sobota, 4 lipca 2009

Parking czy widmo?

Każdy z posiadaczy samochodu zna problemy ze znalezieniem miejsca na zaparkowanie pod Starostwem Powiatowym czy też UMiG. W niektóre dni graniczy to z cudem. Samochodów przybywa, ale miejsc parkingowych nie.

Dzięki temu nasza nieoceniona Straż Miejska ma tam niezłe łowisko. Prawda, że w sieć wpadają tylko płotki, bo grube, urzędujące ryby, mają wyznaczone miejsca do parkowania a los szaraczków obchodzi ich najmniej.

Nasza nieoceniona pani burmistrz dojrzała – z wysokości I piętra swojego gabinetu - ten problem i postanowiła wyjść naprzeciw niedogodnościom petentów przybywających do obu urzędów. Na jednej z sesji Rady Miejskiej poinformowała radnych, iż wraz ze Starostwem Powiatowym zbuduje parking. Znaleziono odpowiedni teren, którym jest działka położona naprzeciwko budynku Starostwa. Miejsce to porośnięte jest przez iglaki i inną bliżej nieokreśloną roślinność. Działka ta nosi numer 1028/20 i jest własnością Starostwa.

Nie jest to duży teren i marzenia o parkingu rozwiązującym wszystkie problemy z parkowaniem można porzucić. Nie mniej kilkanaście samochodów tam śmiało może parkować.

Decyzję pani burmistrz ogłoszono. Ogłoszono i dalej nic się nie działo.
Czytając protokoły z posiedzeń naszego nieocenionego wprost Zarządu natrafiłem na enigmatyczną notatkę dotyczącą fragmentu tej działki. Zarząd postanowił wyrazić zgodę na sprzedaż ok. 60 m kwadratowych tejże działki. Z zapisu tego nie wynika, komu i na co.

Fakt ten budzi zdziwienie, gdyż pomniejszenie tej działki w znaczący sposób zmniejsza miejsce do parkowania. Równocześnie nie jest jasne czy nabywca tych 60 m kw. będzie uszczęśliwiony obecnością parkingu u swoich granic.

Trzeba też dodać, iż Zarząd Powiatu nie o0bradował jeszcze nad budową parkingu w tym miejscu. Nie ma w tym nic dziwnego, bo Zarząd Powiatu jest ostatnim ciałem, które by twórczo obradowało. W tym składzie (autorstwa Władysława Stanisławskiego) ciało owo wymyślić niczego twórczego nie potrafił i nic nie wskazuje, że potrafi. Zarząd jednak jest dzieckiem Przezacnego Przewodniczącego i może sobie na to pozwolić. Dopóki cieszy się nieograniczonym zaufaniem i kredytem Boba Budowniczego mogą członkowie Zarządu pobierać dietę i markować, że coś robią.

Szkoda tylko, że Zarząd robi na złość nam wszystkim. Nadweręża zaufanie do burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, która obiecała parking a nie jego nędzną namiastkę i nie próbuje rozwiązać bardzo dokuczliwego dla mieszkańców problemu. To świadczy o szacunku członków tegoż gremium do społeczeństwa, o którego interesy ma dbać.
Zarząd (z namaszczenie Władysława Stanisławskiego) dba jedynie o własne interesy i portfele. Acha! Dba jeszcze o wpływy do kasy miejskiej z tytułu nałożonych przez Straż Miejską mandatów za niezgodne z prawem parkowanie.

Brak komentarzy: