czwartek, 30 kwietnia 2009

Uznanie dlla zaradnych

Pogoda skłania człowieka do unikania zamkniętych pomieszczeń i zachęca do spacerów. Czym spacer dłuższy, tym większą czerpiemy z niego radość. Pragnąc doznać tego przemiłego uczucia, wybrałem się dzisiaj na spacer do Starej Góry. Zatoczę sobie kółko a może po drodze coś godnego opisu się wydarzy. Maszeruję więc sobie powolnym krokiem, chromając na prawą nóżkę, ptaki śpiewają, zieleń bujnie rozkwita, słoneczko pieści mnie swoimi promieniami. Nic po drodze do Starej Góry się nie dzieje. Nuda! Po prostu nuda!

Doszedłem do kościoła w Starej Górze. Tam w cieniu pięknych dębów dałem spocząć swojemu – niemłodemu już przecież – ciału. Leżę sobie, leżę i w pewnym momencie widzę sołtysa tej zacnej miejscowości, który otwiera drzwi do świetlicy. Poczułem pragnienie. Leniwie – niczym ruski pieróg – zwlokłem się z zielonego kobierca. Pożegnałem konika polnego, świerszcza i dwie mrówki, z którymi wszedłem podczas odpoczynku w bliższą komitywę (tym razem obeszło się bez brudzia).

Poszedłem do świetlicy. Sołtys – Waldemar Bartkowiak - przywitał się ze mną i poczęstował mnie szklaneczką zimnej wody (niestety!). W trakcie rozmowy okazało się, iż sołtys oczekuje na wizytę samej burmistrz Ireny Krzyszkiewicz. „No!” – pomyślałem, to jednak już nudno nie będzie.

I zacząłem urabiać sołtysa, by pozwolił mi zostać na spotkaniu. Sołtys nie bardzo chciał, wzbraniał się, tłumaczył, że spotkanie ma charakter nieoficjalny, bo Irena Krzyszkiewicz chce tylko zobaczyć, jak wyglądają postępy prac w świetlicy. I kiedy tak się mitygował, wykręcał i okiem mało przyjaznym łypał na mój aparat, nadjechała burmistrz Irena Krzyszkiewicz. To mnie zbawiło.



Sołtys i burmistrz przywitali się i rozpoczęli obchód świetlicy. A jest, co obchodzić i podziwiać. Świetlica w Starej Górze przeżywa swój renesans. Obiekt ten pamiętam z czasów, gdy odbywały się w nim zabawy. To była nieomal ruina. Po kilku tańcach w powietrzu unosił się kurz, który grubym kożuchem osiadał na jedzeniu, piciu i ubraniach amatorów zabawy. Wdzierał się do oczu i gardeł. W trakcie zabawy kilkakrotnie polewano podłogę wodą, by zminimalizować ryzyko zapadnięcia na zawodową chorobę górników – pylicę.

Powietrze oprócz tego przesiąknięte było zapachem jakiejś zgnilizny i nieświeżości. Ściany nie widziały farby od wielu lat. Drewniane elementy zdobione kunsztownie przez nieznanego snycerza pokrywała gruba warstwa olejnej farby o nieokreślonej, ciemnym kolorze. Wszystko to dodatkowo się łuszczyło, co powodowało, iż świetlica była klasycznym obrazem nędzy i rozpaczy.

I tak ten stan trwał lata całe. Zmieniała się Rada Sołecka i sołtys. Nowi włodarze wsi wiedzieli, czego potrzeba ich wyborcom. Przystąpiono do działań, by dźwignąć świetlicę z ruiny. Z zapałem i ofiarnością zaczęto remont. Wiedziano, że świetlica jest potrzebna mieszkańcom. Zdawano sobie również sprawę z tego, iż świetlica może zacząć przynosić dochód. Należało tylko doprowadzić ją do stanu, który zachęci do urządzania w niej wesel lub innych imprez.




Do pracy wzięto się z rozmachem. Wyremontowano i nadano wysoki standard ubikacjom, które dziś lśnią ładnymi kafelkami. Wyremontowano i zmodernizowano pomieszczenia kuchenne i zaopatrzono je w lodówki, chłodnie, kuchenki, patelnię elektryczną oraz naczynia. Gruntownie odnowiono ściany świetlicy. Do świetności przywrócono elementy drewniane i wówczas oczom zdziwionych widzów ukazał się w całej krasie kunsztowna snycerska robota. Zakupiono stoły i krzesła. Renowacji poddano okna i drzwi. Stworzono zaplecze z prawdziwego zdarzenia, założono klimatyzację, położono chodnik przed świetlicą, gruntownemu remontowi podana została elewacja budynku. I odniesiono sukces. Świetlica w Starej Górze stała się atrakcyjnym miejscem dla par młodych.







Raz jeszcze trzeba podkreślić, iż na ten cud pracowali mieszkańcy Starej Góry kilka lat. Była to praca zespołowa, gdzie każdy chętny znalazł dla siebie zajęcie. Bez zapału mieszkańców świetlica byłaby nadal w ruinie.

Dzisiaj, tak na zewnątrz, jak i wewnątrz, budynek sprawia bardzo miłe wrażenie. Jest on z pewnością dla mieszkańców Starej Góry wymownym pomnikiem ich pracy i zaangażowania oraz namacalnym dowodem ich miłości do miejsca, w którym mieszkają.

Kiedy burmistrz Irena Krzyszkiewicz skończyła obchód świetlicy, zasiadła wraz z sołtysem przy stole. Waldemar Bartkowiak przygotował poczęstunek – ciasto i kawę (to pierwsze własny wypiek). Szefowa gminy rozpoczęła dyskurs z szefem Starej Góry.


Rozmawiali jak szef z szefem. I rozmawiali przez godzinę o planach mieszkańców Starej Góry, ich oczekiwania wobec władz gminy. Szefowa gminy szczerze mówiła w czym pomóc może, a co możliwe nie jest. Była to rozmowa ludzi, z których każde wie, czego chce. Irena Krzyszkiewicz nie kryła swojego podziwu i uznania dla tego, co już zrobiono w Starej Górze. Wspólnie z sołtysem ustalono też, w czym kierowany przez nią urząd pomoże wsi. Rozmowa była konkretna i pozbawiona elementów jakiejkolwiek dyplomacji, czyli uników.

Kiedy wyczerpano już wszystkie tematy rozmowy i sprawy, które miały być poruszone, Irena Krzyszkiewicz serdecznie pożegnała sołtysa, łaskawie mi również powiedziała „żegnam” i odjechała do urzędu.
Ja oddaliłem się również, by opisać Państwu to, co oczy moje – i mojego aparatu – widziały oraz by zejść z oczu sołtysowi Waldemarowi Bartkowiakowi, który cały czas okazywał wysoki poziom niezadowolenia powodu fotografowania jego osoby.


Donek w końcu podpisał


14 kwietnia 2009 roku Prezes Rady Ministrów Donald Tusk podpisał rozporządzenie Rady Ministrów zmieniające poprzednie rozporządzenie dotyczące Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Podpis złożony przez naszego najdroższego Donka dotyczy naszej gminy. W dokumencie tym czytamy: „Strefa obejmuje grunty o powierzchni 1651,5205 ha, położone na terenie miast: (…) oraz gmin: „(…) Góra(…)”.
W ten sposób nasze oczekiwania na narodziny podstrefy w naszej gminie stały się ciałem, które zamieszka między nami. Rozporządzenie weszło w życie z dniem 22 kwietnia.

Nasza podstrefa ma obszar 15,84 ha. Na wczorajszej sesji burmistrz Irena Krzyszkiewicz poinformowała zebranych, iż w strefie ma już w przyszłym roku pojawić się inwestor. Ubiega się on o kupno ok. 2 ha gruntów. Planuje budowę fabryki produkującej mleko w proszku oraz maszyny rolnicze. Chętny inwestor pochodzi ze Środy Wielkopolskiej.

Powstanie specjalnej podstrefy jest dobrą wiadomością. Wielu wątpiło czy Irenie Krzyszkiewicz się to uda. Na szczęście udało! Pamiętać tezż należy, że powstanie podstrefy było jednym z punktów kampanii wyborczyczej Ireny Krzyszkiewicz. Patrząc z pespektywy czasu widać, iż swoje obietnice wyborcze realizuje ona z żelazną konsekwencją. Naczelnikowi Piotrowi Głowackiemu z UMiG w Górze bardzo dziękuję za nadesłane materiały pochodzące z opracowanej przez niego prezentacji.

środa, 29 kwietnia 2009

Absolutorium w pełni zasłużone

Sesja absolutoryjna Rady Miejskiej w Górze przebiegała bez jakichkolwiek zakłóceń. Radni – przygniatająca większość – byli zawsze za. To już taka niebezpieczna tradycja, która staje się tragikomiczną farsą.
Siedzi sobie – w dniu dzisiejszym – 16 spośród 21 radnych i prawie nikt nie ma żadnych wątpliwości. To śmieszne, ale prawdziwe.
Czy ktoś z Państwa słyszał, by radny XYZ ogłosił publicznie, iż zaprasza swoich wyborców na spotkanie, by zdać im relację ze swoich działań i spytać o nurtujące wyborców problemy? Zapomnijcie! Raz wybrani! – sądzą, iż na całe życie, a nawet dłużej.

No, ale czego ja wymagam od naszych radnych? Wstydu chyba nie mam! Myślenie to ostania rzecz, o którą można ich posądzić.

W ubiegłym tygodniu jeden z radnych Rady Miejskiej postanowił załatwić swoje osobiste porachunki ze mną. Nie muszę dodawać, iż jako środek wyrównania rachunków wybrał rozwiązanie siłowe. Na intelektualne nie miał szans, bo nasienie, z którego powstał było fatalnej jakości. Wyszedł sobie z pewnego lokalu gastronomicznego – znanego w mieście – gdzie dość często – biesiaduje w towarzystwie prominentnej osoby. Ja, zmierzając w domowe pielesza nie zwróciłem na jego marną postać uwagi. Stan taki trwał do momentu, gdy ten bydlak zastąpił mi drogę i zamierzył się z zamiarem zadania mi ciosu. Nie był jednak tego wieczoru w zbyt wielkiej formie. Spaślaczek minął się z celem i rozpoczął pościg za mną po ulicy Głogowskiej. Szans idiota żadnych nie miał. Toteż bez trudu oddaliłem się od niego a przy tym głośno naśmiewałem się z jego krótkich nóżek i wielkiego śmietnika, które w sposób znaczący uniemożliwiły mu przeprowadzenie zamierzonej akcji.

Rzecz jasna to chamidło jest u mnie na indeksie. A to z kolei pociąga za sobą pewne określone konsekwencje. Radny – chamidełko wkrótce odczuje tego skutki i każda jego obecność na sesji Rady Miejskiej stanie się dla niego istną torturą. On będzie się modlił o skrócenie kadencji!

Powróćmy do sesji. Pierwsze skrzypce grała podczas jej trwania burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która przedstawiła sprawozdanie ze swojej pracy, którą wykonała w okresie pomiędzy 26 marca a 29 kwietnia.
Oto najważniejsze fakty i cyfry.

Zarządzenia:

W okresie od 26 marca do 29 kwietnia burmistrz Irena Krzyszkiewicz wydała 24 zarządzenia, których treść dotyczyła spraw z zakresu ogłoszenia przetargów, powołania komisji przetargowych, zbycia nieruchomości stanowiących własność naszej gminy.

Uchwały:

Przygotowano projekty 10 uchwał, które zostały przedłożone Radzie Miejskiej do uchwalenia.

Przetargi:

1. Podpisano umowę na wykonanie zadania o nazwie: „Budowa drogi ul. Sosnowa w Górze”. Umowę ta zawarto z firmą „ABM POL – DRÓG” Legnica. Firma ta wykona to zadanie za kwotę 1.023.810,34 zł.
2. Wyłoniono wykonawcę inwestycji pod nazwą: „Budowa drogi ul. Słoneczna w Górze”. Przetarg wygrała firma „DROGTRANZ”, Andrzej Paradowski w Górze. Koszt inwestycji: 43.432 zł.
3. Rozstrzygnięto przetarg na dostawę: „pojemników do selektywnej zbiórki odpadów komunalnych opakowaniowych”. Wybrano najkorzystniejszą – pod względem ceny – ofertę firmy STALBYT – BIS z Bytonia. Wartość przetargu – 47.915 zł.
4. Będą prowadzone prace przy bieżących remontach nawierzchni dróg, ulic i chodników na terenie naszej gminy w roku 2009. Przetarg na to zadanie wygrał Andrzej Paradowski. Koszt tych prac wyceniono na kwotę 139.975,24 zł.
5. Rozstrzygnięto również przetarg na: „usługi szacowania nieruchomości”. Do wykonania tej usługi kandydowały dwa podmioty. Wygrała firma „ADMA” z Rawicza, która wykona tę usługę za kwotę 488 zł.

6. Podpisano umowę na: „opracowanie dokumentacji projektowo – kosztorysowej dla zdania Modernizacja Przedszkola ul. Żeromskiego”. Wartość podpisanej umowy: 59.780,00 zł. Dokumentację wykona firma „COGO – ARCH PL” z Leszna.

7. Co prawda nie mamy jeszcze rozpoczętego procesu inwestycyjnego pod nazwą: „Rewitalizacja”, ale rozpisany już został przetarg na iluminację kościoła p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Zgłosiło się 4 chętnych. Rozpiętość ofert: od 54.900 zł do 19.947 zł. Postępowanie – niczym sesja sądu – trwa; amatorzy wykonania tej usługi proszeni są przez gminę do uzupełnienia dokumentacji.

8. Taka sama sytuacja zaistniała w przypadku zadania: „Modernizacja systemu monitorowania w mieście Góra”. Złożone zostały 4 oferty – najtańsza opiewała na kwotę 29.280 zł, a najdroższa – 74.420 zł. W tym przypadku również wezwano potencjalnych wykonawców do uzupełnienia dokumentów.

Umorzenia Podatkowe:

W okresie od 23.003 – 27.04. 2009 burmistrz Irena Krzyszkiewicz umorzyła 10 osobom należności podatkowe na łączna kwotę 2027,50 zł. Skala umorzeń sięga od 592,20 zł do 42 zł.

Ograniczanie bezrobocia:

Do prac interwencyjnych zakwalifikowano 25 osób. Z tej liczby 23 stawiły się do pracy. Gmina jest gotowa przyjąć następnych 12 osób do prac melioracyjnych. Ze względów niezależnych od gminy w maju zostanie przyjętych 6 osób do tego typu prac.

Straż Miejska:

Od 26 marca do 29 kwietnia gorliwi funkcjonariusze tej służby wlepili 7 mandatów na kwotę 700 zł. Udzielili 127 pouczeń, sporządzili 2 wnioski do sądu. Oprócz tego Straż Miejska wystawiła od 1 stycznia br., do 26.04.2009 r., 259 wezwań do zapłaty (12.950 zł) za nielegalne parkowanie.

Złota kura:

Z biletów za parkowanie na płatnych parkingach osiągnęliśmy dochód w wysokości 34.485,95 zł (od dnia 1 marca do 26 kwietnia).

I to na dzisiaj tyle z sesji Rady Miejskiej, która udzieliła burmistrz Irenie Krzyszkiewicz absolutorium za poprzedni rok budżetowy.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Wiatr od wschodu

Dzisiejsza sesja Rady Powiatu była tradycyjnie nudna i przebiegała w ekspresowym tempie. Radni – tradycyjnie! – nie mieli pytań i wątpliwości. To już tradycja, że obrady odbywają się w konwencji: „wszystko wiemy – o nic nie pytamy”. Z tego zdania prawdziwa jest tylko druga część.

Smutny to widok, gdy siedzi się na sali i w kilkunastu głowach nie rodzą się najmniejsze wątpliwości. Tu chciałbym przypomnieć, iż nie za milczenie radni biorą diety.
Uchwała o udzieleniu absolutorium przeszła bez jednego pytania. Na obecnych podczas obrad 11 radnych 9 zagłosowała za a 2 radnych się wstrzymało.
Z innych poruszanych spraw „Bukietowa” próbowała powiedzieć coś konkretnego o „planie B”, który od 27 kwietnia można już wprowadzać w życie. Ględziła, ględziła, ględziła i tradycyjnie nic nie powiedziała. To już norma.
A aż się prosiło, by w odpowiedzi na jej stwierdzenia, iż nasz Szpital ma „dobre wskaźniki” spytać – jakie? Niestety, nikt nie spytał.

Gwoździem programu była uchwała o wygaszeniu mandatu radnej Grażyny Zygan – Zeid. Przewodniczący z emfazą i głębokim skupieniem odczytał pismo od wojewody dolnośląskiego z dnia 30 marca, w którym znalazło się takie sformułowanie: „zgodnie z otrzymanymi informacjami”. Z treści pisma wynikało – zgodnie z prawem – że radna Grażyna Zygan – Zeid nie może pełnić funkcja radnej, gdyż prowadzi działalność gospodarczą, wykorzystując mienie powiatu. Wszystko to jest zgodne z prawdą i o czym pisałem w poście: „Kowal zawinił – konia powiesili!”

Przystąpiono do głosowania projektu uchwały. Za uchwałą było 5 radnych (Władysław Stanisławski, Jan Sowa, Stefan Mrówka, Beata Pona, Teresa Sibilak), przeciw również pięciu: Marek Hołtra, Paweł Niedźwiedź, Marek Biernacki, Jan Bandzior, Jan Kalinowski. Od głosu wstrzymał się radny Tadeusz Podwiński. Ten wynik głosowania spowodował, iż uchwała poległa. W ciągu miesiąca Rada będzie tę uchwałę głosowała raz jeszcze. Jeżeli i wówczas uchwała padnie, to decyzję o wygaszeniu mandatu podejmie z mocy prawa wojewoda.

Dalej punkty obrad leciały po punktach – nikt nie pytał, nikt nie miał wątpliwości, nikt nie był niczego ciekaw – i dobrnięto do punktu: "wolne głosy w wnioski”.
Ponieważ nie uważam się za człowieka, który wszystko wie, więc postanowiłem poprosić Przewodniczącego Władysława Stanisławskiego o wyjaśnienie jego roli w sprawie wygaszenia mandatu radnej.
W tym miejscu należy powrócić do wspomnianego powyżej postu: "Kowal zawinił – konia powiesili”.
Szło mi o to, że radna nigdy nie ukrywała w oświadczeniach majątkowych faktu dzierżawy budynku od Starostwa. I już pal licho taki drobiazg, że Starostwo dopiero 29 kwietna 2008 r., dostało oficjalną informację, iż ten budynek stanowi jego własność. Chciałem jedynie, by Przewodniczący w swej arcymądrości wyjaśnił mi rzecz następującą: co zrobił, by w okresie od 29 kwietnia 2008 roku do 29 lipca 2008 roku w sprawie wygaszenia mandatu radnej Zygan – Zeid?
Do niego to bowiem należy stwierdzanie tego typu uchybień przy okazji sprawdzania zgodności oświadczeń majątkowych radnych, co odbywa się każdego roku do dnia 30 października
Wszak obowiązujące prawo stanowi, iż osoba taka musi albo przestać dzierżawić mienie Starostwa, albo przestać pełnić funkcję radnej.

Nasz nieoceniony skarb powiatowy, kwintesencja wszelkiej mądrości, jasność naszych oczu, ojciec naszej małej ojczyzny, dobroczyńca i twórca rzeczy, które już istnieją i jeszcze nie istnieją, w odpowiedzi wysłał mi do tłumaczenia zawiłości swojego postępowanie radczynię prawną. Kobieta ta, której imienia i nazwiska nie pomnę, mówiła o wszystkim tylko nie o tym, co mnie interesował. Toteż, gdy zakończyła swoje wywody – godne uszów członków „SamejBronki” – raz jeszcze próbowałem zapytać przezacnego Wodza rządzącej koalicji o meritum sprawy. Bardzo pożądałem wiedzy na temat powodów, iż już w październiku 2008 roku Najjaśniejszy i Najłaskawszy Pan Przewodniczący nie wykazał nieprawidłowości.

