piątek, 4 lutego 2011

Przetrzepani wskaźnikiem

Wczoraj miało miejsce posiedzenie Komisji Porządku Publicznego, Komunikacji Dróg i Drogownictwa w składzie: Danuta Rzepiela - przewodnicząca, Jan Bondzior, Piotr First, - wiceprzewodniczący, Władysław Stanisławski, Grzegorz Aleksander Trojanek.

W porządku obrad komisji przewidziane było, iż zajmie się ona zaopiniowaniem budżetu powiatu na rok 2011 oraz sprawami różnymi, o ile takie wystąpią.

Posiedzenie miało rozpocząć się o godz. 13,00. Czekano jednak chwilę na wicestarostę Pawła Niedźwiedzia, który kończył obsługę przybyłego do niego petenta.

W pewnym momencie otwierają się drzwi do sali posiedzeń komisji i w drzwiach staje burmistrz Irena Krzyszkiewicz. Swoim miłym obyczajem wita się po kolei ze wszystkimi i siada za stołem obrad. „A to co do diabła?” – zadaję sobie w duchu pytanie - „Burmistrz przyszła debatować nad naszą mizerią budżetową?” – zastanawiam się zaskoczony.
Zebrani radni pogadali jeszcze chwilę i przewodnicząca komisji – Danuta Rzepiela otworzyła obrady.

A ja siedzę i wciąż się zastanawiam co robi burmistrz Irena Krzyszkiewicz na posiedzeniu komisji Rady Powiatu. Przyjść, wiadomo, każdy może. Ale jak znam życie i obyczaje w gminie, to szefowa za dużą nadwyżką wolnych minut nie dysponuje.

I nagle niczym grom z jasnego nieba słyszę głos przewodniczącej komisji: „Zaprosiliśmy panią burmistrz, bo mamy taką propozycję. Niech każda gmina dołoży się w roku po 300 tys. zł na utrzymanie dróg powiatowych. Z tych pieniędzy będziemy co roku remontowali drogi w jednej gminie. Co pani na to?”
Mnie zamurowało, innych uczestników posiedzenia komisji w stopniu nie mniejszym. „Jasna dupa!” – zakrzyknąłem w myślach – „A toście się podłożyli! Będzie bal!”

A burmistrz nic. Uśmiech tylko jakiś taki mniej promienny zagościł na jej ustach, oczy się co nieco zwęziły a wraz z tym wszystkim i glos zrobił się nieco mniej aksamitny. I się zaczęło.

„Gmina Góra dołożyła znacznie więcej niż 300 tys. zł. Prosiliśmy o partycypację w kosztach budowy drogi na ul. Witosa. Mój skarbnik liczył, iż otrzymamy wsparcie od powiatu w wysokości 500 tys. zł. I otrzymaliśmy wsparcie. Dziękuję. Dostaliśmy 5000 zł. A droga ma służyć powiatowi, bo jest tam siedziba straży pożarnej i gminie, bo mamy tam strefę ekonomiczną. Koszt budowy drogi, to 5 mln zł. Gmina szuka dofinansowania i je otrzyma w wysokości ok. 2,5 mln zł. W strefie budowana będzie fabryka konstrukcji stalowych i ta droga musi być. Miała ona być wybudowana w roku 2012, ale fabryka powstanie w tym roku i stąd musieliśmy przyspieszyć budowę drogi.”
Na sali cisza. Burmistrz Irena Krzyszkiewicz wymierza kolejne ciosy i zdobywa punkty. „Gmina cały czas partycypuje w inwestycjach realizowanych przez starostwo. Przekazaliśmy nieodpłatnie grunty pod „Arkadię” i siedzibę straży pożarnej. Wspomagamy policję, straż pożarną. Systematycznie umarzamy podatek od nieruchomości dla szpitala. To nie są małe pieniądze. A przecież my też mamy swoje zadania. Budżet na ten rok przyjęliśmy w końcu grudnia i mamy wszystkie wydatki zaplanowane. W tym roku na inwestycje przeznaczamy ok. 20 mln zł.”.

A na sali cisza już nieomal cmentarna. W tym momencie do obradujących dołączył wicestarosta Paweł Niedźwiedź a chwilę później wójt Jemielna Czesław Połczyk. Burmistrz Irena Krzyszkiewicz powróciła do budowy ulicy Witosa.
„Liczyłam, że otrzymamy od powiatu 0,5 mln zł. Otrzymaliśmy 5000 zł. I tak sobie myślę, że jak zbudujemy już drogę na ulicy Witosa, to umieścimy tam tabliczkę, na której będzie napisane, że na budowę gmina dała 2,5 mln zł a powiat 5000 zł.”.

„Acha, wesoło się robi” – pomyślałem w duchu. Burmistrz się rozwinęła i idzie po bandzie.

„Ja nie będę utrzymywała powiatu” – zakończyła zdecydowanie pierwszą część swojego wystąpienia szefowa naszej gminy.

Wicestarosta Paweł Niedźwiedź usiłował tchnąć nieco otuchy i nadziei w tej beznadziejnej sytuacji. „Można zdobyć pieniądze na dwie schetynówki rocznie. Razem nie więcej niż 6 mln zł. Problem jest tylko w tym, że trzeba mieć własny wkład a sytuacja finansowa powiatu jest zła. My takich pieniędzy w budżecie nie mamy”.
„To może warto się zadłużyć” – natychmiast ripostowała burmistrz Irena Krzyszkiewicz. „My pozyskaliśmy środki na trzy schetynówki. Trzeba mieć 100% zabezpieczenia środków własnych na inwestycje, by otrzymać dofinansowanie na koniec roku. Dlatego należy rozważyć problem konieczności wzięcia kredytu, jeżeli nie ma się własnych środków”.

Do dyskusji włączył się wójt Jemielna – Czesław Połczyk: „Była realna możliwość otrzymania środków na modernizację drogi do Łęczycy. Gmina dokładała ok. 100 tys. zł. Razem droga ta miała kosztować ok. 800 tys. zł. Powiat nie dopilnował tego i drogi nie ma. Schetynówki się kończą a drogi są u nas coraz bardziej tragiczne. Mogę przejąć drogi powiatowe, bo nie chcę za nie obrywać od ludzi. Większość ludzi nie wie, że jest podział na drogi gminne, powiatowe, wojewódzkie. Jak są dziury w drodze, to winny jest wójt a nie starosta”.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz: „Ja też bym chciała przejąć drogi powiatowe. Dajcie mi tę swoją dotację na te drogi a ja poszukam pieniędzy spoza budżetu, by je remontować.

Mam pytanie do wicestarosty …” „Proszę” – odpowiedział wicestarosta. „Czy jest wzrost środków w budżecie powiatu na utrzymanie dróg w roku 2011?” „Nie ma wzrostu – jest spadek” – odpowiedział czujnie wicestarosta.

Głos zabrał dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg – Andrzej Łaszewski: „W tym roku na utrzymanie dróg powiatowych mam 1.293 tys. zł. W roku ubiegłym miałem ponad 1,3 mln zł. Wzrósł o 1% VAT i jeszcze nie wiem o ile w związku z tym wzrośnie cena materiałów. Jeszcze nie wiemy czy będzie podpisane porozumienie z marszałkiem w sprawie zlecenia nam utrzymania dróg wojewódzkich. Sytuacja jest taka, że po raz pierwszy remontujemy drogi w styczniu. Jeszcze nigdy tego nie robiliśmy. Ale chodzi o zapewnienie minimalnego chociażby bezpieczeństwa kierowcom. I naprawdę niewiele nam zostanie przy tym budżecie na letnie remonty i utrzymanie dróg”.

„To co będą robić ludzie, jak nie będzie pieniędzy na remonty” – zadała pytanie burmistrz Irena Krzyszkiewicz.

„Kosić trawę na poboczach, wyrywać krzaki, naprawiać znaki”- z rezygnacją w glosie, ale zgodnie z prawdą odpowiedział dyrektor Andrzej Łaszewski.
„Nie wiem, co będzie z ludźmi, których przejęliśmy od Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei, bazą i sprzętem” – kontynuował szef dróg. Dla tych 6 przejętych ludzi mam pieniądze w budżecie do końca roku. A jak nie będzie porozumienia, to nie wiadomo co z nimi zrobić. Zwolnić, to oznacza odprawy a więc pieniądze”.

„A czy jest jakiś harmonogram naprawy dróg powiatowych” – padło pytanie z sali. „Nie ma takiego harmonogramu. Jest bieżące utrzymanie dróg i też nie do końca pełne. Nie ma pieniędzy” – odpowiedział dyrektor Andrzej Łaszewski.

Ponownie w opałach znalazł się wicestarosta Paweł Niedźwiedź, którego przycisnęła do muru nacierająca tego dnia bez pardonu burmistrz Irena Krzyszkiewicz.

„W Czerninie, na ulicy Narutowicza miały być dwa chodniki. Deklaracje były robione ze strony poprzedniego Zarządu, i to publiczne, w obecności mieszkańców Czerniny. Ludzie mnie pytają kiedy chodniki będą. Powiat miał dać na materiały 85 tys. zł. A chodników dalej nie ma. Kiedy będą panie starosto?”

„Ja nic o tym nie wiem” – odpowiedział zbity nieco z tropu wicestarosta. „Ale to nie jest żadne wytłumaczenie” – odparował szefowa gminy. „Jest ciągłość władzy i obietnice muszą być realizowane” – zakończyła dobitnie.

Głos zabrał wicestarosta Paweł Niedźwiedź, który poinformował zebranych o efektach swojego uczestnictwa na konwencie starostów.
Krótko reasumując, to co rzekł wicestarosta brzmiało tak. Dolny Śląsk ma w roku 2011 drugi pod względem wielkości budżet. Największy w kraju ma województwo mazowieckie a zaraz potem my z budżetem w wysokości 1.699 mld zł. Podczas konwentu starostwie dolnośląscy dowiedzieli się, że będzie na terenie naszego województwa wdrożony program pilotażowy. Jego celem ma być doprowadzenie dróg do takiego stanu, by można było je uznać za praktycznie wybudowane od nowa. W tej sytuacji zachodzi obawa czy porozumienie w sprawie utrzymania dróg wojewódzkich zostanie podpisane. Jest jednak i druga strona medalu. Pierwszeństwo w tym projekcie będą miały drogi wiodące do mostów. Wicestarosta Paweł Niedźwiedź poinformował, że zapowiedź wdrożenia programu pilotażowego i związana z tym obawa utraty pieniędzy otrzymywanych na utrzymanie dróg wojewódzkich, wzburzyła wszystkich starostów. Dali oni tego wyraz w swoich wystąpieniach.

„Myślę, że marszałek województwa nie pójdzie na wojnę z powiatami. Trwają rozmowy. Istnieje jednak obawa, że w chwili gdy podpiszemy porozumienie o utrzymaniu dróg wojewódzkich wypadniemy z programu pilotażowego. Podczas spotkania zapewniano starostów, że w ciągu 3 lat bez remontu pozostanie tylko ok. 10% dróg. Taki ma być skutek wprowadzenia programu pilotażowego na drogach naszego województwa" – zakończył swoją wypowiedź wicestarosta.

Po jego wypowiedzi dyskusja stała się nieco chaotyczna, bo tak dzieje się zawsze gdy wszyscy chcą mówić (choć nie zawsze mają coś interesującego do powiedzenia) a nikt nie chce słuchać. Ogólny ton wypowiedzi można podsumować w następującym zdaniu – na nic nas nie stać.

Spotkanie dobiegało do końca. Rzeczowa jak zwykle burmistrz Irena Krzyszkiewicz zapytała wprost wicestarostę: „To jakie są wnioski z dzisiejszej dyskusji?”

„Musimy coś zrobić w sprawie dróg. Do końca następnego tygodnia będziemy wiedzieli czy porozumienie w sprawie utrzymania dróg wojewódzkich zostanie zawarte i zobaczymy jakie będą jego warunki – odpowiedział wicestarosta.

Kontratakowała burmistrz Irena Krzyszkiewicz: „W powiecie dojdzie niedługo do takiej sytuacji, że z powodu braku środków ludzie nie będą mieli co robić. Macie mało pieniędzy i ja to rozumiem. Macie problem ze szpitalem. Ale musicie określić priorytety. Co dla was jest najważniejsze i na tym się skupić. W przeciwnym razie znowu się spotkamy, pogadamy sobie i nadal nic z tego nie wyniknie”.

Swoje wystąpienie zakończyła takim oto dowcipem. „W powiecie jest jak z tym poznańskim dzieckiem. Jak rodzi się dziecko u nas, to co mówi? „Mam, mam, mam”. A jak rodzi nsię w poznańskim? "Nimomm!”.

Wójt Jemielna Czesław Połczyk zaapelował, by powiat walczył o swoje. „Sprawdźcie ile rzeczywiście kosztuje utrzymanie 1 km drogi wojewódzkiej. Może uda się podnieść stawki. Ale nie odpuszczajcie".

Radny Aleksander Grzegorz Trojanek postulował, by poszukać w budżecie 200 tys. zł więcej na drogi. Z wypowiedzi skarbnika Wiesława Pospiecha wynikało jednak, że ten postulat jest nie do realizacji.
Radny Władysław Stanisławski zwrócił się do dyrektora Andrzeja Łaszewskiego z prośbą o przeanalizowanie umowy z Dolnośląską Służbą Dróg i Kolei. Radnemu chodziło o dokładne przeanalizowanie sytuacji prawnej pracowników, których przejęliśmy od DSDiK w przypadku, gdyby nie doszło do podpisania porozumienia w sprawie utrzymania dróg wojewódzkich. Precyzyjnie ujmując zagadnienie idzie o wyjaśnienie jakie ciążyłyby wówczas na powiecie zobowiązania wobec tych 6 osób.

Wicestarosta Paweł Niedźwiedź stwierdził, że stan naszych dróg jest zły. Poprawa tego stanu rzeczy wymaga jednak wielomilionowych nakładów. Dochody własne naszego powiatu, to ok. 1 – 1,5 mln zł. To wyklucza takie działania w sprawie dróg powiatowych, by kierowcy odczuli to w sposób widoczny. Zalane podczas grudniowo – styczniowej powodzi drogi zostały zgłoszone do województwa. Oczekujemy, że zaistnienie stanu powodziowego spowoduje taką reakcję władz, iż na remonty zalanych odcinków dróg otrzymamy 100% dofinansowania z województwa, tak, jak miało to miejsce w roku ubiegłym.
Pierwsza część nieoczekiwanego spotkania dobiegła końca.
Wyciągając wnioski z lekcji udzielonej przez tak wytrawną nauczycielkę, jak burmistrz Irena Krzyszkiewicz, sądzę, że długo jakakolwiek komisja nie poprosi pochopnie szefowej gminy o wsparcie. Stara szkoła dała wczoraj nauczkę mięczakom i poszedł wskaźnik w ruch.

Brak komentarzy: