wtorek, 30 czerwca 2009
Łapki opuchną!
Sprawa dotyczy radnej powiatowej Grażyny Zygan – Zeid. Jak już Państwa informowałem, podczas ostatniej sesji Rady Powiatu prowadzący obrady wiceprzewodniczący Edward Szendryk i radca prawny będący na usługach starostwa, poinformowali Radę, iż radna Grażyna Zygan – Zeid nie jest już radną.
Wcześniej mocą swojej niczym nieokiełzanej twórczej woli (widzimisię) Boski Bob Budowniczy nakazał nie wypłacać radnej diety oraz nie wysyłać materiałów na sesję. Prawdę mówiąc chuj jego wie czym się kierował, bo prawem na pewno nie!
W nadzorze prawnym wojewody arbitralność Cudownego Przewodniczącego nie bardzo się spodobała. I oto Nasz Skarb Powiatowy czeka reprymenda ze strony nadzoru prawnego. Wg nieoficjalnych wieści nadzór wystosował do Ojca Powiatu Górowskiego i Żródła Wszelkiej Mądrości, Prawodawcy i Trybunału w jednej nierozdwajającej się osobie pouczenie.
W pouczeniu owym (że też im ręka nie uschnie, żeby pisemnie pouczać Powiatowy Majestat i Krynicę Wiedzy Wszelakiej!) nadzór prawny łaskawie przypomina, iż radna Grażyna Zygan – Zeid jest nadal radną. Następnie nakazuje Boskiemu Stworzycielowi Koalicji, z “Bukietową” na czele, wypłacić wstrzymane diety. Polityczny Papa “Bukietowej” ma również zaprzestać zbawy w chowanego i dokumenty na sesję radnej dostarczać.
Aby jednak Cud Powiatowy nie wyczyniał brewerii i nie ośmieszał naszego samorządu powiatowego do reszty, nadzór wojewody najuprzejmiej zwraca się do Najmądrzejszego w Powiecie i Przyległych Przysiółkach o spokojne oczekiwanie na werdykt w sprawie radnej.
I w ten sposób nadzór prawny wojewody kładzie kres hucpie w wykonaiu Przewodniczącego i radcy prawnego (tego ostaniego pogonić należy w pierwszym rzędzie!). Tak oto Powiatowa Moc dostała po łapkach i okazało się, że Władysław Stanisławski zna się tak na przepisach samorządowych, jak ja na chorobach psychicznych ludzi owładniętych rządzą władzy, którzy do jej sprawowania nie dorośli.
Oliwa sprawiedliwa ...
Sąd Rejonowy w Głogowie – Wydział Karny - wydał wyrok. Trzeba dodać, iż oskarżony Maciej Papież dobrowolnie poddał się karze. Jego decyzja wpłynęła na wyrok. Sąd postanowił Maciejowi Papieżowi warunkowo zawiesić postępowanie karne na okres 2 lat. Zobowiązał go również do pokrycia kosztów procesowych oraz wpłaty 200 zł na rzecz Domu Dziecka w Głogowie.
Wyrok, który zapadł w tej sprawie mnie osobiście satysfakcjonuje. To ja, w roku 2007, wywołałem tę sprawę na forum Rady Powiatu. Pismo, wg mojej najlepszej wiedzy, było wydawane nielegalnie. Nielegalne więc było również jego finansowanie, które na skutek interwencji mojej oraz radnych (Marka Hołtry, Kazimierza Boguckiego) zawieszono. W ten sposób, wspólnym wysiłkiem, ocaliliśmy sporo Państwa pieniędzy.
Trzeba przyznać, że długo przyszło czekać na wyrok. Dopiero uporczywe dzwonienie do Prokuratury Rejonowej w Głogowie wyjaśniło powód zwłoki. W organie tym zgubiono akta sprawy. Jak Państwo pamiętacie w sprawie tej do Góry przybył prokurator Czerwiński, który ubolewał nad tym faktem. Nikogo nie wzruszył, ale przy okazji radni i publika dowiedzieli się z ust Władysława Stanisławskiego, iż panowie nie jeden kieliszek razem wypili.
“Biuletyn Regionalny” przestał się ukazywać z chwilą odcięcia go od samorządowych pieniędzy. Czytelnicy na tym nie ucierpieli, bo rzecz była tandetna i warta swoich redaktorów (Macieja Papieża i Wacława Berusa). Warta zresztą też była Zarządu, który przyznał to dofinansowanie. |A Zarząd (powołany mocą woli Władysława Stanisławskiego) okazał się wart swojego mocodawcy. Ale kto to mógł przwidzieć w wyborach 2006 roku?
Kres górowskiej Temidy
Jeszcze w niedawnym wielce żałosnym “wywiadzie” udzielonym “Panoramie Leszczyńskiej” przez nieszczęsną “Bukietową” (poltyczną córeczkę Władysława Stanisławskiego) zapewniała ona naiwnych Czytelników (a tych ze świecą szukać!), iż: “(...) decyzja jeszcze nie zapadła”. Wybranka i polityczna ulubienica Prezesa mamiła też naiwnych takimi stwierdzeniami: “Dzięki moim staraniom także Związek Powiatów Polskich wyraził stanowczy sprzeciw wobec planowanej przez ministerstwo likwidacji zamiejscowych ksiąg wieczystych w miejscowościach będących siedzibą powiatów”. Jakaż wpływowa osobistość z “Bukietowej”. Dzięki jej staraniom! I co? I ministerstwo olało to ciepłym moczem!
A już cudownej urody jest to sformułowanie: “Stanowczy protest”! Ja też od dwóch lat stanowczo protestuję przeciw nieudacznym rządom “Bukietowej”! Więcej niż stanowczo! Ja widząc “Bukietową” mam ochotę odegrać rolę Draculi. Ale się brzydzę!
I tak oto dzięki Wł·adysławowi Stanisławskiemu i jego wiernej uczennicy mamy to, co mamy. Za całą tę tragiczną i najgorszą w historii powiatu kadencję odpowiada zresztą nie tylko Stanisławski. Odpowiadają ci wszyscy, którzy popierali tę pokraczną koalicję w imię własnych interesów mając w dupie interes naszego powiatowego samorządu, a więc nas.
Kto myślał w ten sposób i jaka to klika zgotowała nam ten los? - mogą Państwo spytać. Na bezlitosną i obiektywną analizę przyjdzie czas. A on już puka do drzwi.
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Many, many ...
Zacznijmy od dochodów własnych naszej gminy. Tu trzeba jasno powiedzieć, że pozycja “dochody własne” oznacza pieniądze uzyskane przez gminę z podatków i opłat lokalnych (podatek od nieruchomości, podatek rolny, parkometry, itp). Poniżej maja Państwo tabelkę, w której przedstawiono wielkość dochodów własnych gminy w latach 2006 – 2009. Widać wyraźnie, iż nastąpił wyraźny wzrost tej pozycji w naszym gminnym budżecie.

Kolejne nieporozumienia dotyczą budżetu gminy. W tabelce zamieszczonej poniżej wykazano rzeczywisty budżet (wykonany) w latach 2006 – 08 oraz planowany na rok 2009. Wykonanie budżetu za I połowę bieżącego roku poznamy już niebawem i wówczas okaże się czy jego założenia na rok 2009 były realne. W tym wypadku warto również zauważyć znaczny wzrost budżetu naszej gminy w latach 2008 – 09.

Deficyt naszego budżetu w latach 2006 – 2009 wykazany jest w tabelce poniżej. Widać wyraźny deficyt w roku 2006. gmina dużo wówczas inwestowała i by inwestycje sfinansować niezbędne było zaciągnięcie kredytów. W roku bieżącym również dużo inwestujemy. Ciekawy jest rok 2008, w którym to zamiast zakładanego deficytu udało się uzyskać nadwyżkę budżetową.

Czy gmina jest nadmiernie zadłużona? Tabela poniżej pozwoli Państwu odpowiedzieć na to pytanie. Rozważania należy jednak poprzedzić kilkoma uwagami. Wysoki poziom inwestycji powoduje konieczność pozyskiwania środków z kredytów. W wielu przypadkach inwestycje te są współfinansowane ze źródeł pochodzących z różnych programów unijnych. Po zakończeniu inwestycji i jej rozliczeniu pieniądze te wracają do nas. Na to jednak potrzeba czasu i pokonania wielu biurokratycznych barier. Gmina musi jednak zapłacić wykonawcy za wykonana inwestycję ze swoich środków. Ponieważ ich nie mamy, zaciągamy kredyty, które następnie spłacamy ze środków wypłaconych w ramach pozyskanych dotacji za wykonaną inwestycję. I przez ten pryzmat należy patrzeć na zadłużenie naszej gminy, które ma charakter przejściowy.


Dużo emocji budzi sprawa środków pozyskanych przez naszą gminę w ostatnich latach. Tabela poniżej pozwala na prześledzenie wielkości tych środków w ciągu ostatnich 4 lat. W zestawieniu wziąłem pod uwagę tylko te środki pozabudżetowe, które pozyskano na inwestycje. Nie brano pod uwagę dotacji na oświatę (ok. 17,9 mln zł, pomoc społeczną – 14,3 mln zł, pomoc społeczną – 12,3 mln zł, itp). Te pieniądze należą nam się jak dziecku lizak. Uwzględniono w tabeli tylko wydatki majątkowe poniesione w gminie. Rok 2009 prezentuje kwotę pozyskaną do dnia 25 czerwca.
W dniu gminnego święta ...
Dziś dzień szczególny w pracy Urzędu Miasta i Gminy w Górze - swoje imieniny obchodzi Zastępca Burmistrza Pan Piotr Wołowicz” - czytamy na stronie górowskiego samorządu.
Na, to jak dzień szczególny, to i mi wypada pogratulować zastępcy burmistrza panu Piotrowi Wołowiczowi. Gratulacje za chwilę. Najpierw garść refleksji mało zabawnych, jak sądzę.
Zauważyli Państwo, że narodziła sie u nas taka nowa tradycja. Wszem i wobec ogłasza się, że ktoś ze świecznika obchodzi imieniny i rozpoczyna się – w godzinach pracy! - składanie życzeń i gratulacji. Jest to, jak donosi gora.com.pl: “dzień szczególny”. Na czym ta szczególnośc ma polegać – nikt nie wie a internetowa strona nie tłumaczy. Na mój rozum dla każdego solenizanta dzień ten jest szczególny. Dla pani Krysi, która sprząta w urzędzie, to również jest dzień szczególny. Nie ogłasza się jednak tego na gora.com.pl. Czy przysłowiowa pani Krysia na to nie zasługuje? Czy pani Krysia – i jej praca – nie zasługują również na szacunek i publiczne uznanie. Wszak każdy orze jak może.
Zaczynamy popadać w jakąś manierę, która rodem jest z PRL – u. Starsi z Państwa pamiętają jak obchodzono imieniny Józefa, Bolesława, Władysława. Hucp-a do kwadratu! Lud zgrzytał zębami i śmiał się w kułak. I jak to wszystko się skończyło?!
Bardziej dowcipni ode mnie mówią, że w przyszłym roku będą organizowane uroczyste akademie ku czci solenizantów ze świecznika.
Osobiście bardzo lubię naszego wiceburmistrza. Człowiek to uroczy, inteligentny i skromny. Bąbelki mu jeszcze nie walą na korę mózgową. I chciałbym, by taki pozostał, bo burmistrzem się bywa a człowiekiem zawsze trzeba pozostać.
Życzenia
Wobec tego życzę Solenizantowi, by się nie zmienił i pamiętał, że władza deprawuje. W świadomości niech również pozostanie Mu czujność, co do szczerości wielu życzeń, które dzisiaj odebrał, albowiem: “wśród uśmiechów kryją się sztylety”. Z innych ważnych rzeczy życzę panu Piotrowi zdrowia, bo: “póki zdrowie mieszka w ciele, póty rozkosz i wesele”. W życiu rodzinnym niech oczy Solenizanta cieszą się zdrowymi dziećmi (ma parkę – na razie!) i niegasnącą urodą żony.
W polityce niech osiągnie wszystko, byle to nie było dno! Niech też ma w pamięci, że: “polityka jest łajdaczką, która boksuje charakter”.
W pracy niech pamięta o przysłowiu: “Gdyby przez pracę można było osiągnąć bogactwo, młyny należałyby do osłów!” Ponadto życzę naszemu wiceburmistrzowi, by pamiętał, że ile szczebli się wzniesie w górę na drabinie, tyle będzie musiał pokonać, by zejść.
piątek, 26 czerwca 2009
Kpiny w żywe oczy!
Po mieście krążą słuchy, że jej polityczny promotor – Władysław Stanisławski – po utracie przez nią pracy na stanowisku starościny, zatrudni ją w PSS “Społem” na stanowisku swojego zastępcy. To się nazywa odpowiedzialność “ojca” wobec dzieciny! Świadome i odpowiedzialne macierzyństwo! Widać, że Boski Przewodniczący uczuciowy jest, jak jasna cholera! Żeby jeszcze odpowiedzialny był wobec lokalnej społeczności. Zapomnijmy o marzeniach! “Bob Budowniczy” do dymisji się nie poda. Związał się bardzo z funkcją. On i krzesło jedność stanowią. Bez obcięcia łba (przenośnia) się nie obejdzie.
Powróćmy do wynurzeń “Bukietowej”. “Nie jest tak źle” - twierdzi nieodrodna córka pewnej zdechłej “partii”. Dowodów na to, że źle nie jest, nie daje, bo z argumentacją na pokrycie tej zupełnie fantazyjnej tezy raczej krucho.
Fakt pierwszy. “Bukietowa” stwierdza: “Z mojej inicjatywy zebrano około 4 tysiące podpisów mieszkańców powiatu górowskiego sprzeciwiających się pozbawieniu dostępu do ksiąg wieczystych. Zawieźliśmy je do ministerstwa wraz z przedstawicielami lokalnych samorządów, w tym z wójtami i burmistrzami ziemi górowskiej”. Bidulka zapomina tylko wspomnieć o znacznej zwłoce, która miała miejsce pomiędzy zebraniem podpisów a ich dostarczeniem do Warszawy. A było tej zwłoki w działaniu trzy miesiące. Błyskawiczne działanie! Pogratulować!
Kolejna “złota myśl” bidulki i jednocześnie faworytki Władysława Stanisławskiego. Polityczna idolka prezesa PSS “Społem” stwierdza: “Kondycja finansowa powiatu jest zadawalająca”. Później chwali się wykonanymi dochodami, niskimi wydatkami, ale zapomina pochwalić się ponad 13 milionowym zadłużeniem, które będziemy spłacać przez jeszcze tylko 29 lat. Rozumiem bidulkę. Po co o tym mówić i szargać ludziom nerwy?!
Następnie prawa ręka Władysława Stanisławskiego nawiązuje do nieszczęsnych punktów w regulaminach pracy, które stanowiły dodatek do wynagrodzenia sporej grupy pracowników zatrudnionych w starostwie. Faktem jest, że ludzie ci zarabiają grosze. “Bukietowa” przybiera więc pozę obrończyni ich interesów: “Ideą wywołania tej uchwały była wola wyrównania istotnych różnic wynagrodzenia pracowników powiatowego zarządu dróg” oraz: “Ponadto chcieliśmy stworzyć możliwość podniesienia wynagrodzeń osobom o najniższym uposażeniu w pozostałych jednostkach organizacyjnych”.
Ktoś z Państwa czytaczy powie: “Jakaż ludzka kobieta!” Ktoś inny zawoła: “Jakaż wrażliwa na ludzką krzywdę!”
Lipa! - odpowiem. Granda i tandetne wykorzystywanie własnej intelektualnej impotencji. Podwyżka kwoty za 1 punkt z 3,70 zł do 9 zł nie była wynikiem dobrego serca “Bukietowej”, lecz zwykłą niewiedzą. Podniesiono kwotę należną za 1 punkt pozostając w przekonaniu, że nie będzie to pociągało za sobą najmniejszych skutków finansowych. Ot, tak wygląda prawda. “Bukietowa” przedstawia jednak tę decyzję jako w pełni przemyślaną i podjętą w trosce o byt szarego człowieka.
Jeżeli tak, to niech “Bukietowa” odpowie dlaczego do dzisiejszego dnia ci biedni, mało zarabiający ludzie, jeszcze należnych im pieniędzy nie zobaczyli na oczy? A przecież ta "kasa" należy im się z wyrównaniem od 1 stycznia, czyli od 5 miesięcy i 26 dni. Jeżeli “Bukietowa” tak głęboko współczuje najniżej zarabiającym, to dlaczego dopiero rządowa regulacja płac (likwidacja punktów) zmusiła ją do działań w celu ich podwyższenia? Co stało na przeszkodzie, że ludzie bardzo źle zarabiający (do 1 stycznia 2009 - 700 zł wynagrodzenia zasadniczego) nie mogli zarabiać wcześniej o 100 zł (chociaż!) więcej? To dopiero rządowe regulacje w płacach samorządowych zmusiły starościnę do podniesienia pensji. Nikomu łaski nie robiła! Podwyżka płacy zasadniczej z 700 na 800 zł, to nie pomysł “Bukietowej” a rządu.
A że “Bukietowa” jedno mówi dla prasy a drugie robi, to rzecz oczywista. Powróćmy do pracowników Powiatowego Zarządu Dróg, których starostwo przejęło ponad rok temu. Stało się to z uszczerbkiem dla ich płac, bo podlegając pod Wrocław zarabiali więcej. I jakoś nigdy podczas sesji i posiedzeń komisji nie słyszałem z ust “Bukietowej” nawoływań, by tę stratę im wyrównać. A do Zarządu Powiatu pisał o tym szef PZD – Henryk Kłak. Pisał, ale bez skutku. Gdzież wówczas była wrażliwość “Bukietowej”?
A teraz proszę spojrzeć na sposób myślenia i liczenia stosowany przez “Bukietową”. W swoich płytkich i tandeciarskich wynurzeniach dla “PL” plecie coś takiego: “W żadnym przypadku nie grozi nam katastrofa finansowa, a luźno rzucane liczby rzędu kilkuset tysięcy złotych (jako skutek wskazanej uchwały) stanowią zaledwie 1 do 2% planowanych dochodów”. Tak, Państwo się nie mylą. “Bukietowa” wciąż nie wie o jakie kwoty tu chodzi! Jeden czy dwa procenty to dla politycznej wybranki Władysława Stanisławskiego żadna różnica. Tyle że przy budżecie powiatu są to liczby od ok. 0,5 mln (1%) do 1 mln (2%). A czemu nie np. 1,23%? - chciałoby się zapytać. A takich danych to Państwo nie oczekujcie, bo to “Bukietową” przerasta. Ona po prostu do dzisiaj nie wie, ile podwyżki będą kosztowały budżet starostwa i czy my to udźwigniemy!
W wywiadzie udzielonym “PL” nie idzie jednak o prawdę, ale o wytworzenie fałszywego złudzenia i przekonania, że radni będą odwoływać kobietę szlachetnego serca, która chciała ulżyć doli ludziom niezamożnym. Znana opowieść o “dobrym królu i złych doradcach”.
Okażmy jednak “Bukietowej” litość. I z tej litości muszę Państwa poinformować, iż w starostwie trwają intensywne prace nad wycofaniem się ze skutków podwyżki. O tym jednak “Bukietowa” nie wspomina.
Czytając ten tekst, niech Państwo nie zapomną o tym, że “Bukietowa” wyrodziła się z pewnej żałosnej “partii”, w której wiedza i kompetencja były wysoce podejrzane. Liczyła się tam ściema i ignorancja. Tak naprawdę, to nie “Bukietowa” zasłużyła sobie na medialny katowski topór. Za nią stał i stoi Władysław Stanisławski, który Beacie Ponie zrobił najoczywistszą krzywdę.
wtorek, 23 czerwca 2009
Świadectwa rozdane
W “trójce” było 440 uczniów, z których aż 80 uzyskało świadectwo z paskiem (19%). W tej podstawówce nikt nie będzie repetował ani tez zdawał poprawki.
Uczniowie uczęszczający do podstawówki w Czerninie (119) równie szczęśliwie przebrnęli przez rok szkolny. W “Hubercie” nie zdało 2 uczniów a 16 zasłużyło na świadectwo z paskiem (13,4%). Do poprawki będzie przygotowywało się 4 uczniów.
Szkoła w Glince miał w swoich murach 73 uczniów. Wszyscy zdali a spośród nich 9 uhonorowanych zostało świadectwem z paskiem (12,3%).
W podstawówce w Ślubowie było 126 uczniów. Tylko 1 z nich nie zdał a 4 będzie miało poprawki. Świadectwo świadczące o wysokiej wiedzy i umiejętnościach otrzymało w tej szkole 9 uczniów (7,1%).
Szkoła w Witoszycach promowała wszystkich uczniów (115), z których 11 zasłużyło na wyróżnienie świadectwem z paskiem.
Wszystkim uczniom i nauczycielom podstawówek wypada gratulować i życzyć, by wyniki testu sześcioklasistów w przyszłym roku nie wywoływały rumieńca wstydu.
W trzech gimnazjach naszej gminy rok szkolny zakończyło 833 uczniów. W naszym najliczniejszym Gimnazjum nr 2 na 410 uczniów nie uzyskało promocji do kolejnej klasy 10 uczniów. Egzaminy poprawkowe będzie zdawało 8 a świadectwo świadczące o wysokim poziomie wiedzy uzyskało 44 uczniów (10,7%).
W gimnazjum nr 1 było 344 uczniów, z których 58 wyróżniono świadectwem marzeń (16,9%). W szkole tej nie zdało 2 uczniów a poprawki zdawało będzie 10.
Gimnazjum w Czerninie kształciło 89 uczniów, z których 6 nie zdało a 2 będzie poprawiało swoje niezadawalające wyniki. Najwyższą średnią osiągnęło 20 uczniów (22%).
Gimnazjalistom również życzymy ciepłych i miłych wakacji. Nauczycielom wypoczynku i mniej kompromitujących wyników z testów w nadchodzącym roku szkolnym.
Warto też pamiętać, iż mury gimnazjów opuściło 259 absolwentów. W nowym roku szkolnym w murach tych szkół pojawi się 236 nowych uczniów.
W podstawówkach zakończyło naukę 260 uczniów. W roku szkolnym 2009/10 przyjmą one 236 uczniów rozpoczynających edukację szkolną. W szkołach widać niż demograficzny.
Rozstrzygnięto dwa konkursy na stanowiska dyrektorskie w górowskich podstawówkach. Wystartowały jedynie dotychczasowe panie dyrektorki i one będą nadal pełnić swoje obowiązki - w SP nr 1 Lilianna Biedulska i w SP nr 3 Bożena Domańska.
