodarze byli bardzo wdzięczni za okazane przez wąsoszan serce. Z ogromną wdzięcznością przyjęto szczególnie sprzęt do sprzątania.
Trzeba wyrazić słowa uznania dla mieszkańców Wąsosza za zrozumienie potrzeb ludzi tak ciężko poszkodowanych przez los. Dary były głównie dziełem mieszkańców gminy Wąsosz, którzy przynosili je do kilku punktów zorganizowanych przez UMiG. Tak jakby pamiętali, że: „jedni drugich brzemiona nosicie”.
Posłańcom dobrej woli i wielkich serc towarzyszył R. Rybczyk, któremu dziękuję za udostępnienie zdjęć i zgode na ich publikację.
Radnemu powiatowemu Pawłowi Niedźwiedziowi dziekuję za przekazania informacji na ten temat.















"Kryzysy" informują
W komunikacie czytamy:
„W ciągu najbliższych dni na Odrze od Krapkowic do Głogowa będzie przemieszczać się fala wezbrania. Stany alarmowe zostaną przekroczone lokalnie do ok. 60 cm. Na odcinku powyżej Krapkowic stany wody będą opadać. Na dopływach górnej i środkowej Odry stany wody mają tendencję opadającą. W zlewni Nysy Kłodzkiej, Bystrzycy, Kaczawy i Bobru lokalnie utrzymują się stany ostrzegawcze i alarmowe z tendencja opadania. Skutki: zagrożenie dla obszarów zalewowych, możliwość zalania przybrzeżnych terenów, uniemożliwienie prowadzenia prac hydrotechnicznych w korytach rzek, niebezpieczeństwo dla przebywających nad brzegami rzek (turystów, wędkarzy)".
Na godz. 8,00 stan Odry w Ścinawie był wyższy od alarmowego 33 cm. W Głogowie poziom wody w Odrze był niższy od alarmowego o 74 cm. Punkt obserwacyjny umieszczony na łąkach nad rzeką Barycz wykazał poziom wody równy 200 cm, tj. o 110 cm poniżej stanu alarmowego. W Osetnie również nie odnotowano przekroczenia stanu alarmowego, do którego brakuje 125 cm. W Korzeńsku na rzece Orli stan wody był niższy od alarmowego o 109 cm.
A mogło być znacznie drożej
Ogółem, za obecnej burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, pozyskano 17.416.655 zł. To pierwsze sprostowanie. Teraz drugie: w roku 2010 pozyskano 6.983.227 zł. I by stała się finansowa jasność dodam – jednocześnie prostując – że planowane inwestycje będą kosztowały 17.731.322 zł.
Czy ja zawyżam dane? Wczoraj je zaniżyłem, gdyż rubryki mi się pomyliły. Na pozyskane przez gminę pieniądze zawierane są umowy. Ich wykaz zamieszczę Państwu jutro, by nikt mnie nie posądzał o manipulacje danymi.
Skarbnikowi gminy Góra – Markowi Balowskiemu – bardzo dziękuję za zwrócenie mi uwagi na popełnione błędy. Pana opracowania i zestawienia są doskonałe. Całkowicie niezamierzony błąd popełniłem ja.
Najgorsze mam za sobą. Czas przejść do spełnienia wczorajszej obietnicy.
Wspomniałem o remoncie sali widowiskowo – kinowej Domu Kultury. Sala jest piękna i na miarę naszych oczekiwań. Pamiętam słowa krytyki pod adresem burmistrza Tadeusza Wrotkowskiego za jej remont. Krytyka przycichła a sala pozostała. Takie jest życie.
Opowiedzmy trochę więcej o tej inwestycji.
18 listopada 2004 roku burmistrz Tadeusz Wrotkowski zawiera z firmą Europen Infrastrukture Group sp. z o.o. we Wrocławiu umowę, na mocy której wrocławska spółka zobowiązuje się do wykonania wniosku na dotację z UE oraz przeprowadzenia procedur przetargowych i wyłonienia wykonawcy robót. Chodzi oczywiście o zadanie o nazwie: „Aranżacja sali widowiskowej Domu Kultury w Górze”.
Za wywiązanie się z tego zadania spółka ma otrzymać wynagrodzenie w łącznej wysokości 24.000 zł plus VAT.
W tej kwocie 16.000 zł plus VAT przysługiwało spółce – w myśl umowy – za sporządzenie wniosku o dotacje i jej otrzymanie.
Wrocławska spółka przystąpiła do dzieła i rozpoczęto prace przy remoncie sali. Ewentualne dofinansowanie chciano uzyskać ze Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego.
W dokumentach dotyczących budżetu gminy Góra założono, że wysokość dofinansowania miała wynosić 2.227.861 zł.
Sala była w budowie. A jak wiadomo, dopóki inwestycja jest nie zakończona nie ma podstaw, by żądać dofinansowania. Z chwilą zakończenia remontu można było oszacować realny koszt inwestycji i wystąpić o dofinansowanie. Burmistrz Tadeusz Wrotkowski o takowe wystąpił i czekano.
17 października 2007 roku Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, Departament Regionalnego Programu Operacyjnego wystosowuje do gminy pismo, w którym proponuje nam zamiast wnioskowanej przez nas kwoty 2.227.861 zł dofinansowania w znacznie mniejszej wartości. W piśmie czytamy: „W związku z powyższym zwracamy się z prośbą o podjęcie do dnia 24 października 2007 r.(środa) do godz. 14,00 decyzji o realizacji projektu ze zmniejszoną kwotą dotacji z EFRR na 259.237,80 PLN oraz przekazania pisemnej informacji w tej kwestii na numer faxu 071-776-90-03”.

W sekretariacie burmistrza Tadeusz Wrotkowskiego do tego pisma przystawiony zostaje stempel, na którym widnieje data wpływu pisma z Wrocławia. Możemy tam odczytać datę: „19.10.2007”.

Ale dzieje się jakiś cud. Oto z sekretariatu burmistrza Tadeusza Wrotkowskiego wychodzi pismo datowane na dzień 18 października, które jest odpowiedzią na cytowany powyżej fragment pisma z Urzędu Marszałkowskiego.
W piśmie tym czytamy, że burmistrz Tadeusz Wrotkowski zgadza się na: „dotację (refundację poniesionych kosztów) w kwocie mniejszej od wnioskowanej”. Jednym słowem: burmistrz Tadeusz Wrotkowski zamiast kwotą 2.227.861 zł zadawala się 259.237,80 zł. Jest to kwota niższa o 2.019.623,32 zł.

Dziwne jest to, że zanim nadeszło pismo z Wrocławia i zostało ono oficjalnie zarejestrowane w sekretariacie burmistrza, już udzielono odpowiedzi. A mówią, że nie ma jasnowidzów!
Ale to nie koniec tej historii. O wyrażeniu zgody na tak drastyczną rezygnację wielkości dofinansowania nie informuje się Rady Miejskiej. Radni nadal trwają w najgłębszym przekonaniu, iż na remont sali otrzymamy ponad 2,2 mln zł.
Czy ja to zmyślam? Nie! Oto dowód. W wykazie zadań inwestycyjnych, przy pozycji „Aranżacja sali widowiskowej domu Kultury w Górze” nadal figuruje kwota 2.227.861 zł. Nikt – z wyjątkiem burmistrza – nie wie, że zrezygnował on z dotacji w tej wysokości.

Można – i trzeba – zapytać dlaczego?
Na koniec 2007 roku budżet naszej gminy ma zaplanowany deficyt w wysokości 1.388.014,89 zł. Wysokość tego deficytu liczona była wraz z uwzględnieniem po stronie planowanych dochodów dofinansowania w kwocie ponad 2,2 mln. Gdyby zamiast 2,2 mln zł ujęto w prognozie jedynie 260.000 zł wysokość deficytu ostro poszybowałaby w górę i wynosił by on ok. 3 mln zł. A z politycznego i wizerunkowego punktu widzenia była to rzecz wysoce niepożądana.
Po odejściu burmistrza Tadeusza Wrotkowskiego gminą od 9 stycznia 2008 r. rządzi komisarz Piotr Wołowicz. Na monity z Urzędu Marszałkowskiego dotyczących kolejnego potwierdzenia zgody na niższe dofinansowanie, odpowiada on negatywnie. Komisarz nie potwierdza gotowości przyjęcia resztek z pańskiego stołu, gdyż uważa, że tak poważną decyzję może podjąć tylko nowy burmistrz gminy. Jednocześnie komisarz przygotowuje projekt budżetu na 2008 rok. Po dotarciu do korespondencji z Urzędem Marszałkowskim kończy on fikcję polegająca na wpisaniu do projektowanego budżetu kwoty 2.227861 zł w rubryce dochody. 8 lutego Rada Miejska zatwierdza tę zmianę w budżecie.

Sprawę przeciąga się do wyboru Ireny Krzyszkiewicz na burmistrza, co następuje 6 marca 2008 r.
Nowa szefowa gminy absolutnie i kategorycznie nie zgadza się na marne grosze. Rozpoczynają się starania o przyznanie nam dofinansowania w pierwotnej wielkości. Długie i żmudne rozmowy trwają od marca do września. Szczęśliwie udaje się sprawę odkręcić i we wrześniu 2008 roku otrzymujemy dofinansowanie do wyremontowanej sali w wysokości 2.203.773,65 zł. W ten sposób aranżacja sali kosztowała budżet gminy niespełna 700.000 zł (całkowity koszt remontu – 2.970.481 zł).
Patrząc na salę i jej wystrój można powiedzieć, że z całą pewnością warta jest ona tych niespełna 700.000 zł. Jest też warta pieniędzy, które za jej remont zapłacono wykonawcy.
Jaki morał płynie z tej opartej na dokumentach powiastki? Taki, że w polityce trzeba mieć mocne nerwy i nie kierować się chwilowym impulsem. Tego zabrakło ówczesnemu burmistrzowi, ale nie zabrakło jego następcą. I jak tu nie wierzyć w przysłowie, że: „czas to pieniądz”.
środa, 1 września 2010
Czas tornistrów

Dzisiaj rozpoczął się rok szkolny. W szkołach średnich i zawodowych oraz Specjalnym Ośrodku Szkolno - Wychowawczym, dla których organem założycielskim jest powiat górowski, naukę w trybie dziennym rozpoczęło 1265 uczniów.
Największą placówka oświatową na terenie naszego powiatu jest Zespół Szkół, do którego uczęszczało będzie 713 uczniów. W tej szkole 382 chłopców będzie miało 331 koleżanek.
Po raz pierwszy absolwenci gimnazjum będą mogli uczyć się w Technikum Budowlanym. W klasie I fachu budowlańca będzie uczyło się 23 uczniów. Ten profil nauczania zastąpił istniejące przez wiele lat Technikum Mechaniczne, które okazało się dla tegorocznych gimnazjalistów mało atrakcyjne.
W zasadniczych szkołach zawodowych, w klasach pierwszych, naukę pobierało będzie 79 uczniów. W sumie, w klasach pierwszych, edukowało się będzie 203 uczniów.
O edukację młodzieży w Zespole Szkół dbało będzie 77 nauczycieli, z których 48 stanowią kobiety.
W Liceum Ogólnokształcącym uczyło się będzie 440 uczniów. W tym roku utworzono pięć oddziałów (klas) dla pierwszoklasistów, których do LO zapisało się 153. Do pięciu klas drugich tej szkoły uczęszczało będzie 142 uczniów a do sześciu klas maturalnych – 147 osób.
Można powiedzieć, że górowskie LO to typowy „babiniec”. Na 1 chłopca przypada w niej nieomal 2,22 przedstawicielki płci nadobnej.
Za edukacje młodzieży w tej szkole odpowiedzialnych będzie 49 nauczycieli, wśród których 31 stanowią kobiety.
Szkolny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy w Wąsoszu jest placówką dla dzieci i młodzieży, która wymaga innego podejścia. W placówce tej uczniowie pobierają naukę na wielu poziomach nauczania: od podstawówki, poprzez gimnazjum na szkole uczącej zawodu kończąc. Łącznie uczy się tam 112 dzieci w 12 oddziałach. W klasach I – VI naukę pobiera 27 uczniów, w gimnazjum – 26, w klasach przyuczających do wykonywania zawodu – 12, w klasach zawodowych – 35.
Uczniów kształci w SOSW 31 nauczycieli, w tym 27 kobiet.
Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego w Górze swoja ofertę edukacyjna kieruje do osób, które ukończyły 18 lat a ich wykształcenia zatrzymało się na poziomie podstawowym, gimnazjalnym, zawodowym lub średnim bez matury i zawodu. Oprócz tego CKUiP organizuje kursy zawodowe.
W tym roku – o czym pisałem – CKUiP pozyskało ponad 1,5 mln zł, z funduszy unijnych, które pozwolą przez 3 lata pobierać słuchaczom naukę za darmo.
Do klas pierwszych liceum ogólnokształcącego, liceum uzupełniającego, technikum handlowego i mechanicznego zapisało się do dnia dzisiejszego, stan na godzinę 12,15 –93 słuchaczy. To oni będą beneficjentami zdobytych z UE środków. Dyrekcja CKUiP zdobyła środki unijne na edukację dla 100 uczniów. Jak widać jest jeszcze 7 wolnych miejsc.
Łącznie CKUiP edukowało będzie w tym roku szkolnym 301 osób.
Należy tu dodać, iż w CKUiP są jeszcze wolne miejsca dla osób pragnących zdobywać wiedzę i wykształcenie. Co prawda nabór oficjalnie zakończono 27 sierpnia, ale decyzją dyrektora został on przedłużony. Sytuacja w CKUiP wygląda tak, że jeżeli jeszcze wczoraj rano do pierwszych klas zapisanych było 82 słuchaczy, to dzisiaj liczba ta skoczyła do 93. Oprócz tego przychodzą osoby, które zapisują się na semestr II czy III. Wiele osób chce zdobyć zawód w szkołach policealnych. W tym roku takie pragnienie wyraziło do dnia dzisiejszego 56 osób.
Nabór trwa i można założyć, że na licznie 301 słuchaczy się nie skończy. Za nauczanie zaoczne odpowiada 56 nauczycieli 31 kobiet), którzy zatrudnieni są na czas określony.
Ile kosztuje edukacja?
Powiat otrzymał subwencję oświatową. W roku ubiegłym średnia na ucznia w LO i ZS wynosiła ok. 4280 zł na rok. Z tej subwencji wypłacane są płace nauczycieli, utrzymywane budynki szkolne, personel administracyjny, opłaty wszelkiego rodzaju. Nie jest tajemnicą, że subwencja oświatowa jest zbyt niska w stosunku do realnych potrzeb oświaty. Powiat górowski dołożył z własnych środków w ubiegłym roku ok. 1 mln zł. A dokładać za bardzo nie ma z czego.
Z różnych form kształcenia skorzysta w jednostkach podległych powiatowi 1566 osób. Byłoby więcej, ale… .
Gimnazja funkcjonujące na terenie powiatu ukończyło 451 uczniów. W klasach pierwszych (nie liczymy słuchaczy I klas CKUiP, bo to ludzie po 18 roku życia) zameldowało się 356 absolwentów. Różnica – minus 95. Załóżmy, że ok. 15% z tej liczby w ogóle nie podjęło nauki, bo takie przypadki są bardzo częste. I tak mamy manko w wysokości ok. 80 uczniów. To manko jest bardzo kosztowne. Wystarczy pomnożyć 4000 zł razy 80 uczniów i w kasie brakuje nam 320.000 zł.
Gdzie są ci potencjalni uczniowie? Pierwsze wieści nadeszły z II LO w Lesznie. W klasach pierwszych zameldowało się tam 15 absolwentów naszych gimnazjów.
Jeszcze nie oszacowana liczba młodzieży z terenu gminy Wąsosz wybrała naukę w szkołach rawickich. Powód? Lepsza organizacja dojazdów do szkół organizowana przez powiat rawicki. W tym przypadku dzieje się tak od kilku lat. Decydenci w powiecie wiedzą (a może nie widzą?!), ale wniosków nikt nie wyciąga.

