piątek, 31 grudnia 2010



Wszystkim Państwu życzymy: marzeń o które warto walczyć.
Radości, którą warto się dzielić, przyjaciół z którymi warto być i nadziei bez której nie da się żyć. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2011.

I oby nie był gorszy od minionego ale decydowanie lepszy w sprawach finansowych i zawodowych.
R.M
F.S

Wyłącznie- sugestia

Tym razem zaczniemy od superlatyw Starostwa Powiatowego w Górze, obiektywnie trzeba stwierdzić, że ich nowa strona internetowa zawiera spektrum informacji. Jest przejrzysta i kompleksowa.
Stale uzupełniany Biuletyn Informacji Publicznej również nie pozostawia nic do życzenia, protokoły i informacje wprowadzane są zgodnie z obowiązującym czasem- zaraz po ich przyjęciu.
Problem powstaje jeżeli chcemy się wybrać na przykład na gminną sesje. Tutaj Wydział Organizacji i Spraw Obywatelskich się nie popisał bo jak mniemam leży to w jego kompetencjach.
Proszę mi wybaczyć jeśli się mylę, po prostu oczekuję jakiejkolwiek informacji o planowanej sesji. Z moich informacji wynika że sesję są jawne i każdy obywatel może się na nie wybrać.
Myślę, że to chwilowe niedopatrzenie bo zawsze taka informacja na stronie gminy widniała. Nie dziwię się- koniec roku to ciężki okres szczególnie dla pracowników instytucji publicznych.

Filip Słowik

czwartek, 30 grudnia 2010

Co ma piernik do wiatraka? - tyle samo liter. Czyli o badanich naukowych.

Niedawno przeglądając znaną encyklopedie internetową natrafiłem na nurtujące wyniki amerykańskich badań, przeprowadzonych w latach osiemdziesiątych. Według których ponad trzydzieści procent Amerykanów nie wiedziało, kto jest obecnym prezydentem USA. Jak to możliwe?, „co za głupi naród…”- pomyślałem.
Zmiana na najwyższych szczeblach administracji nie wywołała żadnej burzy, życie toczyło się dalej. Możliwe, że przeciętny Amerykanin nie odczuwał kadrowych rotacji, bo system demokratyczny gwarantował mu stabilność. Dla nas każdy fakt ma znaczenie polityczne, choć na dobrą sprawę, co mnie obchodzi, jak się nazywa premier, minister, burmistrz, starosta czy prezydent?
Obywatele wybrali ich, żeby dobrze zarządzali państwem czy też miastem i tego się trzymajmy.
Jak powiedział Marek Kondrat: „Budzę się rano i nie obchodzi mnie, kto jest prezydentem, bo wszystka gra, wszystko jest na swoim miejscu.” Natomiast my, mieszkańcy Góry siadamy przy komputerach, przeglądamy Internet, i co? Trafiamy na przykład na artykuł: "Powiat z piekła rodem" lub inny pochodny.
Oczywiście nie odnosi się to tylko do naszej gminy czy powiatu, większość samorządów w Polsce nie ustanie spotyka się z problemem. Dlaczego?
Nie podejmę się odpowiedzi na to pytanie. Myślę, że każdy z nas to przeanalizuje i wyciągnie wnioski.
Choć, w sumie, co z tego? Gdy każdy dojdzie do innej konkluzji, znów zaczniemy się kłócić?
Jeśli tak, rozważanie na ten temat mija się z celem.
Pozornie ponieważ brak tych rozważań spowoduje fatalne dla nas skutki, zastanówmy się czy chcemy starosty czy też burmistrza który nie podejmuje żadnych działań?
Na pewno nie, a przecież w takiej sytuacji zyskujemy nasz "upragniony pozorny spokój".
Teraz wiem, że głosowanie nie powinno opierać się jedynie na stawianiu krzyżyka w kratce obok danych kandydata. Powinniśmy bacznie się im przeglądać niezważając, że do wyborów samorządowych pozostały cztery lata. Wybory parlamentarne mamy za rok!
Na koniec życzę Państwu abyśmy w Nowym Roku doczekali przepowiedzianej przez Marka Kondrata sytuacji, a w mojej ocenie na razie wydarzenia w Górze są na dobrej drodze.

Filip Słowik

Woda będzie!

Horrendalna bzdura krąży po mieście. Z ust do ust, pocztą pantoflową, czyli plotkarską, przekazywana jest informacja, jakoby woda w naszych kranach miała ciec tylko przez kilka godzin, by potem zaprzestać aż do 2 stycznia 2011 roku.

Prezes „Tekomu” Adam Ćwian zapytany przeze mnie na ten temat odpowiedział:

Mieliśmy trzy awarie. Usunęliśmy je dzisiaj do godz. 11. Nie będzie takiej sytuacji, by mieszkańcy Góry zostali pozbawieni wody do 2 stycznia. To jest wierutna bzdura, którą dementuję. Proszę nie słuchać tego typu plotek. Woda będzie ciekła z kranów dzisiaj, jutro i pojutrze. Nie można wykluczyć awarii, ale nikt nie planuje i nie planował pozbawienia dostępu do wody mieszkańców Góry do 2 stycznia.”.

Jeszcze nie jest źle

Nie ma na razie powodów do obaw związanych z możliwością wystąpienia powodzi. Stan wód na rzekach przepływających przez nasz powiat jest wysoki, ale nie powinien on wywoływać niepokoju. Są to stany poniżej krytycznych, z jakimi mieliśmy do czynienia w maju i czerwcu.

Na Odrze swobodnie płynącej stany wody znajdują się strefie stanów wysokich. W zlewni Baryczy – częściowe zlodzenie w 20% i śryż 20-50%.

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu monitoruje - za pomocą służb terenowych - urządzenia upustowe zbiorników retencyjnych. Urządzenia upustowe są drożne a urządzenia manewrowe - sprawne. Wszystkie zbiorniki retencyjne posiadają wolne powodziowe i dodatkowe pojemności do wykorzystania podczas roztopów. Nie występuje znaczący wzrost dopływów do zbiorników. Również wszystkie zbiorniki energetyczne posiadają wolne powodziowe i dodatkowe pojemności do wykorzystania podczas roztopów.

wtorek, 28 grudnia 2010

Mikro, oj mikro!

Są już dane statystyczne dotyczące naszego powiatu za rok 2009. Przedstawię Państwu te najważniejsze.

Na 1 km kwadratowy przypada w naszym powiecie 49 osób. Ludność zamieszkująca nasz powiat stan owi 1,3% ludności województwa. Na powiat ma najniższą gęstość zaludnienia w województwie dolnośląskim. Daje nam to 29 miejsce w województwie. Ostatnie. W dwóch miastach – Górze i Wąsoszu – zamieszkuje 41,7% ludności powiatu.

Ważną rolę w gospodarce powiatu pełni działalność handlowa i przemysłowa. W powiecie działa 2700 zarejestrowanych podmiotów gospodarczych, czego 93% w sektorze prywatnym. Dominują podmioty prowadzone przez podmioty fizyczne (2000). Najwięcej podmiotów gospodarczych działa w sekcji handel; naprawa pojazdów samochodowych – obejmuje blisko 1/3 zarejestrowanych podmiotów oraz ponad 9% zatrudnionych w naszym powiecie. Znaczącą rolę odgrywa również działalność przemysłowa i budowlana. W tym sektorze działa 21% podmiotów i pracuje 31% zatrudnionych w powiecie.

Wysoka stopa bezrobocia rejestrowanego (na koniec 2009 roku 24% w listopadzie br. 25%) powoduje, że nasz powiat jest smutnym „liderem” w skali województwa. Na koniec 2009 roku zajmowaliśmy 27 pozycję na 29 powiatów.
Aż 12,3% zarejestrowanych bezrobotnych stanowili w roku 2009 ludzie w wieku produkcyjnym. Na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadało w 2009 roku 56,6 osób w wieku nieprodukcyjnym.

Urząd Statystyczny we Wrocławiu ocenia, że: „poziom przedsiębiorczości w powiecie jest niski, na 10000 mieszkańców przypada 748 podmiotów gospodarczych". Dawało nam to w 2009 roku 28 pozycję w województwie. Niskie są również przychody z produkcji przemysłowej w przeliczeniu na 1 mieszkańca – 28 pozycja w województwie.

Dominująca na terenie powiatu jest funkcja rolnicza. Użytki rolne stanowią 64% powierzchni powiatu, z czego 74% to grunty orne, 13% - łąki, a 9% pastwiska. Lasy stanowią 28% powierzchni powiatu.

W 2008 roku odnotowano na ternie powiatu 441 urodzeń żywych, rok później – 399. W roku 2008 mieliśmy 320 zgonów. W roku 2009 liczba ta drastycznie się zwiększyła – 41. W roku 2008 mieliśmy dodatni przyrost naturalny, by w roku 2009 odnotować ujemny.

Pomimo walorów przyrodniczych naszego powiatu turystyka nie odgrywa w jego gospodarce znaczącej roli. Mamy do zaoferowania turystom ciekawe trasy rowerowe, piesze, konne i kajakowe oraz liczne zabytki, ale słabiutka jest u nas baza turystyczna. Na koniec 2009 roku na terenie powiatu funkcjonowały tylko 2 turystyczne obiekty zbiorowego zakwaterowania (27 miejsce w województwie). W tych dwóch obiektach mogło jednocześnie przenocować 56 osób. W 2009 roku udzielono w nich 2400 noclegów (29 miejsce w województwie). Wykorzystanie miejsc noclegowych wyniosło 15,3%.
W 2008 roku na 1 zakład opieki zdrowotnej przypadało 2801 osób. Rok później – 2136.
c.d.n.

czwartek, 23 grudnia 2010



Magia świąt, to dziecięca ufność i wiara w Świętego Mikołaja. To również spokojna rozmowa z bliskimi, wiara przenosząca góry, uśmiech na twarzy, chwile zadumy i wyciszenia.

Magia świąt, to czas marzeń, wspomnień i drżeń serc. Magia świąt, to czas niepowtarzalny dla dusz wszystkich ludzi. Znikają spory, gaśnie nienawiść a z oczu płynie nieskrywana przed bliskimi serdeczna łza szczęścia.

Życzę Państwu jak najwięcej świątecznej magii. Niech te święta będą spełnieniem Państwa wszystkich marzeń i oczekiwań. Każdy z nas ma czarodziejską różdżkę – serce. Z jego głębi niech Państwo wyczarują sobie święta swoich marzeń.

środa, 22 grudnia 2010

Zebrali się i wybrali

Od godziny 12,30 rozpoczęło się konstytuowanie komisji Rady Powiatu. Obrady komisji rozpoczynał przewodniczący Rady Powiatu – Zbigniew Józefiak.

Jako pierwsza zebrała się Komisja Rolnictwa, Leśnictwa, Ochrony Środowiska, Geodezji ni Gospodarki Nieruchomościami.
W jej skład wchodzą:
1. Zbigniew Józefiak
2. Jerzy Pala
3. Jan Bondzior

Okazało się jednak, że radny Bondzior nie otrzymał zawiadomienia o posiedzeniu komisji. Posłużono się telefonem, ale musiało minąć nieco czasu, by radny pojawił się na sali obrad.

W tej sytuacji odbyło się posiedzenie kolejnej komisji – Porządku Publicznego, Komunikacji i Drogownictwa. Ponownie obrady prowadził przewodniczący Rady. Do pracy w tej komisji zgłosili się:
1. Piotr First
2. Danuta Rzepiela
3. Władysław Stanisławski
4. Jan Bondzior
5. Grzegorz Aleksander Trojanek

Ten ostatni nie jest jeszcze radnym z powodu niezłożenia ślubowania. Ten doniosły akt będzie miał miejsce na sesji Rady Powiatu 29 grudnia. Nie mniej zgłosił już akces do tej komisji.

Komisja dokonała wyboru przewodniczącego. Kandydaturę radnej Danuty Rzepieli zgłosił radny Piotr First. W jawnym głosowaniu kandydatka uzyskała 3 głosy a sama od głosu się wstrzymała.

Przy wyborze na funkcję wiceprzewodniczącego komisji przewodniczący Rady Powiatu zgłosił zastrzeżenie natury prawnej. Po przestudiowaniu statutu naszej Rady Powiatu okazało się, że funkcja wiceprzewodniczącego komisji nie istnieje. Zapisana tam jest funkcja sekretarza komisji. Ponieważ jednak życie niesie z sobą różne przykre sprawy postanowiono, że wiceprzewodniczący komisji będą. W związku z tym przewodniczący Rady – Zbigniew Józefiak – zaapelował do radnych o zgłaszanie się do pracy w komisji statutowej, by dokonać zmian w statucie naszego powiatu, który trąci stęchlizną prawną.

Z przykrością należy odnotować fakt, iż apel ten nie spotkał się ze zrozumieniem ze strony radnych. By oddać sprawiedliwość należy dodać, że przewodniczący Rady zadeklarował swoje uczestnictwo w komisji statutowej.

Przystąpiono do wyboru wiceprzewodniczącego komisji. Nowo wybrana przewodnicząca komisji Danuta Rzepiela zaproponowała tę funkcję Władysławowi Stanisławskiemu. Radny Władysław Stanisławski odmówił. Odmowa wywołała pytanie radnej Danuty Rzepieli: „Pan się boi pracować z kobietą?” Władysław Stanisławski uśmiechnął się i odpowiedział, że nie chce pełnić tej funkcji z innych powodów.

