sobota, 27 września 2008

Kunktatorzy i "oszołomy"

Poręczenie kolejnego kredytu dla Szpitala przez Starostwo Powiatowe uratowało Zarząd Powiatu. Każdy, kto w dniu dzisiejszym podniósł rękę za poręczeniem lub się wstrzymał tak naprawdę opowiedział się za Ponę i jej wyborową kompanią.
Czy kolejny kredyt pomoże Szpitalowi? Starościna Pona upierała się podczas dzisiejszej sesji, iż oddłużenie wejdzie. Sprawa ustawy oddłużeniowej jest kołem ratunkowym dla Pony i jej wielbicieli. Przedstawiają oni ustawę w następujący sposób. Wchodzi ustawa i mamy umorzony – z miejsca – dług w wysokości 33 mln. Słowa te nie wzbudzają podejrzeń, bo trafiają na podatny grunt „chciejstwa” znacznej części naszych radnych. Musimy sobie w oczy powiedzieć, iż znaczna część naszych powiatowych radnych do czytania się nie garnie. Obawiam się, że większość z nich zapomniała tej trudnej sztuki. A gdyby czytali, to wiedzieliby, że obraz ustawy oddłużeniowej nie jest różowy. W „Gazecie Prawnej” z dnia 11 września(http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/35352,sejmowa_komisja_zdrowia_przyjela_projekt_ustawy_wprowadzajacej_reformy.html) mamy artykuł, który stanowi omówienie najważniejszych postanowień sejmowej komisji Zdrowia.
I tak: „Komisja zdrowia przyjęła wcześniej poprawkę umożliwiającą umorzenie zobowiązań publicznoprawnych zoz-om przekształcającym się w spółki kapitałowe (chodzi o zobowiązania na dzień 31 grudnia 2007 r.)”. Opowiada się radnym, że umorzy się dług w wysokości 33 mln. A to bzdura nieresorowana. Wystarczy przypomnieć, że już w tym roku z tytułu niepłacenia ZUS narosło nam ok. 800 tys zł. To – jak łatwo wydedukować – nie będzie podlegało umorzeniu.
Czytajmy dalej: „Kolejna poprawka wzbudzająca kontrowersje wśród posłów zakłada, że plan naprawczy sporządzony przez zoz będzie akceptował lub odrzucał Bank Gospodarstwa Krajowego. To od jego opinii uzależniono możliwość korzystania przez szpitale przekształcające się w spółki z umorzenia zobowiązań publicznoprawnych”. Jak więc widać nie będzie hurtu w dziedzinie oddłużenia. Każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie. I to wskazany bank będzie decydował, kto skorzysta z umorzenia. Wiadomo jest, jakimi kryteriami kierują się banki. Ponadto proszę zwrócić uwagę na czynnik czasu, który dla banków nie stanowi tak ważnego kryterium, jak dla nas. Zaczną się oceny, pytania o szczegóły, wizyty bankowych fachowców, żądania dodatkowych dokumentów itp. A czas będzie nieubłaganie płynął.
Trzeci cytat: „Inna z przyjętych poprawek zakłada, że zoz-y będą musiały dokonać na własny koszt jednorazowego określenia wartości rynkowej nieruchomości znajdujących się w ich posiadaniu (chodzi o stan na dzień 1 stycznia 2009 r.). Zapis ten wywołał sprzeciw opozycji. Posłowie podkreślali, że zoz-y zostają obciążone zbyt wielkim obowiązkiem”. Wynika z tego, że 1 stycznia, to możemy sobie świętować Nowy Rok a nie oddłużenie naszego Szpitala. 1 stycznia będzie dniem, w którym rozpocznie się straszliwa harówa, by skompletować wszystkie – jeszcze nawet nie wiemy jakie – dokumenty, które będą niezbędne do starania się o umorzenie.
To wszystko można – przy posiadaniu umiejętności czytania – wyczytać. Tyle, że znacznej części radnych czytać i myśleć się nie chce. I efekty mamy takie, jakie mamy. Wiara przed wiedzą, niekompetencja przed kompetencją.
Zarząd Powiatu, ze starościną Poną na czele (chociaż wątpię, by tam ktokolwiek był na czele – zawsze tyły!), roztacza miraże „cudu oddłużeniowego św. Sylwestra”. Z tych kilu cytatów już widać, że to czysta szarlataneria.
Jak to się stało, że kredyt dzisiaj przeszedł? Sprawa jest prosta. Jak informowałem Państwa koalicja jest w rozsypce. Najpierw porzuciła koalicję „SamaBronka” w liczbie dwóch radnych – Tadeusza Podwińskiego i Anny Berus, małżonki niejakiego Wacława Berusa, którego długi czas starościna Pona finansowała wspierając całkowicie nielegalny „Biuletyn Regionalny” z naszej kasy. Problem z członkami „SamejBronki” polega na tym, iż tylko wariat może im zaufać. Pozornie radni ci nie są w koalicji.

