poniedziałek, 3 września 2007

Nie pobiesiadowałem!


Wczoraj, dzisiaj zadawano mi pytania: po co mi to wszystko? Po jakiego diabła narażam się wszystkim dookoła... i nic z tego nie mam. Jak to nie mam? Mam tę satysfakcję, że wypełniam po prostu swój obywatelski obowiązek, nie pozostając obojętnym na to, co mnie wkurza i denerwuje. Po drugie, to mnie szalenie bawi! I ostatnie: nie lubię jak głupota stroi się w piórka mądrości, nadyma, puszy i opowiada przeróżne popierdółki. Zresztą postępując w ten sposób, łamię zalecenia lekarza, który twierdzi, że zetknięcie się przeze mnie z objawami najoczywistszej głupoty może wywołać moje zejście z tego padołu. Ale raz się żyje. Zresztą do życia jestem nieszczególnie przywiązany - mogę żyć i 350 lat. Ponadto jestem gotów ponieść najcięższe ofiary - radnych i urzędników u nas pod dostatkiem!
Lubię też wiedzieć! Czy Państwo wiedzą jak okropne cierpienie może wywoływać brak zaspokojenie łaknienia wiedzy? Człowiek budzi się i łaknie informacji. Bywnąłem więc to tu, to ówdzie jak np. na ostatniej sesji Rady Powiatu.
Tego dnia łaknienie miałem wielosmakowe. A to to, a to owo. Zainteresowało mnie np. jakie ma plany radny powiatowy i członek Zarządu Powiatu, wielce czcigodny Tadeusz Podwiński, reprezentując powiat górowski w Dolnośląskiej Izbie Turystyki. Z wrodzoną sobie skromnością, nieśmiałością i szacunkiem należnym członkowi tak wybitnej partii jak "Samoobrona", skierowałem najpokorniejsze zapytanie - jakie cele ma ta organizacja? co robi on na rzecz promocji powiatu górowskiego? I gdy cały drżący sądziłem, że już za chwilę, za moment, część mojego łaknienia zostanie zaspokojona i stanę sie syty pośród głodnych, okazało się ze wymieniony radny nie jest skłonny dopuścić mnie do stołu biesiadnego. Egoista! Sam napasiony wiedzą nie zechciał się nią ze mną podzielić! I to pomimo najuprzejmniejszej zachęty ze strony pana Przewodniczącego, który aksamitnym i łagodnym głosem zachęcał pana Tadeusza Podwińskiego do wynurzeń!
Wiadomo jest powszechnie, że godnie, profesjonalnie i bezinteresownie tylko radny z ramienia "Samoobrony" mógł nas reprezentować. Któż, jak nie pan radny Tadeusz Podwiński ma podróżnicze doświadczenie? Ileż on partii zwiedził! Nie było takiej, której by odpuścił. Zapalony turysta polityczny.
I tu rysuje się między nami pewne podobieństwo mentalne, tyle że z dwóch różnych biegunów. Pan radny Tadeusz Podwiński jest na biegunie dodatnim - jemu zawsze i wszystko musi wyjść na plus a mi zawsze wiaterek w oczy...

1 komentarz:

Iskierka pisze...

Na sali obrad, w świetle kamer, jupiterów to nie ma nic do powiedzenia ale poza plecami, zza węgła, w tajemnicy i skrytości - pierwszy intrygant.