Kolejną propozycję złożono Grzegorzowi Aleksandrowi Trojankowi. Członkowie komisji chcieli poczekać – w przypadku zgody Grzegorza Aleksandra Trojanka na objęcie tej funkcji – z wyborem do czasu złożenia przez niego ślubowania. Kandydat nie wyraził jednak zainteresowania propozycją i z szerokim uśmiechem stwierdził: „Ludzie miesiąc czekają na te wybory. Tak nie można. Trzeba dzisiaj wybrać”.

W tej sytuacji koalicjanci wysunęli kandydaturę radnego Piotra Firsta, który w2 jawnym głosowaniu otrzymał 3 głosy za i 1 wstrzymujący (wstrzymał się on sam).
Na tym posiedzenie komisji się zakończyło.

W trakcie obrad komisji na sali pojawił się radny Jan Bondzior. W tej sytuacji można było rozpocząć posiedzenie Komisji Rolnictwa, Leśnictwa, Ochrony Środowiska, Geodezji ni Gospodarki Nieruchomościami. Do pracy w tej komisji zgłosiło się tylko 3 radnych i jest to najmniejsza z komisji pod względem ilości członków.
Wybrano przewodniczącego komisji. Został nim Jan Bondzior, który w jawnym głosowaniu otrzymał 2 głosy (sam wstrzymał się od głosowania). Wiceprzewodniczącym został radny Jerzy Pala wybrany tą samą ilością głosów.

Trzecią komisją, która od dzisiaj rozpoczęła prace była Komisja Oświaty, Kultury i Sportu.
Do pracy w tej komisji zgłosili się:
1. Piotr First
2. Jerzy Pala
3. Władysław Stanisławski
4. Dariusz Wołowicz
5. Marek Biernacki (nieobecny)
6. Grzegorz Aleksander Trojanek

Nieobecność Marka Biernackiego i fakt, że Grzegorz Aleksander Trojanek nie jest jeszcze radnym spowodował, iż nie przeprowadzono wyboru przewodniczącego i jego zastępcy.

W punkcie „sprawy różne” o głos poprosił Grzegorz Aleksander Trojanek. Dopytywał się o budżet na rok 2011. Interesował go czy został uchwalony, bo ma kilka pytań, które nasunęły się mu przy lekturze projektu budżetu. Niepokój przyszłego radnego ugaszono. Swoje uwagi zgłosił też Władysław Stanisławski, który prosił, by dokonać poprawek gramatycznych w projekcie uchwały budżetowej. Radnemu chodziło o zmienienie słowa „załącznik” na „załączniki”, gdy w uzasadnieniu projektu mówi się o dwóch załącznikach. Na tym posiedzenie komisji się zakończyło.
Komisja Finansów, Budżetu i Gospodarki zebrała się o godz. 14. Do prac w tej komisji zgłosili się:
1. Marek Hołtra
2. Zbigniew Józefiak
3. Paweł Niedźwiedź
4. Marek Biernacki (nieobecny
5. Marek Zagrobelny

Dokonano wyboru przewodniczącego. Na to stanowisko radny Paweł Niedźwiedź wysunął kandydaturę Marka Zagrobelnego, który w jawnym głosowaniu otrzymał 3 głosy za i 1 wstrzymujący (jego samego). Na funkcję wiceprzewodniczącego wybrano radnego Marka Hołtrę tą samą ilością głosów.

Ta komisja miała jednak przed sobą dzisiejszego dnia do wykonania pracę. Członkowie komisji musieli zaopiniować zmiany w budżecie powiatu górowskiego na 2010 rok oraz zmianę uchwały w sprawie określenia zadań, na które przeznaczone zostaną środki Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w 2010 roku. Oba projekty uchwał zostały przyjęte jednomyślnie.

Ostatnią, piątą komisją, która obradował dzisiaj była Komisja Zdrowia i Opieki Społecznej. Do pracy w komisji zgłosili akces:
1. Jan Kalinowski
2. Edward Szendryk (nieobecny tego dnia),
3. Piotr Iskra (przybył na posiedzenie w momencie rozpatrywania piątego, ostatniego punktu obrad: sprawy różne).
4. Marek Hołtra
5. Dariusz Wołowicz

Na posiedzeniu komisji nie dokonano wyboru władz, gdyż nie wszyscy, którzy zgłosili chęć pracy w tej komisji byli obecni. Posiedzenie komisji odbędzie się przed sesją 29 grudnia. Pomimo tego radni pozytywnie zaopiniowali uchwałę o dyżurach aptek na terenie naszego powiatu na rok 2011. Radny Jan Kalinowski postulował, by doprowadzić wreszcie do wywieszania planu dyżurów w każdej aptece, by ludzie nie musieli szukać pigularni. Radnego Jana Kalinowskiego wsparł radny Marek Hołtra, który przypomniał, że mówi się o tym od dwóch lat, ale bez efektu. Przewodniczący Rady Zbigniew Józefiak stwierdził, że należy aptekarzy do tego zobowiązać i kropka.

Radny Jan Kalinowski zwrócił się do przewodniczącego Rady Powiatu z prośbą, by na najbliższą sesję przygotować projekt uchwały, na mocy której będzie można przeprowadzić kontrolę w szpitalu. Przypomniał też, że poprzednia kontrola, w której uczestniczył, nie skontrolowała szpitala na skutek oporu dyrektorki Młodawskiej.

Radnego Jana Kalinowskiego wsparł radny Marek Hołtra, który przypomniał, że dyrektorka Młodawska odmówiła odpowiedzi na pytania członków komisji stwierdzając, że są: „głupie”. Jednocześnie radny Marek Hołtra przypomniał, że w związku z nieprzeprowadzeniem kontroli sprawą zainteresowała się Regionalna Izba Rozrachunkowa we Wrocławiu. Obowiązek przeprowadzenie kontroli nakłada na Radę Powiatu rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia.

Wstępnie ustalono, że do skontrolowania SP ZOZ wydelegowana zostanie Komisja Rewizyjna w pełnym składzie oraz ktoś znający się na procedurach medycznych. Najprawdopodobniej będzie to doktor i radny w jednej osobie – Jan Kalinowski. Podkreślono konieczność szybkiego działania w tej sprawie. Przewodniczący Rady Powiatu Zbigniew Józefiak zgodził się z poglądem radnych i uchwałę w tej sprawie będzie przyjmowała Rada na najbliższej sesji.
Na tym posiedzenie komisji się zakończyło.

Po ponad dwóch godzinach obrad Rada Powiatu ma 6 komisji, które podjęły już pracę. Przewodniczący Rady Powiatu podczas każdego z posiedzeń komisji przypominał, że komisje powinny jak najszybciej przygotować plany pracy na przyszły rok. Równocześnie poinformował radnych, że można zakładać kluby radnych, pod warunkiem, że pragnienie przynależności do takiego klubu wyrazi 3 radnych.

Do końca grudnia radni muszą złożyć oświadczenia majątkowe. Przewodniczący Zbigniew Józefiak przypomniał, iż nie złożenie oświadczenia w terminie pociąga za sobą utratę mandatu radnego.



Widok śniegu za oknem u większości ludzi wywołuje uśmiech na twarzy. Tak i było tym razem. Niskie temperatury nie odstraszają spacerowiczów, którzy z chęcią przemierzają uliczki i ulice naszego miasta. Dzieje się tak chyba wbrew założeniom, które prawdopodobnie miały osoby odpowiedzialne za odśnieżanie Parku Solidarności.

Widok na zdjęciach wywołał u mnie głęboką frustracje, zmusił do refleksji i zacząłem się zastanawiać: czy ta ślizgawka na schodach to filia naszego skateparku? Początkowo myślałem, że pierwsze schody docelowo zostały przygotowane dla dzieci z sankami, myliłem się jednak o czym świadczy widok pozostałych zejść do parku.

Zbliżają się święta. Do miasta przyjdzie wiele osób, często z poza naszych okolic. Przyjadą też byli mieszkańcy naszego miasta, którzy z różnych powodów nie byli tu dłużej lub krócej. Razem z rodziną, dziećmi, znajomymi wybiorą się być może na spacer, możliwe że właśnie do Parku Solidarności. Zapewne zechcą przypomnieć sobie miejsca, których widok utkwił im w pamięci i zobaczyć jak wyglądają pod koniec 2010 roku.

Szkoda, by było, żeby tak małe niedopatrzenie przyćmiło ich odbiór jakże prześlicznego miejsca, z którego, my, mieszkańcy Góry, jesteśmy szczególnie dumni.

Przebywając w parku, słyszałem wiele zarzutów pod adresem władz gminy, konkretnie - pod adresem pani burmistrz.

Zarzuty te moi zdaniem są nieuzasadnione. Nie w gestii burmistrza leży bezpośrednia odpowiedzialność za odśnieżanie parków i ulic. Są do tego powołane odpowiednie służby które powinny podjąć wszelkie działania w tej sprawie. Burmistrz może ich zachęcić ciepłym słowem do usunięcia zaniedbania, które opisałem. Sprawa być może nie jest taka łatwa – brakuje funduszy, zasobów ludzkich jednakże należy dołożyć wszystkich starań by usunąć ten problem.

Pomijając słowa krytyki, życzę wszystkim Czytelnikom spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku.

Życzenia te dedykuję również osobom, z którymi nie zawsze było mi po drodze podczas pisania moich artykułów.

Filip Słowik

Protestują pielęgniarki - protestuje też Młodawska

15 grudnia odbyło się pierwsze posiedzenie nowego Zarządu Powiatu. Zarząd obradował w składzie: Piotr Wołowicz – starosta górowski, Paweł Niedźwiedź-wicestarosta, Marek Biernacki - członek Zarządu, Piotr First - członek Zarządu, Marek Hołtra - członek Zarządu.
Ponadto w posiedzeniu Zarządu uczestniczyli: Wiesław Pospiech - skarbnik powiatu, Elżbieta Kwiatkowska- sekretarz powiatu, Zbigniew Józefiak - Przewodniczący Rady Powiatu w Górze, Czesława Młodawska- dyrektor SPZOZ w Górze w likwidacji.

W porządku obrad znalazł się punkt: Omówienie aktualnej sytuacji finansowej w SPZOZ w Górze w likwidacji. Oto jak dyrektorka SP ZOZ widzi sytuację w szpitalu.

"Dyrektor SPZOZ w Górze poinformowała, że jednostka jest w likwidacji. Termin likwidacji ustalono na dzień 31 marca 2011r.ale trudno jest na obecną chwilę jednoznacznie określić czy termin ten zostanie dotrzymany. Od 1 kwietnia 2011r. działalność medyczna szpitala zostanie przejęta przez spółkę, termin ten jest uzgodniony przez Zarząd Powiatu. Spółka żeby funkcjonowała musi posiadać załogę, sprzęt, budynek. Jest to też potrzebne aby spółka mogła przystąpić do kontraktu.

Na 3 m-ce wcześniej trzeba wypowiedzieć umowy z NFZ. Likwidator podpisze umowę z prezesem spółki na wydzierżawienie majątku, i to trzeba będzie przekazać do NFZ, ale trzeba będzie też określić za jaką kwotę wydzierżawi się pomieszczenia. Zakłada się, że wartość kontraktu uzyskana przez SPZOZ zostanie przepisana na spółkę. W obecnej chwili wykonywana jest wycena majątku ruchomego szpitala i wycena będzie gotowa do końca grudnia br. i mienie to będzie aportem wniesione do spółki. Z chwilą wykonania wyceny będzie można zrobić symulację kosztów dla spółki. Nieznana jest też kwota za ile powiat będzie dzierżawił budynki.

Starosta zadał pytanie: czy będzie możliwe wykonanie symulacji w momencie wniesienia do spółki budynków?

Dyrektor odpowiedziała, że tak i zobowiązała się do wykonania symulacji z założeniem co będzie gdyby budynek został wniesiony aportem. Taka symulacja będzie możliwa do wykonania na początku stycznia 2011 r.

Dyrektor poinformowała, że nie widzi możliwości podwyższenia wynagrodzenia pracownikom, bo jest to niebezpieczne dla zakładu, a dodatkowo wzrasta podatek VAT o 1% i to też negatywnie wpłynie na kondycję finansową szpitala. Dyrektor zakłada iż wzrost wynagrodzeń w skali roku daje kwotę 200 tyś. zł. Dyrektor poinformowała, iż szpital w Górze jest jednostką zagrożoną i dalej nią będzie. Dyrektor uważa, że albo szpital będzie miał 12 mln 800 tyś zł z kontraktu, albo ich nie będzie miał wcale.

Dyrektor uważa, że należy martwić się o dwa zakłady pracy, tj. o szpital i o Starostwo Powiatowe. Dyrektor poinformowała, że obowiązuje tzw. plan B, ale szykowana jest nowa ustawa o świadczeniach zdrowotnych. Szpitale małe nie mają racji bytu jeśli organ założycielski nie ma środków na wsparcie działalności.

Dyrektor uważa, że minione 4 lata były dobre dla szpitala. Nowy podmiot zostanie oddłużony, ale kapitał 50 tyś. zł dla spółki jest bardzo skromny. Zanim spółka otrzyma środki z NFZ to miną 2 miesiące, a przez ten czas musi mieć z czego utrzymywać się.

Dyrektor poinformowała, że niebezpieczeństwo pojawia się w funkcjonowaniu pogotowia, bowiem kontrakt pomimo takiej samej wartości jak w 2010r., został podpisany tylko na pół roku. Nowe przepisy o ratownictwie medycznym przewidują utworzenie 4 rejonów operacyjnych w województwie dolnośląskim i w tych rejonach będą obowiązywać umowy z NFZ. Stacja pogotowia w Górze będzie, ale umowę będzie miał rejon. W Górze będzie podwykonawstwo, ale nie będzie dyspozytorni. Dyspozytorów teraz jest dwóch, z chwilą zmian zostaną oni zagospodarowani na inne stanowiska.

Należy wyjaśnić, że pogotowie to dział rentowny. Pogotowie posiada 3 ambulanse i należałoby pomyśleć o kupnie dwóch nowych ambulansów.

Dyrektor wyjaśniła, że kontrakt na szpital na 2011 jest wyższy od tegorocznego o 183 tyś. zł.; kontrakt na ZOL jest mniejszy, ale generalnie jest wyższy o 28 tyś. zł. Wszystko jest dobrze jak w szpitalu są pacjenci. Najgorzej jest z obłożeniem na Oddziale Dziecięcym.

Dyrektor poinformowała, że w momencie realizacji "planu B" otrzymamy kwotę 22 mln zł, dyskusyjna jest kwota 600 tyś. zł. Dyrektor poinformowała też, że w sądzie toczy się sprawa o kwotę 700 tyś. zł, jest to sprawa należności za sterylizatornię. Wyrok w sprawie będzie 5 stycznia 2011 r.

Dyrektor poinformowała też o funkcjonowaniu izby przyjęć i o zagrożeniach dla nowego podmiotu z przystosowaniem izby przyjęć wg standardów w momencie kontraktowania usług. Zobowiązania cywilnoprawne na dzień likwidacji to kwota ok. 20 tyś. zł. Odsetki od składek ZUS to kwota ok. 3 mln zł i jest to wyliczenie na miesiąc maj 2011r.

Należy też pamiętać o powołaniu Dyrektora NZOZ-u i ustaleniu wynagrodzeń dla członków Rady Nadzorczej Spółki.

Pan Starosta poinformował, że Pani Dyrektor składała deklarację odnośnie wliczenia kwoty premii tj. ok. w sumie 110 tyś. zł do wynagrodzenia zasadniczego z chwilą otrzymania kwoty kontraktu na 2011 rok. Kwota jest znana, więc powinna zostać podjęta decyzja.

Dyrektor SPZOZ wyjaśniła, że w jednostce od kilku lat nie jest tworzony fundusz socjalny. Teraz na 2011 r. ten fundusz ma zostać utworzony i będzie to obciążenie dla SPZOZ – u i w dalszej konsekwencji obciążenie dla spółki. Dyrektor nie ma środków na fundusz socjalny, jest to kwota ok. 50 tyś. z i dodatkowo kwota 200 tyś. zł na wliczenie premii – to jest niemożliwe. Dyrektor nie wyraża zgody na takie operacje finansowe, bo będzie to utrata płynności finansowej i zły start spółki, a tej firmy na to nie stać, jest to obciążenie nowego podmiotu.

Dyrektor wyjaśniła również, że związki zawodowe chcą podpisania gwarancji pracowniczych, ale nie wiadomo kto ma je podpisać .

Dyrektor szpitala podtrzymuje wniosek w sprawie zakupu aparatu do znieczuleń za 130 tyś. zł i w sprawie dokończenia remontu izby przyjęć.

Starosta zwrócił się z prośbą o podanie kwoty wliczenia premii. Dyrektor wyjaśniła, że wraz z pochodnymi to jest to kwota 200 tys. zł.

M. Hołtra prosił o podanie informacji jakie są podpisane kontrakty oraz co jest z wypłacaniem nadwykonań.
Dyrektor poinformowała, że jest kontrakt na szpital, na ZOL, na specjalistkę i na pół roku na pogotowie. NFZ wypłacił 30% nadwykonań za 2009 rok, a jeśli chodzi o rok 2010 to nic nie wiadomo.

M. Hołtra zadał pytanie: czy jest harmonogram przekształcenia szpitala?
Dyrektor poinformowała, ze tak, harmonogram znajduje się w Starostwie. Pan M. Hołtra zadał pytanie czy pożyczka udzielona na początku tego roku przez Starostwo będzie zwrócona. Dyrektor odpowiedziała, że tak.

P. First zwrócił się z prośbą o podanie liczby pracowników w SPZOZ w Górze.
Dyrektor odpowiedziała że jest około 200 razem z pogotowiem, chociaż trudno określić stan zatrudnienia, bowiem są osoby na umowę o pracę, na zlecenie, na kontrakty.

P. First zadał pytanie ile odeszło pielęgniarek od stycznia do dnia dzisiejszego.
Dyrektor odpowiedziała, że 1 albo wcale, ale nie zna przyczyny odejścia. Obecnie są złożone 3 podania o przyjęcie do pracy.

P. First poinformował, że na sesji w dniu 9 grudnia br. jedna z pracownic SPZPOZ informowała, że kilka pielęgniarek zwolniło się z pracy, i że z pielęgniarkami zawierane są umowy zlecenia.
Dyrektor wyjaśniła, że jak nie będzie pielęgniarek to nie będzie szpitala. Realizacja warunków stawianych przez pielęgniarki będzie powodem do zlikwidowania szpitala.

P. First wyjaśnił, że wiadomym jest powszechnie, że wszystkie zakłady pracy w okresie przedświątecznym przekazują swoim pracownikom z funduszu socjalnego bony towarowe, bądź innego rodzaju pomoc i pracownicy szpitala tez oczekują takiej pomocy, a nie ma jej od kilku lat. Pracownik ma być dobrze wynagrodzony za swoją pracę.
Dyrektor zgodziła się z wypowiedzią P. Firsta, ale wyjaśniła, że jako Dyrektor jednostki nie może zaciągać zobowiązań bez zgody Zarządu Powiatu.

M. Hołtra wyjaśnił iż nieporozumieniem jest kwota wliczenia premii do wynagrodzenia zasadniczego, wyliczenia te są bardzo różne, więc pytanie skąd taka różnica w wyliczeniach? Dodatkowo należy wyjaśnić, iż pielęgniarki obawiają się, że z chwilą rozpoczęcia działalności spółki utracą prawo do premii, dlatego też podejmują działania na rzecz pozytywnego załatwienia tej kwestii. Pielęgniarki swego czasu złożyły deklarację obniżenia wysokości premii, po to tylko, by włączyć ją do wynagrodzenia zasadniczego lecz nie przyniosło to zamierzonego efektu. Propozycja rozwiązania tego problemu jest prosta - pieniądze te same - tylko należałoby zmienić treść umów . W wyliczeniach było podawane, że skutkiem takich zmian jest kwota 17 tys. zł. Jest to bardzo mała kwota. Należałoby obniżyć bardzo wysokie wynagrodzenia lekarzy i kwota ta szybko się znajdzie.

Dyrektor wyjaśniła, że lekarzy jest mało i dalej ich szuka. W Górze lekarze chcą dyżurować, bo jest mało pacjentów, a obsada lekarska musi być, np. anestezjolog musi być w szpitalu, chociaż przez 2 dni nie wykonuje swojej podstawowej czynności. Szpital górowski jest specyficzny i trzeba to zrozumieć.

Starosta zobowiązał Panią Dyrektor do sporządzenia symulacji kosztów, o których była mowa na wstępie posiedzenia do 10 stycznia 2011 r. Starostwo dostarczy wycenę nieruchomości szpitala".

wtorek, 21 grudnia 2010

Gorzkie żale przegranego

Najgorsze są takie przypadki, gdy gość dostaje raz w łeb i niczego tym nie nauczony wystawia łeb pod kolejny cios.

Na blogu członka PiS i niespełnionego kandydata na wójta Niechlowa znowu odnajdujemy wpis dotyczący złowieszczej roli byłego starosty Jana Kalinowskiego w uniemożliwieniu społeczeństwu gminy Niechlów dokonania jedynego słusznego wyboru tegoż Marka Zagrobelnego na funkcję wójta.

Co prawda post ten kłóci się ze wcześniejszym, w którym zawiedziony kandydat przeprowadził z właściwą sobie „fachowością” analizę przyczyn porażki wyborczej (sitwa i klientelizm), ale jako członek PiS ma on do rozdwojenia jaźni pełne prawo, bo to przypadłość nieomal wszystkich członków tej partii.

Tu muszę dodać, że ja osobiście nie czuję jakiejś awersji do PiS. Co to to nie! Wszystkie partie – bez wyjątku! – traktuję w miarę równo: chcą żreć konfitury, ale nie za własne pieniądze.

Powróćmy jednak do postu przegranego kandydata. Czytamy tam:

Będąc dziś wciąż po tej samej stronie – tworząc powiatowy Komitet Wyborczy Porozumienie Samorządowe 2010 – miałem pewność, iż będzie go również tworzył Jan Kalinowski. Niestety przed wyborami 21 listopada 2010 r. okazało się, że dr Kalinowski odwrócił się od nas – członków komitetu wyborczego. Postanowił wystartować do rady powiatu z listy PO, o czym dowiedzieliśmy się przypadkiem. Dodatkowo zaczął pojawiać się na zebraniach wyborczych Jana Głuszko, dzięki któremu 5 lat temu stracił pracę. Zaczął niekorzystnie wpływać na moją kampanię wyborczą w Niechlowie”.

Tekst pełen niedopowiedzeń. Zagrobelny powinien przypomnieć sobie taką oto sytuację. Po raz pierwszy Jan Kalinowski zadeklarował możliwość startu z listy PO, gdy zbliżała się realna możliwość odsunięcia od władzy „ponizmu”. Zawarty został pakt, który miał zwiększyć siłę głosów dążących do likwidacji „ponizmu” w starostwie. Trzeba bowiem dodać, że do ostatniej chwili losy głosowania wisiały na włosku. By zapewnić nowej koalicji wymaganą prawem większość Jan Kalinowski zadeklarował chęć walki o mandat radnego powiatowego z listy PO.

Trzy dni później wiadomość o tym fakcie przeciekła do PiS. I zrobiła się potworna awantura. W efekcie, by uniknąć kompromitacji w trakcie głosowania nad odwołaniem „ponizmu” Jan Kalinowski powrócił na listy PiS. Wydawać by się mogło, że sprawa jest załatwiona i nie ma do czego wracać.

Nieuchronnie zbliżał się jednak czas zamykania list wyborczych. Pewnego wieczora w domy państwa Kalinowskicj pojawił się Zagrobelny. Jan Kalinowski był nieobecny i perory działacza Pis wysłuchała jego małżonka – pani Maria. Ze słów kandydata na wójta wynikało, że nie ma pewności czy Jan Kalinowski mogole znajdzie miejsce na listach PiS, a jeżeli już, to nie ma szans na I miejsce na liście, drugie również.

Należało potwierdzić stwierdzenie Zagrobelnego. Odbyto rozmowę telefoniczną z członkiem komitetu wyborczego PiS i okazało się, że szykuje się numer polegający na wykiwaniu Jana Kalinowskiego z listy PiS. Miało to miejsce na 40 godzin przed zamknięciem list.
Tu jednak działacze PiS się przeliczyli, bo z możliwością wycięcia takiego numeru się liczył Jan Kalinowski. Przeprowadzono szybkie konsultacje z PO i Jan Kalinowski powtórnie znalazł się na ich listach wyborczych.

I tak – w dużym skrócie – wyglądają kulisy spraw tak lakonicznie opisywanych przez przegranego kandydata na wójta Niechlowa.

Inny fragment z bloga Zagrobelnego:

Chcę także przypomnieć, że Jan Kalinowski na tydzień przed objęciem stanowiska Starosty Górowskiego, przystąpił do mojego Komitetu Wyborczego Marka Zagrobelnego, z ramienia którego kandydowałem na wójta. W momencie gdy jako członek tego komitetu, zaczął pokazywać się na zebraniach Jana Głuszko – nie mogłem inaczej zareagować. Zdecydowałem się na opublikowanie artykułu na blogu. Nie do przyjęcia było bowiem tłumaczenie Jana Kalinowskiego, iż „miał obowiązek pojawiania się na tych zebraniach”.

I znowu duże nieścisłości w tekście. Jan Kalinowski nie pojawiał się na zebraniach organizowanych przez Jana Głuszkę, jako członek komitetu wyborczego Zagrobelnego, bo niby co to za ważna organizacja? A kandydat Zagrobelny – jeden z pięciu – co to za figura? Jan Kalinowski był trzykrotnie na zebraniach Jana Głuszki: Bełcz Górny, Naratów, Niechlów. I na każdym z tych spotkań – a było to po pierwszej rundzie wyborów, a przed dogrywką – występował tam jako starosta powiatu górowskiego.

Jako starosta powiatu Jan Kalinowski mówił o fatalnej sytuacji w jakiej znalazł się nasz powiat. Owszem, nieco miejsca poświęcił Zagrobelnemu, ale tę reakcję Jana Kalinowskiego spowodował przegrany kandydat na wójta.

Przypomnę, iż na godzinę przed nastaniem ciszy wyborczej Zagrobelny opublikował na swoim mało poczytnym blogu informacje o poparciu udzielanym przez Jana Kalinowskiego wójtowi Janie Głuszce. Była to ewidentna nieprawda i kłamstwo.

Szkoda, że Zagrobelny nie napisał o tym dlaczego nie skorzystał np. z zaproszenia do dyskusji w Niechlowie czy Bełczu Górnym, jakie skierował do niego wójt Jan Głuszko, by w obecności starosty Jana Kalinowskiego, mógł powtórzyć zarzuty stawiane na blogu. A powód jest prosty – bo wiedział, że wypisuje na blogu kłamstwa na temat Jana Kalinowskiego.

Proszę zauważyć, że Zagrobelny nadal wylewa krokodyle łzy nad swoją przegraną. Szuka jej przyczyn poza sobą. A przyczyny jego klęski tkwią w nim, w jego osobowości i umysłowości.
Przypomnijmy sobie nieszczęsne oświadczenie wygłoszone na falach „elki”. Tego nie dało się słuchać. Tam wyborcy mogli usłyszeć pisowską propagandę w najgorszym wydaniu (uniemożliwiano mu kontakt z wyborcami). A kto zorganizował fruwający orszak „Trzech Króli”? (szwendali się od domu do domu i wtykali ludziom ulotki). A na spotkanie i konfrontację z wójtem dwa zaproszenia poszły? Poszły! Zagrobelny się zjawił? Nie zjawił! Ale płakać i użalać się nad sobą, to Zagrobelny potrafi! Nie udało mu się jednak na ten tandetny numer nabrać wyborców.

Obecnie Zagrobelny jest radnym Rady Powiatu. Ma szansę się wykazać. Podobno ma stanąć na czele komisji budżetu, bardzo ważnej komisji. Tam trzeba mieć wiedzę, albo szybko nauczyć się co jest mąką a co plewami. I osobiście doradzałbym, by się szybko nauczył. Ma bowiem to szczęście w nieszczęściu, że zostanie następcą bardzo dobrego przewodniczącego tej komisji, jakim był obecny wicestarosta Paweł Niedźwiedź. Poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko. Taryfy ulgowej nie będzie, bo mnie ideologia nie interesuje. Intelektualne braki również. Wypada zakończyć czas źle adresowanych pretensji a zapoznać się z ustawą o finansach publicznych, budżetem powiatu, jego konstrukcją, wydatkami i możliwymi dochodami. To trudniejsze niż pitolenie niestworzonych rzeczy o pewnej katastrofie i snucie spiskowej teorii dziejów.

"Ponizm" wiecznie żywy?!

Na internetowej stronie naszego powiatu znajdujemy taką oto informację na temat pewnego spotkania.

"Dzisiaj 15 grudnia 2010r. w gabinecie Burmistrz Góry Ireny Krzyszkiewicz odbyło się spotkanie w którym udział wzięli: Marek Napierała - Dyrektor Poznańskiego Oddziału GDDKiA, Zbigniew Józefiak- Przewodniczący Rady Powiatu , Piotr Wołowicz - Starosta Górowski, Paweł Niedźwiedź – Wicestarosta, Jerzy Kubicki- Wiceprzewodniczący Rady Miasta Góra, Ludwik Skoczylas p.o. Dyrektor Wydziału Pozyskiwania Funduszy i Promocji Starostwa Powiatowego, Piotr Głowacki – Naczelnik Wydziału Planowania i Rozwoju Gminy Góra.
Gospodarzem spotkania była Irena Krzyszkiewicz – Burmistrz Góry. W toku dyskusji zaprezentowane zostały stanowiska Powiatu Górowskiego i Gminy Góra dotyczące podpisanego wcześniej porozumienia w sprawie m.in. budowy przez GDDKiA wiaduktu nad torami relacji Bojanowo-Góra w ciągu drogi S-5, a także korespondencji w sprawie przejęcia przez Powiat Górowski wspomnianych torów oraz wiaduktu. Dyrektor Napierała omówił zaawansowanie prac oraz prognozowane działania związane z realizacją trasy S5 w części, w której wystąpi budowa wiaduktu.
Stanowisko władz Powiatu, a więc Przewodniczącego Rady Powiatu, Starosty Górowskiego, Wicestarosy oraz władz Gminy tj. Wiceprzewodniczącego Rady Miasta i Bumistrza Góry pozostało niezmienne: „Dla perspektywy rozwoju Powiatu, w tym Gminy Góra należy zachować połączenie kolejowe Góra-Bojanowo uznając przy tym konieczność budowy wiaduktu nad torami i trasy S5” Dzisiejsze spotkanie miało ona celu poszukanie najlepszych wariantów związanych z zachowaniem połączenia kolejowego i realizacją trasy S5 prowadzących do rozwiązań satysfakcjonujących zarówno powiatowy i gminny samorząd, jak też GDDKiA. W spotkaniu nie uczestniczył ważny partner dotychczasowych ustaleń i porozumień, tj. przedstawiciel kolei. Dalsza część ważnej dyskusji na ten temat już jutro w Ministerstwie Infrastruktury. Wezmą w niej udział m.in. Piotr Wołowicz – Starosta Gorowski oraz Irena Krzyszkiewicz - Burmistrz Góry".

A teraz proszę niech Państwo zgadną o czym mówiono podczas tego spotkania? Chociażby Państwo powyższy tekst przeczytali pięć razy, to i tak niczego się z jego treści nie dowiedzą. To jest przykład typowej sieczki informacyjnej, którą od dawna usiłuje nas karmić nasza (?) powiatowa władza.

Spotkanie trwało ponad godzinę. Z tego co wiem dyskutowano żywo. Materiłu na przedstawienie racji wszystkich uczestników spotkania było mnóstwo. Ale z tekstu nie dowiemy się jakie warianty rozważano, jakie jest stanowisko GDDKiA w takiej choćby sprawie, jak kwestia ponoszenia kosztów utrzymania wiaduktu.

Proszę też zauważyć, że spotkanie odbyło się 15 grudnia. Mamy 21 i na stronie ninternetowej starostwa nadal nie ma informacji o rozmwach w Warszawie, które zapowiedział autor informacji. A minęło już 5 dni. Z drugiej strony może i dobrze, że nie ma, bo takie wypociny tylko podnoszą ciśnienie u każdego Czytelnika.

Przez ostatnie 4 lata w starostwie przywyknięto do bełkotu pseudoinformacyjnego. Byle jak, byle odfajkować, byle stworzyć blady pozór, że się o czymś informuje. I to weszło w krew. Ten syndrom nieudacznictwa i zwykłego olewania Czytelników przetrwał. I nadal ten "trynd" święci triumfy. Mówi się, że "każda władza ma takich poetów na jakich zasługje". Ale najwidoczniej nowa władza również kocha takich "poetów" bełkotu.

Czyżby "ponizm" był wieczny?

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Bolesna palma pierwszeństwa

Wyraźny wzrost bezrobocia odnotował PUP w Górze w listopadzie. Bezrobocie na terenie powiatu górowskiego wzrosło o 198 osób (9,3%). Najwyższy wzrost bezrobocia nastąpił na terenie gminy Wąsosz w ujęciu procentowym), ale ilościowo w gminie Góra.

W listopadzie w PUP zarejestrowało się 457 bezrobotnych, z których 347 pracowało wcześniej. W tym samym okresie wyłączono z ewidencji 240 osób. W tej liczbie znajduje się 104 osoby, które podjęły pracę.

Największą grupę bezrobotnych stanowią mieszkańcy wsi – 1905 osób (61,3%). W tej grupie bezrobotnych prawo do zasiłku posiadało w październiku 326 osób, czyli co szósty.

Na 3106 osób bezrobotnych na ternie naszego powiatu aż 1603 stanowią kobiety (51,7%). Z prawem do zasiłku pozostawało w miesiącu październiku (dla tego miesiąca mam dane) 560 osób.

W stosunku do liczby zarejestrowanych bezrobotnych w październiku okazuje się, że zasiłek dla bezrobotnych przysługiwał tylko co piątemu bezrobotnemu! W procentach daje nam to 19,26% bezrobotnych, którym zasiłek przysługuje. Z czego żyje pozostałe 80,74%? To jest niezgłębiona tajemnica naszej rzeczywistości, która wymyka się rozważaniom na gruncie logiki.

Znikoma ilość bezrobotnych pozbawionych z mocy prawa zasiłku najlepiej obrazuje skalę biedy występującej na ternie naszego powiatu.
W gminie Góra w październiku było 1700 bezrobotnych; z prawem do zasiłku było ich 346(20,3%).

W gminie Wąsosz na 526 bezrobotnych prawo do zasiłku posiadało 112 osób (21,3%).
W gminie Jemielno tylko 44 bezrobotnych pobierało zasiłek chociaż zarejestrowanych ich było 269. Daje to 16,3% ogółu bezrobotnych w tej gminie.

Nie lepiej sytuacja wygląda w gminie Niechlów – 413 bezrobotnych a z tej liczby 66 z prawem do zasiłku (15,9%).

W mieście Wąsosz na 196 bezrobotnych prawo do zasiłku posiadały 42 osoby (21,4%), a w Górze spośród 921 osób zarejestrowanych w PUP zasiłek otrzymywało 200 (21,7%).
Ze statystyki za miesiąc listopad wynika, że zrobiło się pod tym względem jeszcze gorzej. W mieście Góra bezrobocie wzrosło w grudniu do 992 osób a liczba osób z prawem do zasiłku spadła do 193 (19,4%).

W najbliższych miesiącach nie należy oczekiwać poprawy sytuacja na rynku pracy. Jest bardzo źle, żeby nie powiedzieć tragicznie.

Najwyższą stopę bezrobocia w województwie dolnośląskim na koniec października 2010 roku, zanotowano w powiecie górowskim. Wynosiła ona 25,0 (21,4% w październiku 2009 roku). Dla województwa dolnośląskiego stopa bezrobocia wynosiła 12,4% a dla kraju - 11,5%.

czwartek, 16 grudnia 2010

Pierwszy wśród równych


Obecny przewodniczący Rady Powiatu - Zbigniew Józefiak, jest górowianinem.
Ukończył Szkołę Podstawową Nr 3 i Liceum Ogólnokształcące w Górze. Jego dom rodzinny i miejsce, z którym wiąże swoje najpiękniejsze wspomnienia znajdują się przy ulicy Zielonej (kiedyś ulica Małgorzaty Fornalskiej). To tam jego ojciec zbudował jemu i jego rówieśnikom basen, który ciszył się ogromnym zainteresowaniem i uznaniem wśród wszystkich uczestników zabaw podwórkowych.

Po ukończeniu edukacji w Górze Zbigniew Józefiak wyjechał do Wrocławia, by tam poszerzyć zakres swojej wiedzy. Trudnej sztuki geodezji uczył się na studiach dziennych w dzisiejszej Akademii Rolniczej we Wrocławiu na wydziale geodezji.

Przyszedł czas na miłość i Zbigniew Józefiak zmienił tok studiów z dziennych na zaoczne.
Poznaje obecną żonę Alicję. Z tego wielkiego uczucia na świat przychodzą dwie córki: Marzena i Jowita. W związku z narodzinami podstawowej komórki rodzinnej Zbigniew Józefiak przenosi się ze studiów dzienny na zaoczne. Kończy je i zdobywa tytuł magistra inżyniera geodezji. By być pełnowymiarowym fachowcem kończy też podyplomowe studium w zakresie wyceny nieruchomości.

Praca zawodowa Zbigniewa Józefiaka nie odbiega od wielu innych życiorysów zawodowych z okresu lat 70 i 80. Był geodetą w Okręgowym Przedsiębiorstwie Mierniczym we Wrocławiu w latach 1971 - 1972 r., a następnie w Powiatowym Biurze Geodezji i Urządzeń Rolnych w Górze. Po utworzeniu Urzędu Rejonowego w 1991 r. kierownik Oddziału Geodezji i Gospodarki Gruntami.

Od 1993 r. Zbigniew Józefiak idzie na „swoje”. Staje się współwłaścicielem firmy GEOS, co trwa do dzisiaj.

Zbigniew Józefiak ma pociąg do działalności społecznej. W roku 1989 r. jest współzałożycielem Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” w Górze. Funkcja ta jest poprzedzona pełnieniem funkcji przewodniczącego NSZZ „Solidarność” w Wojewódzkim Biurze Geodezji i Terenów Rolnych w Lesznie z jednoczesnym udziałem w zarządzie Międzyzakładowego Komisji Koordynacyjnej "Solidarność" Ziemi Górowskiej w 1981 r. Ten stan trwał do chwili wprowadzenia stanu wojennego w 1981 roku.

Po obradach „okrągłego stołu” i wyborach do samorządu zostaje radnym samorządu gminnego I-szej kadencji (1990 – 1994) z listy Grupa Kandydatów Niezależnych. Należy tu dodać, że Zbigniew Józefiak był rozważany jako bardzo poważny kandydat na burmistrza naszego miasta. Zakulisowe rozgrywki, które na zdrowie nam nie wyszły, spowodowały, że pierwszym burmistrzem Góry został fanatyczny miłośnik fotela, nijaki i bezbarwny - Tadeusz Tutkalik.

Wielkim osiągnięciem Grupy Kandydatów Niezależnych jest przeprowadzenie komunalizacji mienia gminnego. W 2005 roku Zbigniew Józefiak jest ojcem – założycielem „Unii Górowian”. W 2006 roku startuje do Rady Powiatu, ale bez sukcesu.

W wyborach w 2010 roku kandyduje z listy Platformy Obywatelskiej, której nie jest członkiem. Przy jego nazwisku na liście wyborczej, znajduje się uwaga: "kandydat Stowarzyszenia Unia Górowian”. Zdobywa mandat do Rady Powiatu i zostaje wybrany przewodniczącym tego gremium.

W działalność społeczną włpisuje się też 20-letnie członkostwo i praca w zarządzie Fundacji Pomocy Szkole im. Edwarda Machniewicza. Pełni tam funkcję wiceprzewodniczącego. Uzupełnieniem aktywnej formy zainteresowań jest związanie się z Górowskim Towarzystwem Brydża Sportowego, Towarzystwem Miłośników Ziemi Górowskiej oraz zainicjowanie powstania Komitetu Założycielskiego Muzeum Ziemi Górowskiej w 2008 r.

środa, 15 grudnia 2010

Miejsce dla ambitnych

Wybory się dokonały ni zgodnie z wieloletnią tradycją pokłady energii radnych i niespełnionych radnych wyczerpały się na najbliższe 4 lata. Z tym większą więc aprobatą należy zauważyć niegasnącą wolę działania Unii Górowian, której przedstawiciele również startowali w ostatnich wyborach.

Dążenie do podejmowania społecznej działalności jest w naszych czasach tak rzadkie, że na ludzi, którzy wykazują się takimi ciągotkami patrzy się jak na idealistów lub bożych szaleńców. Te dwa spojrzenia uszłyby jeszcze, ale znacznie gorzej jest gdy niektórzy szukają w takim działaniu „drugiego dna”. Idzie o to, że bardzo często posądza się społeczników o ukryte cele, którymi zazwyczaj mają towarzyszyć korzyści materialne.

Unia Górowian istnieje już 5 lat i ludzie w niej działający udowodnili, że nie o własnych profitach myślą, ale, iż rzeczywiście chodzi im o dobro nas wszystkich. Stowarzyszenie to ma taką fajną cechę, że pracuje nie przed wyborami, ale przede wszystkim w okresie pomiędzy nimi. Nie jest to jakaś efemeryda, która eksploduje, by próbować swoich sił tylko i wyłącznie na wyborczych listach a potem obumiera, by przed wyborami wydostać się z grobowca niemożności i mamić wyborców obietnicami bez pokrycia. Za ludźmi Unii Górowian stoi solidnie wykonana praca społeczna i jej namacalne rezultaty.

Dlatego z czystym sercem i spokojnym sumieniem prezentuję Państwu zaproszenie na spotkanie organizowane przez Unię Górowian. Spotkanie ma otwarty charakter i może na nie przyjść każdy kto chce realizować swoje pasje i ma ambicję wpływania na otaczającą nas rzeczywistość. W Unii Górowian jest miejsce dla każdego kto chce działać a nie tylko narzekać, kaprysić, grymasić i krytykować.

Stowarzyszenie jest najlepszą formą dla takiego działania. Można dopowiedzieć, że stowarzyszenie z taką marka jak Unia Górowian jest organizmem wprost do tego wymarzonym.

Unia Górowian zaprasza na spotkanie 17 grudnia – godz. 18. Miejsce – Dom Kultury.

Kosztowny puch

Postać z kultowego filmu Barei „Miś” - palacz w kotłowni prowadzący melinę. Cytat: „Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima, to musi być zimno! Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury”.

I w zgodzie z tymże „odwiecznym prawem natury” mamy zasypane śniegiem drogi. To najprostsze wytłumaczenie tego stanu rzeczy. Można dołożyć drogowcom i powiedzieć, że ponownie zaskoczyła ich zima. W poprzednim i tym roku jak widać w telepatrzydle nie tylko naszych drogowców, ale i ich kolegów w nieomal całej Europie.

Powiatowy Zarząd Dróg ma w swojej gestii zimowe utrzymanie 101 km dróg wojewódzkich i ok. 250 km dróg powiatowych. Do wykonania tego zadania PZD dysponuje 11 pracownikami fizycznymi. Własnego sprzętu też nie ma za dużo. Własnością powiatu są 3pługi ciągnikowe. W tej sytuacji sprzętowej co roku, w drodze przetargu, wyłaniany jest podmiot, który ma również utrzymywać drogi w okresie od początku listopada do końca kwietnia. W tym roku przetarg wygrała firma „Drogomel”.

I tak dla przykładu – wczoraj, na drogach powiatowych i wojewódzkich pracowało od popołudnia 14 jednostek sprzętu, jak to określają drogowcy. Śnieg usuwało: 8 pługów samochodowych, 3 koparko – ładowacze i 3 pługi ciągnikowe. Na drogi rzucono wszystko czym PZD dysponuje. Więcej nie ma i nie będzie.

Jak Państwa informowałem Zarząd Powiatu przyznał za czasów starosty Jana Kalinowskiego PZD 200.000 zł w związku z tym, że jednostka ta było bosa, goła i wesoła. Dyrektor PZD Andrzej Łaszewski na ostatnią chwilę „organizował” dostawy soli i żwiru. Udało mu się to załatwić nieomal w przeddzień pierwszych opadów śniegu.
Z tych 200.000 zł PZD pozostało na miesiąc grudzień ok. 186.000 zł. Ok. 54.000 z tej kwoty wydane zostanie na płace i pozostanie 132.000 zł na walkę ze śnieżnym szaleństwem.

Przy takiej pogodzie, jaka panuje dzisiaj, jedna doba odśnieżania kosztuje ok. 15.000zł. „Normalna” zimowa aura, czyli rzadkie opady śniegu, kosztują PZD ok. 10.000 zł za dobę.

Przed zimą zakupiliśmy 300 ton soli po 300 zł za tonę. Do tego dołóżmy 900 ton żwiru po ok. 21 zł za tonę. Po zmieszaniu tych dwóch minerałów otrzymaliśmy 1200 ton mieszanki 30%, którą posypywane są drogi. Do dzisiaj wysypaliśmy na drogi ok. 800 ton mieszanki. Pozostało ok. 400 ton. Może starczy do końca roku. Jak jednak zapewnia dyrektor PZD Andrzej Łaszewski: „Nie ma obawy, by soli i żwiru nam zabrakło. Dostawy są zapewnione i w każdej chwili możemy ściągnąć ich niezbędną ilość”.

Jednocześnie dyrektor PZD przypomina, iż: „W przypadku, gdy temperatura jest niższa niż minus 6 stopni mieszanka nie działa. Sól, przy temperaturze minus 7 stopni traci swoje właściwości i staje się na drodze bezużyteczna. Jej sypanie w takich warunkach nie ma sensu”.

Jak odbywa się odśnieżanie. Corocznie Zarząd Powiatu (w październiku) przyjmuje „Plan zimowego utrzymania dróg wojewódzkich i powiatowych”. Dokument ten opracowany jest przez PZD na podstawie ustawy o drogach publicznych. W „Planie” znajduje się wykaz dróg przewidzianych do odśnieżania oraz standardy naszych dróg. Poniżej mają Państwo tabelę z podstawowymi danymi na temat tych dróg.

Niektóre z dróg nie będą odśnieżane nigdy. Nie przewiduje tego „Plan”. Tak dzikiej się w przypadku następujących odcinków dróg:
Żuchlów – Szaszorowice,
Sławęcice – Strumienna,
Jastrzębia – Strumienna,
Nowa Wioska – Łęgoń,
Chróścina – Czernina (poza miejscowościami),
Wierzawice Małe – Wierzawice Wielkie,
Zbaków Górny – Zbaków Dolny,
Cieszyny - Psary,
Pobiel – Zubrza – granica powiatu.

W sumie nie odśnieża się ok. 28 km dróg powiatowych.
Poniżej zamieściłem tabele, które wyjaśnią Państwu zasady jakimi kieruje się PZD w okresie zimy. Życzę miłej lektury a drogowcom dni bez opadów śniegu. Chociaż śnieg sprawia dużą frajdę i miło jest zasiadać do świątecznego stołu przy wirujących płatkach za oknem, to jest to jednak jak Państwo widzą, przyjemność dość droga. A stan finansów powiatu, jaki jest – każdy widzi. Śnieg może nas załatwić na amen.











poniedziałek, 13 grudnia 2010

Szparka w kurtynie

Wszystkich interesują kulisy rozmów, które doprowadziły do wyboru Zarządu Powiatu. Dzisiaj zamieszczam Państwu fragment tekstu autorstwa obecnego przewodniczącego Rady Powiatu – Zbigniewa Józefiaka, który brał aktywny udział w rozmowach poprzedzających narodziny koalicji. Przewodniczący uchyla Państwu kluczowy fragment rozmów, które odbyły się 6 grudnia (poniedziałek). Ich wyniki przesądził o takim a nie innym składzie władz powiatu.

„Rozmowy z pozostałymi radnymi na temat współpracy, zainicjowane przez 5-tkę spod znaku PO, przyjmując za nadrzędne przyszłość i dobro powiatu, zaowocowały porozumieniem 12-tu, do którego przystąpili radni z komitetów wyborczych P-O, F-2010-W, P-S-2010 oraz P-S-L.

Pozostałe komitety R-C-N i BBW-TW, nie przejawiły chęci współpracy, mając zapewne na względzie dotychczasową odpowiedzialność za wpływ na kluczowe decyzje w powiecie, takie jak:
- opóźniony start w sprawie przystąpienia do restrukturyzacji szpitala,
- systematyczne zwiększanie kosztów funkcjonowania oświaty,
- niedokończone negocjacje z Chemeko-System w sprawie wielomilionowego odszkodowania,
- nieuregulowanie kilkusettysięcznej należności za niezgodne z prawem zerwanie kontraktu z dyrektorem SP ZOZ przez byłego starostę Tadeusza Wrotkowskiego,
- przyzwolenie na likwidację sądu i ksiąg wieczystych,
- niewykonanie uchwały rady w sprawie powołania Muzeum Ziemi Górowskiej,
- bałagan przy budowie strażnicy i narażenie starostwa na proces sądowy o milionową należność, powiększoną o niemałe koszty zlecanych ekspertyz.

Wyłonienie starosty i wicestarosty jako koalicyjnych kandydatów, wbrew pozorom okazało się niezbyt proste. Pomijając szczegóły, upadła kandydatura Pawła Niedźwiedzia na stanowisko starosty, który zdeklasował wynikiem wyborczym wszystkich zasiadających w radzie powiatu. Chęć objęcia tej trudnej funkcji z uwagi na ciemne chmury gromadzące się nad finansami starostwa, wyraził radny PO Piotr Iskra, a z poza rady Piotr Wołowicz, rekomendowany przez radnego PO Marka Biernackiego i startujący z tej samej listy bezpartyjny Jan Kalinowski, urzędujący starosta.

Dla ułatwienia wyłonienia najlepszego, kandydata Platformy Obywatelskiej na stanowisko Starosty Powiatu Górowskiego, została przeprowadzona analiza predyspozycji w/w pretendentów wg kryteriów:
1/ Program kandydata – główne zamierzenia
2/ Platforma Obywatelska - funkcja w strukturach / sympatyk
3/ Przełożenie na dolnośląską administrację państwową i samorządową
4/ Kandydowanie z listy PO do Rady Powiatu / poparcie społeczne
5/ Staż samorządowy, szczególnie w Radzie Powiatu
6/ Praca w administracji,szczególnie w strukturach powiatowych
7/ Wykazywana decyzyjność w sprawach publicznych
8/ Przydatność zawodowa kandydata do wykonywania zadania starostwa
9/ Wykształcenie (wyższe, średnie, uzupełniające).

Porównywalną ilość zebranych punktów przed otwarciem dyskusji zmierzającej do wyłonienia kandydata zwycięskiego ugrupowania Platformy Obywatelskiej, uzyskali panowie Piotr Wołowicz i Jan Kalinowski, a po burzliwej argumentacji za i przeciw, demokratycznie, większością głosów, zdecydowano że kandydatem na starostę Powiatu Górowskiego będzie pan Piotr Wołowicz, przewodniczący Powiatowego Koła Platformy Obywatelskiej, pełniący dotychczas funkcję Wiceburmistrza Góry.

Na II sesji Rady Powiatu Górowskiego, która odbyła się 9 grudnia 2010 r. Starostą Górowskim został wybrany Piotr Wołowicz, otrzymując 9 głosów – za, 4 – przeciw i 1 –wstrzymujący, przy 14-to osobowym składzie rady.

Wicestarostą Góry został Paweł Niedźwiedź z F-2010-W, a zarząd stanowią: Marek Biernacki z PO, Marek Hołtra z P-S-2010 i Piotr First z F-2010-W.

Jak wykazały wyniki poszczególnych głosowań, „koalicja” już na starcie zaskrzypiała, co powinno prowokować do jak największej mobilizacji wybrany zarząd, któremu życzymy pod przewodnictwem Starosty Piotra Wołowicza pełnej realizacji zapowiedzianych zamierzeń, oraz polecamy nieustannej pamięci przesłanie, że dobro Powiatu Górowskiego, w tym integracja z gminami, które go tworzą, jest ponad interesami partyjnymi oraz osobistymi”.

Cały artykuł Zbigniewa Józefiaka - tutaj

czwartek, 9 grudnia 2010

Wybrali i co dalej?

O godzinie 9,00 rozpoczęła się II sesja Rady Powiatu. W obradach uczestniczyło 14 radnych. Najważniejszymi punktami obrad były: wybór wiceprzewodniczącego Rady Powiatu, starosty, wicestarosty oraz trzech członków Zarządu Powiatu.

Wyboru drugiego wiceprzewodniczącego Rady Powiatu nie udało się przegłosować. Koalicja nie miała kandydata. W tej sytuacji punkt ten zniknął z porządku obrad. Wcześniej proponowano tę funkcję radnemu Edwardowi Szendrykowi, ale ten nie przyjął propozycji. Liczył na funkcję członka Zarządu Powiatu, a tego pragnienia koalicjanci nie byli w stanie zaspokoić.
Na starostę zgłoszono - spoza Rady Powiatu - szefa powiatowych struktur Platformy - Piotra Wołowicza.
W tajnym głosowaniu kandydat PO otrzymał 9 głosów za, 1 głos był wstrzymujący, 4 przeciw.

Następnie nowy starosta górowski wygłosił mowę, w której zawarł najważniejsze swoje, i Zarządu, zamierzenia.
W mowie starosty można było wyróżnić 5 punktów.

Na pierwszym miejscu postawił sprawę szpitala. Starosta stwierdził, że proces przekształcenia szpitala został rozpoczęty i należy go kontynuować, wspierać. Wspomniał o "planie B", co wydało mi się o tyle dziwne i zaskakujące, iż przestaje on obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku w związku z wejściem ustawy o działalności leczniczej. Zebrani usłyszeli, że o problemach i zamierzeniach wobec szpitala będą informowani na bieżąco wszyscy zainteresowani.

Drugim ważnym problemem, który znalazł się w przemówieniu starosty, był toczący się od lat proces z "Chemeko - System", które żąda od nas wielomilionowego odszkodowania za opóźnienia w realizacji budowy wysypiska w Rudnej Wielkiej. Mówca zapewnił, że będzie się starł ten problem rozwiązać.

Trzecim zagadnieniem, jakim starosta poświęcił swoje wystąpienie, była sprawa strażnicy. Stwierdził, iż nie mamy ostatecznej decyzji w sprawie zapłaty dla wykonawcy żądanych przez niego pieniędzy. Tu również mamy walczyć o swoje.

Czwarty punkt wystąpienia zawierał hasło: "Dobre szkoły średnie". Nie bardzo rozumiem czemu nie wspomniał o dobrze kształcących zawodówkach, do których też uczęszcza sporo młodzieży. A szkoda! Bo pomiędzy zawodami nauczanymi w naszych zawodówkach a oczekiwaniami rynku pracy zachodzi dość mała korelacja.

Wracjąc do szkół średnich starosta powiedział, że te też muszą rozwijać się jak najlepiej. Środków na oświatę więcej nie będzie. Poprawa jakości edukacji ma wg starosty polegać na lepszym sposobie wydatkowania środków, które mamy. Mowa była o ogólnikach typu: "jakość wykształcenia i wychowania".

Piąty punkt mowy inauguracyjnej odnsił się do utworzenia muzeum w Górze. Ze słów starosty wynika, że jest on za powołaniem tej placówki, którą okreslił mianem "koniecznej". Zgłosił jednak pewne obawy wyrażone słowmi: "żeby się nie zapędzić w kozi róg". Slowa te odnoisły się do kosztów funkcjonowania tej placówki.

I to - z grubsza - główne przesłania z przemówienia starosty Piotra Wołowicza, które wygłosił on chwilę po swoim wyborze.
Wcześniej jednak, w nieco chaotycznych początkach wystąpienia, starosta Piotr Wołowicz wygłosił zdanie, z którego wynikało, że nikogo z błędy i winy nowa władza rozliczała nie będzie. To zapowiada swoistą amnestię, która pozwoli zachować stołki wszelkiej maści nieudacznikom udającym, że pracują. Zresztą, w rozmowach na temat zmian kadrowych panuje w górowskiej PO takie dziwne przekonanie, że nowy szef spowoduje wzmożony wysiłek i entuzjazm pracowników i jakość pracy znacznie się podniesie.

To bajeczne przekonanie można przełożyć na język medycyny. Zmienia się ordynator na chirurgii i odrastają amputowane członki. Piękne to by było, gdyby z gruntu nie było śmieszne. Kto leserował lat kilka i ma gen leserki w genach, to on się już nie zmieni. Chyba, że w posłuszną tubkę wazeliny, która potakuje szefom za każdym razem. A chłopcy z PO łasi są na pochwały, jak jasna cholera!

Jak więc Państwo widzą koncepcja sprawowania władzy jest raczej uboga i nowej jakości nic nie zapowiada. Jak mówił do mnie pocieszając były starosta Jan Kalinowski: "Nie martw się! Gorzej już być nie może!" i dodał "Ale lepiej też wcale nie musi!". I w tym ostatnim zdaniu tkwi istota rzeczy, co mnie martwi.

W kolejnym punkcie obrad wybierano wicestarostę Pawła Niedźwiedzia. Obstawiłem jego kandydaturę na 11 głosów. Dostał 12 czyli o 3 więcej od starosty. Nikt nie zagłosował przeciw! Tylko 1 radny się wstrzymał (sam zainteresowany nie głosował na siebie). Zebrana publiczność wyraźnie darzy sympatią nowego wicestarostę. Po ogłoszeniu wyników wyborów otrzymał rzęsiste oklaski. Wicestarosta Paweł Niedźwiedź wygłosił krótką mowę, w której podziękował za okazane mu zaufanie wyrażone tak dobitnie liczbą głosów: "Bardzo serdecznie dziekuję. Jestem pod wrażeniem wyniku głosowania. Myślę, że Państwo (my też! - odpowiedziały mu zgodnym chórem pielęgniarki obecne licznie na sali obrad) się na mnie nie zawiodą". I następnie powiedział coś bardzo istotnego: "Moja praca będzie tylko dla dobra powiatu. I tu możecie na mnie liczyć!". To ostatnie zdanie przyjęte zostało burzą oklasków, jakie rzadko słyszałem na tej sali.

I to jest fajne. Wicestarosta w pełni zasługuje na okazane mu zaufanie. Ufam też mu i ja, i w nim pokładam nadzieję na zmiany, których tak potrzebujemy. Bo cała reszta jest asekuranctwem, co potwierdzi czas. Powtarzam, ufam wicestaroście, ale będę często mówił "sprawdzam", bo takie są reguły demokracji. A wicestarosta je - na szczęście! - doskonale rozumie.

Kolejny punkt obrad poświęcony był wyborom trzech członków Zarządu Powiatu. Zgłoszono trzy kandydatury: Piotra Firsta, Marka Hołtry, Marka Biernackiego.

W tajnym głosowaniu Piotr First uzyskał 10 głosów za, 3 przeciw, 0 wstrzymujących. Radny Marek Hołtra uzyskał 9 głosów za, 3 wstrzymujące i 1 przeciw. Ostatni ze zgłoszonych kandydatów - radny Marek Biernacki - otrzymał najmniejszą ilość głosów. Za było 8 radnych, przeciw - 3, wstrzymało się od głosu - 2. Można powiedzieć, że ledwo, ledwo się przcisną pod wyborczą poprzeczką. Werdykt był dla byłego wicestarosty dość bolesny, bo wcześniej był on rozpieszczany przez wyborców. Działalność na stanowisku wicestarosty - mało efektywna, delikatnie mówiąc - pokazała, że królewiątko i lew bilboardów jest w niekompletnej odzieży.

W kolejnym punkcie obrad zajęto się wyborem Komisji Rewizyjnej. W jawnym głosowaniu jej przewodniczącym został członek PO - Piotr Iskra. To oczywiste nieporozumienie, bo to stanowisko powinno zostać oddane opozycji bez jednego strzału. Kto lepiej przeprowadzi kontrolę niż znajdujący się w opozycji Władysław Stanisławski? Gdzie tam Iskrze do tak odpowiedzialnej funkcji! Wielki chłop, ale bez jaj! Od kiedy to wielkość przekłada się na jakość?! Słoń też jest wielki i jakoś czytać i pisać nie potrafi.

Należy też powiedzieć, że szefowanie Komisji Rewizyjnej proponował Władysławowi Stanisławskiemu przewodniczący Rady Powiatu - Zbigniew Józefiak. Niestety, Stanisławski odmówił. Pomimo, iż Stanisławski mnie nienawidzi a ja jego wciąż lubię (wyszło, jak wyszło, trudno), to uważam, że powinien raz jeszcze rozważyć swoje "nie". Dla dobra powiatu i zdrowia tej koalicji. Nikt nie będzie lepiej i baczniej przyglądał się poczynaniom tej koalciji niż Władysław Stanisławski. Dlatego w aktegoriach dobra publicznego trudno mi zrozumieć jego odmowę. Chyba, że stoi za nią coś innego.

I tu z Komisją Rewizyjną mamy klopsik. Stoi na jej czele człowiek, który wykorzystując udział PO w koalicji z pewną zdechłą partią, załatwił żonie pracę w starostwie. I oni się później dziwią, że mnie szlag trafia! Pchają publice pod nos człowieka o tak wątpliwym "osiągnięciu" i chcą, by udawać, że się nie widzi! Fakt, źle to ja widzę, ale nie takie prostactwo!

W skład Komisji Rewizyjnej weszli też: Danuta Rzepiela i Marek Zagrobelny. Tu trzeba wspomnieć, że mamy w Górze wymarzony i wyśniony POPiS. Ci pierwsi w swojej nieskończonej łaskawości pozwalają to i owo ziarnko skubnąć drugim. Ciężki jest los pariasów polityki!

I to tyle na temat rannych decyzji, jakie zapadły podczas dzisiejszej sesji. Było jeszcze krótkie przemówienie przewodniczącego Rady Powiatu - Zbigniewa Józefiaka. Przewodniczący wygłosił je w punkcie "wolne głosy i wnioski". Powiedział o wyzwaniach i oczekiwanaich wyborców wobec nowej władzy, które są wysokie. Zapewnił, iż Rada będzie patrzyła na ręce władzy. "Wszystkich nas ocenią wyborcy" - powiedział Zbigniew Józefiak Następnie postawił wniosek o powołanie komisji, która zajmie się zmianami w statucie powiatu, który: "w wielu punktach nie jest zgodny a nawet sprzeczny z regulaminem". Przewodniczący poprosił radnych o zgłaszanie akcesu do tej komisji. Można rzec, że jest to pierwszy twórczy punkt obrad Rady Powiatu obecnej kadencji.

Acha, zapomniałbym!

O głos poprosiły pielęgniarki z naszego szpitala. Poinformowały one radnych o ropoczętym wczoraj proteście. Nie wiem czy wszyscy Państwo zauważyli, że na szpitalnym budynku pielęgniarki rozwiesiły informację o tej akcji.
Czego domagają się pielęgniarki? Od lutego 2010 roku wciąż tego samego: wliczenia premii w wysokości 20% do uposażenia zasadniczego oraz zawarcia pakietu socjalnego w związku z nadchodzącym przekształceniem szpitala w spółkę prawa handlowego, której właścicielem w 100 procentach będzie powiat górowski.
Żądania te napotykają opór dyrekcji. Starosta Piotr Wołowicz obiecał, że problemem tym zajmie się po niedzieli.

Na tym II sesja Rady Powiatu się zakończyła.

środa, 8 grudnia 2010

Przed zmianami czy już po zmianach?

Ułożyła się nowa koalicja. Może jeszcze nie w pełni, bo brak jednego wiceprzewodniczącego, ale główny zarys wieży władzy mamy zarysowany wyraźnie.

Platforma uważa, że wygrała wybory samorządowe w powiecie. Trudno jednak brać takie twierdzenie poważnie, bo jej lista zdobyła 5 mandatów w skali powiatu na 15 możliwych do zdobycia. Dodajmy do tego, że na te 5 zdobytych mandatów 1 zdobyła Unia Górowian (Zbigniew Józefiak) a drugi bezpartyjny starosta Jan Kalinowski. I teraz mamy właściwy wymiar „zwycięstwa” PO w wyborach do Rady Powiatu.

W trakcie rozmów o zawiązaniu koalicji padały różne nazwiska kandydatów na starostę. Nieraz dość zaskakujące. Trzeba też dodać, że rozmowy były długotrwałe, bo tak naprawdę PO nie ma ludzi do obsadzenia stanowisk. Partyjna ławka jest krótka i uboga i nie znajdziemy na niej ludzi z jakimś znaczącym dorobkiem w pracy zawodowej czy społecznej.

Platforma podczas wielodniowych i wielogodzinnych negocjacji przyjęła taktykę „zmęczenia przeciwnika”. Od początku mieli jednego kandydata, a był nim zastępca burmistrza Piotr Wołowicz. Kandydatura ta napotkała jednak opór potencjalnych koalicjantów. Zastrzeżenia miały charakter czysto merytoryczny. W praktyce wyglądało to tak, że podczas wewnętrznego głosowania kandydatury Piotra Wołowicza na funkcję starosty spośród 5 radnych wybranych z listy PO aż dwóch opowiedziało się przeciw tej kandydaturze. Radni ci wiedzieli w roli starosty Jana Kalinowskiego. Jen Kalinowski w roli wicestarosty widział Pawła Niedźwiedzia. Taka konstrukcja władz powiatu – wg opinii tych dwóch radnych – dawała nadzieję na reformy, których powiat tak bardzo potrzebuje.

Wygrał jednak interes partyjny PO. Platforma postawiła na swoim i podda jutro pod głosowanie kandydaturę Piotra Wołowicza. Dla tej kandydatury słyszę od członków Platformy dziwiące mnie często uzasadnienia. Słyszę np. że kandydat zna marszałka województwa. Tu należałoby się spytać: no i co z tego? Na nasze najbardziej dolegliwe bolączki marszałek województwa nie pomoże.

Nie leży bowiem w jego kompetencjach nasz szpital a to problem nr 1. Marszałek też nie zwiększy nam subwencji oświatowej, dochodów własnych, nie da pieniędzy na naprawę c.o w LO, nie zapłaci raty kredytu za szpital. No, marszałek może dać więcej pieniędzy na drogi wojewódzkie. I co najwyżej może też zjeść obiad w mniej lub bardziej wytwornym lokalu, i w bardziej lub mniej wytwornym towarzystwie. Dla zrozumienia powagi sytuacji dodam tylko, że 1 grudnia dyrekcja SP ZOZ raczyła w swojej łaskawości poinformować starostwo, że znowu nie będzie w stanie zapłacić kolejnej raty kredytu poręczonego przez powiat w wysokości 46.630,68 zł, które trzeba wpłacić do dnia 20 grudnia. Tu należy dodać, że Samodzielny Zespół Opieki Zdrowotnej jest bardzo samodzielny, ale w beztroskim wydatkowaniu niebotycznych kwot za dyżury i na kontrakty lekarzami. O 250.000 zł kredytu zaciągniętego ze starostwa nawet nie raczyła się zająknąć.

Powróćmy do argumentacji PO dla ich kandydata. „Trzeba dać szansę”, „Stawiajmy na młodych”, „Zobaczymy jak działa a jak się nie sprawdzi, to go odwołamy”. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak to wyglądało w rzeczywistości. Jakoś cicho natomiast było osiągnięciach kandydata podczas wice burmistrzowania.

W powiecie o nieomal wszystkim decyduje Zarząd Powiatu. W nim PO będzie miało przewagę, bo dysponowało będzie 3 głosami. Może się okazać, że zmiany, jakie chce przeprowadzić wicestarosta Paweł Niedźwiedź zostaną zablokowane.

Nadzieją dla powiatu jest osoba wicestarosty Pawła Niedźwiedzia. Aż żal, że to nie on został starostą. Wiedza, kompetencje, brak uzależnienia od partii politycznej, zdolności organizacyjne, dynamizm w działaniu i znajomość zagadnień w administracji samorządowej wprost go predysponują do objęcia funkcji starosty. Wygrał jednak interes Platformy, który niekoniecznie musi być zbieżny (i najczęściej nie jest) z interesem mieszkańców powiatu. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze- burmistrz Wąsosza oddaje nam swojego najlepszego człowieka a on otrzymuje mniej niż by mu się należało z powodów, które podałem powyżej.

Trzeba się jednak zastanowić co nas czeka pod rządami PO. Bo to jest pytanie zasadnicze. Teraz jest tak. Dyrektorka LO nie zadbało o to, by młodzież w szkole miała zajęcia w salach, w których panuje znośna temperatura. Oczywistym wydawałoby się, że za to powinna beknąć. Pieczę nad oświatą ma wicestarosta Marek Biernacki (PO), który – jakby mogło się wydawać – powinien ukarać dyrektorkę LO za to karygodne zaniechanie.

Ale wicestarosta Marek Biernacki nie ukarze dyrektorki LO. Z powodu jej bezmyślności uczniowie marzną w szkole. I to uczniowie ponoszą konsekwencje nieudolności dyrektorki LO. Zresztą, nie pierwszy to przykład nieudolności. Dyrektorka Małgorzata Patrzykąt przegrała z pracownikami proces, bo niezgodnie z kodeksem pracy zmieniała im umowy. A to pociągnęło za sobą określone wydatki. Następnie dyrektorka Małgorzata Patrzykąt zwróciła się do Zarządu Powiatu z prośbą, by Zarząd Powiatu pokrył wydane na przegraną sprawę pieniądze, które poszły z konta LO, bo im zabraknie na płace. Ja tu czegoś nie rozumiem, albo jestem ciężkim idiotą.

Dyrektorka bierze kasę za pełnienie funkcji, przegrywa sprawę na własne życzenie a płacić mają wszyscy! A może tak zapłaciłaby dyrektorka skoro to z jej winy proces przegrano?

No, ale przy takim postawieniu sprawy słupki popularności może szlag trafić! A słupki, to dla Platformy rzecz święta!

Więc jakże ja mam wierzyć, że coś zmieni się na lepsze jeżeli wicestarosta Marek Biernacki, który jest z PO, i teraz będzie w Zarządzie Powiatu nie potrafi mając władzę wyciągnąć stosownych konsekwencji wobec osoby nieudolnej? Chyba, że wicestarosta Marek Biernacki uważa, że dobro pani dyrektor LO jest ważniejsze od zdrowia młodzieży? To niech to powie młodzieży z LO i ich rodzicom.

I to jest ten zły znak, który napawa mnie najgłębszym niepokojem. Zobaczymy co z tym fantem zrobi nowy Zarząd, bo to będzie miarą jego determinacji w dążeniu do realizowania zmian.

Jakich zmian? A tego, to ja nie wiem. Wiem, że mają być. Jutro pewnie z ust nowego starosty usłyszymy jakie one będą. Oczywiście, że to tylko słowa. Ale chodzi też o precyzję słów a nie gładkie i nic nie mówiące ogólniki.

Ja patrzę na przyszłość powiatu z najgłębszą obawą. Tu pozwolę sobie zacytować jeszcze obecnego starostę Jana Kalinowskiego, który rzekł do mnie tak: „Co ty mi tu mówisz o honorze w tym budynku. Ja tu szukałem honoru, zaglądałem nawet za nim
po kątach. I go nie znalazłem!”
Czy nastanie czas honoru, prawdy i pracy?

Czy tak będzie?

Jutro odbędzie się II sesja Rady Powiatu. Najważniejszymi punktami obrad będą wybory władz powiatu.

Na stanowisko starosty zaproponowany Radzie zostanie Piotr Wołowicz, który obecnie pełni funkcję zastępcy burmistrza Góry. Kandydat jest członkiem PO i szefem struktur powiatowych tej partii. Nie jest radnym Rady Powiatu.

Na wicestarostę zaproponowany zostanie Radzie – Paweł Niedźwiedź,bezpartyjny, który został radnym Rady Powiatu z rekordową ilością 745 głosów oddanych na niego w okręgu wyborczym nr 2 (gmina Wąsosz).
Członkami Zarządu Powiatu zostać mają radni: Piotr First - bezpartyjny(Wąsosz), Marek Hołtra - bezpartyjny (Góra), Marek Biernacki - PO (Góra).
Do obsadzenie pozostało stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Powiatu. Nie wiadomo jeszcze kto nim zostanie.

wtorek, 7 grudnia 2010

Pokazowa nieudolność

Przyroda jest tak skonstruowana, że po lecie jest jesień a po niej zima. Wydawać by się mogło, że takie stwierdzenie jest truizmem, bo jego oczywistość jest jasna dla wszystkich. Niestety, okazuje się, że nie dla wszystkich.

W placówce oświatowej podległej naszemu powiatowi nie jest to oczywiste dla dyrekcji. Mowa tu o naszym Liceum Ogólnokształcącym, który ma zaszczyt kierować dyrektorka Małgorzata Patrzykąt.

Latem z sieci centralnego ogrzewania spuszczono wodę. Ktoś spyta: dlaczego? Nie wiadomo. I narodził się problem. Centralne ogrzewanie w tej placówce jest wiekowe. Ono pamięta najprawdopodobniej Bieruta, a być może i Adolfa. Spuszczono wodę a następnie z powrotem napuszczono ją do sieci. I stało się to,. Co się stać musiało. Wszelkie zanieczyszczenia w trakcie odwodnienia kaloryferów straciły swoją przylepność do metalu i stały się wolne niczym elektrony. Ten cały syf zanieczyścił zawory i kryzy. W rezultacie znaczna część grzejników przestała grzać.

Kiedy temperatura na dworze była jeszcze w miarę dodatnia nic złego się nie działo. Ale zima ma to do siebie, że minusik na termometrze raz jest mniejszy a raz większy.
Przy większym minusiku w termometrze skutki niedziałających kaloryferów dały się we znaki uczniom LO. W klasach zaczęło wiać chłodem.

Uczniowie szybko dostosowali się do zimna. Siedzieli na lekcjach w kurtkach, czapkach i rękawiczkach. A siedzieć w klasach nie powinni, bo poniżej 14 stopni w plusie lekcje nie powinny się odbywać. Ponieważ młodzież mamy wspaniałą i żądną wiedzy, to w chłodzie pochłaniała ona przekazywaną jej wiedzę zbytnio się nie buntując.

Jest też prawdą, że uczniowie pytali nauczycieli dlaczego w szkole jest zimno i co się robi w tym kierunku aby było ciepło. Z relacji uczniów jasno wynika, że członkowie dostojnego grona pedagogicznego nie wiedzieli dlaczego jest zimni i co się robi w kierunku zmienienia tego fatalnego stanu rzeczy. Najczęstszą odpowiedzią ciała pedagogicznego było: „A co ja mogę zrobić?” I nie robiono nic. Próbną maturę pisali uczniowie w kurtkach.

Wyjaśnijmy więc uczniom i nieświadomemu gronu pedagogicznemu dlaczego jest zimno. Zimno w Liceum Ogólnokształcącym jest dlatego, że sprawę zawaliła dyrektorka tej placówki Małgorzata Patrzykąt. Ona i tylko ona.

Władze starostwa o sytuacji na froncie cieplnym w LO dowiedziały się w czwartek (2 grudnia). I nie poinformowała ich o tym dyrektorka Małgorzata Patrzykątowa, ale wieść gminna.
4 grudnia miał odbyć się kolejny ogólnopolski konkurs „Adamus”. No i zaczęła się trwoga! Władze przybędą, goście się zjadą a w auli zimno, jak w psiarni. Wstyd będzie! Toteż chcąc uniknąć kompromitacji zwrócono się do firmy z naglącą prośbą o natychmiastową wymianę kaloryferów w auli. Zwrócono się o interwencję na trzy dni przed „Adamusem”! Tu należy pochwalić dyrekcję, że nie na godzinę przed!

Firma odmówiła, bo nie dość, że nie miała wolnych mocy przerobowych, to również na grzejniki trzeba było czekać około tygodnia. Na dokładkę firmie tej dyrekcja LO nie zapłaciła jeszcze rachunku za poprzednią robotę – ok. 5000 zł.

Sprawa się rypła. By uniknąć kompromitacji podczas „Adamusa” ściągnięto dmuchawę, która dmuchała ciepełko. Dmuchawa nadmuchała. Teraz czas na wydmuchanie nieudolnej dyrektorki LO Małgorzaty Patrzykąt. Nie może być tak, że dyrektorka naraża zdrowie młodzieży, bo nie umie zarządzać szkołą, nie wie jakie pory roku po sobie następują.

Nie po to Państwo płacicie podatki, by dyrektorka LO Małgorzata Patrzykąt brała dyrektorską pensję nie potrafią być sprawną dyrektorką. Ją po prostu trzeba spuścić, by wszyscy uświadomili sobie, że czas nieodpowiedzialności się skończył. I nie o to chodzi, że dyrektorka Małgorzata Patrzykątowa ma wysokie notowania w pewnych kręgach władzy. Chodzi o to, że nieudolność musi być ukarana, choćby była najwyżej notowana.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Mikołajki, Nd 05.12.2010


Mikołajki to zwyczaj obdarowywania się prezentami w dniu szóstego grudnia. Jego początków należy się dopatrywać w średniowieczu, ok. tysiąca lat po śmierci Mikołaja z Miry. Mikołajki to przedrostek Świąt Bożego Narodzenia który sprawia olbrzymią radość nie tylko dzieciom. Święta Bożego Narodzenia są przede wszystkim czasem wyciszenia i przebaczenia sobie nawzajem. Te kilka dni w roku spędzam wyjątkowo, bo z całą rodziną. Przepełnia nas wtedy szczęście oraz niezwykły spokój. Jak co roku po kolacji wigilijnej wybieramy się na pasterkę, jest to moment kiedy osobiście witamy nowonarodzonego Jezusa Chrystusa.

Swój udział w radosnym obchodzeniu wyżej wymienionych świąt mają także; burmistrz Góry Irena Krzyszkiewicz oraz osoby prowadzące niedzielne przedsięwzięcie miedzy innymi niezastąpiona pani Jolanta Ludkowska.

Mianowicie w Niedziele na górowskim rynku rozbłysły liczne jaskrawe lampki na prześlicznej choince. Wydarzenie to powiązane było z występami wokalnymi oraz zabawami.

Dzieci otrzymały upominki od Św. Mikołaja, a dorośli podziwiali niedawno przyozdobiony rynek. Na happeningu obecnych było wiele dzieci z rodzicami. Dzięki akcji, na pewno miło wspominać będą niedzielne popołudnie.

Spółdzielcom biada!

W piątek, 26 listopada, odbyło się posiedzenie Radny Nadzorczej spółdzielni Mieszkaniowej „Wspólny Dom” w Górze. Podczas tej nasiadówki odwołano prezesa SM Marka Downara. Na 9 członków RN za odwołaniem prezesa Marka Downara głosowało 8 osób a 1 była przeciw.

Informowałem Państwa również o próbie zwołania nadzwyczajnego walnego w spółdzielni przez grupę niezadowolonych z działań obecnego Zarządu i Rady Nadzorczej członków spółdzielni. Złożono co prawda listy zawierające 130 podpisów członków spółdzielni, ale obecne władze spółdzielni zakwestionowały ilość podpisów i stwierdziły, że listy nie zawierają wymaganych 10% członków spółdzielni. Obecni włodarze odrzucili 3 listy, bo nie miały nagłówka. A wiadomo, że bez nagłówka lista być nie może pomimo, że na listach widniały nazwiska członków spółdzielni. Oczywiście, że to błahy i prostacki chwyt, który miał uniemożliwić zwołanie nadzwyczajnego walnego. Wszak pamiętać należy o tym, że tzw. przewodniczący RN spółdzielni stołek radnego przerżnął w wyborach, a tu mu drugi chcą spod dwóch szynek tylnych zlikwidować.

A władza jak narkotyk. Mówią, że czym głupszy jej zasmakuje, tym bardziej do niej tęskni i jej pożąda. Oczywiście, proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie uważam, że obdarzony nieufnością wyborców A. Patronowski jest jakiś głupi. Co to, to nie! Ja uważam, i w mojej ocenie jest to człowiek niezwykle inteligentny. Tyle, że ma on inteligencję głęboko utajoną i nie uzewnętrznioną. Jest ona ukryta nawet przed nim samym. Ale przyjdzie czas na jej rozkwit. Może za 100, a może za 1000 lat. Państwo widzą, jakie postępy czyni medycyna. I w niej cała nadzieja dla A. Patronowskiego. Innej nadziei nie widzę.

Powróćmy do przebiegu posiedzenia RN spółdzielni. Wiadomo powszechnie, że jak się kogoś spuszcza ze stanowiska, to jakieś powody trzeba podać. W tym przypadku też jakieś podano. Jednym z nadważkich był ten, iż prezes Marek Downar wykazywał lekceważący stosunek do członków RN a przede wszystkim do przewodniczącego tegoż ciała czyli A. Patronowskiego. Na czym polegał ten „lekceważący stosunek” nie powiedziano. Przeglądając statut spółdzielni nie zauważyłem w jego zapisach rozdziału zatytułowanego: „Zasady etykiety w stosunku do członków Rady Nadzorczej”.

Wygląda więc na to, że zarzut postawiono na tzw. „wyczucie”. Mógł np. ten i ów członek RN boleśnie odczuwać swój brak profesjonalizmu i wiedzy wobec doświadczenia i wiedzy prezesa. Bywa bowiem tak, że ludzie są zazdrośni, o to, że ktoś wie więcej od nich, albo że jest bystrzejszy. Cwany prezes „całowałby rączki” i „padał do nóżek” zapewniając członka RN o „głębi jego myśli i genialności pomysłu”. I taki członek RN dumnie wypinając pierś klepałby prezesa po ramieniu mówiąc: „wita, rozumita, ja tam wiem najlepiej, że po dniu jasnym noc ciemna wschodzi”. I prezes w takim przypadku zachwycać się powinien geniuszem znawcy pór doby.

Ale najzwyczajniej na świecie prezes tym się mało zachwycał. I podpadł.

Z przewodniczącym A. Patronowskim, to już szczególne stosunki musiałby nawiązać, by przetrwać. Ja nie wiem czy czasami ten „lekceważący stosunek” do przewodniczącego nie polegał na tym, iż prezes nie śpiewał mu kołysanek do snu, nie otulał kołderką, nie stał kiedy przewodniczący Patronowski siedział. Być może powinien całować każdego dnia przewodniczącego w dłoń? Przemiennie oczywiście. W dni parzyste w lewą a w nieparzyste też w lewą (wieść gminna niesie, iż przewodniczący innych nie ma).
Nie mniej zarzut postawiono i niech prezes się z niego tłumaczy.

Inny zarzut jest już poważniejszy. Prezesowi zarzucono, że będąc naczelnikiem wydziału gospodarki komunalnej w UMiG nie spowodował wydzielenia dróg gminy z terenów spółdzielni. To, że to jeszcze prezes Żywicki zawalił sprawę przy przyjmowaniu planu zagospodarowania przestrzennego naszego miasta w 2005 roku nie ma najmniejszego znaczenia. RN i jej przewodniczący z nierozpoznaną jeszcze inteligencja mają za złe prezesowi Downarowi, że nie działał on na szkodę gminy, której był pracownikiem. Wesołe towarzystwo, nieprawdaż?

Ale, że za rządów prezesa Downara podjęto działania w tym kierunku ani słówka. Po co ludziom mieszać w głowach?

Prezesowi Dowanrowi zarzuca się również brak umowy na remont drogi wewnątrzosiedlowej. Zapomina się jednak dodać, że to Zarząd spółdzielni podejmował decyzję o jej remoncie. Nie pamięta się tez o tym, że to A. Patronowski bardzo nalegał na jej remont, bo wybory do samorządu się zbliżały. A punkty u wyborców trzeba łapać. Najlepiej za spółdzielcze pieniądze.
W zarzucie tym zapomniano dodać, że remont Zarząd – nie sam prezes! – postanowił zrobić w 3 etapach. I drogę remontowano zlecając to za każdym razem decyzją Zarządu czyli: prezesa Marka Downara, członków Zarządu – Grzegorza Oberga i Stanisławy Chrobak. Ale o tym „drobiazgu” w tym punkcie tzw. „zarzutów” ani słówka. Bo po co ludziom mącić w głowach?

Na listę „zarzutów” wciągnięto też podzielniki ciepła, a dokładnie sprawę „ukrywania” przez prezesa dokumentów dotyczących nieprawidłowego korzystania z tych urządzeń przez 4 spółdzielców. Dokumenty te odkryto jakoby w ostatnim czasie. Gdzie? W biurku prezesa, który zostawił je otwarte. Te „rewelacje” ujrzały światło dzienne akurat przed posiedzeniem RN. Prezes pierwszy raz o tym słyszy.

Kolejny zarzut dotyczył przyznania refundacji za wymianę stolarki okiennej dla jednego z członków spółdzielni. Owszem, przyznano taką refundację dla osoby, która czekała na nią 3 lata. Decyzje podejmował Zarząd a nie jednoosobowo prezes Downar. Dodać należy, że te pieniądze nie opuściły kasy spółdzielni, gdyż osoba ta była zadłużona. Zostały one w całości przeznaczone na spłatę tego zadłużenia. I raz jeszcze: decyzję w tej porwie podejmował Zarząd spółdzielni.

Kolejny „zarzut” dotyczy nieutworzenie przez prezesa Downara stanowiska pracy w spółdzielni, na którym zatrudniony pracownik miałby rozliczać ciepło pobierane przez spółdzielców. Po pierwsze, w budżecie spółdzielni nie było zabezpieczonych środków na utworzenie tego stanowiska. Po drugie, gdyby powstało byłoby nieuzbrojone w narzędzia pracy. Trzeba stworzyć program komputerowy, który pozwoliłby rozliczyć ciepło pobrane z ponad 5000 grzejników.

Należy też wspomnieć o tym, iż rozmawiano o stworzeniu takiego programu z górowskim przedsiębiorcą X. Prezes jednak sprzeciwił się temu pomysłowi z bardzo prozaicznego powodu – nie był ogłoszony przetarg na stworzenie takiego programu. Powiedzmy, że chciano tę fuchę dać pod stołem. Podobne numery w spółdzielni robiło się niegdyś i ci, którzy je robili zostali odwołani. Ale jak Państwo widzą, gdy następuje zmiana pozycji, to i inny jest poziom satysfakcji.

Firma rozliczająca podzielniki ciepła dzięki negocjacjom prezesa Downara obniżyła koszty dokonywanego rozliczenia. Ale o tym w „zarzutach” ani słowa. Za to prezes usłyszał od A. Patronowskiego: „Ile pan Downar wziął do kieszeni?” Wziął za obniżkę?! Matko Boska!

„Zarzut” kolejny, to wypłacenie pieniędzy z Funduszu Socjalnego pracownikom spółdzielni. Prezes rozdzielił pieniądze z tego funduszu w porozumieniu i za zgodą załogi. Nic w tym dziwnego, bo to ich pieniądze. I Patronowskiemu, Obergowi nic do tej kasy. Nie oni wypracowują ten fundusz i nie oni będą decydowali, jak ma zostać rozdysponowany. Nie wiadomo z jakiej przyczyny Zarząd i RN wściubiły swoje nosy w tę sprawę i zechciały mieć coś do powiedzenia w tej sprawie. Ta czysta uzurpacja posłużyła jednak za materię (nędzną co prawda) do sformułowania kolejnego niedowarzonego zarzutu.

Szkoda, że prezesowi Downarowi nie postawiono „zarzutu”, iż nie dopuścił do wypłacenia członkom RN spółdzielni diet. A że były niezgodne z prawem? A kto to liczy? Liczą tylko ci, na których konto one wpływają. Ja tam bym na miejscu Patronowskiego rąbnął prezesa do sądu. Żeby prezes nie zgadzał się przyznać diet członkom RN? Toż to skandal! Czy to jego kasa? Spółdzielców! No właśnie! Ale jak można kwiatowi spółdzielców nie dać kasy? To nieludzkie! To barbarzyństwo!

I powraca nam sprawa diet. Latem RN dała sobie diety. Potem wycofano uchwałę, ale diet nie zwrócono (ok. 5500 zł razem).

A teraz wieść budująca. Podniosła się stopa życiowa dla członków Zarządu. Ongiś, w czasach minionych, 2 członków Zarządu miało razem niespełna 900 zł diety. Teraz przyszło nowe, sprawiedliwe, oddane sprawom spółdzielców. I tak po nowemu każdy ma po 1000 zł. No i co, nie jest lepiej?! Jest lepiej członkom Zarządu. A jak jest lepiej członkom Zarządu, to i zwoływać nadzwyczajnego walnego w spółdzielni nie ma po co. Chyba, żeby członkom Zarządu się pogorszyło. A na to zgody nie było, nie ma i nie będzie. „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy” – woła zza grobu ich duchowy przywódca Władysław Gomułka.

Ja już Państwu spółdzielcom nie będę targał nerwów opowieściami o nagrodach, bo o czym tu mówić? Marne 4000 zł, nie jest w tej sytuacji powodem do dzielenia włosa na czworo. Jakoś to spółdzielnia przeżyje. Spółdzielcy zrozumieją i wysupłają ostatnie grosze dla społecznie działającej czeredy tzw. działaczy.

By być w zgodzie z prawdą trzeba powiedzieć, że odnotowuje się też hamowani niektórych wilczych apetytów. Przykład. Członek Zarządu Grzegorz Oberg zwraca się z prośba o przyznanie mu kilometrówki na prywatny samochód. A wiadomo, że ten członek Zarządu jest super aktywny niczym proszek z reklamy. Prosi o tę kilometrówkę, bo obowiązków ma bez liku. A to na punkt złomu skoczy, by śledztwo przeprowadzić w sprawie złomu. A to znowu musi patrolować teren spółdzielni i czuwać, by pracownicy spółdzielni anten po godzinach pracy ludziom nie zakładali. No, obłożony jest robotą, jak obłożnie chory pacjent lekarzami w górowskim szpitalu w piątkowe popołudnie. I co słyszy członek Zarządu? A takie słowa: „Będziesz chodził na nogach?” Kto te odkrywcze słowa wypowiedział? Tzw. przewodniczący RN A. Patronowski.

I proszę, jak to Patronowski przywraca ład moralny w Zarządzie. I ma rację. Przecież prezes Downar też nie miał kilometrówki, to czemu miałby mieć Oberg? Społeczny członek Zarządu ugania się za dobrami materialnymi?! O tempora, o mores!
I tak można składać i układać wieści ze spółdzielni „Wspólny Dom”. Tam się dzieje! Z mojego punktu widzenia świetnie się dzieje! Dlaczego? No, tego Państwu tłumaczyć nie muszę.

A co to oznacza dla spółdzielców? A z ich punktu widzenia, to raczej dzieje się fatalnie. Bo kto zapłaci za te wszystkie ekscesy? Spółdzielcy!

I tu trochę gorzkich słów pod adresem naszych spółdzielców. Musicie Państwo sobie zapamiętać, że kto macie u władzy ludzi do niej najmniej predysponowanych. Są oni oczywistą pomyłką. I w Państwa interesie leży to, by szybko to zmienić. Ja nie namawiam Państwa do wyboru kogokolwiek na prezesa. To Państwa sprawa. Ja opisuję Państwu rzeczywistość. Tylko, że opisując już po raz kolejny sytuację w spółdzielni coraz mniej mnie te opisy bawią. To już przestaje być zabawne. To nie komedia czy farsa. To zaczyna zakrawać na dramat z tragicznym zakończeniem. A spółdzielnia jest Państwa a nie Zarządu czy Rady Nadzorczej. To Państwo płacą na ich diety. To Państwa za każdym razem – prędzej czy później – dotkną konsekwencje tych absurdalnych żądań finansowych władz spółdzielni.

I chociaż wiem, że Państwo ubawili się czytając ten tekst, to pozwolę sobie zakończyć go cytatem z Gogola, który był niemiłosiernym katem głupoty: „Z czego się śmiejecie! Z siebie samych się smiejecie!”