czwartek, 4 listopada 2010

Mowa - trawa?

Czwarte posiedzenie Zarządu Powiatu odbyło się wczoraj o godz. 13,30. I było to kolejne, otwarte posiedzenie, zgodnie z zapowiedzią starosty Jana Kalinowskiego, iż obrady tego gremium są dostępne dla wszystkich pragnących poznać życie samorządu powiatowego od podszewki.

Tematyka posiedzenia Zarządu zdominowana została przez tematykę szpitalną. W obradach uczestniczyła dyrektorka szpitala Czesława Młodawska. Referowała ona sprawę pakietu socjalnego oraz włączenia premii do płac.
Dyrektorka referowała przez 48 minut i nic nowego z tego nie wynikło. Przytaczane przez nią argumenty miału służyć dwóm tezom:
- wliczenie premii do płac może nastąpić dopiero po poznaniu wysokości kontraktu na 2011 rok.
- nie wiadomo kto ma podpisać pakt socjalny z pracownikami szpitala, gdyż stosowane są różne rozwiązania prawne.
Te dwie tezy członkowie Zarządu znają nieomal na pamięć. Problem włączenia 20 – procentowej premii do płacy zasadniczej ciągnie się niczym guma do żucia od ponad 2 lat. Dyrektorka szpitala corocznie mówiła, iż będzie można to rozważyć wówczas, gdy pozna się wysokość kontraktu z NFZ na rok 2009, a później na 2010. Teraz czeka na kontrakt na rok 2011.

Wg dyrektorki szpitala włączenie 20 – procentowej premii do płacy zasadniczej może spowodować zapaść finansową szpitala. Jakoś dziwnie to dla mnie brzmi, gdyż mam w pamięci nieomal 300 – procentowy wzrost płac na kontraktach lekarskich. I to jakoś nie zaważyło na kondycji szpitala.

Podczas poprzedniego posiedzenia Zarządu starosta powiatu górowskiego apelował do dyrektorki szpitala, by ta porozmawiała z lekarzami na temat obniżenia ich wynagrodzeń. Dyrektorka wysłała pisma do lekarzy w tej sprawie. Jak poinformowała Zarząd na to pismo odpowiedziało jej 2 lekarzy, którzy nie wyrazili zgody na obniżkę swoich apanaży.

Po wyjściu dyrektorki szpitala z obrad Zarządu starosta poprosił na salę obrad przedstawicieli związków zawodowych pielęgniarek. I wówczas wybuchła bomba.
Pielęgniarki przeczytały tekst pisma dyrektorki do lekarz. Z treści wynikało, iż dyrektorka szpitala zwraca się do kadry lekarskiej, by ta zgodziła się na obniżenie wysokości stawki godzinowej za dyżury o 5 (słownie: pięć złotych) w związku z żądaniami pielęgniarek dotyczącym włączenia premii do zasadniczego wynagrodzenie.
Później zrobiło się jeszcze ciekawiej. Pielęgniarki opowiedziały o pewnej historii. Jeden z lekarzy wyraził zgodę na obniżenie swojej pensji. Poinformował o tym dyrektorkę. Ta nacisnęła na niego, by swoją zgodę wycofał. I lekarz to zrobił.
Wg pielęgniarek dyrektorka naciskała na kadrę lekarską, by ta nie zgadzała się na żadne regulacje płacowe.

Na sali obrad zawrzało. Najdobitniej podsumował to członek Zarządu Paweł Niedźwiedź, który stwierdził: „Panie starosto; dla mnie ma to wszelkie znamiona działania na niekorzyść zakładu. To jest niewyobrażalne i niewytłumaczalne”.

A teraz muszę Państwu powiedzieć, że dyrektor Czesława Młodawska rzutem na taśmę podpisała nową umowę o pracę. W czerwcu br. podniesiono jej wynagrodzenie do 11.000 zł wynagrodzenia podstawowego plus dodatki. Równocześnie nowa umowa o pracę zawiera różnego rodzaju zastrzeżenia. I tak, gdyby zwolnić dyrektorkę przysługuje jej 3 – miesięczna odprawa. Zwolnić w trybie wypowiedzenia umowy nie bardzo można, tak orzekł prawnik. Pociągnie to za sobą odprawę. Jedynie w wypadku naruszenia art. 52 i 53 Kodeksu Pracy można tego uniknąć. Artykuły te mówią o ciężkim naruszeniu obowiązków pracowniczych.

Jak stwierdził starosta Jan Kalinowski: „Pozbyć się dyrektorki, to jak pozbyć się cadillaca”.
Drugim problemem rozważanym w dywagacjach dyrektorki szpitala była jej niewiedza na temat tego kto ma podpisać pakiet socjalny z pracownikami szpitala. Tu pragnę Państwu przypomnieć, iż problem ten liczy sobie ok. 1,5 roku. Pomimo upływu szmatu czasu świetnie uposażona dyrektorka szpitala nadal nie wsie kto.
Więcej! Jak poinformowała zebranych: „Ja nie znam oczekiwań pracowników i dlatego nie wiem czego oni oczekują w tym pakiecie”.

Szczęki w tym momencie opadły wszystkim. Przez półtora roku dyrektorka nie dowiedziała się czego od dyrekcji oczekują pracownicy?!

Państwo też się dziwią. Ja się nie dziwię. Poprzednia ekipa obchodziła się dyrektorką szpitala jak z jajeczkiem przepiórki. Dyrektorka lekceważyła radnych, raczyła olewać komisję rewizyjną, byle jak odpowiadać na pisma radnych, zapytania i interpelacje. Wszelkie pytania traktowała z nieskrywaną agresją. I nikt jej nie dał za to po łapkach. Więcej, na koniec swoich rządów ci, którzy ją rozwydrzyli zabezpieczyli jej interesy.

Większość członków Zarządu ma dość buty dyrektorki Czesławy Młodawskiej. To widać po ich twarzach i rozmowach.
Doszło do tego, że uczestniczący w otwartym posiedzeniu Zarządu 15 – letnio Filip Słowik powiedział głośno, że on nie może zrozumieć jak dyrektorka może podnosić głos na starostę.

Starosta Jan Kalinowski spokojnie wysłuchał dyrektorki szpitala i podjął decyzję. A są one następujące.
Do 9 listopada dyrektorka zobowiązana została do przedstawienia rzetelnych wyliczeń dotyczący wysokości wzrostu wydatków na wynagrodzenia w związku z włączeniem 20 – procentowej premii do wynagrodzenia zasadniczego.

Starosta nakazał powołanie zespołu, w skład którego wejdzie: 1 osoba z wydziału finansów Starostwa, po 1 z każdego związku zawodowego działającego na terenie szpitala oraz dyrektorki szpitala. Zespół ten ma w nieprzekraczalnym terminie do 9 listopada opracować protokół rozbieżności i zgodności w sprawie pakietu socjalnego. „Pani dyrektor powie, co może zrobić a czego nie może panią pielęgniarką. Pielęgniarki proszę, by przedstawiły panie oczekiwania związane z tym pakietem. Starosta pakietu wam układał nie będzie” – powiedział starosta Jan Kalinowski.

Starosta zobowiązał dyrektorkę szpitala do jak najszybszego zorganizowania spotkania z lekarzami. Wiadomo jak jest z pismami. Jeden odpisze za tydzień, inny za dwa tygodnie a kolejny zapomni, że je dostał. Proszę zorganizować spotkanie i porozmawiać z lekarzami przedstawiając im rzetelną informację na ten temat” – powiedział starosta.

Kończąc część spotkania poświęconego problemom szpitala starosta dobitnie powiedział do dyrektorki: „Spotykamy się tutaj 9 listopada. I ja bardzo bym chciał, by sprawy, o których mówiliśmy ruszyły z miejsca. Chyba, że dyrekcja nie przyjmuje żadnych innych wariantów rozwiązania problemów. Poza własnymi”.

Brak komentarzy: