piątek, 28 stycznia 2011

Spadek

"Idziemy na jednego ..."

W materiałach opracowanych na sesję Rady Miejskiej w styczniu znalazło się ciekawe sprawozdanie przygotowane dla radnych przez szefową Centrum Profilaktyki Alkoholowej – Danutę Tołłoczko – Smolarską.
Materiał ten jest ciekawy z wielu względów, ale ukazuje też wydatki mieszkańców naszej gminy poniesione na zakup alkoholu w latach 2004 – 2009.
Podane dane zaczerpnąłem z opracowania sporządzonego przez CPA, które dane dotyczące wysokości kwot wydanych na alkohol otrzymał od przedsiębiorców mających koncesję na jego sprzedaż.
W roku 2010 na terenie naszej gminy, sprzedawano alkohol w 77 punktach. Liczba punktów sprzedaży alkoholu wzrosła w stosunku do roku 2009 o 2. Jest to jednak znacznie mniej niż ich było w roku 2006 – 87 lub 2007 – 83.
Poniżej mają Państwo zestawione w pocie czoła i znoju wielce mówiące cyfry. Liczba ludności naszej gminy zaczerpnięta została z Roczników Statystycznych Województwa Dolnośląskiego”. Jeżeli Państwo sądzą, że ukazana liczba ludności w latach 2006 i 2007 jest pomyłką, to jeżeli nią jest, to nie moją. Dwa razy sprawdziłem nim uwierzyłem własnym oczom. Oczywiście kwotę wydatków na zakup alkoholu podzieliłem przez wszystkich mieszkańców naszej gminy. W tej liczbie są i dzieci.
Warto zauważyć, że pomimo mniejszej liczby punktów sprzedających alkohol, globalna kwota z jego sprzedaży rośnie. W sprawozdaniu dla radnych nie ujęto jeszcze roku 2010, gdyż trwa zbieranie danych na ten temat.
W omawianej wczoraj „Powiatowej Strategii rozwiązywania problemów społecznych w powicie górowskim znajduje się taki oto fragment dotyczący tego problemu.
„Statystyka dotycząca alkoholizmu i narkomanii jest bardzo zróżnicowana. Skutki alkoholizmu najbardziej dotkliwie odczuwają dzieci. Trudna sytuacja na rynku pracy powoduje, że wiele osób nadużywanie alkoholu traktuje jako sposób radzenia sobie ze stresem związanym z utratą pracy lub jej długim brakiem. Sytuacja taka sprzyja pogłębianiu się różnego rodzaju dysfunkcji w sferach biologicznej i psychicznej, co sprzyja poszerzaniu się obszarów dotkniętych ubóstwem i marginalizacją. Jednocześnie osoby uzależnione od alkoholu coraz bardziej zmniejszają swoje szanse na znalezienie pracy, co pogłębia jeszcze bardziej trudną sytuację życiową ich samych i ich rodzin.
W każdej gminie z terenu powiatu górowskiego działają Gminne Komisje Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, które obejmują pomocą osoby uzależnione, dorosłych członków z rodzin uzależnionych, dzieci z rodzin uzależnionych oraz ofiary przemocy w rodzinach z problemem alkoholowym”.
Ilość rodzin z powiatu górowskiego korzystających w latach 2008 -2010 z pomocy społecznej z powodu alkoholizmu i narkomanii zawiera poniższa tabelka. Można śmiało założyć, że w zestawieniu tym narkomania odgrywa rolę marginalną.

czwartek, 27 stycznia 2011

Ciemna strona dzieciństwa

Na najbliższej sesji Rady Powiatu radni będą przyjmowali „Powiatową strategię rozwiązywania problemów społecznych w powiecie górowskim”. Dokument ten przygotowany został przez zespół w składzie kierownik Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Górze – Bożena Merta, pracownik socjalny PCPR – Iwona Stankiewicz, pracownik socjalny PCPR – Iwona Kospiczewicz – Konury. Trzeba szczerze
powiedzieć, że opracowanie jest znakomite. Widać dużą wiedzę autorów na temat zjawisk społecznych na terenie powiatu. Należy też docenić ogrom pracy włożony w „Strategię …”.

Na 118 stronach opracowania odnajdujemy informacje dotyczące naszego szeroko pojętego życia społecznego. Poznajemy fakty związane z przemocą w rodzinie, sieroctwem, wykluczeniem społecznym, niepełnosprawnością, alkoholizmem, przestępczością, niewydolnością opiekuńczo – wychowawczą.

Warto poznać tę „ciemną stronę” naszej powiatowej rzeczywistości, która chluby nikomu nie przynosi. Doszedłem do wniosku, iż dobrze się stanie jeżeli poznacie Państwo sprawy i problemy, o których istnieniu nie zawsze się pamięta.

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Górze zapewnia opiekę zastępczą dzieciom pozbawionym częściowo lub całkowicie opieki przez rodziców biologicznych.

PCPR w Górze sprawuje nadzór nad rodzinami spokrewnionymi z dzieckiem, rodzinami nie spokrewnionymi z dzieckiem, rodzinami wielodzietnymi zawodowymi i pogotowiem rodzinnym,

Nienależyte wykonywanie władzy rodzicielskiej skutkuje ingerencją PCPR, OPS i sądu opiekuńczego, który w zależności od stopnia zagrożenia dobra dziecka, wydaje stosowne zarządzenie: ograniczenie władzy rodzicielskiej, zawieszenie władzy rodzicielskiej, pozbawienie władzy rodzicielskiej ograniczenie kontaktów z dzieckiem lub całkowity zakaz tych kontaktów dla dobra dziecka.

Przy dobrych rokowaniach sąd może przywrócić rodzicom biologicznym władzę rodzicielską lecz takich przypadków w naszym środowisku jest bardzo mało. Po odebraniu dziecka i pozbawieniu mu opieki zastępczej rodzice przyjmują raczej postawę bierną i nie zabiegają o odzyskanie dziecka. Jest to sytuacja bardzo przykra, przede wszystkim dla dziecka, choć nie w każdym przypadku, są takie dzieci, które w rodzinie zastępczej chcą przebywać i nie chcą kontaktować się z rodzicami, bo mają ze swojego życia traumatyczne doświadczenia.

W rodzinie zastępczej dziecko przebywa do momentu ukończenia 18 roku życia, a następnie odbywa się proces usamodzielnienia pełnoletniego wychowanka przy współudziale PCPR i opiekuna usamodzielnienia.

Rola rodziny zastępczej jest ogromna, ponieważ od tego zależy dalsze losy wychowanka. Zdecydowanie korzystniejsze jest dla dziecka pełne przysposobienie. Dotyczy to tylko tej grupy dzieci, które mają uregulowaną sytuację prawną. Obecnie do PCPR zgłaszają się chętni małżonkowie, którzy zainteresowani są przysposobieniem dziecka. Jest to ogromne wyzwanie dlatego też PCPR dokłada wszelkich starań by proces ten przebiegł jak najszybciej ze względu na dobro dziecka. Z ubolewaniem należy stwierdzić, że PCPR nie jest stroną w postępowaniu sądowym i nie ma wpływu na przyspieszenie postępowania sądowego.

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Górze jako specjalistyczna jednostka pomocy społecznej obejmuje rodziny zastępcze wsparciem w przezwyciężaniu trudnych sytuacji życiowych oraz czuwa nad prawidłowym przebiegiem procesu wychowania dzieci umieszczonych w rodzinach zastępczych.

Podejmuje również pracę socjalną z rodzicami biologicznymi dziecka na rzecz powrotu dziecka do rodziny biologicznej. Jest to zadanie bardzo trudne, by osiągnąć zamierzony cel z uwagi na bierną postawę rodziców biologicznych.

Poniższe dane obrazują kształtowanie się niewydolności opiekuńczo-wychowawczej rodzin z powiatu górowskiego w latach 2008-2010.
Statystyka umieszczonych dzieci w rodzinach zastępczych w latach 2008-2010 kształtuje się na podobnym poziomie. Należy zaznaczyć, że niektóre dzieci opuszczają w trakcie roku rodzinę zastępczą (usamodzielniają się, powracają do rodziców biologicznych, znajdują rodziny adopcyjne) a dochodzą nowe. Średnio w ciągu roku umieszczanych jest 20 dzieci w rodzinach zastępczych.

Wszystkie rodziny zastępcze zostały utworzone postanowieniami sądu. Powodami umieszczenia dzieci w rodzinach zastępczych było sieroctwo, porzucenie dziecka, choroby psychiczne rodziców i bezradność w sprawach opiekuńczo-wychowawczych, alkoholizm rodziców.

Trudne do ustalenia jest miejsce pobytu 10 rodziców biologicznych dzieci umieszczonych w rodzinach zastępczych na terenie powiatu górowskiego. Pozostali rodzice nie żyją lub nie jest ustalone ojcostwo dzieci. Dlatego też PCPR w Górze nawiązało współpracę w zakresie zlecenia tego zadania innym podmiotom w zakresie opieki nad dzieckiem. W 2010 r PCPR by zapewnić opiekę dzieciom nawiązało współpracę ze Stowarzyszeniem Liberii w Głogowie.
Diagnoza rodziny pozwala stwierdzić, iż rodzice dopuszczają się rażących zaniedbań nad małoletnimi. Należałoby w tym zakresie zmienić przepisy, które zobowiązywałyby rodziców do prawidłowego wypełniania obowiązków rodzicielskich.

Pomimo podejmowanych od kilku lat działań prawnych i organizacyjnych, liczba dzieci z terenu powiatu górowskiego umieszczanych w placówkach rośnie. Na koniec 2010 roku w placówkach opiekuńczo-wychowawczych przebywało 5 dzieci. PCPR w Górze wspiera również usamodzielnianych wychowanków rodzin zastępczych i placówek opiekuńczo-wychowawczych poprzez udzielanie pomocy pieniężnej na kontynuowanie nauki, na usamodzielnienie i zagospodarowanie.

Tasowanie kadr

Szykują się zmiany organizacyjne w starostwie. Podczas posiedzenia Zarządu Powiatu – 19 stycznia, projekt zmian organizacyjnych przedstawił starosta Piotr Wołowicz.

Nastąpi likwidacja Wydziału Ochrony Środowiska (dyr. Paweł Niewrzał) Wydział ten starosta zaproponował włączyć do Wydziału Budownictwa (p.o. dyr. Jan Antonicki). W nowej formie ma on nosić nazwę: Wydział Budownictwa i Ochrony Środowiska.
W związku z tą zmianą należy oczekiwać rozpisania konkursu na szefa połączonych wydziałów.

Do przeszłości przejdzie Wydział Pozyskiwania Funduszy i Promocji (p.o. dyr. Ludwik Skoczylas). Z unicestwionego wydziału wyłączone zostaną zadania dotyczące programów i pozyskiwania środków unijnych oraz sprawy dotyczące nawiązywania kontaktów zagranicznych, które włączone zostaną do Wydziału Organizacyjnego i Spraw Społecznych (dotąd nosił on nazwę Wydział Organizacyjny i Polityki Społecznej) a jego szefem była, i będzie, sekretarz powiatu - Elżbieta Kwiatkowska. Do tego wydziału przydzielony zostanie Ludwik Skoczylas.

Zadania dotyczące promocji powiatu włączone zostaną do Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu (dyr. Sławomir Bączewski), który funkcjonował będzie pod nową nazwą: Wydział Oświaty, Kultury, Sportu i Promocji. W tym wydziale znajdzie się Jan Kanicki dotąd pracujący – z 3 miesięczną przerwą na nabranie rozsądku – w „promocji”.

Zlikwidowane zostanie samodzielne stanowisk ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi (Agnieszka Iskra – Ochman). Zadania związane z tym stanowiskiem zostają włączone do Wydziału Organizacyjnego i Spraw Społecznych.

Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego zmieni nazwę na Biuro Zarządzania Kryzysowego. Starosta motywował tę decyzję następująco: „z uwagi na małą liczbę pracowników wykonujących zadania z tego zakresu”. Z obecnym dyr. Tadeuszem Juską wydział ten liczy 3 pracowników. Dyrektor Tadeusz Juska zostanie kierownikiem Biura.

Zmiany organizacyjne nie będą powodować zmian w stanie zatrudnienia pracowników starostwa. Oszczędności funduszu płac – kwota wynagrodzenia dwóch dyrektorów.

Dyrektorskie tytuły odchodzą w przeszłość. Według nowego regulamin w starostwie powiatowym będą funkcjonować stanowiska naczelników wydziałów.

Radny Marek Hołtra zgłosił propozycję połączenia Wydziału Ochrony Środowiska z Wydziałem Geodezji, Katastru i Gospodarki Nieruchomościami. Propozycja nie przeszła.
Za przyjęciem projektu uchwały opowiedzieli się wszyscy członkowie Zarządu.
Teraz projektem uchwały zajmą się wszystkie Komisje Rady Powiatu w celu zaopiniowania. Wnioski i uwagi, które z całą pewnością pojawią się podczas dyskusji nad projektowanymi zmianami zostaną rozpatrzone ponownie przez Zarząd Powiatu. Projekt uchwały wymaga również zaopiniowania przez związki zawodowe.

środa, 26 stycznia 2011

Bez większych zmian

Byłem, jestem i będę! - jasne?!

Od pewnego czasu spotykam się z taka dziwaczną dyskusja na temat mojego udziału w posiedzenia Rady Powiatu i jej komisji. Podnoszą się bowiem jakieś dziwne głosy, które negują moje prawo do uczestniczenia w posiedzeniach tych gremiów. Inaczej mówiąc, jakieś kapuściane łby coś sobie pośród liści kapusty, które usiłują robić u nich za zwoje mózgowe, uroiły i wielce nad tym debatują.

Na swoim mało poczytnym blogu rozważaniom nad moją skromna osobą zajął się nawet radny Marek Zagrobelny. Postanowił mi dołożyć. Biedaczek!

Czytamy tam:

"Sprawa, którą chcę przedstawić, omawiana była przed przystąpieniem do realizacji porządku obrad. Było to uczestniczenie w posiedzeniach komisji blogera Roberta Mazulewicza”. W opinii części radnych tej kadencji, jego obecność szczególnie na posiedzeniach komisji stałych, jest od pewnego czasu uciążliwa. Problem polega na tym, że nadpobudliwość blogera oraz niekulturalny sposób zachowania, bardzo często utrudnia obradowanie komisji. Dochodzi także do sytuacji, w których Robert Mazulewicz zbyt intensywną ekspresją wypowiedzi, bardzo głośno mówiąc, sprawia wrażenie jakby był pod wpływem alkoholu. Zdarza się to również podczas sesji Rady Powiatu. Przykładem może tu być ostatnia sesja rady w dniu 29 grudnia 2010 r. Wówczas w kuluarach wiele osób miało wątpliwości, co do trzeźwości blogera. Zdarza się także, że z jego ust padają niecenzuralne słowa. Dodatkową sprawą jest to, iż artykuły pojawiające się na jego blogu - opisujące działalność rady - czasami przedstawiają rzeczywistość w formie swoistej karykatury z częstym używaniem wulgaryzmów.”

Specjalnie przedstawiam Państwu spory fragment tych pozbawionych polotu wypocin członka PiS, by mieli Państwo obraz spaczonego a więc typowego dla tej nieudacznej formacji politycznej próby myślenia, bo myśleniem tego w pełny słowa tego znaczeniu nazwać nie sposób.

Moja nadpobudliwość, szanowni Państwo, jest wynikiem genetycznie niskiej odporności na wysłuchiwanie głupot. Słuchanie różnego rodzaju durno, nawet podczas sesji czy komisji, budzi we mnie furię, którą i tak – chociaż z dużym wysiłkiem - hamuję. Ale, by nie rozsypała mi się moja immunologiczna bariera na wchłanianie głupot wszelakich, to – dla zdrowia psychicznego – coś tam czasami mi się upsnie.

Jeżeli chodzi o alkohol, to ja się pytam: czy ja się kiedykolwiek chwaliłem, że nie piję?! Z abstynencją się obnosiłem?! Ależ skąd! Z drugiej strony rzeknę Państwu tak: owszem pije się, ale nie tak często jakby się mogło i chciało. Nie pije się też tak, jak usiłują mi to przypisać wielce życzliwi, ale niestety anonimowi autorzy różnych bzdur mi przypisywanych. Gdybym tak pił, to kiedy bym pisał? Zdobywał materiały? To wymaga czasu, i to Państwo nie macie pojęcia ile. A ja mam tę wadę, że mi na rauszu nic się nie chce. Po wlaniu w siebie małego co nieco, to ja się tylko do robienia jaj nadaję.

Kolejny fragment intelektualnie miałkich rozważań radnego jest jeszcze bardziej zabawny.

Sprawa jest o tyle istotna, gdyż bardzo irytuje sporą część osób obecnych na posiedzeniach rady i komisji. W dniu wczorajszym do kwestii uczestniczenia Roberta Mazulewicza w obradach Komisji Finansów, Budżetu i Gospodarki podszedłem w taki sposób, że jako przewodniczący komisji – przed kolejnym posiedzeniem – zasięgnę opinii radców prawnych Starostwa Powiatowego. Wczoraj nie podejmowałem radykalnych kroków w postaci np. wyproszenia z sali, ponieważ co do zasady posiedzenia organów powiatu są jawne. Nie uczyniłem tego pomimo, że jestem przez blogera publicznie obrażany. Niemniej jednak w statucie widnieje zapis, na podstawie którego to przewodniczący komisji decyduje kto może być obecny na posiedzeniu. Najlepszym więc rozwiązaniem w tym przypadku jest zasięgnięcie opinii fachowców”.

Państwo widzą, jaka bohaterską postawę zaprezentował radny Zagrobelny wobec mnie? A ile życzliwości! Jaką łaskę mi zrobił! Już się wzruszyłem!
A łaski, to mi kurwa mać, nikt w tym temacie nie robi! A już najmniej Zagrobelny!
A oto fragment ustawy o samorządzie powiatowym:

No i jaka tu „filozofia” kurwa mać?! Jak wół jest napisane!

Tyle, że tu wychodzi nieuctwo radnego Zagrobelnego, sekretarza PiS. I on jeszcze mi ciśnienie podnosi afiszując się tym tumaństwem i analfabetyzmem prawnym na tym swoim osieroconym przez Państwa blogu! Rozważa, dzieli włos na czworo, postękuje przy płodzeniu tego pokracznego płodu swojego umysłu!

A wiecie Państwo co jest najbardziej zabawne? On twierdzi, że skończył prawo!!! No, teraz chyba już Państwo temu wiary nie dadzą! To musiał kończyć jakąś dziwną uczelnię, którą powinno się zająć CBA, zresztą ukochany twór PiS- u. Wszak podejrzenia nasuwają się samorzutnie!

I jeszcze jedna rzecz. Jak to kurwa jest, że człowiek nie mający absolutnie nawet najlżej zielonego pojęcia o ustawie o samorządzie powiatowym, ma czelność startować w wyborach do tegoż samorządu? I jak to jest, że brakuje mu na tyle wstydu, iż swoja niewiedzę ogłasza publicznie i chce czynić z tego cnotę?

A proszę zauważyć, jaki leniwy! Zwróci się w tej „sprawie” do „fachowców”. A samemu znaleźć odpowiedzi, to nie łaska? A czemuż to zawracać głowę prawnikom naszego starostwa, by ci – za samorządowa kasę! – zastanawiali się: czy Kanalia może czy tez nie może uczestniczyć w obradach samorządowych ciał? Z czytaniem może ma problemy radny bez wiedzy Marek Zagrobelny?

I widzicie Państw, w jak skrajnie trudnych warunkach muszę przebywać podczas posiedzeń różnych gremiów samorządowych. I tu pytanie retoryczne: jak nie klnąć?! Toż to mój wentyl bezpieczeństwa, żeby mnie jasny i nieoczekiwany szlag nie trafił!

Proszę też zauważyć, że niedouczony w ustawie samorządowej radny (hahahahaha!) Zagrobelny twierdzi, iż więcej jest takich radnych równie niedouczonych jak on. Mój boże, zgroza! Ale jest z tej sytuacji wyjście. Proponuję korepetycje. I tu prośba do szanownego przewodniczącego Rady Powiatu, by łaskawie rozważył możliwość poduczenia tychże radnych w kwestii znajomości ustawy o samorządzie powiatowym.

Pewnie nie wszyscy z nich pojmą literę prawa i ducha tej ustawy, ale spróbować należy. Ja osobiście, mogę udzielić „korków” niedouczonemu radnemu i sekretarzowi PiS – Markowi Zagrobelnemu, bo obawiam się, że jest on przypadkiem niereformowalnym. Jednym słowem: orka na pisowskim, jałowym ugorze. Ale, jak lubił mawiać starosta Jan Kalinowski: „nadzieja umiera ostatnia”.

Ciągle w akcji

W okresie od 17 do 23 stycznia nasza straż pożarna odnotowała 6 pożarów. Na szczęście nie były to pożary groźne. 4 razy płonęły kontenery na śmieci (Góra), raz opony na posesji (Wąsosz), a w Chróścinie zapaliła się sadza w kominie. W Górze, przy „Tesco”, stanął w ogniu kontener na żywność.
W działaniach gaśniczych wzięło udział 6 zastępów, w sile 22 strażaków. Od początku roku nasza straż 79 razy podejmowała akcje interwencyjne.

17 stycznia 2011 r. w Chróścinie doszło do wypadku drogowego. Do działań zadysponowano 3 zastępy straży pożarnej z JRG Góra w sile 10 strażaków.
Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu terenu działań i uwolnieniu z rozbitego pojazdu, który przewrócił się na dach, dwóch osób (matki z dzieckiem) i przekazaniu ich zespołom pogotowia ratunkowego. W wyniku wypadku ranne zostały 2 osoby.
Uszkodzeniu uległ samochód osobowy Opel Corsa. Wstępne straty oszacowano na kwotę 1 tys. zł.
Prawdopodobną przyczyną wypadku było niedostosowanie prędkości do panujących warunków na drodze.

W minionym tygodniu (17 do 23 stycznia) 30 zdarzeń związanych było z sytuacją powodziową na terenie powiatu.
W 9 przypadkach strażacy monitorowali stan wód w rzekach na terenie powiatu oraz kontrolowali stan wałów.
W 7 zdarzeniach umacniano przy pomocy worków z piaskiem wały przeciwpowodziowe. Strażacy także w 6 przypadkach wypompowywali wodę z zalanych piwnic oraz 3 razy zabezpieczali obiekty przed podtopieniami.
W Ryczeniu przeprowadzono ewakuację 5 osób z byłego ośrodka wypoczynkowego, do którego została zalana jedyna droga dojazdowa.
W Szaszorowicach strażacy uratowali psa dryfującego na krze na rozlewisku wód Baryczy. Strażacy przy pomocy pontonu ewakuowali wycieńczone zwierze na suchy ląd, gdzie przekazano go właścicielowi.

Kapitanowi Marcinowi Kleofasowi dziękuję za udostępnienie informacji o działaniach podejmowanych przez naszą straż pożarną.

Zaakceptowali budżet

24 stycznia Komisja Finansów, Budżetu i Gospodarki obradowała nad budżetem powiatu górowskiego na rok 2011. W skład komisji wchodzą: Marek Zagrobelny – przewodniczący, Marek Hołtra – wiceprzewodniczący, Zbigniew Józefiak, Paweł Niedźwiedź, Marek Biernacki. W obradach uczestniczył również skarbnik powiatu – Wiesław Pospiech.
Trzeba powiedzieć, że po raz pierwszy uczestniczyłem w tak dokładnym nicowaniu budżetu powiatu na posiedzeniu tej komisji.

Członek komisji i jednocześnie przewodniczący Rady Powiatu Zbigniew Józefiak poprosił, by skarbnik zreferował punkt po punkcie wszystkie działy naszego budżetu.

Dotychczasowa praktyka wyglądała mniej więcej tak. Radni siadali, skarbnik omawiał główne założenia budżetu i jeżeli ktoś miał pytanie, to z ust skarbnika słyszał wyjaśnienia.
Rzadko takie posiedzenie trwało więcej niż pół godziny. Opisywane posiedzenie trwało prawie dwie godziny z czego zagadnienia budżetu pochłonęły znaczną większość czasu.

W roku 2011 planowane dochody powiatu górowskiego wyniosą 34.574.848 zł. Wydatki zaplanowano na poziomie 34.729.848 zł. Wydatki majątkowe (inwestycyjne) pochłoną kwotę 272.556 zł. Zainwestujemy tę skromną kwotę w: dokapitalizowanie spółki „Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej” sp. z o.o., w kwocie 150 tys. zł., udzielimy dotacji gminie Góra na modernizację ulicy Witosa, gdzie znajduje się nowa siedziba straży pożarnej (5000 zł), zakupimy do starostwa sprzęt komputerowy za 16.556 zł (z tego 5000 zł uzyskamy z dotacji na zadania wypełniane przez powiat z zakresu administracji rządowej), dołożymy 101 tys. zł do adaptacji pomieszczeń w Domu Opieki Społecznej we Wronińcu.

Ta ostatnia inwestycja będzie kosztowała znacznie więcej, ale dyrektor DPS – Piotr Grochowiak, człowiek rzutki i przedsiębiorczy, załatwił sobie dofinansowanie spoza budżetu powiatu. Inwestycja ta jest bardzo potrzebna, bo wiele osób stara się o miejsce w DPS, ale spotykają się z odmową, gdyż nie ma wolnych miejsc.
Wydatki bieżące budżetu zaplanowane są na poziomie 34.457.292 zł. (planowany deficyt wyniesie więc 155.000 zł).

W tej kwocie znajdują się wynagrodzenia z pochodnymi, na które przeznaczono 21.520.486 zł (62%). Dla jasności należy powiedzieć, że mowa tu o płacach nie tylko pracowników zatrudnionych w budynku starostwa, ale o wszystkich pracownikach zatrudnionych w instytucjach podległych starostwu.

Założono, że obsługa długu pochłonie 450.000 zł. Jak poinformował skarbnik Wiesław Pospiech, trzeba też mieć na uwadze fakt, iż powiat poręczył kredyt dla szpitala (2007 r). W ubiegłym roku szpital nie dołożył się do spłat rat tego kredytu. A na rok 2011 zaplanowano, że trzeba będzie zapłacić 1.452.800 zł. Skarbnik stwierdził, że kwota ta nie może być wyższa, ale może być niższa. Zależy to od sytuacji na rynku bankowym. Chyba można założyć w ciemno, że i w tym roku to powiat ponownie zapłaci za szpital.

Planowane przychody powiatu wyniosą 1.445.000. W tej kwocie 1.000.000 zł pozyskamy z tytułu uruchomienia czwartej transzy kredytu, który przeznaczony zostanie na wykup obligacji komunalnych. Wolne środki z lat ubiegłych w wysokości 455.000 zł przeznaczone zostaną na spłatę kredytu długoterminowego – 300.000 zł i pokrycie planowanego deficytu budżetu – 155.000 zł.

Dochody własne budżetu powiatu założono na poziomie 6.338.297 zł. Na tę pozycję składają się m.in.: udział w podatku dochodowym od osób fizycznych (2.864.480 zł), udział w podatku dochodowym od osób prawnych (150.000 zł), wpływy z opłaty komunikacyjnej (900.000 zł), dochody z majątku powiatu (46.000 zł), wpływy z usług (1.655.800 zł), pozostałe dochody własne (722.017 zł).
Dochody własne stanowią 18,33% ogółu dochodów budżetu.

Subwencja ogólna, jaką otrzyma powiat do państwa, oszacowana została na poziomie 18.667.753 zł. (53,99%) ogółu dochodów.

Dotacje celowe z budżetu państwa otrzymamy w łącznej kwocie 7.015.832 zł (20,29% ogółu dochodów). Musimy je przeznaczyć na funkcjonowanie Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, Powiatowej Komendy Państwowej Straży Pożarnej, zadania z zakresu ochrony zdrowia (opłacenie składki zdrowotnej za osoby bezrobotne, które nie są objęte obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym).

Otrzymamy również dotację na realizację projektu :Kształcenie ustawiczne dla dorosłych w powiecie górowskim”. To środki unijne, które zdobył dyrektor Centrum Kształcenia Praktycznego i Ustawicznego – Krzysztof Mielczarek w ubiegłym roku. Za te pieniądze dorośli zdobywają wykształcenie w CKPiU za darmo. Dostają książki, zeszyty i fajne „listonoszki”. Za wszystko płaci UE. Kwota dotacji na ten rok – 550334 zł.

Otrzymamy również dotację celową na funkcjonowanie DPS we Wronińcu w kwocie 639.122 zł (1,85% ogółu dochodów).

Samorząd wojewódzki dotuje funkcjonowanie biblioteki pedagogicznej, zimowe i letnie utrzymanie dróg wojewódzkich przebiegających przez teren naszego powiatu oraz wspomoże nas w adaptacji pomieszczeń w DPS we Wronińcu kwotą 180.000 zł. Razem dotacje od samorządu wojewódzkiego zamkną się kwotą 735.700 zł.

Z Funduszu Pracy powiat otrzyma 457.800 zł , które są przeznaczone na płace ich pochodne dla pracowników Powiatowego Urzędu Pracy w Górze.

Od innych jednostek samorządowych planujemy otrzymać 130.000 zł, które będą przeznaczone na utrzymanie dzieci w rodzinach zastępczych.

Terenowy Fundusz Ochrony Gruntów Rolnych przeznaczył dla naszego powiatu 40.000 zł dotacji, która wykorzystana zostanie na badania gruntów rolnych.

I tak – na skróty – wyglądają dochody budżetu naszego powiatu. Komisja jednogłośnie pozytywnie zaopiniowała projekt budżetu, który zostanie przedłożony radnym pod głosowanie podczas sesji Rady Powiatu 9 lutego. Wydatki, to rzecz na inną opowieść.

wtorek, 25 stycznia 2011

Okaż serce


Dobrym ludziom w Górze ktoś podrzucił psa. A oni nie pogonili go, ale się nim zaopiekowali. Mają jednak problem. Od wielu lat mają już psa. Dobrym ludziom drugi pies też by nie wadził. Problem jest jednak w tym, że podrzutek (albo zguba) wadzi dotychczasowemu pupilowi. Nie żeby zaraz ten zadomowiony był agresywny. Na to jest zbyt dobrze wychowany. Jedynak osowiał, posmutniał i przestał przyjmować jedzenie. A teraz się rozchorował.

Dobrzy ludzie nie mają wyjścia. Będą musieli oddać podrzutka do schroniska. I boleją nad tym, bo dla nich to smutna i gorzka ostateczność. Ale czy mają wyjście? Wszak są coś winni wieloletniemu, wiernemu i oddanemu przyjacielowi domu.

Zwrócili się więc do mnie z prośba o opublikowanie zdjęcia psa (może to nie podrzutek a zguba, za która tęskni pochlipując żałośnie, jakieś dziecko, któremu serce krwawi?), bo mają nadzieję, że są na tym świecie jeszcze ludzie potrafiący okazać okruchy uczuć wobec bezbronnych, samotnych zwierząt.

Z nadzieją w sercach dobrzy ludzie oczekują telefonu od im podobnych.

Telefon kontaktowy: 669 061 990

Stanowczo za mokro


Dziś została zamknęta z powodu zalania na odcinku 100 m droga powiatowa nr 1094D Głobice – Bełcz na czas nieokreslony. Na czas zamknięcia wyznaczono objazd drogą 1095D i 1093D przez miejscowość Lipowiec.

Droga 323 Laskowa – granica województwa zamarzająca woda rozlewisk na poboczach i częściowo zamarzająca woda na jezdni. Utrudnienia oznakowane
Nawodnione korpusy dróg powiatowych 1073D Chruścina – Czernina, 1114D Płoski – Lubiel /w rejonie wsi Ostrawa woda przelewa się przez jezdnię na odcinku ok. 200m./ Dodatkowy zalany odcinek koło Kolonii Lubiel. Utrudnienia oznakowane.

Drogi:
- 1095D Lipowiec – Wyszanów,
- 1094D rejon Głobic,
- 1091D Niechlów - Karów: woda na tych drogach występuje na poboczach i częściowo zalane jezdnie. Utrudnienia oznakowane. Przejezdne z ograniczeniami.

Na drodze 1093D Szaszorowice – Lipowiec nastąpiło zalewanie drogi - w ocenie PZD droga nie wymaga zamknięcia.

Z powodu zalania wodami powierzchniowymi zamknięto dla ruchu drogę gminna Niechlów - Żabin - do odwołania. Na odcinku 100 m zalana droga w miejscowości Ostrawa powoduje ograniczenie przejezdności.

Zwiększa się liczba podtopionych posesji wynosząca na ta chwilę 46 posesji prywatnych, 5 budynków lasów państwowych, 1 zakład produkcyjny i amfiteatr. W coraz większej liczba piwnic znajduje się woda. Wzrasta powierzchnia zalanych i podtopionych terenów rolnych i lasów na chwilę obecną to ponad 8000 ha (tj. ponad 10%powierzchni naszego powiatu).

W maju 2010 roku pod wodą wszczytowym okresie powodzi znalzało się ok. 5850 ha (ok. 8%).

Zaznacza się powolny spadek poziomu wód w ciekach i niektórych rozlewiskach. Wzrasta ilość uszkodzeń wałów przeciwpowodziowych przez zwierzęta. Istnieje obawa o stabilność nasiąkniętych wałów.

Trwa monitoring zagrożonych posesji, zalanych terenów oraz cieków wodnych i ich obwałowań oraz zbieranie danych o uszkodzeniach, zagrożeniach, podtopieniach itp.
Jak wynika z informacji uzyskanych od pracowników GCZK i kierownika DZMIUW - Inspektorat w Górze - zaobserwowano wzmożoną penetrację korpusów wałów przez bobry i inne zwierzęta kopiące nory, co nie tylko ma wpływ na osłabienie wałów i piętrzenie wód w obecnej chwili, ale również związku z tym mogą się pojawić duże trudności z bezpiecznym przeprowadzeniem powodziowych wód wiosennych rzekami, na których bobry pobudowały tamy i żeremia w wałach przeciwpowodziowych. Zjawisko to dotyczy:
- rzeki Łacha rejon Ostrawy i Lubiela
- odpływu grawitacyjnego ze zbiornika wyrównawczego przepompowni melioracyjnej Lubiel oraz Wąsosz,
- rzeki Śląski Rów rejon wsi Klimontów, Łękanów, Witoszyce, Chróścina oraz ujścia Rowu Polskiego,
- rzeki Świernia, Tylnica, Ciek Uszczonowski na całej długości,
- rzeka Orla na całej długości
Zaobserwowano również występowanie bobra europejskiego w rzece Struga Wąsoska, Baryczy i Odrze na jej całej długości.

A oto niecodzienna, ale wynikająca z wyższej konieczności, prośba skierowana przez “kryzysy” powiatowe oraz kierownika inspektoratu Dolnoląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Górze do wojewódzkiego sztabu kryzysowego.
“Dlatego też prosimy o skierowanie pisma do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w celu ustalenia postępowania w tych przypadkach, ponieważ zgodnie Rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 28 września 2004 r. w sprawie gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną, w załączniku nr 2, lp. 18 - bóbr europejski jest gatunkiem dziko występującym należącym do zwierząt objętych ochroną częściową ( Dz. U. Nr 220, poz. 2237 z 2004 r.).
Prosimy o wyjaśnienie jakie działania można podjąć prowadząc akcję przeciwpowodziową. Jak również tok postępowania w celu udrażniania rzek poza okresem prowadzenia akcji przeciwpowodziowej, na których występuje populacja bobra europejskiego. W związku ze wzrostem populacji bobrów na tym terenie należałoby się zastanowić nad działaniami zmierzającymi do ograniczenia liczby gryzoni na terenie powiatu górowskiego.

Kryzys zażegnany

Zawarto kompromis z pielęgniarkami prowadzącymi akcję protestacyjną. Dzisiaj po godz. 14,00 zawarto kompromisowe porozumienie ze starostą Piotrem Wołowiczem.
Pielęgniarki żądały włączenia 20% premii do płacy zasadniczej oraz podpisania pakietu socjalnego gwarantującego im w spółce m.in. 3 – letni okres zatrudnienia i odprawy w znacznej wysokości w momencie zwolnienia przez spółkę z pracy. Ponadto domagały się, by w pakiecie znalazł się zapis o utrzymaniu pensji w spółce na dotychczasowym poziomie, corocznej indeksacji płac o 1,5% powyżej stopy inflacji oraz automatycznego przyjęcia wszystkich pracowników likwidowanego SP ZOZ do spółki.

Przypomnę, że wg planu likwidacja SP ZOZ ma nastąpić z dniem 1 kwietnia 2011 roku. Obowiązki szpitala przejmie Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej. Ten twór będzie działał zgodnie z kodeksem spółek prawa handlowego. Związane jest to z przystąpieniem szpitala do „planu B”. Mamy już pozytywną opinię Banku Gospodarstwa Krajowego w sprawie perspektyw dalszego działania naszego szpitala. Oczekujemy na decyzję Narodowego Funduszu Zdrowia. Przekształcenie pozwoli zmniejszyć dług szpitala o połowę, tj. o ok. 21 mln zł. Drugą połowę długu starostwo weźmie na siebie.

Kompromis zawarty przez starostę Piotra Wołowicza polega na tym, że zamiast wliczać 20% premii do wynagrodzenia zasadniczego, zdecydowano wspólnie, iż zamiast premii stworzony zostanie dodatek do płacy równy wartości otrzymywanej dotąd premii. Z tego dodatku odjęte zostanie 50 zł i ta kwota zostanie doliczona do wynagrodzenia zasadniczego. Taka operacja nie będzie niosła za sobą zbyt wielkiego wzrostu pochodnych od wynagrodzeń. Wg szacunków kwota niezbędna na wywiązanie się z zawartego porozumienia ma wahać się w granicach od 10 – 12 tys. zł miesięcznie.

W sprawie pakietu socjalnego nie zawarto porozumienia. Żaden z punktów zawartych w pakiecie socjalnym jest nie do przyjęcia w obliczu fatalnej kondycji finansowej szpitala. Te oświadczenie starosty Piotra Wołowicza zostało przez pielęgniarki przyjęte ze zrozumieniem.

Spółka, która przejmie obowiązki szpitala jest w stu procentach własnością powiatu górowskiego. Jej kapitał założycielski wynosi 50 tys. zł. W projekcie tegorocznego budżetu naszego powiatu znalazł się zapis, iż przeznacza się 150 tys. zł na dokapitalizowanie spółki.

Nadal nie rozpisano konkursu na stanowisko prezesa spółki. Okazało się, że akt założycielski spółki posiada wady prawne, które należy usunąć. Nie wiadomo np. kto powołuje prezesa spółki. Trwają prace nad zmianą tego niekorzystnego stanu rzeczy.

Moja droga asfaltowa III

Droga do Sicin sielankowo nie wygląda. To droga wojewódzka nr 305. Stan techniczny drogi nie jest zły. Są wyrwy w nawierzchnia, ale niezbyt liczne. Wiosną zostaną załatane, o ile drogi te będą nadal w gestii Powiatowego Zarządu Dróg. Wciąż bowiem nie wiadomo – informuje mnie dyrektor Andrzej Łaszewski, czy dojdzie do podpisania porozumienia z marszałkiem w tej sprawie. Na pierwsze 4 miesiące tego roku uzyskaliśmy już dotację w wysokości ok. 450 tys. zł. Co będzie dalej nie wiadomo.

W Łękanowie skręcamy na Niechlów. Znajdujemy się na drodze powiatowej. Stan techniczny drogi też nie budzi większych zastrzeżeń. W jednym miejscu droga wyraźnie się wybrzusza na całej szerokości. Wygląda to tak, jakby w poprzek drogi, pod asfaltem, korzenie z drzew pobliskiego lasu unosiły nawierzchnię. Dyrektor mówi, że spotkał się już z taką sytuację. Wówczas również tak główkowana, ale po rozkuciu drogi okazało się, że korzenia ani śladu. „Czort wie, co to może być, ale będzie trzeba sprawdzić” – sumuje wywód Andrzej Łaszewski.

Wjeżdżamy do Niechlowa i kierujemy się na Bartodzieje. Już przed mostem na Baryczy widać zalane łąki i pola. Wjeżdżamy na most. Widok zapiera dech w piersiach. Woda, woda, woda. Trudno wyobrazić sobie kiedy ta woda odpłynie a rolnicy będą mogli zasiać pola czy korzystać z łąk.

Jedziemy drogą Karów – Świerczów. Toczymy się jak po stole. W ubiegłym roku zmodernizowano 2,5 km tej drogi kosztem 889 tys. zł. Pieniądze (100%) dostaliśmy z tytułu zalania tego odcinka podczas ubiegłorocznej, majowej powodzi. Mijamy nieomal całkowicie zalany przepust na trasie Świerczów – Wyszanów.

Stajemy na moście w Wyszanowie. Dyrektor Andrzej Łaszewski z nostalgią wspomina, że ten most zbudował Rejon Dróg Publicznych w Górze na początku lat 80. Wówczas istniał w Górze obwód mostowy, którego kierownikiem był Witold Kościukiewicz.

Spoglądamy na miejsce gdzie Barycz wlewa się do Odry. Stoimy i zastanawiamy się, co takiego się dzieje, że pomimo, iż Odra ma niższy poziom wód niż Barycz, to nasz powiat wciąż zalewa woda. Zagadka nie do rozwiązania.


Zawracamy. A ja tak sobie spoglądam i myślę, gdzie teraz pojedziemy. Pytam a dyrektor mówi: „Do Szaszorowic”. Aż mnie podrzuciło w fotelu! Skojarzenie wiadome! Acha! Co to, to nie! Za żadne skarby świata! Więc kombinuje, jak tu zmienić marszrutę. „Tam nic ciekawego nie ma. Wiem, że zalało, ale zdjęcia mi wczoraj przywieźli życzliwi ludzie, więc v szkoda czasu, paliwa”. Rzucam te najcięższe argumenty, ale bez skutku. A dyrektor na to: „Drogę zobaczyć jedziemy”.
„Acha, jak ty tak, to ja tak, szlag trafi!”. Jedziemy po tej drodze a ja cały czas oczy zamknięte, żeby koszmaru przypadkowo nie zobaczyć. I nie otworzyłem ich aż do minięcia Szaszorowic! Słowo daję!

Jedziemy do Bełcza Wielkiego. I tu znowu przez 1,6 km toczymy się gładko po zmodernizowanej w ubiegłym roku drodze. Ta sama historia. Zalało w maju a odbudowano jesienią za 660 tys. zł. W zasobach PZD znalazło się 1,6 km nowej drogi.

Na drodze powiatowej 1093D Szaszorowice – Lipowiec nastąpiło zalewanie drogi. Dyrektor PZD dokonuje oceny jej zdolności do utrzymania ruchu. W następstwie oględzin nie stwierdza konieczności zamknięcia ruchu. W tym samym momencie odbiera telefon od szefa drogówki Jerzego Kubickiego, który dopytuje się o stan drogi.

W Bełczu Wielkim dyrektor Andrzej Łaszewski przypomina, w jak strasznym stanie były tu drogi i chodniki. Całość uporządkowano na przełomie lat 99/2000. Rzeczywiście, droga porządna, chodniki też. Wstydzić się nie ma czego.
Gładko mijamy malowniczo położoną gminę Jemielno i wjeżdżamy do gminy Wąsosz. Tam do sprawdzenia jest droga 1114D Płoski – Lubiel. Wg napływających informacji w rejonie wsi Ostrawa woda przelewa się przez jezdnię na dwóch odcinkach. Łącznie zalane jest ok. 200 m drogi. Utrudnienia zostały oznakowane.

Dojeżdżamy do zalanej drogi. Dyrektor tłumaczy, że trzeba sprawdzić czy droga jest przejezdna. Jej zamknięcie spowodować może ogromne komplikacje dla ruchu drogowego w kierunku Wąsosza.

Powoli, powoli wjeżdżamy w pierwszy odcinek drogi. Po obu stronach samochodu unosi się fontanna wody. „No, jak wpadniemy w jakąś dziurę, to będzie bal!” – myślę. Ale jakoś szczęśliwie przejechaliśmy pierwszy, trafny odcinek zalanej drogi. Niczym amfibia dyrektor forsuje drugi. I znowu po obu stronach gejzery wody. Przejechaliśmy. Droga może być użytkowana, przynajmniej dzisiaj. Jutro zobaczymy co dalej – decyduje dyrektor.

Jedziemy do Pobiela. Droga pod względem technicznym w dobrym stanie. Po drodze przystajemy na moście na Orli. Woda sięga nieomal do szczytów podpór mostowych. Dookoła rozlewiska. Na most wjeżdżają strażacy monitorujący sytuację. Rozmowa. Z ulgą w głosie stwierdzają, że poziom Orli obniżył się o jakieś 2 cm.



Kierunek: Wąsosz. Wjeżdżamy na ulicę Przemysłową. U jej końca – już z daleka – widać wodę. Zbliżamy się i stajemy. Przed nami ogromne jezioro. Nieomal nie widać końca. Ta powódź najmocniej dotknęła tę gminę.


Teraz pozostaje powrót do Góry. Na ulicy Wrocławskiej mijamy drogowców. Rozpoczęły się remonty dziurawej jak rzeszoto nawierzchni drogi wojewódzkiej 324. Prace trwały na wysokości cmentarza żołnierzy sowieckich.

Dyrektor rzuca mi taki przykład. W powiecie rawickim budżet tamtejszego PZD wynosił w roku 2010 ok. 6 mln zł. To było na samo utrzymanie dróg. Do tego sąsiedzi mieli jeszcze coś koło 4 mln zł na inwestycje drogowe. I mają o 20 km dróg mniej niż my. To są pieniądze, o których my tylko możemy pomarzyć.

Wysiadam pod starostwem z samochodu. Dziękuję dyrektorowi i pytam ze zwykłej ciekawości ile kilometr: 161. Przez cztery godziny przejechaliśmy ok. 42% dróg podległych PZD.

Każdy z kierowców widzi, jak wyglądają nasze drogi. Ich stan jest różny. Od sera szwajcarskiego po nieliczne – niestety! – nowe zmodernizowane odcinki. Co jednak można zrobić jeżeli w budżecie naszego powiatu, na drogi powiatowe w roku 2011, przeznaczono kwotę 1.293.000 zł. Z tej kwoty 411.500 zł przeznaczone jest na wynagrodzenia. Pozostaje więc na remonty – 881.500 zł. Za te pieniądze to my możemy zmodernizować ok. 2 km dróg a później drogowcy mogą zacząć w pracy grać w karty.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Wody opadają

Wody w korytach cieków wykazują stany alarmowe. Rzeka Odra (Ścinawa) 420 cm – stan alarmowy przekroczony o 20 cm (spadek). Wg wodowskazu w Głogowie - 494 cm (stan alarmowy przekroczony o 44 cm - spadek) Rzeka Barycz (Osetno) - 434 cm (stan alarmowy przekroczony o 104 cm - spadek). Stan alarmowy także na rzece Orli (Korzeńsko 340 cm), stan alarmowy przekroczony o 80 cm (spadek). Śląski Rów (Rydzyna) - 294 cm. Na Rowie Polskim (dopływie Śląskiego Rowu) stan alarmowy przekroczony o 54 cm (spadek). Obserwowany jest na wyżej wymienionych ciekach ciągły spadek stanów wód. Większe cieki: Łacha, Wiewiernica, Ostrowita, Ciek Uszczonowski – woda wysoka, w przyujściowych odcinkach objętych zasięgiem wód cofkowych z recypientów, także na tych ciekach widoczny spadek stanów wód.
Koryta cieków są pełne wody wraz z międzywalem (szczególnie na Baryczy, Śląskim Rowie i Orli).
Lokalnie na Łasze, Śląskim Rowie, Tynicy, Świerni spływ wód będą utrudniać istniejące tamy bobrowe. Odra powoduje cofki na dopływach (Barycz, Śląski Rów, Wiewiernica, Ciek Uszczonowski)
Ze względu na ograniczoną przepustowość jazy na rzekach Orli, Baryczy i Śląskim Rowie mogą dodatkowo podpiętrzać wodę.
Zbiornik retencyjny Ryczeń o pojemności max = 979 tyś. m3, wypełniony w 100%, dopływ wody zamknięty. Budowle piętrzące i upustowe sprawne technicznie.
W trakcie wizji terenowej przeprowadzonej w dniu 24.01.2011 r. stwierdzono pogarszanie się sytuacji powodziowej na rzekach powiatu górowskiego. Wysoki stan wód powoduje nadmierne nasiąkanie korpusów wałów, co może doprowadzić do powstania przesiąków i w następstwie do wymywania gruntu z korpusu wału. W wielu miejscach na rzece Orlej i rzece Baryczy w gminie Wąsosz w dalszym ciągu istnieje - chociaż mniejsze - zagrożenie przelania się wód przez korony wałów oraz zasuwy na śluzach wałowych. Do wielu odcinków wałów brak możliwości dojazdu środkami transportowymi, co utrudnia prowadzenie kontroli stanu ich bezpieczeństwa. Dojazd po koronie wałów, ze względu na ich nasiąknięcie wodą jest także niemożliwy. Zalane drogi przywałowe – Żabin - Bartodzieje i Bartodzieje - Klimontów.
Zaobserwowano wzmożona penetracje korpusów wałów przez bobry i inne zwierzęta kopiące nory.
Zwiększa się liczba podtopionych posesji wynosząca 46 posesji prywatnych, 1 zakład produkcyjny i amfiteatr. W coraz większej liczba piwnic znajduje się woda. Wzrasta powierzchnia zalanych i podtopionych terenów rolnych i lasów na chwilę obecną to 7800 ha. Trwa monitoring zagrożonych posesji, zalanych terenów oraz cieków wodnych i ich obwałowań oraz zbieranie danych o uszkodzeniach, zagrożeniach, podtopieniach itp. Zaznacza się powolny spadek poziomu wód – ok. 2 cm w ciągu ostatniej doby.


Serce przez duże S

Od mieszkańca naszego miasta – Tomka Wybierały, otrzymałem maila, którego Państwu prezentuję.


Kiedy w sercu człowieka zagości miłość, nie jest w stanie zrobić żadnej istocie krzywdy

Niestety, dziś było inaczej, przekonałem się o tym na własnej skórze. Tuż przed skokiem A. Małysza zapukała do mnie sąsiadka i powiedziała: „panie Tomku, ktoś na klatkę schodową podrzucił nam pieska” emocje towarzyszące kibicowaniu opadły. Zobaczyłem małe psiątko, które na oko miało około 3 tyg. Było wyziębione i głodne.
Poprosiłem sąsiadkę, aby zadzwoniła na policję, niestety dyżurny odmówił pomocy i kazał zaopiekować się psem do poniedziałku, a następnie powiadomić Straż Miejską. Moja sąsiadka przestraszyła się, że później może usłyszeć ze strony urzędnika słowa: skoro pani się zaopiekowała pieskiem, to proszę go sobie zatrzymać, poprosiła aby coś z tą sytuacją zrobić.

Pierwsze co przyszło mi do głowy, to oczywiście nakarmić pieska (robi to moja córka i przytula go aby mu było ciepło). Przetrzymanie do poniedziałku nie wchodzi w rachubę, gdyż mój pies może zrobić mu krzywdę (mam psa myśliwskiego). Różne myśli czasami przychodzą mu do głowy.

Dzwonię na policję przedstawiam całą sytuację i słyszę w słuchawce całkowitą znieczulicę po drugiej stronie. Dostaję odpowiedź taką samą jak moja sąsiadka.
Wpadam na pomysł wykonania telefonu do szefa Straży Miejskiej, na szczęście policjant mi go podaje. Myślę sobie: kamień z serca, pewnie komendant wykona telefon do pani z urzędu, która się tym zajmuje i będzie po sprawie. Myliłem się, bo szef Straży Miejskiej był poza Górą, a telefonu do szanownej pani, która zajmuje się w ramach swoich obowiązków bezdomnymi zwierzętami, nie miał.

Gorączka rośnie rozmawiam z sąsiadami na klatce o możliwości zaopiekowania się podrzutkiem do poniedziałku. Okazuje się jednak, że każdy albo ma pieska, albo boi się wziąć na przetrzymanie. Co robić!
Iskierka zabłysła i ostatnia deska ratunku, telefon do Przewodniczącego Rady Powiatu i Unii Górowian. Przedstawiam całą sytuację - nie odmawia pomocy. W ciągu 5 min mam telefon, że wszystko bierze na siebie i mam przygotować pieska do odbioru.
Mija 10 min. i pan Zbigniew Józefiak jest już pod moim domem, zabieramy pieska i jedziemy po pana z urzędu, który się nim zaopiekował.
Ta cała sprawa pokazuje nam bezduszność człowieka na cierpienie malutkiej istoty. Słyszymy w mediach jak urywa się psu łeb dla zabawy ciągnąc go za samochodem. Jednak ten piesek miał wiele szczęścia, gdyż komuś nie był obojętny jego los. Wielkie dzięki panie Zbyszku.
Tomasz Wybierała

Kasa na oświatę

18 stycznia obradowała Komisja Oświaty, Kultury i Sportu, której przewodniczącym został Grzegorz Aleksander Trojanek. W skład komisji wchodzą: Piotr First, Jerzy Pala, Władysław Stanisławski, Marek Biernacki.

W posiedzeniu komisji uczestniczyli tego dnia: starosta Piotr Wołowicz oraz skarbnik powiatu – Wiesław Pospiech.
Głównymi tematami obrad były dwie sprawy: budżet jednostek oświatowych na rok 2011 oraz sprawa powołania muzeum.

Sprawę budżetu oświaty na bieżący rok poruszył przewodniczący komisji, który zasypał skarbnika pytaniami.
I tak, Grzegorza A. Trojanka interesowała rozbieżność pomiędzy środkami zaplanowanymi na oświatę w budżecie a oczekiwaniami i planami jednostek oświatowych.
Tu trzeba należy się Państwu kilka słów wyjaśnień. Jednostki oświatowe złożyły w listopadzie projekty swoich budżetów. Te zostały skorygowane przez ówczesny Zarząd Powiatu.


Plany finansowe placówek oświatowych opiewały łącznie na kwotę 15.668.900 zł. Zespół Szkół wnioskował o przyznanie 5.067.079 zł a po korekcie otrzymał – 3.819.700 zł (mniej o 1.247.379 zł). W tej kwocie płace stanowią 3.276.600 zł (85,78% budżetu szkoły).


Liceum Ogólnokształcące zaplanowało budżet w wysokości 3.051.893 zł. Otrzymało – 2.496.600 zł (mniej o 555.293). W budżecie tej placówki na płace zaplanowano 2.136.000 zł (85,56%).

Centrum Kształcenia Praktycznego i Ustawicznego przedstawiło propozycję swojego budżetu w kwocie – 1.689.723. Propozycja Zarządu – 1.875.744 zł. Zwiększenie budżetu wynikło z tego, iż ta jednostka, jako jedyna, co warto podkreślić, szarpnęła pieniądze z UE na projekt kształcenia ustawicznego dla dorosłych. Kwota tej dotacji w roku 2011 wyniesie 550.344 zł. Płace w CKPiU wyniosą w roku 2011 – 1.075.400 zł (57,33%).

Urealnianie budżetu nastąpiło we wszystkich jednostkach oświatowych podległych powiatowi.
Powiatowe Centrum Doskonalenia Nauczycieli otrzyma – 869.600 zł (płace w budżecie tej jednostki stanowić mają 726.600 zł (83,56%).

Specjalny Ośrodek Szkolno Wychowawczy w Wąsoszu ma budżet w wysokości 1.368.000 zł (płace – 1.232.300 zł: 90,08%).

Na edukacyjną opiekę wychowawczą planuje się wydać w roku 2011 – 2.522.800 zł. Pieniądze te przeznaczone są na utrzymanie pozostałych jednostek oświatowych.
I tak, na utrzymanie internatu LO planuje się w roku 2011 wydać – 401.000 zł, a na jego odpowiednik przy SOSW w Wąsoszu – 561.900 zł. Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna ma kosztować nas w tym roku 559.900 zł.
Na płace w tych placówkach wydane zostanie 2.027.500 zł (80,37% budżetu).

Tak naprawdę na oświatę wydamy znacznie więcej. W strukturach starostwa znajduje się hala „Arkadia”, z której kor5zystają uczniowie LO, ZS i Gimnazjum nr 2. Na utrzymanie „Arkadii” w roku 2011 planuje się przeznaczyć 535.013 zł.

W części opisowej do budżetu powiatu na rok 2011 czytamy: „Ogółem wydatki bieżące przeznaczone w budżecie na oświatę wynoszą 13.607.457 zł.”. Na oświatę otrzymamy od państwa subwencję w wysokości – 12.521.428 zł. Oprócz tego dostajemy dotację na funkcjonowanie biblioteki pedagogicznej – 97000 zł. Jednostki oświatowe wypracowują też same dochody, które na rok 2011 oszacowano na kwotę 498.900 zł. Razem daje to kwotę 13.117.328 zł. Różnicę w wysokości 490.129 zł powiat pokrywa z lichych i chudych dochodów własnych, które (zależnie od roku) można oszacować na kwotę od 1 – 1,5 mln zł.


Podczas posiedzenie komisji skarbnik Wiesław Pospiech, podkreślił fakt, że w roku szkolnym 2010/11 do szkół podlegających powiatowi zapisało się mniej uczniów niż w poprzednim roku szkolnym. To wpływa na wysokość subwencji oświatowej, która jest niższa. Subwencja jest skonstruowana w ten sposób, że pieniądze idą za uczniem. W przypadku szkół podległych powiatowi jest to kwota ok. 4200 zł na jednego ucznia. Z tych pieniędzy są opłacani nauczyciele i utrzymywane szkoły. Równocześnie skarbnik zaznaczył, iż pomimo mniejszej liczby uczniów, a więc i niższej subwencji oświatowej, nie zmniejszyła się ilość kadry nauczycielskiej w szkołach. Z tego powodu, planując budżet, ograniczono do niezbędnego minimum wydatki z tytułu wypłat za godziny ponadwymiarowe dla nauczycieli.


Skarbnik przedstawił radnym ograniczenia budżetu powiatu wynikające z konieczności spłat rat zaciągniętych i poręczonych kredytów. W roku 2011 powiat będzie musiał spłacić raty zaciągniętych zobowiązań na kwotę 1.902.800 zł. W tej kwocie znajduje się poręcznie kredytu dla szpitala – 1.452.800 zł.

Radny Władysław Stanisławski przypomniał o niezrealizowanej w ubiegłej kadencji uchwale Rady Powiatu o przekazaniu internatu LO do CKPiU. Internat ma być przekształcony w bursę, co stworzy nowe możliwości jego rozwoju.

Starosta Piotr Wołowicz poinformował, iż również pod CKUiP będzie włączona hala „Arkadia”, gdyż jej trwanie w strukturze organizacyjnej starostwa jest dla niego niezrozumiałe.


Wracając do posiedzenia komisji, które trwało 2 godziny (!). co jest ewenementem w warunkach naszego samorządu, należy stwierdzić, iż pod przewodnictwem Grzegorza A. Trojanka szykuje nam się bardzo ciekawa komisja.

Przyjęty na posiedzeniu program pracy komisji jest imponujący. Radny Marek Biernacki aż zbladł, gdy zobaczył obfitość proponowanych przez przewodniczącego tematów. Radny ten wyraził obawę, iż może zabraknąć czasu na realizację tych ambitnych planów. Przewodniczący komisji uspokoił radnego Biernackiego mówiąc, że: „przewidział też przerwę wakacyjną”. Radny Biernacki wyraźnie odetchnął, chociaż bladość długo nie opuszczała jego lic.

sobota, 22 stycznia 2011

Gorzej już nie będzie (chyba)


Moja droga asflatowa II

Wjeżdżamy na drogę wiodącą do Radosławia. Szerokość jezdni – 3,5 m. To droga gminna – informuje mnie dyrektor Andrzej Łaszewski, która zbudowana została za czasów burmistrza Tadeusza Wrotkowskiego. Jej budowa związana była z działalnością żwirowni w Radosławiu. Odciążyła ona naszą drogę powiatową, która …, tu dyrektor milknie na chwilę, by w skupieniu znaleźć miejsce na grząskim poboczu i zatrzymać samochód. Powód? Z naprzeciwka sunie ku nam ogromna ciężarówka. Mija nas z hukiem. „Ile to miało ton?” – zastanawiam się głośno. „Z trzydzieści było” – ocenia dyrektor. "No, i gdyby nie ta droga, to mielibyśmy katastrofę na naszej powiatówce mówi dyrektor. A tak … ". (Ustawa o zachowaniu tajemnicy służbowej, art. 14, p. 1).

Rozmowa schodzi na temat czy dozwolone jest poruszanie się po takiej drodze, wąskiej i już mocno wyeksploatowanej, pojazdów o tak dużej nośności. Dyrektor tłumaczy. Drogi z definicji są publiczne i nikomu nie można zakazać poruszania się po nich. Są wyjątki, ale związane z przewozem towarów mocno nietypowych, bo wówczas trzeba wystąpić o zgodę na taki przejazd. To, że jeżdżą po tej drodze samochody o takiej masie jest oczywiście niedobre, bo ta droga wkrótce nie będzie nadawała się do użytku. Powiatowy Zarząd Dróg nie ma takich uprawnień, by zamknąć tę – i inne drogi – dla ciężkich pojazdów.

Na drodze widać wyraźnie, że ciężarówki z wielotonowym ładunkiem zdążyły już zrobić część swojej kreciej roboty. Pobocza rozjechane, dziury w nawierzchni. Ile ta droga jeszcze wytrzyma? – zastanawiam się głośno. „Tego nie wie nikt” – z pokorą informuje mnie dyrektor. „Może żwir się skończy” – wyrażam nutkę nadziei. „Szybciej droga” – studzi mój optymizm dyrektor – realista.

I tak mkniemy sobie drogą Radosław – Łęgoń, ku kolejnej granicy województwa. Tam dyrektor chce zobaczyć stan drogi powiatowej, która znajduje się w okolicach gzie mogą być podtopienia. Okolica jest urocza. Lasy, łąki i znaki ostrzegające przed sarnami. Raj dla grzybiarzy. Jedzie się dość fajnie, ale tylko przez kilka chwil. Nauczony doświadczeniem, o którym wciąż przypominała mi obolała głowa, czujnie śledzę drogę przed sobą. A jakże! Są! I już dyrektor rozpoczyna slalom. Lewa, prawa, lewa prawa, znowu prawa … stop. Tak też się nie da. Wolno, wolniutko wjeżdża do możliwie najmniejszej dziury, która zaszczycona faktem dźwigania dyrektora pozwala mu w miarę spokojnie opuścić swoje wnętrze. Jedziemy dalej. Już widać most na Śląskim Rowie.

Patrzę i oczom nie wierzę. Asfalt się skończył! Jak nożem odciął! Był i znikł! „To do mostu wiedzie polna droga?” – pytam.
Dyrektor żachnął się spojrzał na mnie dość wrednym wzrokiem i odpowiedział z dumą w głosie.

„To jest nasza gruntowa droga powiatowa. A dokładnie powiatowa droga o nawierzchni gruntowej” – to podkreślił z wyraźną wyższością fachowca nad profanem w głosie. Ja oniemiałem. „Dziw” – mówię po chwili. „Nie jedyny” – kontynuował dyrektor – „Mamy jeszcze dwie takie drogi. Jedna to odcinek Jastrzębia – Strumienna a druga Pobiel – Kąkolno.

Wjeżdżamy na most i spoglądamy na Śląski Rów. Woda w korycie, ale widać, że wcześnie zakaprysił i opuścił gościnne koryto. Na polach i łąkach widać liczne rozlewiska.
Wracamy do samochodu i dopiero wówczas dostrzegam nowe słupy. To zmodernizowana pod koniec ubiegłego roku linia energetyczna, która zasila nasze miasto od strony Wschowy. Ma ona nam zapewnić większe bezpieczeństwo w dostawie energii. Pożyjemy, zobaczymy.

Wracamy. Dyrektor zmierza w kierunku Sicin. Droga nieciekawa, bo co jakiś czas przed oczami widać dziurę. Mówię, że asfalt mocno w kość dostał. „To jeszcze nic. Zaraz zobaczymy jak wygląda przełom” – informuje mnie dyrektor. Krzyżówka pomiędzy Radosławiem a Sicinami w stanie przypominającym kretowisko. Kretów jednak nie widać. Już dawno odjechały.

Ponownie mija nas ciężarówka załadowana żwirem. „Interes się kręci a drogi się zwijają” – myślę w duchu. Wjeżdżamy do Wioski. Po prawej stronie ładny chodnik. Dyrektor opowiada, że wójt Niechlowa Jan Głuszko wystąpił o pozwolenie na budowę chodnika. Był jednak problem, gdyż droga wąska i dwa większe samochody mogłyby się nie minąć. Znaleziono jednak kompromis. Zaprojektowano chodnik na wysokości 6 cm nad jezdnią. „A teraz prezentacja” – mówi dyrektor. Zwalnia i kierownicą kręci w prawo. Dość łagodnie wskakujemy na chodnik i w równie przyjemny sposób z niego zjeżdżamy. „I to zdaje egzamin” – z nutą zadowolenie mówi szef dróg powiatowych i jednocześnie zastępcza matka dla dróg wojewódzkich.

„A teraz przełom” – informuje dyrektor. „Całkiem nowy” – dodaje. I wali mi po uszach definicję przełomu. „Przełom jest wówczas, gdy konstrukcja drogi jest zapadnięta. W zeszłym roku tego przełomu nie było. Był inny o długości 60 m. Zlikwidowaliśmy go za 50 tys. zł. Teraz jest ten. Też go zlikwidujemy. Pod warunkiem, że będziemy mieli kasę” – dodaje i posępnieje.


Jeszcze jesteśmy w Wiosce. „A ile tu można jechać na godzinę?” – pytam po tym jak coś smignęło za oknem z prędkością uniemożliwiającą zidentyfikowanie koloru.
„Trzydzieści” – odpowiada dyrektor i dopowiada: „I wszyscy tu tyle jeżdżą”. „Acha! – mówię z najgłębszym przekonaniem w głosie.

Spoglądam na drogowskaz. Kierunek – Siciny.

C.d.n.


Pod rozwagę

„O wysokiej jakości infrastruktury drogowej w danym powiecie informuje odsetek dróg o nawierzchni twardej ulepszonej – biorąc ten aspekt pod uwagę w czołówce rankingu plasują się powiaty: wrocławski grodzki (98,8% dróg stanowią drogi o nawierzchni ulepszonej), bolesławiecki (98,7%) oraz oławski (97,3%). Najniższy udział tego rodzaju dróg występuje w powiatach: górowskim (808%), lubańskim (81,5%) oraz lwóweckim (82,5%)”
.
Z czego to jest? Z bardzo fajnego opracowania. Przedstawię je Państwu za jakiś czas. Ale niech Państwo się w to wczytają i mają zawsze zawarte tam fakty na uwadze.

piątek, 21 stycznia 2011

Wody aż nadto


Stany wód na godzinę 16,00.
Rzeka Odra w Ścinawie ma stan wody o 4 cm niższy niż o godz. 8,00. Barycz drgnęła w górę p 1 cm w stosunku do stanu z godz. 8,00. Spadek odnotowano na Orli, gdzie z 365 cm rano o 16,00 było 362 cm. Na Rowie Polskim również ubyło wody o 1 cm (z 306 cm na 305 cm). Miejmy nadzieję, że ta tendencja się utrzyma.


Na terenie całego powiatu zalane i podtopione zostało ok. 6400 ha pól łąk i lasów W maju 2010 - ok.5850 ha..
Woda wchodzi na teren wielu posesji. Trwa zbieranie danych na ten temat.

Utrudnienia na drogach wojewódzkich (nr drogi, na jakim odcinku, planowany termin udrożnienia przejazdu) Na drodze wojewódzkiej 323 Laskowa – granica województwa woda występuje na poboczach a częściowo zalana jest jezdnia.

Nadal nawodnione korpusy dróg powiatowych 1073D Chruścina – Czernina, 1114D Płoski – Lubiel /w rejonie wsi Ostrawa woda przelewa się przez jezdnię na dwóch odcinkach. Łącznie zalane jest ok. 200 m drogi. Utrudnienia zostały oznakowane.
Drogi: 1095D Lipowiec – Wyszanów,1094D rejon Głobic, 1091D Niechlów – Karów: woda na poboczach i częściowo zalane jezdnie. Utrudnienia są oznakowane.

Na drodze powiatowej 1093D Szaszorowice – Lipowiec nastąpiło zalewanie drogi. PZD dokonało oceny jej zdolności do utrzymania ruchu. W następstwie oględzin nie stwierdzono konieczności zamknięcia ruchu.

Z powodu zalania wodami powierzchniowymi zamknięto dla ruchu drogę gminną Niechlów - Żabin aż do odwołania.

Odnotowuje się duży wzrost poziomu wód w lokalnych ciekach i podtopienia przyległych terenów – sytuacja ta ma tendencję wzrostową.

Moja droga asflatowa

Jak nasz piękny powiat długi i szeroki, to zewsząd słychać utyskiwania na jakość naszych dróg. Trochę tego mamy, bo 101 km dróg wojewódzkich i 280 powiatowych. Te pierwsze utrzymywane są na mocy porozumienia z Dolnośląską Służbą Dróg i Kolei, która przekazuje nam pieniądze na ich utrzymanie. Słowo „utrzymanie” należy rozumieć tak, iż Powiatowy Zarząd Dróg wykonuje ich bieżące remonty, dba o pobocza (też nie wszystkie, bo na niektórych odcinkach pobocza nie należą prawnie do drogi wojewódzkiej), oznakowanie, znaki drogowe.

Drogi powiatowe (280 km) utrzymuje powiat samodzielnie. I to w naszej gestii leżą ich kapitalne naprawy, przebudowy, remonty drobniejsze i poważniejsze.
Razem na drogi wojewódzkie i powiatowe wydajemy rocznie ok. 2,3 mln zł. W tm jest również bardzo kosztowne zimowe utrzymanie dróg.

Kwota na drogi nie należy więc do powalającej na kolana. Mi osobiście wydawało się – do dzisiaj – że jednak za te pieniądze można zrobić więcej i chociaż nieco ostudzić zapalczywych użytkowników szos, którzy pod adresem naszych drogowców puszczają soczyste kawałki mięsa.

Dzisiaj nadarzyła mi się okazja, by oglądnąć spory wycinek dróg powiatowych i wojewódzkich. Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg – Andrzej Łaszewski – postanowił dzisiaj dokonać gruntownego przeglądu stanu dróg na terenie powiatu. Uprosiłem dyrektora, by zabrał mnie z sobą. Dyrektor wyraził zgodę, ale ostrzegł, że szybko go my nie wrócimy. Co prawda nie bardzo lubię jeździć samochodem, ale zwyciężyła ciekawość świata i pragnienie otrzymania informacji z pierwszej ręki.
Pierwszy etap zwiadu drogowego dyrektor Andrzej Łaszewski rozpoczął od kierunku: na Czerninę!

Mkniemy więc sobie samochodzikiem po drodze powiatowej 1076D. Podziwiam szybko zmieniające się krajobrazy za oknem. Dyrektor pewnie dzierżawi kierownicę w swoich dłoniach, więc jadę i dedukuję tak: „no, my wypadku nie spowodujemy, ale jak trafimy na gminnego idiotę za kierownicą, który uważa się za równego Kubicy, to może być różnie”. I tak sobie dumałem do Kruszyńca nad ewentualnością nieśmiertelności dusz, gdy z błogich rozważań zaczął wyrywać mnie dziwny dźwięk. Przypominał on furkot, który wprawiał samochód w drżenie, które promieniało po moim schorowanym kręgosłupie zmuszając mnie do oderwania pleców od oparcia siedzenia, w które dotąd byłem błogo wciśnięty.

„Acha – pomyślałem – autko się popsuło”. Pytam dyrektora: co nawaliło? A co miało nawalić? – ten odpowiada pytaniem na pytanie. A czemu tak furkocze? – pytam zaniepokojony. I dyrektor Andrzej Łaszewski mi odpowiada, że na prawym pasie drogi Kruszyniec – Ligota skończyła się warstwa ścieralna na drodze.

I dalej wyjaśnia jak to jest. Taka droga ma zbudowana jest z trzech warstw. Warstwa pierwsza to podłoże, na którym wybudowano drogę mające grubość ok. 30 cm. Drugą warstwę stanowi podbudowa – 5 cm a trzecią jest warstwa ścieralna o grubości ok. 4 cm. Ponieważ znakomita większość dróg – takimi, jakimi je dzisiaj widzimy i po jakich jeździmy pochodzi z lat 70. i 80., to stało się to, co stać musiało. Warstwa ścieralna wyjechała na kołach jeżdżących po drodze samochodów. Przyczynił się również do tego boom motoryzacyjny w naszym kraju, bo nikt sobie w czasach, gdy budowano lub przebudowywano te drogi nie wyobrażał, że w Polsce może być tyle samochodów.

Zrozumiałem i akurat wjechaliśmy do Czerniny. Trzeba przyznać, że przy wjeździe od strony Góry od razu w oczy rzucają się chodniki. Przykuwają wzrok swoją bezładną konstrukcją, licznymi wąwozami, efektownym uniesieniom płytek chodnikowych ku niebu, jakby tam szukały pociechy i wybawienia z opresji, jakiej się znalazły. Chodnik przy drodze 1100D. Powiatowej. Ach, westchnąłem w duchu, tylko tam was zbawić od zupełnej ruiny mogą. To droga powiatowa i chodnik przy niej też. Tak więc chodniczku cierpiący – marne szanse na przeżycie. Chwalił ty będziesz jeszcze swój stan obecny.

Za oknem skończyło się cierpiętnicze trwanie chodnika a dyrektor Andrzej Łaszewski pewną dłonią poprowadził samochód na kraniec naszego powiatu, by pokazać mi miejsce gdzie planowany jest węzeł sławetnej S5, której projekt został tak bardzo spartolony przez speców od budowy dróg w Poznaniu.

No więc posuwamy się metr po metrze po drodze powiatowej. Otwieram puszkę z coca – colą (pasuje Państwu?) i wlewam zawartość w gardło. Głowa uniesiona do góry, oczęta przymknięte. W brzuszku rozlewa się ten boski płyn. I naglę łup – cup! Łup – cup! A ja raz głową o szybę a raz o dyrektora. „Hamulce puściły!” – myślę w najgłębszej rozpaczy. „A może to zamach” – przenika mnie myśl i mrozi do szpiku kości. „Uspokój się idioto!” – analizuję sytuację odzyskując zimną krew. „I nie oglądaj występów w sejmie wiadomych osób, bo też ci we łbie się poprzekręca!” – kończę rozmyślania i spoglądam na drogę. I co ja widzę?! Coś przypominającego szwajcarski ser! A dyrektor Andrzej Łaszewski kręci kierownicą raz w lewo, raz w prawo i z entuzjazmem mówi: „Na liczniku 33 a w oczach łzy!”. „I guz na łbie” dopowiadam głośno masując cud natury, jakim jest bez wątpienia śliwka o tej porze roku.


Dojechaliśmy do planowanego węzła S5. Wysiadamy, stoimy, patrzymy, podziwiamy. Dyrektor widoki a ja dziury w jezdni drogi powiatowej. Pytam a dyrektor odpowiada. Dziury na jezdni powstają z różnorakich przyczyn. Najważniejsze to działanie wody, soli i nadmierny nacisk mechaniczny. Do tego dochodzi też zmęczenie materiału. Z biegiem czasu w każdej nawierzchni powstają drobne szczeliny, pęknięcia i wykruszenia. Przychodzi zima. Pada śnieg, śnieg topnieje a powstała z niego woda przenika do szczelin. Przychodzi mróz i rozsadza fragmenty najbardziej nasączonych wodą (a więc i lodem) fragmentów jezdni. I czym większy samochód po takim fragmencie przejedzie, tym dziura jest bardziej efektowna. Do tego dochodzi jeszcze sól, która jest w okresie oblodzenia dróg błogosławieństwem dla kierowców, to wiosną przekleństwem dla drogowców.

Dziury są zaklejane. Robi się to na dwa sposoby. Sposób „na zimno” polega na wypełnieniu dziury bituminem i ubiciu go zagęszczarką. To najczęściej widzą kierowcy i dziwią się, że to tak się robi. Jest to sposób „na chwilę”, doraźny. Stosowany jest wówczas, gdy z technicznego punktu widzenia, nie ma możliwość wypełnienia dziury „na gorąco”. Ta metoda wymaga emulsji i grysu oraz skrapiarki do bituminów i remontera drogowego. Tych urządzeń nasz PZD nie posiada i dlatego prace do wykonania „na gorąco” zlecamy.

Przemieszczamy się na odcinek wiodący do Chróściny drogą 1073D. W czasie podróży rozmawiamy o budowie dróg powiatowych przez ostatnie lata. Dyrektor Andrzej Łaszewski wyjaśnia, że przez ostatnie ok. 11 lat zmodernizowaliśmy gruntownie jakieś 15 km dróg. Sam rok 2010 był pod tym względem rekordowy, bo generalna przebudową objęliśmy aż 5 km dróg. A udało się aż tyle zrobić, gdyż dwa odcinki zalała nam woda w maju 2010 roku i na ich odbudowę otrzymaliśmy 100% środków z funduszu powodziowego. Modernizacja 1 km drogi, to koszt ok. 1000.000 zł. Wygląda na to, że jeżeli będziemy w tym tempie modernizowali nasze drogi powiatowe, to zejdzie nam na to jakieś ćwierć wieku.

Zbliżamy się do Chróściny. Po obu stronach drogi krajobraz przypomina wodny świat. Jak okiem sięgnąć zalane łąki, lasy i pola.


Zatrzymujemy się na przepuście biegnącym na drodze Czernina – Chróścina. Na naprawę tego przepustu udało się nam pozyskać ponad 1 mln zł środków z funduszu popowodziowego w ubiegłym roku. Nie znalazł się jednak chętny na jego wykonanie. Powód? Tam nie mógł wkroczyć do pracy ciężki sprzęt. Wszędzie było mokro a miejscami – jeszcze jesienią! – stała tam woda. Przepustu nie udało się przebudować a pieniądze musieliśmy zwrócić. Co prawda ubiegamy się nadal o nie, ale czy je dostaniemy?

Jedziemy przez Chróścinę. W pewnym momencie widzimy, jak na drogę leje się strumień wody. Widać długi wąż, z „Nie – odpowiada – ale to częsta praktyka i nic na to nie można poradzić. Ci ludzie niszczą nawierzchnię w myśl zasady: „Moja chata z kraja”.
Wjeżdżamy na drogę wojewódzką 323. W okolicach Laskowej na drodze widoczne ograniczenie prędkości do 40 km/h. Powód? Na prawe pobocze drogi wlała się woda. Dyrektor sprawdza poziom wód na poboczach drogi. „Już się nie podnosi” – komunikuje z ulgą.



Zawracamy i z Laskowej kierujemy się na Radosław.
C.d.n.

czwartek, 20 stycznia 2011

Maleńki owoc obrad

12 stycznia 2011 roku dobyło się posiedzenie Zarządu w składzie: Piotr Wołowicz – starosta górowski, Paweł Niedźwiedź - wicestarosta, Marek Biernacki-członek Zarządu, Piotr First - członek Zarządu, Marek Hołtra - członek Zarządu
Ponadto w posiedzeniu Zarządu uczestniczyli: Zbigniew Józefiak-Przewodniczący Rady Powiatu, Wiesław Pospiech- skarbnik powiatu, Elżbieta Kwiatkowska - sekretarz powiatu.

Już na początku obrad ustalono, że protokoły z posiedzeń Zarządu mają być dostarczone członkom Zarządu przed kolejnym posiedzeniem w celu zapoznania się z ich treścią. Dotąd praktykowano mało ekonomiczną metodę, iż .protokół z poprzedniego posiedzenia był odczytywany podczas posiedzenia Zarządu w celu ich przyjęcia przez Zarząd. W tym czasie wszyscy się nudzili.

W porządku obrad znalazł się m.in. punkt dotyczący zwolnienia z opłat za najem lokalu, którą złożył Polski Związek Niewidomych.
Zgodnie z uchwałą Rady Powiatu istnieje możliwość zwolnienia z opłat organizacje pozarządowe. Zwolnienie z opłat czynszu dotyczy Polskiego Związku Niewidomych Koło w Górze oraz Związku Sybiraków w Górze. Środki pieniężne uzyskane ze składek członkowskich powyższych organizacji nie pokrywają kosztów utrzymania biur. Do uchwały nie wniesiono uwag. Przeprowadzono głosowanie za jej przyjęciem : za- 3 głosy, przeciw- 0 głosów, wstrzymały się – 2 głosy.

Kolejnym punktem obrad był wniosek dyrektora SP ZOZ w likwidacji w sprawie wyrażenia zgody na zaciągnięcie zobowiązania związanego z zakupem lampy wieloogniskowej na blok operacyjny. Koszt zakupu lampy to kwota 33 tyś. zł., z czego 20 tyś. zł., to dotacja z gminy Góra a pozostała kwota to środki własne jednostki. Z uzyskanych informacji wynika iż gmina Góra przekazała dotację w ubiegłym roku, lecz środki nie zostały wykorzystane. Brak jest informacji czy dotacja zostanie przekazana w bieżącym roku. W związku z powyższym podjęcie decyzji zostało przełożone do czasu udokumentowania środków przez SPZOZ w Górze w likwidacji.

Kolejnym punktem obrad Zarządy była prośba dyrektorki LO w Górze, która złożyła prośbę w sprawie wyrażenia zgody na uruchomienie w drugim semestrze sportowych zajęć pozalekcyjnych – SKS w wymiarze 4 godzin tygodniowo. Podjęcie decyzji przełożono na następne posiedzenie Zarządu do czasu uzyskania szczegółowych informacji dotyczących: kalkulacji kosztów, planowanej liczby uczniów korzystających z zajęć, rodzaju dyscypliny sportowej oraz liczby uczniów korzystających z tego rodzaju zajęć w pierwszym semestrze.

Rozpatrzono również pismo z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu, które dotyczyło współfinansowania badań jakości środowiska. Badania będą prowadzone w bieżącym roku na terenie powiatu górowskiego. Dotyczyć mają one: monitoringu rzek i wód podziemnych, pomiarów natężenia pola elektromagnetycznego. Koszt badań wynosi 135.196 zł. W budżecie powiatu nie ma środków finansowych na tego rodzaju zadania. Zarząd negatywnie zaopiniował pismo.

Kolejnym punktem obrad był wniosek dyrektora Zespołu Szkoła Podstawowa i Przedszkole w Witaszycach. Dyrektor wnioskował o udzielenie dofinansowania do organizacji VII Międzyszkolnego Konkursu Kolęd. Planuje się udział około 200 uczestników w konkursie. Wniosek opiewa na kwotę 1000zł. Wniosek nie zawiera planowanego preliminarza dotyczącego dochodów ogółem. Zaproponowano udzielenie dofinansowania w wysokości 500 zł i za tą propozycją przeprowadzono głosowanie: za- 5 głosów, przeciw- 0 głosów, wstrzymał się – 0 głosów.

Następnie rozpatrywano pismo wiceprezesa Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Górze. TPD złożyło wniosek o udzielenie dofinansowania do wypoczynku dzieci w Szklarskiej Porębie podczas zimowych ferii. W kolonii udział weźmie 25 dzieci z rodzin biednych, wielodzietnych. Wiosek o dofinansowanie wynosi 1200 zł. Towarzystwo przekazuje swoje środki w wysokości 6 tyś. zł Wpłaty od sponsorów wynoszą 10 tyś. zł. Przeprowadzono głosowanie za udzieleniem dofinansowania w wysokości 1200 zł: za- 5 głosów, przeciw-0 głosów, wstrzymał się – 0 głosów.
Dofinansowanie zostało udzielone, środki winne zostać przeznaczone na opłacenie kosztów nauki jazdy na nartach przez dzieci.

W punkcie wolne głosy i wnioski wicestarosta Paweł Niedźwiedź zwrócił się z prośbą o publikowanie na naszej stronie internetowej bez zbędnej zwłoki wszystkich protokołów, bieżących informacji, relacji ze spotkań itp.

Podobną prośbę zgłosił Przewodniczący Rady Powiatu, który poinformował, iż strona powiatu powinna być bardziej komunikatywna, bardziej przejrzysta, interesująca i zachęcająca do korzystania z zawartych tam informacji.

Na tym posiedzenie Zarządu bez dyskusji w trakcie jego trwania się zakończyło i członkowie Zarządu rozeszli się. Każdy w swoją stronę.

Krajobraz za oknem

W Szaszorowicach nad rzeką Barycz rozlana rzeka widoczna jest z okien domów. Ten zgoła romantyczny widok nie budzi ze zrozumiałych względów entuzjazmu mieszkańców tej miejscowości. Szaszorowice odwiedziło rodzeństwo – Barbara i Szymon Skoczylas, którzy wykonali te zdjęcia i pozwolili na ich wykorzystanie na blogu. Dziękujemy.