Nie dane mi jednak było usłyszeć wytłumaczenia! Zniknęła gdzieś łaskawość Przewodniczącego, pragnienie dochodzenia do prawdy, wyjaśniania niejasności i przestrzeganie zasad dyskusji w demokracji. Najjaśniejsze Panisko zabroniło mi pytać i zamknęło sesję.

Złośliwi powiedzą, że Majestat wystraszył się prawdy? A ja odpowiem: - bzdura! Nie mógł wystraszyć się prawdy, bo już od dawna żyje on w świecie fikcji i złudzeń, które w swojej mózgownicy przyjmuje za rzeczywistość.

Złośliwi powiedzą, że Wielce Oświecony w trosce o własną dupę uniknął drażliwego tematu? Bzdura! – odpowiadam ja. Przemądry Przewodniczący za nic ma tę część ciała, bo po 2,5 latach rządów, licznych zapowiedziach, obietnicach bez pokrycia i różnych innych cyrkach, nie wie już, w którym miejscu jego szlachetnego ciała ta część się w danej chwili znajduje.

Złośliwi powiedzą – może miał coś do ukrycia? Brednia! – odpowiem. Wszak już od dawna widać i słychać, że Majestat jest goły niczym święty turecki.

Wszystkie te domniemania o kant dupy rozbić możemy! Najłaskawszemu Panu we łbie się po prostu pokickało! Samodzierżawie mu po łepetynie chodzi.

Sądzę, że prawdziwą przyczyną takiego a nie innego zachowania wobec mnie na dzisiejszej sesji były …. wiatry!
Państwo zauważyli, że ostatnio mocno wieje? A wiatr skąd wieje? Od wschodu! Z Białorusi! I zaszkodził Najcnotliwszemu pośród cnotliwych! Łukaszenkowskich ideałów do głowy nawiał!
Po zakończeniu sesji uścisnęliśmy sobie dłonie a ja z głęboki wzruszeniem podziękowałem Majestatowi, iż przybliżył nas do Białorusi. I kiedy to rzekłem w oczach Najzacniejszego i Najsprawiedliwszego ujrzałem ogniki radości. Tak jakbym zapowiedział spełnienia jego najskrytszych marzeń.
I wówczas przypomniałem sobie taką miczurinowską myśl: „to się nie może udać” – jak mawiał do siebie ten uczony szczepiąc gruszę przeciw wściekliźnie.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Przedsesyjny kołowrót

Przed jutrzejszą sesją Rady Powiatu obradowały dzisiaj dwie komisje. O 12,00 obrady rozpoczęła Komisja Oświaty, Kultury i Sportu, której przewodniczy radny Marek Biernacki. W posiedzeniu uczestniczyli radni - członkowie komisji: Stefan Mrówka, Teresa Sibilak oraz wicestarosta Tadeusz Birecki i dyrektor Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu – Sławomir Bączewski.
W obradach komisji uczestniczył również wiceprzewodniczący Komitetu Organizacyjnego Muzeum – Zbigniew Józefiak oraz ja, członek Zarządu tegoż Komitetu i Państwa oddany i pokorny skryba.

Komisja jednomyślnie zaopiniowała zmiany w regulaminie przyznawania dodatków dla nauczycieli. Zmiany te nie powodują skutków finansowych, ale stanowią jedynie korektę związaną z dostosowaniem przepisów regulaminu do obowiązującego prawa.

Sporo miejsca w obradach zajęła sprawa tymczasowej siedziby muzeum w organizacji. Dyrektor Sławomir Bączewski omówił w krótkich i precyzyjnych sformułowaniach etap, na jakim znajduje się sprawa utworzenia muzeum. Wg niego jesteśmy na II etapie. W chwili obecnej trwają przygotowania do utworzenia Rady Programowej Muzeum, której zadaniem będzie określenie profilu placówki. W skład tego gremium wejdą przedstawiciele Komitetu Założycielskiego oraz osoby delegowane przez wójtów burmistrzów ze wszystkich gmin naszego powiatu. Do prac w Radzie zaproszono również ludzi parających się muzealnictwem oraz naukowców. Pierwszego posiedzenia Rady można się spodziewać w miesiącu maju.

Sławomir Bączewski złożył również sprawozdanie z wysokości wydatków dotąd poniesionych przez Starostwo na rzecz utworzenia tymczasowej siedziby placówki.
Na remont i odnowienie pomieszczeń w Sanepidzie (w chwili obecnej mieści się tam tymczasowa siedziba - 38,5 m kw.) wydano 537,09 zł. Instalacja dostępu do Internetu i linii telefonicznej kosztowała 330 zł. Wynagrodzenie pełnomocnika ds. tworzenia placówki wynosi – 1500 zł/miesiąc brutto (umowa – zlecenie na okres 3 miesięcy zawarta od dnia 1 kwietnia 2009).

Ponownie pojawiła się sprawa „dzierżawy” pomieszczeń w Sanepidzie, który to temat wywołał Zbigniew Józefiak celem wyjaśnienia związanych z nim niejasności i wątpliwości. Wicestarosta Tadeusz Birecki wyjaśnił, iż zaszło nieporozumienie, które polegało na tym, że użyto słowa: „dzierżawa” a nie „umowa – użyczenia”, która w pełni oddaje stan prawny wynajmowanych pomieszczeń. Tadeusz Birecki wyjaśnił tę oczywistą pomyłkę, która zaistniała przez starościnę Ponę, bo ona to podczas jednego ze spotkań poświęconych muzeum użyła tego określenia (pisałem o tym w poście „Kukułcze jajko”). Zbigniew Józefiak z zadowoleniem przyjął wyjaśnienia wicestarosty stwierdzając, iż: „temat robi się klarowny, znika zamieszanie”.
Wicestarosta Tadeusz Birecki wyjaśnił, iż jest otwarty na propozycje dotyczące zmiany tymczasowej siedziby muzeum. Sytuacja uległa zmianie gdyż 23 kwietnia odbył się przetarg na wynajem pomieszczeń opuszczonych przez „Temed” w budynku „starej przychodni”. Ponieważ nikt nie stanął do przetargu pomieszczenia te są do ewentualnej dyspozycji Komitetu Organizacyjnego Muzeum.

Dyrektor Sławomir Bączewski potwierdził ten fakt i zaprosił członków Komitetu Organizacyjnego na wizję lokalną, która ma się odbyć jutro. Członkowie Komitetu zadecydują o ewentualnej zmianie siedziby a Starostwo tę decyzję – wg deklaracji wicestarosty Bireckiego – będzie honorowało. Na tym omawianie spraw związanych z muzeum zakończono.

Przewodniczący Komisji – Marek Biernacki – skierował do Sławomira Bączewskiego pytanie dotyczące jego zamierzeń w sprawie hali „Arkadia”. Dyrektor Bączewski wyjaśnił, iż przedstawił Zarządowi Powiatu koncepcję osadzenia hali „Arkadia” w innych niż dotychczas strukturach. Obecnie „Arkadia” jest częścią Starostwa Powiatowego jako jednostki organizacyjnej. Stwarza to określone problemy i bariery. „Arkadia” nie może sięgać np. po fundusze spoza budżetu powiatu, które są niezbędne dla rozwoju i lepszego funkcjonowania hali. Mankamentem takiego usytuowania hali w strukturach Starostwa jest również fakt, iż trudno jest ją zbilansować pod względem kosztów. Dyrektor Bączewski przedstawił Zarządowi koncepcję połączenia „Arkadii” z Centrum Kształcenia Praktycznego i Ustawicznego. Do tej placówki oświatowej przyłączony zostałby także internat, który obecnie podlega LO. Pozwoliłoby to na podjęcie starań o zdobycie funduszy na remont internatu, którego stan techniczny pozostawia wiele do życzenia. Inną zaletą takiego rozwiązania jest stworzenie bazy noclegowej, której korzystać będą mogli zarówno sportowcy goszczący w „Arkadii” jak też osoby uczestniczące w kursach organizowanych przez CKPiU. Wprowadzenie tej koncepcji w życie nie podrożyłoby kosztów funkcjonowania „Arkadii” czy internatu, ponieważ w CKPiU ma dyrektora, zastępcę oraz księgowość. Reorganizacja natomiast przyczyniłaby się do lepszego wykorzystania kadr i stworzenia nowych możliwości rozwoju dla nowego tworu organizacyjnego.

Z opinią dyrektora Bączewskiego zgodzili się wszyscy obecni na posiedzeniu radni. Radny Tadeusz Podwiński przypomniał, że on od lat mówił, iż „Arkadię” należy przyporządkować do jakiejś jednostki oświatowej. Radni prosili Sławomira Byczewskiego, by przyśpieszył prace nad swoją koncepcją i przedstawił ich wynik, w możliwie szybkim czasie, Zarządowi oraz Komisji.

O godzinie 13,00 rozpoczęło się posiedzenie Komisji Budżetu, Finansów i Gospodarki Nieruchomościami. Komisji przewodniczy radny Paweł Niedźwiedź. W trakcie obrad członkowie Komisji przyjęli zmiany w budżecie, regulaminie nagród i dodatków dla nauczycieli oraz poprawiony schemat organizacyjny Starostwa.

Przewodniczący Paweł Niedźwiedź odczytał treść pisma, z którym do członków Komisji zwróciła się Rada Sołecka w Starej Górze. W piśmie Rada Sołecka zwracała się o pomoc w uporządkowaniu terenu przy drodze wojewódzkiej E – 323, która przebiega przez Starą Górę. Rada Sołecka w imieniu mieszkańców zwróciła się z prośbą o wyasygnowanie 4000 zł, które chce przeznaczyć na zakup krzewów ozdobnych i kwiatów. Zakup roślin ma służyć do stworzenia zieleńców w dwóch miejscach przy drodze E – 323, które w chwili obecnej są w stanie godnym pożałowania i nie przynoszą nam chluby. Należy wspomnieć, iż te dwa miejsca znajdują się pasie drogowym przynależnym do drogi wojewódzkiej. Mieszkańcy Starej Góry chcą te miejsca pięknie zagospodarować. Od władz powiatu oczekuję jedynie sfinansowania zakupu roślin. Prace przy tworzeniu zieleńców wykonają sami. W piśmie zapewniają również członków Komisji, iż będą o nie dbali.

Radny Tadeusz Podwiński poparł – jako pierwszy – pismo lokalnej wspólnoty. W swoim wystąpieniu podkreślał on osiągnięcia Starej Góry w porządkowaniu wsi i samoorganizacji jej mieszkańców. Mówił o wyzwolonej społecznej energii, której zmarnować nie można.

Głos zabrał sołtys Starej Góry – Waldemar Bartkowiak. Wszystkich radnych obecnych na posiedzeniu Komisji zaskoczył on informacją o decyzji mieszkańców Starej Góry, którzy postanowili własnymi siłami stworzyć parking przed kościołem (ok. 300 m kw). Materiał na ten cel znaleźli mieszkańcy wsi pod ziemią. Jak wiadomo, niegdyś przez tę miejscowość przebiegała linia kolejowa. Istniała rampa, która utwardzona była kostką brukową. Z biegiem lat piasek zasypał kostkę, ale pamięć o tym miejscu przetrwała. Mieszkańcy chcą wydobyć ten materiał i położyć go przed kościołem (teren leżący przy drodze E 323).

W głosowaniu wszyscy członkowie Komisji opowiedzieli się za przyznaniem środków dla Starej Góry. Przewodniczący KomisjiPaweł Niedźwiedź – zobowiązał się, iż osobiście będzie pilotował sprawę, która powinna ulec sfinalizowaniu w ciągu ok. 2 tygodni.

I kiedy wydawało się, że już jest „po ptokach”, okazało się, iż Przewodniczący Władysław Stanisławski zwołał spotkanie radnych w sprawie sytuacji w Szpitalu. Zwołać zwołał, ale zaszczyt jego prowadzenia powierzył Pawłowi Niedźwiedziowi, bo sam wyjechał w pilnych sprawach. Nieobecna była również starościna Pona, która też wyjechała na spotkanie z wiceministrem Szulcem do Wrocławia. Ma tam uzyskać informacje na temat „planu B”. Trzeba też dodać, iż frekwencja nie dopisała ze strony radnych. Przybyli: Paweł Niedźwiedź, Marek Hołtra, Jan Sowa, Jan Kalinowski. Teresa Sibilak, Tadeusz Podwiński. Frekwencja wyniosła 40%.

Na spotkanie przybyła dyrekcja Szpitala oraz wicestarosta Tadeusz Birecki. Tak naprawdę okazało się, iż nikt nie znał celu, dla jakiego Władysław Stanisławski zwołał spotkanie. Przewodniczący nie raczył zostawić boskich instrukcji i pełnych blasku mądrości wskazówek. Pogadano o tym i owym i z uczuciem najgłębszej ulgi zakończono spotkanie.

Do trzech razy sztuka?

24 kwietnia odbył się w Komendzie Wojewódzkiej we Wrocławiu drugi konkurs na stanowisko komendanta górowskiej policji. Jak Państwo wiedzą poprzedni konkurs nie przyniósł rozstrzygnięcia. Rywalizacja w poprzednich zmaganiach była bardzo wyrównana. Jednemu z kandydatów – górowianinowi – zabrakło 0,3 pkt. do zwycięstwa.

Do nowego konkursu dokumenty złożyło 3 kandydatów: podinspektor Leszek Rojek z Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu (kierownik Sekcji Uzbrojenia Wydziału Gospodarki Materiałowo - Technicznej), nadkomisarz Marek Szulc – Komendant Komisariatu Policji w nieodległej Ścinawie oraz Krzysztof Kasprzak z górowskiej komendy. Ten ostatni kandydat wycofał się przed rozpoczęciem konkursu.

W wyniku przeprowadzonego postępowania konkursowego komisja konkursowa ponownie nie wyłoniła zwycięzcy.
Wg słów rzecznika KWP we Wrocławiu mł. aspiranta Pawła Petrykowskiego: „chodzi nam o jak najlepszego komendanta, który będzie dobrze służył lokalnej społeczności. Dotąd żaden kandydatów nie spełniał nakładanych przez konkurs wymogów. Kolejny konkurs zostanie ogłoszony w najbliższym czasie i możliwie jak najszybciej”. Rzecznik prasowy KWP we Wrocławiu stwierdził również, iż niewyłonienie kandydata w ciągu dwóch konkursów: nie jest czymś nadzwyczajnym: „takie sytuacje się zdarzały i będą zdarzać, bo chodzi nam o wybór jak najlepszego kandydata” – podkreślił po raz drugi.

piątek, 24 kwietnia 2009

Niezaradna troskliwość

Do zrozumienia dzisiejszego postu niezbędne są: mapa Włoch i komputer oraz protokół z posiedzenia Zarządu Powiatu z dnia 15 kwietnia tego roku. Te dwie pierwsze pomoce naukowe muszą Państwo załatwić sobie sami. Trzecią mam i się nią z Państwem podzielę.
Gotowi?! No to zaczynamy.

15 kwietnia obradował Zarząd Powiatu stworzony w akcie twórczej niemocy przez Władysława Stanisławskiego. A jak Zarząd obraduje, to niczego to nam dobrego nie wróży. Z drugiej strony - posiedzenia Zarządu przelewane na papier w formie „protokołu” są źródłem przedziwnych i cudacznych informacji. Tak też jest w tym przypadku.

Czytamy: „Dyrektor Zespołu Szkół w Górze złożyła wniosek o udzielenie dofinansowania do wyjazdu młodzieży do Włoch w ramach wymiany młodzieży w terminie od 3.05 do 10.05.2009 r. Podobny wniosek złożyła Dyrektor LO w Górze”.
A teraz najlepsze: „Rozpatrzenie wniosku rozpatrzono na następne posiedzenie Zarządu po sprawdzeniu czy miejscowość Borgo, do której mają wyjechać uczniowie szkół nie jest zagrożona trzęsieniem ziemi”.

Dobrze, że się troszczą o nasza młodzież. I ja to pochwalam. W końcu to młodzi będą płacili na ich emerytury. Proszę jednak spojrzeć na to od strony techniki podejmowania decyzji. Na każdym biurku w Starostwie komputer, nauczyciele geografii w szkołach obecni na zajęciach, do Biblioteki Miejskiej 30 metrów. Nic tylko wykorzystać którąś z opcji. A oni nie! Oni dopiero będą ustalali czy Borgo jest narażone na trzęsienie ziemi czy też leży na obszarze asejsmicznym. Ustalenie tego prostego faktu nie powinno zająć więcej niż 5 minut. Ale nie Zarządowi firmowanemu przez Władysława Stanisławskiego. Oni muszą się pochylić nad problemem, poddać go najgłębszej analizie, zwrócić uwagę na szereg czynników.

I jak tu się dziwić, że w Starostwie nic nie funkcjonuje jak należy. Nie może! Nie z tym Zarządem, dla którego ustalenie od ręki sytuacji sejsmograficznej w Borgo jest mękom i przerasta go organizacyjnie i kompetencyjnie.

Widzicie Państwo, że najbłahszy problem, który można załatwić – w przy dzisiejszym stanie techniki – „od ręki” rozwlekany jest w czasie.
I tacy to ludzie rządzą nami w XXI wieku: wiejska nauczycielka z „SamejBronki”, funkcjonariusze PZPR z demobilu, jakiś PSL i diabli wiedzą kto i co jeszcze. Sprawują władzę z nadania Władysława Stanisławskiego, który bardzo pragnął być górowskim Ludwikiem XIV a wszystko wskazuje, że będzie Ludwikiem XVI. Pytanie jest tylko jedno: kto okaże się sympatycznym Maksymilianem?
P.S.
Jeżeli idzie o Borgo, to nie ma powodów do obaw. Miasto położone jest ok. 100 km na północ od Werony (północne Włochy). Jest to strefa zdecydowanie asejsmiczna.

Ufff!

7 października 2008 roku był pierwszy odbiór „orlika”. Zakończył się on fiaskiem z powodu zbyt licznych usterek, które wykrywała swoimi wszystkowidzącymi oczętami komisja odbiorcza. Okazało się, że nie sprawdza się stare ludowe przysłowie mówiące: „do trzech razy sztuka”. Komisji sześciokrotnie nie udało się odebrać inwestycji. Czas leciał, dzieci masowo użytkowały boiska a urząd spokojnie i cierpliwie naliczał odsetki za nieterminowe zakończenie inwestycji firmie „Tamex” z Warszawy.

Dzisiaj było siódme podejście. Komisja odbierająca inwestycję pojawiła się na placu budowy nie kryjąc nadziei, że to już koniec problemów z odbiorem. I rzeczywiście. Okazało się, że wszystkie zalecenia, które komisja miała podczas poprzedniego nieudanego odbioru, zostały usunięte. Dzisiaj nie było żadnych zastrzeżeń i przeczącego kręcenia głowami. O godzinie 10,40 wykonawca wręczył klucze przedstawicielom inwestora: Wojciechowi Domańskiemu, Andrzejowi Popławskiemu i Janowi Relidze, którzy przyjęli je z uczuciem wielkiej ulgi. O godzinie 10,42 z jeszcze większą radością przedstawiciele inwestora przekazali klucze dyrektorowi Ośrodka Kultury Fizycznej w Górze – Ryszardowi Wawrowi. To OKF od dnia dzisiejszego zarządza „orlikami”.

Wartość „orlika” to kwota 1.341,500 zł. Na jego wybudowanie otrzymaliśmy dotację666.000 zł. Budżet gminy dołożył 675 500 zł. Ponieważ jednak wykonawca nie oddał go terminie musimy od tej kwoty odjąć ok. 23 000 zł z tytułu kary umownej. Tak więc „orlik” kosztował nas ok. 652.000 zł.
W następnym tygodniu możemy się spodziewać pomyślnych wieści również z budowy boiska wielofunkcyjnego przy Szkole Podstawowej nr 1.






W tym miejscu powstanie skatepark

czwartek, 23 kwietnia 2009

Kres oczekiwań

22 kwietnia ogłoszono przetarg na budowę skateparku, który jest specjalnym torem przeznaczonym do uprawiania sportów ekstremalnych (jazda na deskorolce, BMX czy wrotkarstwo). Decyzja o tej inwestycji stanowi spełnienie marzeń miłośników tego rodzaju mocnych wrażeń, którzy zabiegali o to od wielu lat. W końcu wszyscy ci młodzi ludzie, których mogliśmy obserwować w różnych miejscach podczas kręcenia niezwykłych akrobacji znajdą swoje miejsce.

Skatepark zostanie zbudowany za Gimnazjum nr 2, gdzie już zbudowano „orlika”. W ten sposób miejsce to zostanie w pełni zagospodarowane i ma szansę stać się pociągającym centrum sportowym. Pamiętać należy, iż znajduje się tam również boisko do koszykówki i siatkówki.
Warto też przypomnieć, iż przyszli użytkownicy skateparku brali czynny udział w procesie decydowania o jego wyposażeniu. Oni wybrali stopień trudności kierując się zasadą „złotego środka” – nie za trudne i nie za łatwe. Inwestor przychylił się do sugestii przyszłych użytkowników i przystał na ich propozycje. Możemy powiedzieć, iż szaleć będą po własnych marzeniach.

W gminnym budżecie przeznaczono na ten cel 196 tys. zł. Kryterium decydującym o wyborze wykonawcy jest cena.
Oferty należy składać do dnia 13 maja 2009 roku. Zakończenie inwestycji przewidziane jest na 31 lipca 2009 r. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie – odpukać w niemalowane - to skejtparkowcom pozostanie jeszcze miesiąc wakacyjnych szaleństw.
Naczelnikowi Wydziału Realizacji Inwestycji Wojciechowi Domańskiemubardzo dziękuję za przesłanie materiałów i informacji dotyczących skateparku.

Wizualizacja skateparku

Wyposażenie obiektu


środa, 22 kwietnia 2009

Wyjaśnienie

Radna Rady Miejskiej Maria Muszyńska zwróciła się do mnie z prośbą o zamieszczenie wyjaśnienia następującej treści:

Moje stwierdzenie, które wygłosiłam podczas spotkania z mieszkańcami Starej Góry w dniu 20 kwietnia :jako radni zaskakiwani jesteśmy ciągłymi zmianami. Burmistrz z osobami kompetentnymi ustala rzeczy dotyczące obwodnicy, ale dzieje się to bez udziału radnych. Radni są niedoinformowaniodnosiło się nie do obecnie urzędującej pani Burmistrz, ale do lat 2004 i 2006 kiedy to rzeczywiście nie byliśmy jako radni, informowani o przebiegu prac nad projektem obwodnicy i jej przebiegiem.
Wobec powyższego serdecznie pragnę przeprosić zarówno panią Burmistrz Irenę Krzyszkiewicz, jak i mieszkańców Starej Góry za nieprecyzyjne sformułowania swojej wypowiedzi.


Maria Muszyńska - radna Rady Miejskiej

wtorek, 21 kwietnia 2009

W trosce o swoją przyszłość

Wszyscy cieszymy się, iż powstanie most w Ciechanowie. Stanowi on dla naszego powiatu szansę na rozwój gospodarczy, który tak bardzo jest nam potrzebny. Budowa mostu niesie jednak z sobą i zagrożenia, która nasza lokalna społeczność wyczuwa.

Mieszkańcy Starej Góry poczuli się zaniepokojeni faktem, iż przez centralną – i najstarszą – część ich wsi - przebiegać będzie wzmożony ruch pojazdów. To zaniepokojenie stało się powodem napisania „Rezolucji”(tekst w poprzednim poście). Została ona odczytana w niedzielę, w kościele p.w. św. Jakuba. Pod tym dokumentem podpisało się 203 mieszkańców miejscowości.



Dla widomości Państwa trzeba dodać, iż planowany przebieg drogi, którą zamierza się zbudować, jest zapobieżenie przejazdom ciężkich samochodów przez ulicę Starogórską. Planowany początek tej drogi znajdować się miał Starej Górze, za odwiertem gazowym (po prawej stronie idąc z Góry). Ta informacja spowodowała poruszenie wśród mieszkańców tej miejscowości.

Wczoraj o godzinie 19,00 sołtys Starej Góry zwołał zebranie mieszkańców. Odbyło się ono w świetlicy wiejskie. Na spotkanie przybyło ok. 70 mieszkańców miejscowości. W spotkaniu uczestniczył – na zaproszenie sołtysa – Zbigniew Józefiak, który już od dawna interesuje się bardzo żywo problemem przebiegu obwodnicy dla miasta Góry.



Zebranie rozpoczął sołtys Waldemar Bartkowiak, który stwierdził: „zebranie dotyczy budowy mostu w Ciechanowie, którego powstanie nas wszystkich cieszy. Martwi nas natomiast fakt, iż Stara Góra narażona zostanie na wzmożony ruch samochodów, co niesie za sobą określone negatywne konsekwencje.”.
Następnie sołtys przedstawił zebranym Zbigniewa Józefiaka, o który powiedział: „to jest nasz sprzymierzeniec”.
Odczytano treść „Rezolucji”, by ci, którzy jej nie znali mogli się z nią zapoznać i wyrazić swoją opinię.



Zbigniew Józefiak przedstawił zebranym historię związaną z zamierzeniami budowy obwodnicy dla miasta Góry, do której to inwestycji przymierzano się od roku 2004. Przypomniał, iż były, co prawda plany budowy obwodnicy, ale z niewiadomych względów nie zostały one w 2004 roku przesłane do województwa. Stwierdził, iż budowa obwodnicy miast leży w gestii samorządu wojewódzkiego. Powołał się na przykłady Wschowy, Gostynia. My w 2004 roku z niewiadomych powodów zaniechaliśmy starań o wprowadzenie tej inwestycji do Wieloletniego Programu Inwestycyjnego dla Dolnego Śląska. Opowiedział się również przeciw planowanemu przebiegowi „obwodnicy”, gdyż: „dzieliłaby ona nasze miejscowości a przecież rozwój budownictwa w Górze ciąży w naturalny sposób ku Starej Górze”.



Waldemar Bartkowiak przypomniał zebranym, że: „Stara Góra jest najstarszą miejscowością naszej gminy. To stąd swoje początki wzięła Góra”.
Zbigniew Józefiak stwierdził, iż: „wydaje się, że przebieg „obwodnicy dla miasta Góry i Starej Góry powinien być nieco inny. Zmierzamy do tego, by obwodnica przebiegała po lewej stronie miejscowości Glinka, Sławęcice i pomiędzy Górą i Jastrzębią”.



W trakcie spotkania podkreślano wielokrotnie, iż nikt nie chce konfliktu z UMiG. Waldemar Bartkowiak oświadczył: „bardzo ważna jest w rozwiązaniu tego problemu rola pani Burmistrz. Nie chcemy wprowadzać złego nastroju i nie chcemy, by dzisiejsze spotkanie było odebrane jako w kogoś wymierzone”.



Odnosząc się do zamierzeń budowy „obwodnicy” w planowanym kształcie Zbigniew Józefiak powiedział: „plan jest ambitny, ale ja nie widzę tego tak prosto. Zdarzają się różne rzeczy po drodze”. Z rezerwą odniósł się też do kalkulacji kosztów budowy planowanej drogi. „Według mojej wiedzy” – powiedział Zbigniew Józefiak – „koszt 100 metrów tego typu drogi to koszt ok. 1 mln zł. Mówienie, że koszt budowy wyniesie ok. 7 mln jest nieco nierealne”.



Po tych prezentacjach opinii rozpoczęła się dyskusja. Do głosu zgłosiła się radna Rady Miejskiej - Maria Muszyńska - która stwierdziła, iż: „jako radni zaskakiwani jesteśmy ciągłymi zmianami. Burmistrz z osobami kompetentnymi ustala rzeczy dotyczące „obwodnicy”, ale dzieje się to bez udziału radnych. Radni są niedoinformowani”. Radna Maria Muszyńska zaapelowała również, by na tego typu spotkania zapraszać radnych.

Głosy z sali dotyczyły usytuowania ekranów ograniczających hałas, gdyż pytający nie bardzo widział dla nich miejsce. Wspominano o braku chodników, niepokojono się o dzieci, dawano wyraz trosce o domy znajdujące się przy drodze wojewódzkiej.
Słyszało się również i takie glosy, iż: „władza zrobi, co zechce, więc wszystko tonie ma sensu”. Taka postawa spotykała się z głośną naganą i oburzeniem słuchaczy.

Waldemar Bartkowiak spytał zebranych: czy akceptują treści „Rezolucji”?. „Tak!” – zabrzmiał chóralna odpowiedź.
Szykuje się ciężki smród dla Starej Góry. Musimy grać wspólnie. To, co jest w przyjętym planie nic nam nie daje.” – stwierdził sołtys.
Zbigniew Józefiak przypomniał, iż inwestycja ta musi być przyjęta przez Radę Miejską, a więc: "będą nad nią debatowali radni”.

Waldemar Bartkowiak poinformował zebranych, iż o „obwodnicy” rozmawiał z panią
Burmistrz
, która powiedziała, że: "cieszy się z naszego spotkania i zrobi wszystko, by załatwić sprawę korzystnie dla mieszkańców Starej Góry”. Wyraził przy tym nadzieję, że: „nie będzie o nas głośno i nasz protest nie będzie miał nic wspólnego z polityką”. Głos z sali odpowiedział: „to wystąpimy w Fakcie!” „Oby nie!” – odrzekł sołtys. Na zakończenie spotkania zebrani życzyli sołtysowi powodzenia w jego działaniach.

Spotkanie trwało godzinę. Jeszcze po jego oficjalnym zakończeniu długo się nie rozchodzono i kontynuowana w grupach dyskusję. Przysłuchują się rozmową stwierdziłem, że w mieszkańcach Starej Góry jest duża determinacja, by osiągną założony cel.

"Rezolucja" mieszkańców Starej Góry

My, mieszkańcy miejscowości Stara Góra, powiat górowski, woj. dolnośląskie na zebraniu ogółu mieszkańców, które odbyło się dnia 20 kwietnia 2009 roku uchwaliliśmy rezolucję, którą podpisali obecni na zebraniu mieszkańcy.

REZOLUCJA


My, niżej podpisani mieszkańcy Starej Góry, wyrażamy swoje najgłębsze zaniepokojenie w związku z planowaną trasą przebiegu tzw. „małej obwodnicy”.

Rozumiemy, iż budowa mostu w Ciechanowie jest przedsięwzięciem niezbędnym dla gospodarczego rozwoju naszej gminy. Z wielką radością przyjęliśmy decyzję o jego budowie. Byliśmy jednak najszczerzej przekonani, iż ta inwestycja nie przyniesie naszej miejscowości zagrożeń. Sądziliśmy, iż odpowiednie i kompetentne władze rozwiążą ten problem kompleksowo, z uwzględnieniem interesów mieszkańców naszej i innych miejscowości.
Z wielkim zaskoczeniem i ubolewaniem przyjęliśmy informację, iż my, mieszkańcy Starej Góry, będziemy narażeni na wzmożony ruch drogowy, a co za tym idzie na liczne związane z tym faktem zagrożenia i niebezpieczeństwa.

Jesteśmy głęboko rozczarowani postawą władz – samorządowych na szczeblu województwa, które postanowiły postawić naszą lokalną społeczność przed faktami dokonanymi.
Takiemu postawieniu sprawy mówimy zdecydowane – nie!
Nic o Nas – bez nas!
Mieszkańcy Starej Góry tworzą małą zbiorowość, która głęboko przejmuje się dobrem swojej miejscowości. Sądzimy, iż nasze zaangażowanie w sprawy naszej wsi, aktywność i oddanie sprawą naszej miejscowości, zasługują na szacunek i w wsłuchanie się w naszą opinię na tematy, które nas dotyczą.

Z całą stanowczością oświadczamy:
Nie zgadzamy się – i nie zgodzimy – na powstanie takiej sytuacji, by po oddaniu mostu w Ciechanowie, wzmożony ruch samochodowy odbywał się przez centralnie położoną część naszej miejscowości.

Równocześnie prosimy, by nie posądzać nas o egoizm. Nasza niezgoda na taki stan rzeczy wynika z troski o dzieci i osoby starsze, którzy są członkami naszej społeczności. Nasz sprzeciw podyktowany jest najgłębszym niepokojem o zdrowie i życie tych ludzi.
Stanowczo domagamy się przeprowadzenia specjalistyczne analizy, która wykaże czy wzmożone natężenie ruchu drogowego przez Starą Górę, nie poczyni szkód budowlanych. Trzeba pamiętać, iż leżące przy drodze wojewódzkiej budynki mieszkalne zostały zbudowane na początku ubiegłego wieku. Kto da nam gwarancję, iż znaczące natężenie ruchu nie spowoduje nieodwracalnych zmian w ich stanie technicznym?

Jesteśmy zbulwersowani i zaniepokojeni projektem budowy ekranów mających łagodzić hałas czyniony przez przejeżdżające pojazdy. W naszej ocenie jest to tylko półśrodek, który ma nas uspokoić. Chcemy wiedzieć – i mamy do tego pełne prawo – jaki procent hałasu zbiorą postawione ekrany?

W części miejscowości, w której nastąpi wzmożony ruch pojazdów drogowych, brak jest chodników. Pomimo, iż jest to droga wojewódzka, na której już teraz występuje duże natężenie ruchu, nikt o budowie chodników nie pomyślał. Skąd mamy pewność, iż doczekamy się takiej inwestycji?

Biorąc wszystkie opisane powyżej fakty i przesłanki, my – mieszkańcy Starej Góry – domagamy się spotkania z wszystkimi organami decyzyjnymi, które biorą udział w procesach planowania i inwestycji związanych z budową mostu.

My, mieszkańcy Starej Góry, domagamy się poszanowania dla swoich praw i wysłuchania naszych argumentów. Prosimy, by pamiętać, iż to my tu mieszkamy, żyjemy i płacimy podatki. Prosimy o poszanowanie dla naszych niezbywalnych praw obywatelskich.
Mamy nadzieję, iż nasz głos zostanie wysłuchany.

Do wiadomości:
1. Burmistrz Miasta i Gminy Irena Krzyszkiewicz
2. Rada Miejska w Górze
3. Marszałek Województwa Dolnośląskiego
4. Dolnośląska Służba Dróg i Kolei we Wrocławiu

"Egon" prosi - "Egon" ma!

Pan „Egon” na forum dyskusyjnym „Górowskie opinie” (link po lewej stronie) życzył sobie zestawienia pożyczek zaciągniętych przez gminę Góra. Pan „Egon” życzył sobie, a jak Czytelnik życzy sobie – to ma!
Należy się kilka słów wyjaśnienia. W roku 2008 nasza gmina zaciągnęła dwie pożyczki:
- z Banku Ochrony Środowiska w Warszawie na kwotę 2.900 000 zł, która posłużyła do pokrycia planowanego w budżecie deficytu i spłatę zobowiązań zaciągniętych wcześniej przez gminę;
- z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu w kwocie 7.300,00 zł, którą to kwotę przeznaczono na zakup pojemników na śmieci.
Równocześnie należy pamiętać, iż w 2008 roku nasza gmina spłaciła z tytułu zaciągniętych przed rokiem 2008 kredytów i pożyczek kwotę 4.023 730 zł. W ubiegłym roku uzyskaliśmy również umorzenie pożyczki zaciągniętej z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na kwotę 209.000 zł.

Przewidywane zadłużenie na koniec roku 2009 ma wynosić – 16.737 459 zł. Należy jednak pamiętać, iż jest w nie wliczony deficyt budżetowy w kwocie ok. 7,2 mln zł. Wysokość tego deficytu będzie jeszcze w roku 2009 się stale zmniejszała i przewiduje się, iż pod koniec roku będzie on zerowy lub minimalny. I tak np. przyjęcie dwóch boisk spowoduje wpływ do kasy gminnej ok. 866.000 zł. Tak będzie działo się po przyjęciu do użytkowania każdej inwestycji, na którą otrzymaliśmy dofinansowanie zewnętrzne.

Prognoza długu publicznego dla naszej gminy przewiduje, iż na koniec roku 2010 zadłużenie wyniesie 11.122 959 zł, a więc spadnie o ok. 5,5 mln. Będzie wówczas stanowiło 21,27% w stosunku do planowanego dochodu gminy (ok.52,2 mln).

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Jeszcze nie dzisiaj

Wyjaśnijmy jak na dzień dzisiejszy przedstawia się sytuacja na naszych dwóch boiskach w trakcie budowy.
Dzisiaj o godzinie 13 odbyła się na boisku przy „Jedynce” kontrola stanu technicznego tego obiektu. Od razu zaznaczam, iż nie był to odbiór. Komisja oglądnęła obiekt, wyraziła swoje uwagi i zastrzeżenia do wykonanych prac i przedstawiła swoje oczekiwania. W takiej sytuacji sprawdza się zgodność wykonania ze specyfikacją wynikającą z zamówienia. Jak poinformował mnie naczelnik Wojciech Domański (Wydział Realizacji Inwestycji) wszystko wskazuje na to, iż odbiór obiektu nastąpi w okresie najbliższych dwóch tygodni. Być może będzie to wcześniej, ale aby nie szarpać sobie nerwów przyjmijmy ten pierwszy termin jako bardziej prawdopodobny. Pamiętać należy, iż wykonawca z tytułu nieterminowego wykonania robót będzie miał pomniejszoną kwotę do zapłaty o ok. 110 tys zł.

Również dzisiaj (godz. 14) przystąpiono do odbioru „orlika”. Na placu budowy zjawiła się komisja, która przystąpiła do oględzin obiektu. Należy dodać, iż poprzednia próba odbioru zakończyła się fiaskiem. Komisja zamierzająca odebrać obiekt 10 kwietnia spostrzegła 28 usterek, które uniemożliwiały uznanie inwestycji za zakończoną. Sporządzono wówczas protokół tych usterek, których usunięcie zalecono i w dzisiaj sprawdzano, co zostało zrobione.

Na zaproszenie naczelnika Wojciecha Domańskiego obserwowałem przebieg odbioru. Najpierw komisja stwierdziła fuszerkę przy wykonaniu ogrodzenia. W chwilę później dojrzała zadrapania siatki ogrodzeniowej, co może spowodować jej korozję. Następnie bystre oko członków komisji zauważyło, iż bramka się nieco unosi, co może doprowadzić do obrażeń naszych młodych sportowców. Niesprawna okazała się też tablica do kosza. Dopatrzono się uszkodzenia nawierzchni boiska.

Przy oglądzie budynku socjalnego również ze strony członków komisji nie brakowało krytycznych uwag. Zauważono porysowane klamki, nieopisanie tablicy elektrycznej, brudne wykładziny, nieco uszkodzone deski klozetowe, brak zasłony w kabinie natryskowej.
Przed budynkiem socjalnym komisja zakwestionowała uszkodzone i poplamione kostki brukowe oraz wypadające z desek sęki.

Z wizji lokalnej wynikało, iż odbioru w dniu dzisiejszym nie będzie. Wykonawca musi dokonać jeszcze 9 wskazanych przez członków komisji i odnotowanych w protokole napraw.
Jak więc widać postęp jest, bo pozostało tylko 9 usterek. Wykonawca „orlików” również płaci nam odsetki. Nazbierało ich się ok. 20 tys zł.
Obserwując prace komisji muszę powiedzieć jedno: do łba mi nie przyszło, że 5 mm rysa na siatce to mankament wymagający wpisania do protokołu. Ale tu muszę przyznać rację członkom komisji: płacimy i wymagamy.













Słowo się dało - kobyła u plota!

W związku z obietnicą, iż przedstawię Państwu środki, które burmistrz Irena Krzyszkiewicz wraz ze swoimi pracownikami pozyskała podczas swojej 13- miesięcznej kadencji wypełniam obietnicę. Już na początku muszę przeprosić, iż źle liczyłem (nie tylko ja zresztą!). Pozyskana kwota jest większa niż ta, którą wymieniałem. Dokładne wyliczenia – zaprezentowane również Państwu – wykazują kwotę wyższą. Nikogo z nas to chyba nie martwi.
W tym miejscu pragnę podziękować naczelnikowi Wydziału Planowania i Rozwoju - Piotrowi Głowackiemu - za dostarczenie mi zestawienia w formie tabelarycznej. To dzięki Jego wysiłkowi mają Państwo bardzo przejrzysty obraz kwot pozyskanych spoza budżetu. W imieniu własnym, jak sądzę również i Pana Piotra, życzymy przyjemnej i twórczej lektury.



Naczelnik Piotr Głowacki przesłał jeszcze dodatkowe wyjaśnienia.
"Ponadto Zarząd Województwa Dolnośląskiego w ramach Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei przeznaczył na budowę chodnika z odwodnieniem we wsi Sławęcice, przy drodze wojewódzkiej nr 323 – kwotę 2 400 000 zł, gmina własnych pieniędzy wyłoży zgodnie z porozumieniem 200 000 zł (jest to droga wojewódzka).
Porozumienie w sprawie pomocy finansowej w zakresie realizacji zadania „Budowa chodnika wraz z odwodnieniem w ciągu drogi wojewódzkiej nr 323 w m. Sławęcice” zawarte zostało 31.12.2008r."

czwartek, 16 kwietnia 2009

Kowal zawinił - konia powiesili

Najbliższa sesja Rady Powiatu, która odbędzie się 28 kwietna ma w programie punkt, który w porządku obrad tego gremium znalazł się po raz pierwszy w ponad 10 – letniej historii. Radni będą rozpatrywali uchwałę o: „wygaśnięciu mandatu radnej Grażyny Zygan – Zeid”.
W uzasadnieniu do projektu tej uchwały przeczytać możemy: „zgodnie z art. 190 ust.1, pkt 2a u stawy z dnia 16 lipca 1998 r., Ordynacja wyborcza do rad gmin, powiatów i sejmików województw (…) Wygaśnięcie mandatu radnego następuje wskutek naruszenia ustawowego zakazu łączenia mandatu radnego z wykonywaniem określonych w odrębnych przepisach funkcji lub działalności”.

W uzasadnieniu czytamy dalej: „W miejscowości Rudna Wielka w budynku stanowiącym własność Powiatu Górowskiego prowadzi działalność spółka z o.o. VIS – MED, w której Pani Grażyna Zygan – Zeid jest udziałowcem i równocześnie zarządza tą działalnością będąc członkiem Zarządu tej spółki”.

I dalej: „W związku z powyższym w dniu 17 listopada 2008 roku pismem (…) poinformowałem Panią Grażynę Zygan – Zeid o treści art. 25b ustawy z dnia 5 czerwca o samorządzie powiatowym, który to przepis zabrania radnym powiatu między innymi zarządzaniem działalnością gospodarczą z wykorzystaniem mienia powiatu. W terminie trzech miesięcy Pani Radna miała podjąć decyzję w sprawie bądź rezygnacji z mandatu radnej bądź rezygnacji z członka Zarządu Spółki. Termin ten upłynął bezskutecznie, stąd z mocy prawa mandat radnej Powiatu Górowskiego wygasł, co potwierdza niniejsza uchwała”.

Tu należy podkreślić, iż takie postawienie sprawy jest zgodne z obowiązującymi przepisami. I nie można z tym dyskutować gdyby nie kilka „ale”, które rodzą się po bliższym przyjrzeniu się sprawie.

Grażyna Zygan – Zeid została radną w 2006 roku. W myśl obowiązujących przepisów 21 grudnia 2006 roku złożyła na ręce Przewodniczącego Rady Powiatu – Władysława Stanisławskiego – swoje oświadczenie majątkowe za rok 2006.
I tu szanowni Państwo pełna uwaga. W oświadczeniu Grażyny Zygan – Zeid znajduje się informacja, iż jest ona kierownikiem Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej z siedzibą w Wąsoszu: „VIS – MED.” Jak więc Państwo widzicie radna Grażyna Zygan – Zeid nie czyniła z tego faktu tajemnicy.

Tak samo nie robiła z faktu kierowania NZOZ w Wąsoszu w swoim oświadczeniu, które złożyła 30 kwietnia 2008 roku.

W myśl prawa oświadczenie majątkowe radnych składane są na ręce przewodniczącego Rady Powiatu. W naszym przypadku funkcję tę pełni od roku 2006 Władysław Stanisławski. To on zobowiązany jest dokonać analizy tych oświadczeń.

Co dzieje się – zgodnie z prawem – gdy mamy do czynienia z tego typu sytuacją? Przywoływana ustawa o samorządzie stwierdza wyraźnie, iż: „Jeżeli radny przed rozpoczęciem wykonywania mandatu prowadził działalność gospodarczą, o której mowa w ust. 1, jest obowiązany do zaprzestania prowadzenia tej działalności gospodarczej w ciągu 3 miesięcy od dnia złożenia ślubowania. Niewypełnienie obowiązku, o którym mowa w zdaniu pierwszym, stanowi podstawę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnego w trybie art. 190 ustawy z dnia 16 lipca 1998 r.”

Mówiąc prosto; radna Grażyna Zygan - Zeid nie powinna być radną od lutego 2007 roku.
Dlaczego się nie stało zadość prawu? A oto mnie proszę nie pytać. To pytanie musi być skierowane do Przewodniczącgo. Na nim to ciąży obowiązek weryfikacji oświadczeń majątkowych i przedstawienia wyników Radzie Powiatu do dnia 30 października każdego roku.
I taką analizę Przewodniczący przedstawił w ubiegłym roku. Tyle, że nie było w niej ani jednego słówka dotyczącego Grażyny Zygan – Zeid.

Radna nie ukrywa zresztą, iż chce nabyć budynek przechodni w Rudnej wielkiej. W tej sprawie wielokrotnie występowała do Zarządu. Zarząd zgodnie z tradycją pochylał się nad tym zagadnieniem analizował, rozmyślał i następnie przekładał wydanie zgody na następne posiedzenie. I tak „kółko Macieja”.

Burmistrz gminy Wąsosz – Zbigniew Stuczyk – w ubiegłym roku i w tym również kierował pisma w sprawie budynku w Rudnej Wielkiej. Zarząd pochylał się nad problemem, dogłębnie analizował, zastanawiał się i nie udzielał jakichkolwiek wiążących odpowiedzi.

Dla jasności trzeba wspomnieć, iż Rada Powiatu już w 2007 roku podjęła uchwałę o zbyciu budynku. Szacowano, iż z tego tytułu do kasy wpłynie ok. 200 tys. zł. Uchwała Rady nie została wykonana przez Zarząd, który pochylał się nad problemem, analizował go i decyzji o ogłoszeniu przetargu nie podjął.

A teraz mamy bombę! Przewodniczący podaje Radzie projekt uchwały o wygaszeniu mandatu. Można – i należy zapytać się – Przewodniczącego: dlaczego dopiero teraz?! Musimy pamiętać, iż Przewodniczący jest w samorządzie powiatowym od 10 lat i trudno przypuścić, iż nie wiedział on, że radna Grażyna Zygan – Zeid prowadzi działalność na mieniu starostwa. Takie opowieści między bajki włóżmy.

Nie jest tajemnicą, iż radna nie należy do sympatyków rządzącej koalicji. Trudno zresztą, by wykształcona osoba mogła utożsamiać się z „SamąBronką”. Takie przypadki zachodzą w naszym powiatowym samorządzie, ale to już problem dla psychiatrów ( z tego można niezły doktorat napisać, ba! – a może nawet habilitację!).

Co więc jest powodem, iż Przewodniczący ładuje sobie klasycznego samobója?! Bez wątpienie jest on w całej tej sprawie najbardziej winien, bo wyraźnie zaniedbał wykonania ciążących na nim obowiązków. Teraz swoje fuszerkę próbuje naprawić rękami radnych. Obawiam się jednak, iż ten numerek mu nie przejdzie.

Jeżeli zaś chodzi o odpowiedzialność, to jak swój grzech zaniedbania odpokutuje Przewodniczący? Wydaje mi się, że słowo „przepraszam” może okazać się niewystarczające. A może czas Przewodniczącego przeminął? Może jest on jak jesienny liść, który na wiosnę jest już przeżytkiem.

Kochane pieniążki

Odbyła się dzisiaj nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej. Okazja do jej zwołania była znakomita. Udało się naszej gminie pozyskać dofinansowanie do zadania inwestycyjnego o nazwie: „Budowa nowej siedziby Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w mieście Góra”.

Na tę inwestycję przeznaczono w budżecie naszej gminy kwotę 5.034.256,47 zł. Z Regionalnego Programu Operacyjnego dla Dolnego Śląska otrzymamy dofinansowanie w wysokości 2.376.530,40 zł. Stanowi to 42% kosztów całego przedsięwzięcia. Sesję należało zwołać w trybie pilnym, gdyż należało dokonać niezbędnych zmian w budżecie gminy, czego wymagają procedury. Dla jasności dodam, iż gmina musi do 17 kwietnia dostarczyć do Wrocławia 23 dokumenty, które są wymagane przez Zarząd Województwa.

Z tym wnioskiem to zresztą był niezły horror. Na pewnym etapie wydawało się, że wypadliśmy z gry. Złośliwość rzeczy martwych – a może sabotaż – spowodowała, iż w dokumentacji wniosku powierzchnia tego budynku wynosiła … 1 m kwadratowy. No i nas wysokie jury wywaliło za burtę. Dopiero po odwołaniu, sprostowaniu tej oczywistej pomyłki przywrócono nas do łask i nasz wniosek zajął 4 pozycję, wśród 30, które otrzymały dofinansowanie.

Budowa ośrodka ma rozpocząć się jeszcze w tym roku. Burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która z wielką wprawą prowadziła obrady sesji, poinformowała, iż przewiduje się postawienie budynku w stanie surowym do końca tego roku. Cała inwestycja ma być zrealizowana do końca 2011 roku. Najprawdopodobniej nowy budynek ośrodka zacznie funkcjonować już w 2010 roku.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz z dumą – i słusznie – zauważyła, iż od jej wyboru na pełnione stanowisko gmina pozyskała ponad 7 mln zł ze środków zewnętrznych.

Po zmianach w budżecie nasza gminna kasa wygląda na dzisiaj następująco. Dochody budżetu – 50 mln, wydatki – ok. 58 mln. Deficyt budżetowy – 7,6 mln. Wysokość deficytu może wzbudzać niepokój, ale nie ma powodu do paniki. Do budżetu gminy będą napływały środki z tytułu już zakończonych inwestycji, na które pozyskano dofinansowanie ze źródeł zewnętrznych. To spowoduje, iż deficyt będzie malał.

piątek, 10 kwietnia 2009

Czas życzeń

Święta się zbliżają, więc dzisiaj będę składał życzenia i wręczał symboliczne pisanki przemyślnie zdobione.
Zacznę od władz naszych – różnego szczebla – bom dobrze wychowany, władzę szanuję i się jej majestatu lękam.


Weźmy na warsztacik Zarząd Powiatu. Członkom tego gremium życzę, by jakoś dotrwało do końca kadencji. Nic tak im nie zaszkodzi jak trwanie. A że intencje mam czyste to pozwolę sobie życzyć im, by zaczęli myśleć i działać. Wiem, że to niemożliwe, ale życzyć zawsze można.

Z tego gremium wyróżnię dwie persony – „Urodzonego Dyrektora” Tadeusza Bireckiego i Jana „Mądrą” Sowę, którym niniejszym dedykuję pisankę malowaną asfaltem z wydrapanymi liniami boisk wszelakich. Niech żyją nam „asfalt – boys”!

Bukietowej” życzę (oj! życzę, życzę!) wielu udanych rozmów w ministerstwach przeróżnych, z posłami, senatorami, marszałkami, których efektem będzie wyręczenie naszego powiatowego samorządu z procesów myślenia. Wiadomo, że każdy minister, poseł, senator na skutek takich rozmów pochyli się z rozrzewnieniem nad nierozwiązalnymi problemami naszego powiatu i rozwiąże je za nasz Zarząd. Życzę jej również, by dalej: analizowała, zastanawiała się, rozważała, pochylała się nad problemami, i by w tej pozie pozostała na wieki wieków.
Jej pisanka niech ma na swej skorupce ptaka dodo, którego poznaliśmy z filmu „Epoka lodowcowa”.

Członkini Zarządu – Teresie Sibilak – życzę uzmysłowienia sobie, iż wdepła w coś, w co wdepnąć nie powinna, bo blade pojęcie ma o tym, co robi, a raczej, czego nie robi.
Jej dedykuję pisankę ozdobioną sympatycznym dzidziusiem, bo to do radnej pasuje jak ulał.

Członkowi Zarządu Stefanowi Mrówce życzę zdrowia. Aby go nie nadszarpnąć nadmiernie zalecam dalsze bierne trwanie w Zarządzie. Niech radny Mrówka pod żadnym pozorem nie da się namówiona myślenie! To może nadszarpnąć jego zdrowiem.
Pragnę wręczyć mu pisankę zdobioną pewnym misiem: „z bardzo małym rozumkiem”.

Naszemu najdroższemu Przewodniczącemu – Władysławowi Stanisławskiemu – życzę, by w te święta powrócił do źródeł i przypomniał sobie o ideałach, które niegdyś wyznawał i propagował. Popadł nasz Przewodniczący w złe towarzystwo niczym zbłąkany podróżnik w bagno.
Jego pisanka niech ma na skorupce taki oto obraz: baron Münchhausen wyciąga się za własne włosy z bagna.

Nie mogę przeoczyć naszego radnego powiatowego Jana „Milczka” Bondziora, któremu życzę zdrowia, wszelkiej pomyślności w zalesianiu i liczeniu mrówek leśnych. Radny Bandzior jest ewenementem w naszej Radzie Powiatu, bo w swoim dostojnym milczeniu bije nawet fredrowskiego rejenta Milczka. A to już godne jest Księgi Guinnesa.
Pisanka dla niego niech będzie ozdobiona obrazkiem przedstawiającym zasznurowane usta.

Wackowej małżonce – Annie Berus – winszuję skuteczności w zamienieniu Starostwa w targ. Życzę jej, by dalej skutecznie obsadzała siebie i swoje pociechy na stanowiskach. Wszak po to: „szła w politykę”. W samej rzeczy ją podziwiam: proszę, jak można daleko zajść nic sobą nie reprezentując.
Pisanka dla radnej Berus: oślica w paskowanym krawacie.


Radnemu Tadeuszowi Podwińskiemu życzę, by opuściły go boleści, które tak niemiłosiernie trapią go od dłuższego czasu. Stanowczo przy tym zaprzeczam, jakoby spowodowane one zostały grzechami popełnionymi przez niego w przeszłości. Równocześnie życzę mu wyprostowania krętych ścieżek myślenia, by nikt nie mówił, iż: „Tadeuszowi ufać nie można”.
Obrazek na jego pisance: portret „Świętoszka” z Moliera.

Radnemu Pawłowi Niedźwiedziowi ślę życzenia szczęścia, zdrowia, pomyślności w każdej dziedzinie jego poczciwego żywota. Jednocześnie – jako kolega, jak mniemam – pozwolę sobie zauważyć, iż bycie w politycznym rozkroku może powodować uszkodzenie wiadomej (i jakże cennej dla mężczyzny) części ciała. Pisanka Pawła niech ozdobiona będzie widokiem sympatycznego misia koala z dalekiej Australii.

Radnemu Markowi Biernackiemu życzę, by szlag trafił globalny kryzys. Niech zbliżające się epokowe wydarzenie w jego życiu (żal chłopa!) było pierwsze i ostatnie. Gratuluję mu powrotu do samodzielnego myślenia, które – jak się okazało – nie jest takie bolesne.
Na pisance jemu dedykowanej taki oto obrazek: Marek szczęśliwym ojcem pięcioraczków z burmistrz Ireną Krzyszkiewicz w tle (oczywiście matką chrzestną).

Radnemu Markowi Hołtrze życzę, by dalej się rozwijał ku pożytkowi naszego samorządu. Niech nie załamuje rąk nad niewiedzą rządzących, bo tego, co natura skrzywiła on nie jest w stanie wyprostować. Szkoda zdrowia, bo trzeba je zachować na lepsze czasy.
Pisanka dla niego: obrazek fantastyczny - „Bukietowa” po raz pierwszy mówi na temat.

Radnemu Kazimierzowi Boguckiemu składam wyrazy najwyższego podziwu za to, że bezustannie próbuje coś wytłumaczyć rządzącym.
Ten ogromny trud zasługuje na pisankę z takim oto obrazkiem: „Syzyf wtacza kamień na szczyt”.

Radnemu Janowi Kalinowskiemu życzę pogody ducha i trwania w ironicznym dystansie do tego, co się dzieje – a raczej wyprawia – w samorządzie. Niech pan Jan leczy ludzi, bo ludzisk nie uleczy.
Pisanka doktora przedstawia: udany zabieg grupowego przeszczepienia prawdziwych mózgów dla członków Zarządu.

Radnej Grażynie Zygan – Zeid przesyłam życzenia radości z życia i podziękowania za wciąż uśmiechnięta twarz. Niech nasza urocza pani doktor ma samych zadowolonych pacjentów.
Pisanka: poczekalnia bez chorych pacjetów.

Radnemu i wiceprzewodniczącemu Rady Powiatu Edwardowi Szendrykowi życzę, by nabył sobie niezawodny zegarek firmy „Patek”. Znacznie skróci to czas oczekiwania pacjentów na jego przybycie a wówczas do lamusa przejdzie przysłowie: „punktualny jak Edward”.
Pisanka: doktor Szendryk pięć minut przed czasem jest na stanowisku pracy.

Burmistrz Góry – Irenie Krzyszkiewicz – życzę spełnienia w 100% planów rozwoju naszego miasta i gminy. Niech do zamierzchłej przeszłości przejdą bulwersujące wpadki takie, jak ostatnia. Pragnąłby również, by pani burmistrz bardziej wsłuchiwała się w głosy tych, którym również zależy na rozwoju naszej gminy. Mądrość nie jest tylko i wyłącznie domeną ratusza.
Pisanka: obraz z zaprzysiężenia burmistrza Góry w roku 2010 z Ireną Krzyszkiewicz w roli głównej.

Burmistrzowi Wąsosza trudno życzyć czegokolwiek, bo ten ma wszystko, o czym zamarzy (a może mi się tak wydaje?). Niemniej, życzyć wypada. Życzę mu, by w połowie maja miał bardzo dużo frezu i był hojny. Niech jego ukochane dziecko „Orla” awansuje uczciwie do III ligi. No i zdrowia oczywiście, bo bez zdrowej (np. wątroby) trudno coś załatwić.
Pisanka: „Orla” Wąsosz remisuje na własnym boisku z „Pogonią” Góra.

Wójtowi Jemielna – Czesławowi Połczykowi – życzę, by spełniło się jego marzenie o budowie hali widowiskowo – sportowej w Jemielnie. Jego rządy w gminie Jemielno niech przejdą do historii jako czas rozwoju tej gminy, gdzie jak mówiono: „diabeł mówi dobranoc”.
Pisanka: „Wójt Połczyk goni diabła

Wójtowi Niechlowa życzę, by nie wystawiał się przegrywając sprawy, których wygrać nie można. Zalecana większa pokora wobec mieszkańców gminy, bo to dzięki nim jest się wójtem. Trzeba pamiętać, iż: „wójtem się bywa a człowiekiem jest się zawsze”.
Pisanka: Wójt Głuszko życzliwie wysłuchuje petenta.

Moim najukochańszym Czytelnikom życzę świąt pogodnych, radosnych i ciepłych uczuciowo. Niech troska w te świąteczne dni nie ma dostępu do Państwa twarzy a każda chwila pozostanie na zawsze w pamięci.

Wrogom moim najdroższym życzę samych sukcesów i zdrowia, bo żeby być moim wrogiem trzeba mieć końskie zdrowi. Niech Państwa szeregi się nieustannie powiększają. Życzę smacznego jajka, ale III gatunku świeżości.