Tak się jednak składa, że zawsze, gdy jest ważne głosowanie, to jedno z nich wstrzymuje się od głosu a drugie jest za. I tak to leci przemiennie, by trudniej było „kombinację” rozszyfrować. Sprzedadzą się każdemu, kto im coś zaoferuje. Taki ich urok i natura.
Drugą grupę radnych stanowią: Marek Biernacki i Paweł Niedźwiedź.Marek BiernackiPaweł Niedźwiedź
Jeszcze do niedawna stanowili twarde jądro koalicji. Weszli w koalicję, gdyż pokładali ogromne nadzieje w intelekt Ojca koalicji – Władysława Stanisławskiego. Obecnie postanowili odgrywać rolę „niezależnych” i wstrzymują się od głosu, co – jak dowiodło dzisiejsze głosowanie – jest dla naszego powiatu bardzo kosztowne. Wiara w geniusz Ojca Powiatu gdzieś się ulotniła, ale pozostał niezapomniany czar brylowania w towarzystwie „SamejBronki”, co trudne nie jest, bo jak słyszałem kura niejakiego Leppera cieszyła się najwyższym szacunkiem członków tej partii, jako ta, która Endrju daje. Jaja, i świeże rzecz jasna. Ci młodzi wiekiem radni popełniają jednak pewien błąd, którego nie zauważają. Oni udają, że nie zmieniają zdania. Gdyby byli np. krowami, to absolutnie nie muszą zmieniać zdania. Krowa bowiem nigdy nie zostanie oborowym. A przyszłość przed nimi. Tak mi się przynajmniej wydaje.
O grupie radnych opozycyjnych, którzy żądają od Zarządu pracy (naiwniacy!) można napisać tylko tyle, że tam znajduje się rozum i serce Rady. Jan Kalinowski, Kazimierz Bogucki, Grażyna Zygan – Zeid, Marek Hołtra podczas obrad Rady robią wszystko, by uratować honor Rady i nasz – wyborców.Jan Kalinowski i Grażyna Zygan - ZeidMarek Hołtra i Kazimierz Bogucki
Dzisjsza decyzja nie służy Szpitalowi. Służy zachowaniu na stanowiskach nieudaczników, którzy szkodzą powiatowi i nam – członkom wspólnoty samorządowej. Jan Sowa, Stefan Mrówka, Beata Pona, Teresa Sibilak – głosowali tak naprawdę za pieniędzmi, na których otrzymywanie z kasy samorządowej nie zasłużyli.Beata PonaTeresa SibilakJan Sowa i Stefan Mrówka
To są prości egoiści, którzy nie wybiegają wyobraźnią dalej niż do obiadu dnia następnego. Jan Bondzior i Edward Szendryk są prostymi nieporozumieniami w samorządzie.Jan BondziorEdward Szendryk
Jeden nie wie o co w tym interesie chodzi, a drugi nie ma czasu dla samorządu. Zagłosują zawsze tak jak większość kierując się najzdrowszym ze zdrowych odruchem - stadnym.
Samorząd macie drodzy Państwo taki, jaki sobie wybraliście. I tu rzekłbym Wam: ch… wam w d…., gdyby nie pewien drobiazg. A jest on taki: to moja mała ojczyzna.

Brak komentarzy: